ZOBACZ NASZYCH MILUSIŃSKICH

DŻONU III

PIES DŻONU III OK. 2 LATA  616004900210302
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C-13
 
„Witam,
niestety witam ponownie w schronisku. Z relacji osób u których czasowo przebywałem w domu wynika, że: nie lubię zostawać sam w domu, szczekam i niszczę, oraz że nie akceptuję innych psów. Koniec końców wróciłem tutaj i zamieszkałem w kojcu. Nie powiem, że nie odbiło się to negatywnie na mojej psychice. To już drugi raz kiedy tracę grunt pod łapami. według wolontariuszki, której jestem jednym z ulubieńców na smyczy chodzę poprawnie, mam bardzo pozytywny stosunek do ludzi, zarówno dorosłych jak i dzieci. szybko łapię kontakt z przewodnikiem i jestem bardzo karny. Znam podstawowe komendy. Wszelkie zabiegi weterynaryjne znoszę cierpliwie i bez oznak jakiejkolwiek agresji. Lubię się bawić . W obecności ludzi w pomieszczeniach zamkniętych zachowuję się bardzo dobrze. Faktem jest że w schroniskowym kojcu mieszkam sam bez kontaktu z innymi psami. Widocznie muszę trafić na opiekunów z większymi możliwościami i doświadczeniem. Czekam w kojcu C-13.” Pozdrawiam, Dżonu III.

TENOR

PIESEK TENOR OK. 1,5 ROKU 616093900209204
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 9
 
„Cześć,
ja zostałem przez swoją „opiekunkę” porzucony w grudniu zeszłego roku. Początkowo chciała mnie wymienić na innego psa, ale w rezultacie skończyło się tylko na tym, że ja wylądowałem w schroniskowym kojcu. Swój postępek argumentowała tym, że nie była w stanie poświęcić mi odpowiedniej ilości czasu i stałem się dla niej uciążliwy. Jestem młodym psiakiem, potrzebującym sporo ruchu, a ona pracowała i spacery ograniczały się do dość krótkich wyjść. Twierdziła także, że kiedy na czas jej nieobecności pozostawałem sam w domu to bardzo głośno wyrażałem swoją frustrację (stąd też nowe imię Tenor). Oczywiście, że bardzo przeżyłem porzucenie, ale obecnie jest już znacznie lepiej (udało mi się w miarę możliwości przystosować do schroniskowych warunków). Do innych psów jestem raczej uległy i w stadzie raczej nie jestem wiodącym osobnikiem. Na smyczy chodzę w miarę poprawnie. W związku z tym, że do tej pory mieszkałem w domu, to w pomieszczeniach zamkniętych czuję się swobodnie. Moja była „opiekunka” była osobą samotną, więc nie miałem  na co dzień kontaktu np. z dziećmi. Z przewodnikiem potrafię całkiem nieźle współpracować, znam podstawowe komendy. O potrzebie dużej dawki ruchu i o niechęci do pozostawania samemu w domu już wspominałem. Myślę, że warto poświęcić mi trochę czasu i pracy, żeby mógł się stać fajnym towarzyszem rodziny. Zapraszam na spacery zapoznawcze.” Pozdrawiam, Tenor.

LADY

SUCZKA LADY OK. 10 LAT
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: B-4
 
„Dzień dobry,
w schronisku znalazłam się w połowie grudnia zeszłego roku wraz z drugim psem. Niestety z powodów zdrowotnych nasz opiekun nie był w stanie dalej się nami zajmować. Do schroniska trafiłam z ogromnym guzem   , który został usunięty dopiero tutaj przez schroniskowych lekarzy weterynarii. Na zdjęciach widać wyraźnie jeszcze miejsce, w którym się znajdował. Jego wycinek pojechał na badania, ale jaki jest wynik to musicie pytać lekarza weterynarii. Na razie mój stan zdrowia jest stabilny, a rana pooperacyjna całkiem nieźle się goi. Nie ma opcji, żeby wróciła do swojego domu. Tak naprawdę to nie wiadomo ile jeszcze mi pozostało życia, chociaż trzymam się nieźle. Dlatego też pilnie poszukuję normalnego domu. Jestem spokojną, bardzo łagodną sunią, która jak już wspominałam mieszkałam w domu z drugim psem. Pobyt w schroniskowym kojcu bynajmniej nie wpływa na mój stan zdrowia korzystnie. Może ktoś znajdzie u siebie odrobinę miejsca dla mnie?” Pozdrawiam, Lady.
 
