CZEKOLADKA

SUCZKA CZEKOLADKA OK. 2 LATA 616093900050674
WIELKOŚĆ: MAŁA
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: 14
„Cześć! Znaleziono mnie błąkającą się na ul. Spadzistej. Kto mógł zgubić tak fajną sunię? Dlaczego nikt się po mnie nie zgłasza?! Jestem naprawdę sympatycznym „przytulakiem”, który natychmiast „ładuje” się na kolana i stamtąd niczym królowa obserwuje toczące się wydarzenia. Jestem też urodzoną fotomodelką. Dla mnie nie było problemem pozowanie do fotek. Wręcz sprawiało mi to ogromną radochę :-) . Do innych psów jestem raczej neutralna, chociaż jestem zazdrosna o człowieka. Nie wiem czy wrócę do swojego domu, ale mam nadzieję, że jeśli nawet nie, to znajdę nowy, lepszy i bardziej odpowiedzialny.” Pozdrawiam Czekoladka.

PACO

PIES PACO OK. 4 LATA 61600490023628
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: B-1
„Witam! W lutym tego roku zostałem „zgarnięty” z ul. Św. Barbary. Podobno błąkałem się tam jakiś czas zanim w końcu trafiłem do schroniska. Miałem niedowagę, a cały pysk pokryty ranami ciętymi. Także nie wyglądałem najlepiej. Obecnie jak widać nastąpiła znaczna poprawa. Jaki jestem? Cały nastawiony na kontakt z człowiekiem. Można ze mną zrobić niemalże wszystko co znoszę ze stoickim spokojem. Żadnych oznak zniecierpliwienia, czy też odruchów wskazujących na agresję. Świetna współpraca z przewodnikiem. Pełne skupienie.Nie próbuję zdominować człowieka, jest wręcz przeciwnie.  To ja szybko się poddaję i wykazuję pełną otwartość. Trochę ciągnę na smyczy, ale wiadomo, że jak się mieszka w kojcu, to wykorzystuje się każdą okazję wyjścia z boksu i wtedy jest pełna ekscytacja. Znam i bez większych problemów wykonuję podstawowe komendy. Uwielbia aportowanie. Niestety wykazuję się raczej małą tolerancją na inne psy. W kojcu mieszkam sam. Szukam przewodnika doświadczonego, opanowanego i zrównoważonego emocjonalnie. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się trafić do nowego domu.” Pozdrawiam Paco.

DINO

PIES DINO OK. 15 LAT 977200001405406 (225/15)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: A-3
„Witam! W kwietniu tego roku zostałem znaleziony na plaży. Potem okazało się, że moi „właściciele” już mnie nie chcą, bo jestem stary i niepotrzebny. Taka postawa jest tym bardziej szokująca, że jestem piętnastoletnim psiakiem, który właśnie teraz najbardziej potrzebuje pomocy i domu. Zamiast tego dostałem „bilet” do schroniska. Zwyrodnienie kręgosłupa, wyniszczenie organizmu z powodu złego i nieregularnego żywienia. Nie wiem ile jeszcze pożyję. Wiem jedno, że jeśli już przyjdzie mój czas to chciałbym, żeby nie stało się tutaj, tylko w domu, w otoczeniu prawdziwych opiekunów.” Pozdrawiam Dino.
Adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.

KIEŁEK

PIES KIEŁEK OK. 10 LAT 616093900090062
WIELKOŚĆ: MAŁY
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: 13
„Witam! Do schroniska trafiłem w połowie grudnia zeszłego roku. Znaleziono mnie leżącego w okolicach ul. Armii Krajowej. Psiak w moim wieku i kondycji zdrowotnej powinien znajdować się w domu pod opieką swoich właścicieli. Niestety być może właśnie ze względu na wiek i na to, że trzeba było poświęcić mi więcej uwagi niż młodemu, w pełni zdrowemu psu zostałem porzucony. Z reguły jestem spokojnym psiakiem nie wadzącym nikomu. Dość słabo widzę i słyszę, ale jakoś muszę sobie dawać radę. Ja już nie potrzebuję jakiś długich spacerów, bo serce już nie tak wytrzymałe. Powinienem zamieszkać w domu gdzie panuje spokojna atmosfera. Wiem, ze decyzja o zabraniu takiego psiaka do domu nie jest łatwa, ale zdarzają się ludzie, którzy chcą takim seniorom zapewnić godną starość. I na takich czekam!” Pozdrawiam Kiełek.
Adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.

