ZOBACZ NASZYCH MILUSIŃSKICH

WACIK

PIES „WACIK” OK. 10 LAT 616093900208622 (35/18)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
BOKS: C-17
 
Dzień dobry, nazywam się Wacik, bo mięciutki jestem niczym kłębek waty najwyższej jakości!Niech Cię jednak nie zwiedzie mój młodzieńczy urok i wdzięk, bo ja jestem dojrzałym dżentelmenem. Właściwie to starszym panem już! Kiedy te lata zleciały…

Jak na mój wiek przystało, mam swoje przyzwyczajenia i pewne… fizyczne niedyspozycje, o których najlepiej będzie porozmawiać z tutejszą Panią Doktor.

W pierwszym kontakcie z nową osobą bywam trochę taki jakiś zawieruszony myślami i roztańczony ciałem, ale jeśli poświęcisz mi kilka chwil, oddam się w całości pieszczotom i głaskom. Zdecydowanie lubię ludzi i potrzebuję ludzkiego towarzystwa, aby osiągnąć spokój ducha.

Lubię inne psy, a inne psy w większości lubią mnie. Nie wiem skąd to wynika, mam w sobie coś takiego, że nawet staruszka-owczarka Elza – której zwykle psy już nie obchodzą – uwielbia moje towarzystwo i czasem jak mnie mija, woła mnie na plotki cichym skomleniem lub wyciem.

Moim hobby na ten moment jest odpoczynek. Uwielbiam się wylegiwać, choć dla mojej rasy, nawet w tym wieku!, ważna jest aktywność psychiczna, więc byłbym wdzięczny, gdybym w nowym domu mógł czasem popracować intelektualnie z Opiekunem.

Pomimo wielu lat na moim mięciutkim karku i kilku niedyspozycji cielesnych, wciąż jestem ruchliwym, ciekawskim psem. Chciałbym zasłużyć sobie na spokojną starość w towarzystwie osoby, która docenia walory pudli i ma wiedzę, jak je wykorzystać. Liczę na starość w cieple i z kochającymi dłońmi do głaskania mojej mięciutkiej sierści.

Czekam, nie pozwól mi stracić nadziei.” Pozdrawiam, Wacik.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

Ew. adopcja po konsultacji z lekarzem weterynarii schroniska.

ŁATEK

PIES „ŁATEK” OK. 12 LAT 616004900213639 (102/15)
WIELKOŚĆ: MAŁY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: WETERYNARIA
 
„Dzień dobry, jestem Łatek.W schronisku mieszkam od 2015 roku i w moim dwunastoletnim życiu zdążyłem już sporo przejść. Ukryć się nie da, że straciłem wzrok, jednak nie to było moim głównym problemem, kiedy trafiłem tutaj.Głównym problemem był strach… W mojej sytuacji każdy nowy dźwięk czy zapach budził poczucie zagrożenia. Bałem się wychodzić na spacery, bo bałem się zaufać człowiekowi. Siedziałem więc sobie cicho (mało kto wiedział, że w ogóle istnieję) w boksie z moim kolegą Misiem. Aż tu Misio odszedł, a ja zostałem jeszcze bardziej sam. Wtedy pojawiła się Ania. I pokazała mi, że człowiek to przyjaciel, a ja pokazałem, że dzielny ze mnie pies.

Z Anią zacząłem chodzić na spacery. I choć wciąż jeszcze nie do końca radzę sobie z lękiem i całkowicie zdaję się na przewodnika, to coraz bardziej otwieram się na świat, jego dźwięki i zapachy. Na spacerze potrzebuję… rozmowy. Muszę słyszeć Twój głos, żeby czuć się pewnie. Potrzebuję Twojej cierpliwości i delikatności.

