ZOBACZ NASZYCH MILUSIŃSKICH

MIKI

PIESEK MIKI OK. 1, 5 ROKU 6160049002100301
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 4
 
„Dzień dobry,
ja według świadków zostałem wyrzucony z auta wprost jezdnię. Masakra! Szczęście w nieszczęściu, że skończyło się tylko na ogromnym strachu i, że nie doznałem jakiejś poważnej kontuzji. Natomiast psychicznie bardzo źle to zniosłem. Pierwsze dni w schronisku były koszmarne. Jednak  z upływem czasu zaczęło być trochę lepiej. Oczywiście trudno wymagać, żebym po takich przeżyciach był od razu super otwartym i nastawionym przyjaźnie do ludzi psiakiem. Sesja zdjęciowa pokazała, że z pewnością potrzeba mi spokojnych, cierpliwych i zrównoważonych emocjonalnie opiekunów, a na pozytywne efekty nie trzeba będzie długo czekać. Ślad na psychice pozostanie na długo, ale pewnie z czasem te złe wspomnienia ulegną zatarciu. Początkowo byłem nieufny i niepewny siebie, jednak widząc, ze nic mi nie grozi zacząłem szybko nawiązywać komunikację z ludźmi na planie zdjęciowym. Okazało się, że jestem całkiem fajnie poukładanym psem. Większą dozą zaufania i szybciej obdarzyłem kobietę. Na każdym kroku starałem się uzyskiwać potwierdzenie, że wszystko jest ok. i nie dzieje się nic złego. Z racji przeżytej traumy w kojcu trzymałem się raczej na uboczu stada. Potrzebuję nowego domu, żeby powoli odzyskać utraconą pewność siebie, uleczyć uraz psychiczny i zyskać prawdziwych opiekunów, którzy stworzą mi na powrót normalny dom. Zapraszam na spacery zapoznawcze.” Pozdrawiam, Miki.

MISIO

PIESEK MISIO OK.10 LAT 616004900210433
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 18
 
„Witam,
do schroniska trafiłem po śmierci mojej opiekunki. Wersja standard, czyli niestety nie było nikogo, kto mógłby mnie przygarnąć po jej odejściu. Niestety wiem, że dla 10 letniego psiaka trafienie do schroniska, to praktycznie dożywocie. Patrząc na mnie pewnie trudno uwierzyć, że jestem już w takim wieku. Jestem w dobrej i kondycji fizycznej i naprawdę jeszcze wiele energii jest we mnie. Raczej nie toleruję innych psów samców. W kojcu mieszkam ze staruszką Ettą i nie ma żadnych scysji. Podobno lubię koty, ale tu w schronisku nie było okazji do takiego kontaktu. Jako że mieszkałem w domu, to nie ma żadnych problemów z przebywaniem w pomieszczeniach zamkniętych. Jestem całkiem poprawnie ułożony i dość fajnie współpracuję z człowiekiem. Owszem czasem bywam trochę uparty, ale wiek ma swoje prawa. Czy schronisko będzie moim ostatnim „domem”? Mam nadzieję, że jednak nie.” Pozdrawiam, Misio.

BODZIO

PIESEK BODZIO OK. 4 LATA 616004900210306
WIELKOŚĆ: MAŁY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 17
 
