ZOBACZ NASZYCH MILUSIŃSKICH

SALSA

SUCZKA „SALSA” OK. 8 LAT 616093900054949 (695/17)
WIELKOŚĆ: MAŁA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: 31
 
„Dzień dobry, nazywam się Salsa! Taneczne imię, bo jak mnie ktoś nad ogonem drapie, to przebieram nóżkami, jakbym się na potańcówkę wybierała! Po boksie jednak nie hasam i nie potrafię się zaprezentować tak dobrze, jak zawodowe tancerki… Szczerze mówiąc, to jestem raczej jednym z tych psów niewidzialnych. Nie podchodzę do krat jak moi kumple z boksu, nie wyściubiam nosa z budy. Jestem nieśmiała, więc ciężko mnie wypatrzeć.Kiedy już kogoś poznam, otwieram się i jestem szalenie wdzięczna za każdą poświęconą mi chwilę. Na spacerze chodzę wzorowo – zerkam często na przewodnika, inne psy omijam obojętnie i nie zdarza mi się ciągnąć na smyczy. Tak samo dobrze znoszę zabiegi pielęgnacyjne: obcinanie pazurków, czesanie, dotyk i branie na ręce w żadnym wypadku nie stanowią dla mnie problemu.Bardzo lubię spacery, fajnie by było, gdybyś miał czas pozwiedzać ze mną trochę świata każdego dnia. Pamiętaj jednak, że moja sierść nie zapewnia mi komfortu w niższych temperaturach i jednym z podstawowych sprzętów w mojej szafie powinien być ocieplany kubraczek. Ciuszki lubię, grzecznie je ubieram i dzielnie w nich kroczę – cenię sobie bardziej ich walor praktyczny niż estetyczny, więc nie musisz kupować mi markowych ubrań, nie będę miała pretensji.

 Mogę mieszkać z drugim psem, chociaż wolałabym towarzystwo jakiegoś stonowanego kumpla ze względu na mój spokojny charakter. Sprawa z kotami ma się dobrze, wąsatego kumpla też byłabym w stanie zaakceptować.” Pozdrawiam, Salsa.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

 

HANKA

SUCZKA „HANKA” OK. 8 LAT; 616093900090454 (126/14)
WIELKOŚĆ: DUŻA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: K-1
 
„Dzień dobry,

nazywam się Hanka i jestem jednym z najbardziej samotnych psów w tym schronisku. Spójrz mi w oczy i powiedz, że tak nie jest. Nie potrafisz?

Trafiłam tutaj już jakiś czas temu, ale z racji na skomplikowaną sytuację prawną, długo czekałam na zielone światło do poszukiwań nowego domu. Jakoś nigdy przez myśl mi nie przeszło, że mogłabym się ze swoją sytuacją pogodzić… Więc dzień w dzień budzę się z tym nieziemskim smutkiem w oczach.

To nie jest tak, że mi tu źle – w gruncie rzeczy to jest nawet dobrze. Zadbano tu o moją dietę, dzięki czemu zrzuciłam kilka zbędnych kilogramów i udało mi się popracować nad kondycją. Żeby zaradzić mojej samotności, przydzielono mi do kojca kolegę – Pana Owcę – z którym bardzo dobrze się dogaduję. Dostaję tu dużo miłości, troski i uwagi, ale… to wciąż wszystko nie to, na czym mi zależy! Ja potrzebuję człowieka – swojego, jedynego, takiego, w którego mogłabym się zapatrzeć i wiedzieć, że on zawsze będzie ze mną.

Szybko przywiązuję się do ludzi i chętnie pozwoliłabym sobie na zacieśnianie tej więzi na gruncie rodzinnym. Uwielbiam głaskanie, pieszczoty, a najlepszą nagrodą jest dla mnie bliskość człowieka. Chciałabym znów mieć pewność, że mój człowiek zawsze do mnie wróci.