MARCELI

PIES MARCELI 10 LAT 616093900050975 (230/15)
WIELKOŚĆ: MAŁY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 13
„Dzień Dobry! Kiedy leżałem na poboczu ulicy Astronautów sądziłem, że nadchodzi koniec. Chwilę wcześniej potrąciło mnie auto. Musnęło zaledwie, ale siła i tak była ogromna. Nawet nie przyhamowało, pojechało dalej. Skąd staruszek sam na jezdni? Nie ma o to kogo zapytać, bo jakoś się nikt nie kwapi, żeby przyznać się do mnie. Smutne nie? W końcu gdzieś przez te dziesięć lat mieszkałem. Byłem czyjś. A teraz? A teraz mały senior siedzi w dużym kojcu z innymi psiakami i trzyma się na uboczu jakby straciwszy wiarę w to, że jego los może się jeszcze odmienić. Bo prawda jest taka, że nam starszym psiakom ogromnie trudno jest znaleźć nowy dom. A ja przecież jeszcze żyję! Jeszcze tęsknię! Jeszcze potrafię pokochać i chcę być kochany! Smutny psiak siedzący na chodnikowych kaflach, patrzący gdzieś przed siebie. Co tam widzę? Czas przeszły, miniony, kiedy nawet na myśl by mi nie przyszło, że trafię do takiego miejsca. Jakich słów mam użyć? Jakich argumentów dostarczyć. żeby kogoś przekonać, że warto mi pomóc? Mam mówić, żem spokojny, że grzeczny, że potrzebujący ciepłego domu i troskliwej opieki. To mówię. Lecz czy słowa przekonują? Czy spojrzenie moje dociera do Waszych sumień i pokładów wrażliwości, które większość z Was ma? Skąd to mogę wiedzieć. Nie stawiajcie mi wymagań. Nie pytajcie co lubię, a czego nie. Zacznijcie od pytań do siebie. Czy chcecie dać mi dom, czy jesteście w stanie zapewnić mi właściwą opiekę i czy wreszcie jesteście gotowi na to, że nasz czas spędzony wspólnie będzie krótszy niż gdybyście wzięli młodego psiaka. Nie użalajcie się, że muszę na chwilę obecną mieszkać w schroniskowym kojcu, bo od tego z pewnością mój los nie ulegnie poprawie.” Pozdrawiam Marceli.
Adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.

KOLA

SUCZKA KOLA OK. 5 M-CY 616093900050927 (256/15)
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: 14
„Witam! Na ulicy Stryjewskiego chodzi sobie pies. Sam, bez opieki. Dobrze, że dzień to świąteczny, a co za tym idzie ruch samochodów na ulicach mniejszy, bo psiak ten bardzo młody i jeszcze nie zna niebezpieczeństw, które na każdym zakręcie się czają. Podbiega do przechodniów, macha radośnie ogonem licząc na to, że znajdzie swojego właściciela. Nic z tego! Ktoś w końcu dzwoni do schroniska i przyjeżdża auto. I zamiast powrotu do domu czeka na niego kojec, w którym już kilka innych psiaków mieszka. Gdzie dom? Gdzie opiekunowie? Czyliż to tylko ich niefrasobliwość, czy może działanie z premedytacja spowodowały, że tu siedzę? Ot i to całą moja znana historia. Jeszcze jestem dzieciakiem, co bardziej świata ciekawy niż skupiający się na tym co człowiek od niego oczekuje. Stąd też napracowali się ze mną na sesji zdjęciowej :-) . Pewnie, że sympatyczna ze mnie dziecina, ale jeszcze trochę pracy przede mną i tym bardziej potrzebuję odpowiedzialnych, wyrozumiałych i cierpliwych opiekunów, co to nie zniechęcą się po dniach kilku i na powrót mnie tu przyprowadzą. Niech chwila radosnego uniesienia, że oto pojawił się nowy domownik nie przyćmi tej czekającej nas wspólnej pracy, która jest przed nami, żeby stała się Waszym ukochanym domownikiem. Czekam.” Pozdrawiam Kola.

LUCYNKA

SUCZKA LUCYNKA OK. 1 ROK 616093900050879
WIELKOŚĆ: MAŁA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: 1
„Dzień Dobry! Na początku maja znaleziono mnie błąkającą się na ul. Sandomierskiej. Niestety Przydarzyła mi się „mała” wpadka i bardziej ze strachu niż z innych powodów ugryzłam osobę, która mnie znalazła. Dlatego też kolejne dwa tygodnie spędziłam na obserwacji w lecznicy. A teraz mieszkam w schroniskowym kojcu. Oczywiście przylgnęła do mnie „łatka”, że jestem agresywna. Owszem nie spodobały mi się zabiegi weterynaryjne czemu dałam wyraz, ale na sesji zdjęciowej pokazał, że jeśli postępuje się ze mną w sposób delikatny i spokojny, to jestem bardzo sympatycznym psiakiem. Nie było żadnych fochów, pokazywania zębów i tym podobnych oznak niezadowolenia. Wręcz przeciwnie, byłam bardzo szczęśliwa, że mogłam chociaż na te kilka chwil opuścić kojec i być w towarzystwie ludzi. Trochę się to moje psie życie „pokręciło” przez te kilkanaście dni i nie jest mi łatwo przystosować się do schroniskowych warunków. Dlatego też liczę, że niebawem znajdą się ludzie, którym się spodobam i zabiorą mnie do domu.” Pozdrawiam Lucynka.