„Cześć,
w schronisku „mieszkam” prawie od miesiąca. Trafiłem tutaj 17 grudnia zeszłego roku. Znaleziono mnie koczującego pod klatką schodową na ul. Więckowskiego. Niestety pomimo upływającego czasu nikt się po mnie nie zgłasza. Wyglądam może  niepozornie i dlatego nie zwracam na siebie uwagi odwiedzających schronisko. Natomiast wystarczy tylko „złapać” ze mną kontakt, żeby się przekonać o tym że jestem świetnym psiakiem. Z pewnością mieszkałem w domu, bo potrafię się zachować w pomieszczeniach zamkniętych. nie ma z tym najmniejszych problemów. Jestem otwarty na kontakt z ludźmi i bardzo towarzyski. Znam podstawowe komendy. Jestem też mega pieszczochem i można mnie dotykać we wszystkie miejsca bez obaw. Miałem okazję na kontakt z dzieckiem i nie miałem z tym najmniejszych problemów. Trochę jestem łakomczuchem :) . Uwielbiam zabawki, zwłaszcza te piszczące, ale daję je sobie bez problemu odbierać. Ma też zacięcie akrobatyczne, a moje „stójki” podczas sesji zdjęciowej wzbudzały zachwyt. Na dzień dzisiejszy mój stan zdrowia nie budzi zastrzeżeń. Na smyczy chodzę poprawnie. W stadzie z innymi psami jakoś sobie radzę, ale nie jestem z tych dominujących. Raczej trzymam się trochę z boku. Z racji niedużych rozmiarów spokojnie powinienem zaadoptować się nawet w niedużym mieszkaniu. Zapraszam na spacery zapoznawcze.” Pozdrawiam, Bodzio.

DOSIA

SUCZKA DOSIA OK. 1 ROK 616093900209194
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: 5
 
„Dzień dobry,
do schroniska trafiłam 20 grudnia zeszłego roku. Zanim jednak to nastąpiło, to przez dwa dni błąkałam się w okolicach ul. Kielnieńskiej.Tu w schronisku dałam się poznać jako bardzo sympatyczna, łagodna, ale też mega aktywna suczka. Cechuje mnie ogromna żywiołowość i chęć zabawy. Z pewnością powinnam trafić na opiekunów, którzy mają czas i są bardzo aktywni ruchowo. Przy moim temperamencie fajnie byłoby zamieszkać w domu z ogrodem, albo w takim miejscu, gdzie jest możliwość na długie intensywne spacery. W pomieszczeniach zamkniętych zachowuję się swobodnie, a momentami wręcz za swobodnie :) . Z ludźmi szybko łapię pozytywny kontakt. Znam komendy na podstawowym poziomie. Całkiem fajnie współgram w stadzie z innymi psami, z którymi przebywam w kojcu. Z kotami i dziećmi tu w schronisku nie miałam okazji do bliższych kontaktów. Z pewnością nowi opiekunowie będą musieli ze mną jeszcze trochę popracować, ale naprawdę warto. Czekam w kojcu nr5.” Pozdrawiam, Dosia.

GAJA

SUCZKA GAJA OK. 2 LATA 616093900209187
WIELKOŚĆ: DUŻA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: A – 7
 
„Witam,
20 grudnia zostałam porzucona w okolicach schroniska. Początkowo byłam przerażona i bardzo nieufna. Prawdopodobnie zostałam wyrzucona z samochodu wprost na ulicę. Nie jestem tu długo, ale dałam się poznać jako psiak na którego zaufanie trzeba trochę zapracować. Początkowo z dość dużą rezerwą podchodziłam do mężczyzn, ale to się powoli zmienia. Jestem bardzo karna, znam i chętnie wykonuję podstawowe komendy. W bliskim kontakcie okazuje się, że jestem dużym pieszczochem i daję się dotykać we wszystkie miejsca. Na smyczy chodzę poprawnie. Jestem bardzo energiczna. Mój stosunek do małych dzieci na tą chwilę nie jest znany. W pomieszczeniach zamkniętych czuję się swobodnie. Zapraszam na spacery zapoznawcze.” Pozdrawiam, Gaja.