Mówią o mnie: dumna, majestatyczna, zadumana. To fakt. Jestem bardzo stonowaną sunią, nie sprawiam problemów na spacerze – pięknie chodzę na smyczy i spokojnie mijam inne psy. U weterynarza również zachowuję klasę. Przecież to oczywiste, że ludzie w fartuchach są po to, żeby pomagać! Ponadto nie mam nic przeciwko chodzeniu w ubranku (o ile jest eleganckie), a zachęcona do biegu potrafię jeszcze trochę pogalopować!

Zdarza mi się zamyślić – staję wtedy w miejscu i tęskno spoglądam w dal. Niektórzy mówią, że to upór i chęć dążenia własnymi ścieżkami. Może. Sama nie wiem – wiem, że jeśli idę z MOIM człowiekiem, to pójdę choćby i na koniec świata. Czasami tylko potrzebuję zachęty.

W mojej melancholii i stoickim charakterze jest coś, co dodaje mi ikry. Jako że mam w genach pamiątkę po psach myśliwskich, zdarza mi się „wystawiać zwierzynę” – no i najczęściej są to wolnobytujące koty.Nie zdarzyło mi się jeszcze zapolować, ale kiedy zwietrzę ciekawy trop, przystanę i pięknie pozując, pokażę Ci skąd dobiega interesujący zapach. W związku z tym, raczej za ryzykowne uważam uszczęśliwianie mnie kocim kumplem. Choć może ktoś doświadczony w rasach myśliwskich będzie wiedział więcej na ten temat.

Mam już te kilka lat na karku, sporo w życiu przeszłam, sporo widziałam i wiem już, że samotność to ta życiowa bolączka, z którą nie potrafię przejść do porządku dziennego. Potrzebuję domu i człowieka, który zawsze będzie dla mnie. Pokażmy, proszę, moim opiekunom ze schroniska, że te moje wielkie smutne oczy mogą jeszcze zabłyszczeć radością. Czekam na Ciebie.” Pozdrawiam, Hanka.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

ROKI

PIES „ROKI” OK. 2,5 ROKU 616093900053749 (507/17)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C-11
 
„Cześć, jestem Roki!Mieszane o mnie opinie tutaj krążą, ja sam wiem, że nie daję się łatwo poznać od najlepszej strony, ale jak już dam – to gwarantuję Ci, że się we mnie zakochasz!

W schronisku jestem od 1 września 2017 roku – trochę czasu zajęło, zanim ktoś stwierdził, że jednak można o mnie powiedzieć trochę dobrego. To nie to, że ja jakiś straszny jestem! Po prostu ciężko mi się dobrze zaprezentować, bom lekko szalony chłopak jest.

Znam podstawowe komendy: siadam, waruję i daję głos. Aportowanie również nie jest mi obce! Doskonale wiem, że jak już pobiegnę po piłkę, to muszę ją później przynieść i oddać temu, kto rzucał. Znam też inne zabawy – szarpak na przykład. Umiem też chwycić się zębami za gałąź lub coś podobnego i tak sobie chwilę powisieć – lubię to i czasem potrzebuję takiej rozrywki.

Na spacerze bywa różnie, bo na samym początku potrafię ciągnąć i przeć do przodu jakby ziemia mi się pod łapami paliła. W ekscytacji zdarza mi się również szarpać smycz – choć tutaj wystarczy, że zajmiesz mi pyszczek piłeczką i już nie musisz się forsować. Generalnie to ja po prostu potrzebuję sporo ruchu i jego deficyty skutkują wyładowywaniem się poprzez skakanie i przeciąganie. Potrzebuję również jasnych wytycznych, na co mogę skierować moją energię. Po dłuższym marszu wyciszam się i spaceruję wzorowo! Nie mam również problemów z kagańcem, choć nie sądzę, żebym często go potrzebował, mijane zwierzęta – psy i koty – nie obchodzą mnie.

Dobrze znam pomieszczenia zamknięte i czuję się w nich swobodnie. W moim boksie jeszcze też nic nigdy nie poniszczyłem. Mam natomiast problem z agresją zasobową przy misce, to jednak przepracować w schronisku jest ciężko, więc będę potrzebował Twojej pomocy w nowym domu.