Piesek został objęty adopcją wirtualną przez Panią Agnieszkę Magdziarz.
 

MISIO

PIESEK MISIO OK.10 LAT 616004900210433
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 18
 
„Witam,
do schroniska trafiłem po śmierci mojej opiekunki. Wersja standard, czyli niestety nie było nikogo, kto mógłby mnie przygarnąć po jej odejściu. Niestety wiem, że dla 10 letniego psiaka trafienie do schroniska, to praktycznie dożywocie. Patrząc na mnie pewnie trudno uwierzyć, że jestem już w takim wieku. Jestem w dobrej i kondycji fizycznej i naprawdę jeszcze wiele energii jest we mnie. Raczej nie toleruję innych psów samców. W kojcu mieszkam ze staruszką Ettą i nie ma żadnych scysji. Podobno lubię koty, ale tu w schronisku nie było okazji do takiego kontaktu. Jako że mieszkałem w domu, to nie ma żadnych problemów z przebywaniem w pomieszczeniach zamkniętych. Jestem całkiem poprawnie ułożony i dość fajnie współpracuję z człowiekiem. Owszem czasem bywam trochę uparty, ale wiek ma swoje prawa. Czy schronisko będzie moim ostatnim „domem”? Mam nadzieję, że jednak nie.” Pozdrawiam, Misio.

NERO

PIESEK NERO OK. 12 LAT 977200004506761
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 22
 
„Dzień dobry,
do schroniska trafiłem po śmierci mojego opiekuna. Stało się to w listopadzie zeszłego roku. Jednak po moim zachowaniu nikt nie powiedziałby, że ma tyle lat. Zupełnie po mnie tego nie widać. Jestem wciąż pełnym energii, wigoru psiakiem. Bardzo przeżyłem to rozstanie i bardzo potrzebuję kontaktu z człowiekiem. Każdego przechodzącego koło kojca, w którym aktualnie „mieszkam” zaczepiam szczekaniem, żeby tylko mnie zauważył. Równie serdecznie i żywiołowo witam każdego, kto tylko chce ze mną nawiązać bliższą więź. Jestem bardzo dobrze ułożony. Znam wszystkie podstawowe komendy i chętnie współpracuję z człowiekiem. Uwielbiam spacery. W pomieszczeniach zamkniętych czuję się dobrze. W kojcu mieszkam z innym psiakiem i raczej nie jestem konfliktowy. Co do stanu mojego zdrowia, to póki co jest dobry, ale z pewnością zimowanie w schronisku nie wpłynie nań korzystnie. Wiem, że my seniorzy nie cieszymy się większym zainteresowaniem pomimo, że to dla nas powinny się znajdować nowe, ciepłe domy, ale ja liczę, że jednak ktoś mną zainteresuje. Zapraszam na spacery zapoznawcze.” Pozdrawiam, Nero.
 
Pies objęty wirtualną adopcją przez Panią Olę

 

ARON

PIES ARON 977200004172761 OK. 12 LAT
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIE: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C – 10
 
„Witam,
do schroniska trafiłem na początku listopada 2016 roku. Już nie zostanę odebrany stąd przez swoich „opiekunów”. Cierpię na przerost prostaty co objawia się czasami w trudności z siadaniem, czy też chodzeniem. Pomimo to wciąż mam ogromną chęć do życia. Jestem bardzo otwarty na kontakt z ludźmi i bardzo go potrzebuję. Uwielbiam pieszczoty i można mnie dotykać we wszystkie miejsca. Z racji wieku i obniżonej sprawności na smyczy chodzę bardzo dobrze. Niestety, chodzenie po schodach jest dla mnie dość uciążliwe. W pomieszczeniach zamkniętych zachowuję się bardzo swobodnie i nie przejawiam żadnych zachowań lękowych. Do innych psów jestem nastawiony raczej neutralnie, a w kojcu mieszkam sam. Na spacerach przejawiam chęć zabawy jakbym nie miał 12 lat, tylko znacznie, znacznie mniej. Wiem, że dla takich jak ja znalezienie dobrego domu graniczy niemal z cudem, ale ja w niczym nie zasłużyłem sobie na taki los. W schroniskowe warunki bynajmniej nie wpływają korzystnie na mój stan zdrowia i potrzebowałbym ciepłego kąta i troskliwej opieki. Wiem, że to nie łatwa decyzja, ale może ktoś jednak zechce mi pomóc. Na temat mojego stanu zdrowia więcej dowiecie się od schroniskowych lek.wet.” Pozdrawiam, Aron.
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.