Kiedy poznaję nową osobę, muszę najpierw dokładnie sprawdzić, czy mogę jej zaufać – jestem dosyć ostrożny. Natomiast gdy już udowodnisz, że z Ciebie człowiek wart zachodu, to pokażę Ci jak bardzo lubię głaskanie i przytulasy, jak mięciutkie mam futerko na brzuchu i jak mój mokry nos potrafi zachęcać do kontaktu. I jak bardzo Cię potrzebuję.

W nowym domu chciałbym mieć psiego kolegę. Wiesz, Ty będziesz mi przewodnikiem po tym ludzkim świecie, a psi kumpel pokaże mi świat psi. To dla mnie ważne, bo do najśmielszych chłopaków nie należę i wciąż uczę się żyć wedle zasad, które zgotował mi los.

Jeśli chciałbyś się ze mną poznać, to musiałbyś porozmawiać z moją Anią – bo Ania to teraz moje oczy na świat. Wpadnij w weekend, kiedy Ania bywa w schronisku, lub zadzwoń z do biura schroniska  z prośbą o kontakt do wolontariuszki Ani Grochowskiej, liderki grupy psich staruszków.

Cierpliwie czekam tu na Twoje otwarte serce.” Pozdrawiam, Łatek.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

Ew. adopcja musi być poprzedzona konsultacją z lekarzem weterynarii schroniska.

TRUFEL

PIESEK „TRUFEL” OK. 10 LAT 616093900052723 (7/18)
WIELKOŚĆ: MAŁY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 38
 
„Cześć, jestem Trufel.

Mówią o mnie, że jestem kochany, proludzki, czuły, mądry… Takie rzeczy o mnie mówią, a ja sądzę, że ja to po prostu jestem psem. Takim, jaki pies być powinien. Taki serdeczny przyjaciel.

Bardzo lubię ludzkie towarzystwo i tęsknię za możliwością częstszego kontaktu. Dla mnie znaczenie ma każdy gest, każde spojrzenie, każde czułe słówko. Bardzo doceniam to, że mnie zauważasz. Najlepiej czuję się tuż przy człowieku – przytulony, bliziutko, na Twoich kolanach lub w ramionach.

Na smyczy chodzę doskonale, rzadko miewam powody, żeby od przewodnika się oddalić. Nie zaczepiam też innych psów, bo i po co, kiedy mam Ciebie.

Na tę chwilę moja adopcja wymaga konsultacji z tutejszą Panią Doktor ze względu na leczone właśnie problemy skórne, z którymi tutaj trafiłem. Nie martw się jednak – problem jest chwilowy i bez wątpienia szybko się z nim uporam!

Wpadaj się poprzytulać!” Pozdrawiam, Trufel.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

MISIU

PIES „MISIU” OK. 14 LAT 616093900208908 (109/18)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C – 17
 
„Dzień dobry, jestem Misiu i mam 14 lat. Pomyślałem sobie, że lepiej zaznaczyć to już na wstępie, żebyś nie musiał czytać dalej, jeśli ta informacja Cię odstrasza. Bo większość to tak z rezerwą na mnie patrzy, jakbym za plecami miał coś niemiłego…Trafiłem tutaj, kiedy mój Pan musiał przenieść się do Domu Pomocy Społecznej. Taki los, taka starość jest.

Starość to też pewne schorzenia, które niestety już na mnie spadły – cierpię na niedoczynność tarczycy (stąd wyłysienia w mojej sierści) ,oraz na zespół Cushinga. Mam też problem z jedną nerką. Moja adopcja powinna być więc poprzedzona konsultacją z naszą Panią Doktor.

Wiesz, nie składam się jednak z samych chorób i starości… Jeśli doczytałeś aż do tego miejsca, to widzę, że dałeś mi szansę, więc chętnie opowiem o sobie coś więcej. Otóż wyobraź sobie, że obsługę smyczy to ja mam w małym pazurku! Idealnie chodzę! I choć energii już tyle nie mam co za szczenięcych lat, to nie wzgardzę krótkimi przechadzkami, po których będę mógł odpocząć w ciepłym legowisku. Bo odpoczywanie to teraz moja pasja – bardzo bym chciał móc ją z Tobą dzielić.
Komend nie znam, ale sądzę, że w moim wieku to już za dużej roli nie gra. Teraz liczy się tylko to, że jestem bardzo przyjacielskim, otwartym, ciepłym i kochającym starszym dżentelmenem, który nawet w tym nieszczęściu i rozłące nie stracił hartu ducha.