Bywam trochę histerykiem i zdarza mi się panikować. Wiesz, ja tak mam, że każdą emocję to dziesięć razy bardziej odczuwam – taki jestem po prostu. W nowym domu będę więc potrzebował przede wszystkim konsekwentnego wychowania i intensywnej pracy nad rozładowaniem emocji.

Wpadnij mnie poznać! Obiecuję – kilka wizyt, drobne wprowadzenie i zakochasz się we mnie!” Pozdrawiam, Roki.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

 

DIEGO

PIES „DIEGO” OK. 10 M-CY 616093900052715
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C-7
 
„Dzień dobry, nazywam się Diego i doprawdy pomysłu nie mam, co ja tutaj jeszcze robię. Jestem młody, jestem ładny, jestem ułożony i kochający. A trafiłem tutaj już 15 grudnia!
Znam podstawowe komendy i na smyczy chodzę bez zastrzeżeń. Znam również kaganiec i jak chcesz, to ja nawet sam go sobie założę! Nie mam problemów z noszeniem takiego sprzętu, także zabierzesz mnie ze sobą wszędzie i nie będzie to dla mnie mordęga.
Wszelkie nowe miejsca to dla mnie żadne wyzwanie. Pomieszczenia zamknięte, czy nowe otwarte przestrzenie – nic nie robi na mnie wrażenia. Jestem otwarty na nowe doznania.
Co do wizyt w gabinecie weterynaryjnym również nie mam zastrzeżeń. Doskonale wiem, że swoje tam po prostu „odcierpieć” muszę, więc stroić fochów i robić awantur nie ma potrzeby. Nie mam problemu z dotykiem, czy to obcą, czy znajomą ręką. Uwielbiam się tulić, wtulać i układać tuż obok człowieka.
Co do innych psów, to jeszcze się nie zdecydowałem, czy je lubię, czy nie. Twoją więc rolą będzie mi pokazać, że psi kumple na osiedlu to fajna sprawa. Jestem w gruncie rzeczy jeszcze szczeniakiem, więc moje relacje z psimi pobratymcami to kwestia Twojej pracy.
Bardzo szybko łapię kontakt z człowiekiem i jest to coś, czego zdecydowanie potrzebuję – bądź mi więc przyjacielem i przewodnikiem, a pokażę Ci jak wspaniałym psem jestem!” Pozdrawiam, Diego.
(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

 

DEAN

PIESEK „DEAN” OK. 6 LAT 616093900052703 (663/17)
WIELKOŚĆ: PONIŻEJ ŚREDNIEJ
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: WETERYNARIA
 
„Cześć. Jakoś tak przylgnęło tu do mnie dziwne imię – Łomot, ale w ramach dewizy „nowy rok – nowy ja” postanowiłem je zmienić. Od dziś wołajcie na mnie Dean – jak James Dean, ten wielki aktor! Mamy bowiem trochę wspólnego… Już przedstawiam dowody.

Tak jak James Dean miałem bardzo poważną „przygodę” z samochodem, jednak, pomimo że było ciężko, zdecydowanie wyszedłem na tym lepiej niż słynny aktor nieodżałowanej pamięci. Choć lekko nie było. W schronisku mieszkam od 5 miesięcy i trafiłem tutaj z paskudnym złamaniem przedniej łapki. Złamanie było na tyle poważne, że rekonwalescencja zajęła aż tyle czasu. Teraz jest już ok, wszystko wróciło do normy z pewnym małym wyjątkiem… kuleję tylko, kiedy widzę Panią Doktor! Ot, taki ze mnie świetny aktor – to również moja cecha wspólna z moim ulubionym gwiazdorem.

Poza tym, to złoty ze mnie pies. Bardzo dzielnie znoszę zabiegi weterynaryjne i pielęgnację. Lubię przytulanie i głaskanie i jestem bardzo wyciszonym psem. Na smyczy chodzę idealnie. Bywam jeszcze lekko wystraszony, ale co się dziwić – 5 miesięcy spędziłem w spokojnej szpitalnej klatce, zadomowiłem się w niej, a tu mi teraz mówią, że mam nowego domu szukać.