OMAR

PIES OMAR OK. 7 LAT  616004900210343
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 5
 
„Witam,
na początku grudnia zmarł mój opiekun z którym mieszkałem na działkach i niestety musiałem zostać odwieziony do schroniska. Jestem bardzo spokojnym psiakiem, który wciąż jeszcze przeżywa to rozstanie ze swoim człowiekiem. Nie wiedliśmy może luksusowego życia, ale było nam ze sobą dobrze. Powoli jednak przyzwyczaiłem się do tego miejsca. W stadzie innych takich samych sierot jak ja funkcjonuję dobrze. Nie jestem konfliktowy i raczej schodzę z drogi. Do ludzi mam bardzo pozytywne nastawienie. Lubię pieszczoty i bardzo sobie je cenię. Można mnie dotykać we wszystkie miejsca i nie mam z tym problemu. Ruchowo jestem aktywny w stopniu umiarkowanym. Mieszkałem tylko z jednym człowiekiem i trudno określić jaki mam stosunek do małych dzieci. W pomieszczeniach zamkniętych zachowuję się swobodnie. Mój stan zdrowia na dzień dzisiejszy określony jest przez lek. wet. na dobry. Na smyczy chodzę dobrze. W celu bliższego, wzajemnego poznania, zapraszam na spacery zapoznawcze.” Pozdrawiam, Omar.

KACPER

PIES KACPER OK. 11 LAT 977200005370656
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: A -10
 
„Witam,
do schroniska trafiłem w styczniu 2010 roku. Jestem typem psa, który musi bardzo mocno kogoś poznać i zaufać mu. Inaczej zdarza mi się okazać ten brak zaufania. W schronisku zajmuje się mną wolontariuszka Mariola. Z nią chodzę na spacery. Pomimo, że mam już swoje lata i nie jestem w pełni zdrowy, to podczas nich zachowuję się jak psiak w kwiecie wieku. Zdarza mi się pobiegać za piłką. Na smyczy chodzę super. Czasem słyszę od Marioli, że gdyby mogła, to już zabrałaby mnie do domu, ale chwilowo ma już tyle staruszków w domu, że nie da rady. Wciąż liczy na to, że jednak znajdzie się ktoś, komu zaufam i zabierze mnie stąd. zabierze do ciepłego, spokojnego domu. Spokojnego, bo raczej nie powinno być w nim małych dzieci. Wiecie, mam już swoje przyzwyczajenia i nie nadawałbym się na towarzysza dziecinnych zabaw. Dom powinien być parterowy, bo chodzenie po schodach kilka razy dziennie nie byłoby wskazane w moim przypadku. Z racji choroby (nowotwór prostaty) nie wiem ile czasu mi jeszcze pozostało, chociaż trzymam się dzielnie i nie chciałbym odchodzić tu w schronisku. Przemieszkałem tu już 6 lat i chyba zasłużyłem na coś lepszego w życiu. Decyzja o zabraniu mnie stąd nie będzie łatwą, bo nie wiadomo ile czasu jeszcze wtedy wspólnie spędzimy, ale każda taka chwila będzie dla nas bezcenna. Kiedy będziecie w schronisku szukać zwierzaka, któremu chcielibyście pomóc, to przystańcie przy boksie A-10, gdzie aktualnie „mieszkam” i zastanówcie się, czy właśnie mi nie warto mi pomóc.” Pozdrawiam, Kacper.
Ew. adopcja możliwa po konsultacji ze schroniskowymi lek. wet.
Zostałem objęty wirutalną adopcją przez Uczniów klasy 1E z Ósmego Liceum Ogólnokształcącego z Gdańska. Dziękuję :)
Zostałem objęty wirtualną adopcją przez Panią Agatę Lewandowską. Dziękuję :)