NERO

PIESEK NERO OK. 12 LAT 977200004506761
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 22
 
„Dzień dobry,
do schroniska trafiłem po śmierci mojego opiekuna. Stało się to w listopadzie zeszłego roku. Jednak po moim zachowaniu nikt nie powiedziałby, że ma tyle lat. Zupełnie po mnie tego nie widać. Jestem wciąż pełnym energii, wigoru psiakiem. Bardzo przeżyłem to rozstanie i bardzo potrzebuję kontaktu z człowiekiem. Każdego przechodzącego koło kojca, w którym aktualnie „mieszkam” zaczepiam szczekaniem, żeby tylko mnie zauważył. Równie serdecznie i żywiołowo witam każdego, kto tylko chce ze mną nawiązać bliższą więź. Jestem bardzo dobrze ułożony. Znam wszystkie podstawowe komendy i chętnie współpracuję z człowiekiem. Uwielbiam spacery. W pomieszczeniach zamkniętych czuję się dobrze. W kojcu mieszkam z innym psiakiem i raczej nie jestem konfliktowy. Co do stanu mojego zdrowia, to póki co jest dobry, ale z pewnością zimowanie w schronisku nie wpłynie nań korzystnie. Wiem, że my seniorzy nie cieszymy się większym zainteresowaniem pomimo, że to dla nas powinny się znajdować nowe, ciepłe domy, ale ja liczę, że jednak ktoś mną zainteresuje. Zapraszam na spacery zapoznawcze.” Pozdrawiam, Nero.

 

ARON

PIES ARON 977200004172761 OK. 12 LAT
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIE: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C – 10
 
„Witam,
do schroniska trafiłem na początku listopada 2016 roku. Już nie zostanę odebrany stąd przez swoich „opiekunów”. Cierpię na przerost prostaty co objawia się czasami w trudności z siadaniem, czy też chodzeniem. Pomimo to wciąż mam ogromną chęć do życia. Jestem bardzo otwarty na kontakt z ludźmi i bardzo go potrzebuję. Uwielbiam pieszczoty i można mnie dotykać we wszystkie miejsca. Z racji wieku i obniżonej sprawności na smyczy chodzę bardzo dobrze. Niestety, chodzenie po schodach jest dla mnie dość uciążliwe. W pomieszczeniach zamkniętych zachowuję się bardzo swobodnie i nie przejawiam żadnych zachowań lękowych. Do innych psów jestem nastawiony raczej neutralnie, a w kojcu mieszkam sam. Na spacerach przejawiam chęć zabawy jakbym nie miał 12 lat, tylko znacznie, znacznie mniej. Wiem, że dla takich jak ja znalezienie dobrego domu graniczy niemal z cudem, ale ja w niczym nie zasłużyłem sobie na taki los. W schroniskowe warunki bynajmniej nie wpływają korzystnie na mój stan zdrowia i potrzebowałbym ciepłego kąta i troskliwej opieki. Wiem, że to nie łatwa decyzja, ale może ktoś jednak zechce mi pomóc. Na temat mojego stanu zdrowia więcej dowiecie się od schroniskowych lek.wet.” Pozdrawiam, Aron.
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.

OMAR

PIES OMAR OK. 7 LAT  616004900210343
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 5
 
„Witam,
na początku grudnia zmarł mój opiekun z którym mieszkałem na działkach i niestety musiałem zostać odwieziony do schroniska. Jestem bardzo spokojnym psiakiem, który wciąż jeszcze przeżywa to rozstanie ze swoim człowiekiem. Nie wiedliśmy może luksusowego życia, ale było nam ze sobą dobrze. Powoli jednak przyzwyczaiłem się do tego miejsca. W stadzie innych takich samych sierot jak ja funkcjonuję dobrze. Nie jestem konfliktowy i raczej schodzę z drogi. Do ludzi mam bardzo pozytywne nastawienie. Lubię pieszczoty i bardzo sobie je cenię. Można mnie dotykać we wszystkie miejsca i nie mam z tym problemu. Ruchowo jestem aktywny w stopniu umiarkowanym. Mieszkałem tylko z jednym człowiekiem i trudno określić jaki mam stosunek do małych dzieci. W pomieszczeniach zamkniętych zachowuję się swobodnie. Mój stan zdrowia na dzień dzisiejszy określony jest przez lek. wet. na dobry. Na smyczy chodzę dobrze. W celu bliższego, wzajemnego poznania, zapraszam na spacery zapoznawcze.” Pozdrawiam, Omar.