Moi wolontariusze mówią, że będę idealnym psem mieszkaniowym – świetnie czuję się w pomieszczeniach zamkniętych i od razu się w nich odprężam. Wystawiam brzuszek do głaskania i cieszę się na myśl o pieszczotach. A na smyczy to chodzę idealnie!

Jeśli chciałbyś mnie poznać – zapraszam do boksu B-13. Może też jesteś fanem starego kina i będziemy mogli wieczorami razem oglądać te najlepsze filmy? Czekam na Ciebie!” Pozdrawiam, Dean.

(opis przygotowany przez wolontariat)

KAPSEL

PIES „KAPSEL” OK. 11 LAT 941000001368523
WIELKOŚĆ: PONIŻEJ ŚREDNIEJ
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: K-2
 
„Dzień dobry, jestem Kapsel.Podobnie jak wielu ostatnio, trafiłem do schroniska po śmierci Właściciela. Całym sobą jestem dowodem, że przez całe moje życie byłem kochany. Niestety – fizycznych sił zabrakło i w ostatnim czasie dosyć mocno zaniedbano pielęgnację mojej sierści. Mówią tutaj, że latem zostanę ogolony, bo czesanie mnie to niekończąca się historia, ale halo! jakim latem?! Ja nie zagrzeję tu miejsca tak długo!Jestem bardzo grzecznym i kontaktowym psiakiem. Uwielbiam przytulasy i głaskanie, a zabiegi pielęgnacyjne znoszę bardzo spokojnie. Znam podział na czas na zabawę i czas na odpoczynek, a pomimo już tych kilku wiosen na karku, wciąż uwielbiam zabawy piłeczką. Szybko się wyciszam, kiedy Ty tego ode mnie oczekujesz, więc moja wolontariuszka stwierdziła, że jestem idealnym psem na kanapę. Ja twierdzę podobnie!

W schronisku dzielę boks z większą ode mnie sunią i bardzo dobrze się dogadujemy, jest więc szansa, że jeśli masz w domu stado ogonków, to ja będę do niego idealnym dopełnieniem.

Na spacerze jestem energicznym psiakiem, co dobrze wróży, bo zdecydowanie powinienem zrzucić parę kilogramów. Także jeśli słowo „dieta” nie wywołuje u Ciebie ciarek, a słowo „ruch” przywołuje uśmiech na twarzy – to zdecydowanie się dogadamy.

W nowym domu będę więc potrzebował trzech rzeczy: fryzjera, odchudzenia i ogromnych pokładów miłości, której oddam w zamian tyle samo. Czekam na Ciebie w boksie K-2!” Pozdrawiam, Kapsel.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

AMBER

PIESEK „AMBER” OK. 1 ROK 616093900054992 (686/17)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: A-3
 