CZOKO

PIES CZOKO OK. 7 LAT
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: 7
 
„Witam,
16 listopada znaleziono mnie pozostawionego pod sklepem na ul. Sandomierskiej. Myślałem, że natychmiast, następnego dnia zostanę odebrany przez swojego „opiekuna” i wrócę do domu. Niestety tak się nie stało i wciąż „mieszkam w schroniskowym kojcu. Jestem bardzo spokojnym psiakiem. w kojcu mieszkam z innymi psami i nie ma najmniejszych problemów. Do ludzi jestem nastawiony bardzo przyjaźnie. Współpraca z przewodnikiem jest idealna. Znam podstawowe komendy. Chodzenie ze mną na smyczy nie nastręcza najmniejszych problemów. Pomieszczenia zamknięte, schody nie są żadnym problemem i nie wiążą się z żadnym stresem w moim przypadku. Widać po moim zachowaniu, że musiałem mieszkać w domu.Póki co z dziećmi tu w schronisku nie miałem kontaktu.  Naprawdę nie wiem dlaczego mimo upływającego czasu nikt się po mnie zgłasza. Coraz częściej dochodzi do mnie, że zostałem porzucony i będę musiał spróbować znaleźć nowy dom. Czekam w kojcu nr 7.

KREMIŚ

PIES KREMIŚ OK. 9 LAT 941000011433538
WIELKOŚĆ: MAŁY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 10
„Witam,
W schronisku jestem od sierpnia 2011 roku. Od początku byłem bardzo nieufnym i „wycofanym” psiakiem, który zdecydowanie unikał kontaktu z ludźmi. Przez bardzo długi okres czasu nie pochodziłem do człowieka i o ubraniu chociażby obroży nie było mowy. Jednak dzięki determinacji wolontariuszek i ich powolnej, prowadzonej od podstaw pracy socjalizacyjnej moje podejście do świata i człowieka ulega powolnej przemianie. Wciąż nie jestem jeszcze super otwarty psiakiem, ale już chodzę w obroży i zaczynam wychodzić na spacery. Oczywiście, że wciąż pełen obaw, ale za każdym razem jestem coraz śmielszy i pokonuję dzielnie kolejne bariery. Ostatnio trafiłem na sesję zdjęciową. Trochę baję się jeszcze wchodzenia po schodach, a po latach mieszkania w budzie na wybiegu pomieszczenie zamknięte też budziło mój niepokój, chociaż z każdą chwilą pobytu w nim było coraz lepiej. Pomimo wykazywania pewnych oznak zaniepokojenia w bezpośrednim kontakcie z człowiekiem nie zdarzyło mi się wykazać oznak zniecierpliwienia, czy też „agresji”. Pomimo niewątpliwego stresu starałem się współpracować z przewodnikiem na miarę moich możliwości. Na smyczy chodzę już w miarę dobrze. Z innymi psami w kojcu żyję raczej zgodnie (trochę na uboczu). Niekoniecznie lubię operowania w okolicach karku („spinam” się i jestem niespokojny). Po tylu latach mieszkania w kojcu świat zewnętrzny jest dla mnie wielką niewiadomą i dlatego czasem wykazuję objawy wypłoszenia i lęku, ale trudno mi się dziwić. Czy jestem gotowy na nowy dom? Mnie i moich nowych ewentualnych opiekunów czeka jeszcze mnóstwo pracy w zakresie mojej socjalizacji, ale jeśli nie spróbuję teraz, to kiedy? Naprawdę warto spróbować dać mi szansę, bo dzięki pomocy wolontariuszy osiągnąłem już bardzo wiele i szkoda, żebym tkwił w schroniskowym kojcu do końca życia. Jestem w dobrej kondycji zdrowotnej i z pewnością w dobrych warunkach pożyję jeszcze wiele lat. Dopóki nie znajdzie się ktoś, kto zechce zabrać mnie stąd nadal będziemy pracować nad moim jak najlepszym przystosowanie się do życia w świecie zewnętrznym. Mi pozostaje tylko zaprosić Was do odwiedzenia mnie i lepszego poznania bezpośrednio tu na miejscu.” Pozdrawiam, Kremiś.
Ps. Zostałem wirtualnie adoptowany przez Panią Basię. Dziękuję :-)

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.