MILTON (ARES)

PIES MILTON UR. 03-05-2016 ROKU 616004900210352
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: WETERYNARIA
 
„Witam,
urodziłem się 3 maja tego roku. Miałem być chlubą i dumą swoich opiekunów, ale skończyłem jako psiak porzucony na posesji przy ul. Nowiny i stamtąd zostałem przywieziony do schroniska. Od trzeciego miesiąca życia byłem leczony głównie w kierunku choroby skórnej. Zresztą na zdjęciach widać, że wciąż mam silne zmiany skórne. Wyłysiałe uszy mogą nigdy nie zarosnąć włosem, ponieważ doszło do uszkodzenia mieszków włosowych. Ale to nie jedyna dolegliwość. Mam wadę genetyczną w obrębie kośćca obręczy miedniczej, źle wykształcone stawy biodrowe i nieprawidłowe ukształtowanie kończyn, zarówno tylnych jak i przednich. Prawdopodobnie te rzeczy przerosły moich właścicieli i postanowili w tak nieludzki sposób się ze mną rozstać. Tu w schronisku jestem poddawany terapii leczniczej, ale więcej na ten temat powiem Wam prowadząca mnie doktor. Prawdopodobnie do końca swojego życia będę musiał przebywać pod stałą kontrolą lek. wet. i będę wymagał specjalnej diety (karma hipoalergiczna). Do tych nieszczęść należy jeszcze dodać fakt, że zupełnie zaniedbano moje, choćby poprawne ułożenie. I tak oto brak wyobraźni, zdolności przewidywania u człowieka sprawił, że teraz mieszkam w schronisku dla bezdomnych zwierząt.” Pozdrawiam, Milton (Ares).
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowymi lek. wet.
Ps. Zostałem objęty wirtualną adopcją przez uczniów Szkoły Podstawowej nr 52 w Gdańsku. Dziękuję :-)

AGA

SUCZKA AGA OK. 7 LAT 616093900054823
WIELKOŚĆ: MAŁA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: 1
„Witam,
w schronisku jestem od 4 listopada tego roku (2016). Trafiłam tutaj wraz z drugą sunią. Razem  przez około dwa tygodnie błąkałyśmy się w okolicach Traktu Św. Wojciecha. Ona już od jakiegoś czasu ma nowy dom. Ja niestety zostałam. W międzyczasie przeszłam zabieg usunięcia guza nowotworowego sutka. W tej chwili czuję się już dobrze. Początki pobytu tutaj były jednak dla mnie bardzo trudne. Byłam przerażona, „wycofana” i unikająca kontaktu z ludźmi. To już przeszłość. Teraz jestem bardzo przyjaźnie nastawioną do ludzi suczką. Potrzebuję tego kontaktu i ogromnie się cieszę kiedy tylko ma okazję do takowego. Sporo czasu spędziłam w szpitalnym kojcu. Obecnie jednak już „mieszkam” w boksie zewnętrznym (ogólnym) z innymi psami i nie ma większych problemów w kontaktach z nimi. Bardzo przywiązuję się do dobrze poznanych ludzi. Super chodzę na smyczy. Pani doktor mówi, że jeszcze czekamy na wyniki badań histopatologiczny, żeby potwierdzić czy na sto procent jestem zdrowa. Nie powinnam jednak mieszkać w budzie. powinnam znaleźć ciepły, spokojny dom i troskliwych opiekunów. Mam nadzieję, że tuż po świętach takowy znajdę, a póki co zapraszam na spacery zapoznawcze.” Pozdrawiam, Aga.
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowymi lek. wet.

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.