„Cześć!
Jestem bardzo młodym psiakiem i, jak mi tu powiedziano, siano mam we łbie. Ja tam nie twierdzę, że jakiś bardzo obyty jestem, ale żeby od razu siano… Ja po prostu jestem ucieleśnieniem energii! Skaczę, biegam, szukam, sprawdzam! W miejscu nie usiedzę chwili, wszystko mnie interesuje! W boksie bardzo ciężko mi się wyciszyć, skaczę na przewodnika przy zapinaniu smyczy, a po wyjściu z boksu trochę ciągnę. Na pierwszy rzut oka nie jestem pozytywnie nastawiony do innych zwierząt, ale wydaje mi się, że te braki socjalizacyjne są jeszcze do przepracowania pod okiem mądrego Opiekuna bądź szkoleniowca. Moje niezbyt przyjazne zachowanie względem psich pobratymców miesza się z wielkim zaciekawieniem, co oznacza, że po prostu jeszcze nikt mi nie pokazał, że inne psy to kompani do zabaw. Z racji na moje ekspresywne zachowanie, koty nie czułyby się przy mnie bezpiecznie, lepiej więc nie sprowadzaj mnie do domu jako kompana dla swojego Mruczka. Jestem bardzo skoncentrowany na człowieku i jego uwaga jest dla mnie najważniejsza. W połączeniu z moją nieokrzesaną energią stanowię świetny materiał na psiego sportowca – chętnie będę z Tobą biegał. Ruch to to, co pomoże mi prawidłowo funkcjonować w Twojej rodzinie. Dobrze czuję się w pomieszczeniach zamkniętych i przy odpowiedniej dawce codziennego ruchu (dużej dawce!) mógłbym być psem mieszkaniowym. Pamiętaj jednak, że brak ruchu może skutkować frustracją i niepożądanymi zachowaniami pod Twoją nieobecność. Dobrze się więc zastanów, czy sprostasz mi jako sportowiec! Komend nie znam i w warunkach schroniskowych, gdzie ciężko będzie rozładować moją energię, bardzo trudno jest mi się skupić na nauce. Jestem jednak otwarty na propozycje i chętnie popracuję nad sobą. Tak, żeby już nikt nie powiedział, że mam siano we łbie! O! Taki mam cel. Pomożesz mi go osiągnąć? Czekam na Ciebie w boksie C-15.” Pozdrawiam, Amber.(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

ANTYMON

PIES „ANTYMON” OK. 1 ROK 616093900052719 (708/17)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: 14
 
„Cześć, jestem AntymonTrafiłem do schroniska w połowie grudnia. Jestem młodym i zadbanym pieskiem, dziw więc aż bierze, że skończyło się to wszystko koniecznością pozowania do zdjęć jako bezdomniak. No trudno, wierzę że moja uroda i piękna srebrzysta sierść szybko zwróci czyjąś uwagę i nie spędzę tutaj dużo czasu. Na tę chwilę nie dałem się jakoś dobrze poznać. Jestem dosyć zamknięty w sobie i bojaźliwy, ale bardzo pozytywnie nastawiony do ludzi, przy człowieku czuję się pewnie i nawet zabiegi weterynaryjne nie są dla mnie wyzwaniem, kiedy jest przy mnie ktoś, komu już zaufałem. Dobrze czuję się w pomieszczeniach zamkniętych, choć zdarzyło mi się zapomnieć i podnieść nogę w miejscu, gdzie wcześniej posikiwał jakiś inny pies. Znam podstawowe komendy i jestem spokojnym i wyciszonym psiakiem. Nie będę potrzebował jakoś bardzo dużo ruchu, ale porządnym spacerkiem nie wzgardzę. Jestem młodym psem, który chętnie pozna z Tobą kawałek świata. Na tę chwilę jeszcze nie pokazałem jaki mam stosunek do innych psów i kotów, jeśli chciałbyś więc abym był kolejnym ogonkiem w Twoim domowym stadzie, musiałbyś wpaść na spacerek zapoznawczy z psią częścią swojej rodziny i sam sprawdzić jak się sprawy mają. Pozdrawiam serdecznie i czekam na Ciebie w boksie nr 14!” Pozdrawiam, Antymon.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

 

OLI

PIES „OLI” OK. 9 LAT 941000013855694 (109/12)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 2
 