JADZIA

SUCZKA JADZIA OK. 10 M-CY 616093900050845
WIELKOŚĆ: MAŁA
BOKS: 1
„Cześć! Ja zostałam „złapana” na terenie szkoły mieszczącej się przy ul. Opolskiej. Chciałam razem z dziećmi iść na lekcje, ale okazało się, że nie mogę chodzić do szkoły i zostałam przywieziona tutaj. Maleńki psiak, wieli kojec i inne psy. No „załamka” totalna, mówię Wam! Gdzie mój dom?! Czemu nikt nie szuka takiej słodkiej, przesympatycznej kruszynki, która w główce ma tylko jedno: Wdrapać się na kolana i w żadnym razie nie dać się z nich zepchnąć. I przybiegam pod kraty wybiegu i przeciskam nosek do każdego przechodzącego człowieka w nadziei, że mnie zabierze. Ale nie! Jeszcze chwilkę muszę poczekać. Jeszcze nie dobiegła do końca moja kwarantanna. I choć maleńka jestem, to nie sposób mnie nie zauważyć. Wszędzie mnie pełno. Ja do innych psów? Z równymi sobie wielkością nie ma problemu, ale dużych to się boję i wtedy najchętniej schowałabym się w rękaw kurtki. Nie wiem, ale wygląda na to, że raczej nie zostanę odebrana przez „właścicieli” i chyba będę musiała znaleźć nowy dom.” Pozdrawiam Jadzia.

DEBI

SUCZKA DEBI OK. 1 ROK 616093900050697 (250/15)
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: 8
„Witam! 02 maja zostałam „zgarnięta” z ul. Kolonia Zręby. Trochę tam rozrabiałam, bo zasadziłam się na „trunkowych” gości ( nie przepadam za takimi) i dalejże ich terroryzować. Przestraszyłam ich nielicho i ściągnęli schroniskowe auto interwencyjne. I tak zamieszkałam w schroniskowym kojcu. Dwa tygodnie to trochę mało czasu, żebym dała się w pełni poznać. Jedno jest pewne, że wcale nie jestem taka śmiała jak tam na ulicy. Wręcz przeciwnie. Trochę bojąca się jestem. Dość niechętnie chodzę na smyczy, a wkroczenie do pomieszczeń, w których odbywała się sesja było nie lada wyczynem dla mnie i osoby, która mnie przyprowadzała. Najbardziej odpowiednia pozycja, to była ta na „naleśnik”. Potem odrobinę się „wyluzowałam” (chociaż nie do końca). Potrzebuję trochę czasu, żeby się „rozkręcić” i w pełni zaufać człowiekowi. Jednak przy tym wszystkim cechuje mnie ogromna cierpliwość, brak jakichkolwiek odruchów agresji w stosunku do ludzi. Wygląda na to, że do tej pory żyłam bardziej obok ludzi, niż z ludźmi. Byłam to dobrze. Zniknęła to drugie dobrze. Mówię tak, bo jakoś nie pojawili się moi „właściciele” i nie zabrali do domu. W przyjaznym otoczeniu, przy odrobinie cierpliwości i pracy i danego serca mogę stać się naprawdę świetnym towarzyszem rodziny. Ale muszę taką szansę dostać!” Pozdrawiam Debi.

KAMA

SUCZKA KAMA OK. 4 LATA 616093900050802 (255/15)
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: 8
„Dzień Dobry! Mnie znaleziono błąkającą się na terenie działek ogrodniczych w Jasieniu. Jak widać płynie we mnie odrobina krwi husky i to może przełożyło się na to, że lubiłam się „powłóczyć” po okolicy od czasu do czasu. Niestety tym razem skończyło się to na zamknięciu w schroniskowym kojcu. Minął już termin mojej kwarantanny, ale nikt się po mnie zgłosił. Sądzą po kondycji w jakiej tu trafiłam ktoś tam jednak o mnie dbał i nie głodowałam (chociaż te parę kilo za dużo mam) . Mógłby teraz pofatygować się do schroniska i zabrać mnie do domu. Jestem raczej łagodną, spokojną sunią, która owszem ma inklinacje do szefowania wśród innych psów, ale nie nachalnie. Całkiem fajnie współpracuję z przewodnikiem i nie w trakcie sesji nie sprawiałam większych problemów. Na kotach się nie znam. Tutaj kontaktu z nimi nie miałam i co do lubienia, czy nie lubienia trudno mi coś powiedzieć w tym temacie. Jeszcze po cichu liczę, że jednak trafię z powrotem do mojego domu, a jak nie… To może znajdę nowy, bardziej odpowiedzialny.” Pozdrawiam Kama.

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.