„Dzień dobry, jestem Oli.Już dawno powinienem pozować do sesji zdjęciowych jedynie w zaciszu domowym, a tu niestety… Pech to pech. Ja to już nawet miałem nowy dom,w 2013 roku, po roku mieszkania w schronisku zostałem adoptowany. Niestety – coś nie wyszło i szybko wróciłem do schroniska. Podobno ugryzłem mojego Opiekuna, podobno, kiedyś, dawno… Szczerze mówiąc to ja już o tym nie pamiętam, ale papier nie zapomina i taki wpis znajduje się w mojej kartotece. Wydaje mi się, że ja już teraz po prostu jestem innym psem. Mam 10 lat, trochę zbędnego ciałka i o wiele więcej pokory względem własnego losu oraz entuzjazmu dla człowieka. W zamkniętych pomieszczeniach czuję się swobodnie, choć przejawiam tendencję do znaczenia terenu. Jest to kwestia do konsekwentnego przepracowania w pierwszych dniach po adopcji. Dobrze jeszcze pamiętam do czego służy kanapa i nie omieszkam dotrzymać Ci na niej towarzystwa. Zdecydowanie identyfikuję siebie jako psa kanapowego. Bardzo dobrze chodzę na smyczy, znam podstawowe komendy, nie mam nic przeciwko zabiegom pielęgnacyjnym, toleruję inne psy, a kotów nie zauważam – psi ideał, ktoś by powiedział! No i ja tu się zgodzę. Moją zmorą jest moja uroda… Wśród wielu innych czarnych piesków w schronisku po prostu staję się niezauważalny… Moją słabością jest środowisko wodne – moczenie futerka to moje hobby! Nie odpuszczę nawet bieżącej wodzie z węża ogrodowego, którą pracownicy czyszczą mój boks. Zimą moje hobby nie wzbudza entuzjazmu pracowników schroniska i na czas porządków jestem wyprowadzany z boksu. Mówią, że to w trosce o moje zdrowie… co oni tam wiedzą o prawdziwej pasji! Jestem wesołym i kontaktowym psiakiem, a mój wiek to tylko zapis w metryce. Czuję się młodo i wiem, że teraz jestem gotów na nowy dom, w którym będę najwspanialszym towarzyszem wieczornych „posiadówek” na kanapie.Spróbuj mnie wypatrzeć w boksie nr 2. Dowiedź mi, że nie jestem niewidzialny!” Pozdrawiam, Oli

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

LUDWIŚ

PIESEK „LUDWIŚ” OK. 10LAT 616093900053994
WIELKOŚĆ: PONIŻEJ ŚREDNIEJ
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: B – 16
 
„Cześć,

przez wolontariuszkę zostałem „ochrzczony” imieniem: Ludwiś. Jestem małym, sympatycznym pieskiem, który w schronisku stara się odnaleźć swój nowy dom. Taki, który będzie dla mnie cierpliwy i wyrozumiały. Nie ukrywam, że jestem lekko lękliwym psem. Nie wiadomo jaką miałem przeszłość, ale bacznie obserwuję człowieka i każde jego zachowanie. Trochę się boję szybkiego ruchu ręką w moim kierunku. Wszędzie można mnie dotknąć, ale im bliżej ogonka, tym bardziej czuję się spięty. Na początku spaceru trochę plączę się pod nogami, ale z każdą kolejną chwilą idzie mi coraz lepiej, zaczynam dorównywać kroku opiekunowi i nie ciągnę na smyczy. Lubię głaskanie i zabiegam o kontakt z człowiekiem. Najchętniej zatrzymałbym go dla siebie na stałe, dlatego przy próbie zostawienia mnie w boksie po spacerze, nie daję się odpiąć ze smyczy i próbuję zębami złapać rękę opiekuna. Mój chwyt nie jest jednak mocny. Jest to raczej próba zatrzymania opiekuna przy sobie. Chciałbym trafić do odpowiedzialnego domu, który popracuje nad moją pewnością siebie i da mi czas, bym zaufał. Najlepiej jeśli będzie to dom bez małych dzieci. Nie dlatego, że ich nie lubię, ale właśnie ze względu na moje lęki. Mogę się przestraszyć, gdy dziecko będzie chciało mnie nagle przytulić i nie wiadomo jaka będzie moja reakcja. W pomieszczeniach zamkniętych czuję się swobodnie. Nie znana jest jeszcze moja reakcja na inne zwierzęta, choć przez krótki czas (na kwarantannie) byłem w boksie z innymi psami i nie było między nami niezgody. Mieszkam w boksie B16. Czekam aż mnie odwiedzisz i zabierzesz na spacer zapoznawczy”. Pozdrawiam, Ludwiś.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.