Szczerze mam nadzieję, że schronisko to nie jest mój ostatni przystanek. Że Samotność nie stanie się moją jedyną przyjaciółką. Że skoro wysłuchałeś wszystkiego, co miałem do powiedzenia, to zawitasz przed mój boks i powiesz, że jedziemy do domu.

Czekam na Ciebie.” Pozdrawiam, Misiu.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowymi lekarzami weterynarii.

ŁAPA

PIES „ŁAPA” OK. 3 LATA 616093900052703
WIELKOŚĆ: SREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: A -18
 
„Dzień dobry, nazywam się Łapa!Piękne imię, nieprawdaż? Silne, mocne, męskie – i takiż oto jestem. Jestem przekonany, że to moje wewnętrzne piękno, spokój i hart ducha przywiodło mojej Opiekunce na myśl to imię. Uważasz, że nie? Że to moja chora łapka? Nie zgodzę się z Tobą, moja łapka nie ma tu nic do rzeczy! Moja łapka tylko Tobie wydaje się czymś wartym odnotowania – dla mnie jest normalną częścią życia.

W schronisku otworzyłem się tak na maksa dopiero przed kilkoma osobami i tym osobom udowodniłem, że te wyszczerzone ząbki na początkach znajomości to tylko taka poza, że jak już poznam zamiary ludzkiego przyjaciela, to staję się otwarty, towarzyski, bardzo przytulasty i posłuszny. W gruncie rzeczy bardzo sobie cenię kontakt z człowiekiem, muszę tylko mieć chwilę na zapoznanie się z nową osobą.

Miałem okazję poznać zasady życia z człowiekiem, dlatego też dobrze odnajduję się w pomieszczeniach zamkniętych, gdzie potrafię zachować czystość i porządek. Pomimo tego, że energiczny ze mnie chłopak, to tajniki korzystania ze smyczy nie są mi obce i nie ciągnę wcale a wcale!

Mój stosunek do innych psów bywa różny. Nie zawsze czuję się pewnie i wtedy to się wyszczerzę, ale przy rozsądnym przewodniku, dla którego język mowy ciała psa nie jest sanskrytem, mam szansę nawiązać psie przyjaźnie. Nie skreślam kolegów, potrzebuję tylko jasnych wskazówek i poczucia wsparcia.

Taki oto jestem cały ja. Może nie wzbudzę zachwytu w pozerach, ale zapewniam Cię, że osobowość mam jak najbardziej pokazową. Jestem ciepły, przyjacielski i silny, inteligentny i czuły. A moja łapka? No jest jaka jest. Nie przeszkadza mi w codziennym życiu, choć kozicą górską nie będę nigdy. Istnieje za to multum innych aktywności, które możemy razem wypróbować! Wystarczy, że dostrzeżesz jak wspaniały jestem w środku, a o łapce porozmawiasz z naszą Panią Doktor.

Wpadnij więc mnie poznać!” Pozdrawiam, Łapa.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

KAWA

SUCZKA „KAWA” OK. 6 LAT 616093900208852
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: 1
 
„Cześć, nazywam się Kawa!
Znaleziono mnie na początku lutego przywiązaną do drzewa w okolicy schroniska. Tak… nikt tutaj jakoś specjalnie nie wierzył, że mój opiekun się „odnajdzie”. Ja chyba też nie, bo bardzo szybko odzyskałam tutaj wigor i chęci do życia.
Choć po pyszczku można by sądzić, że dojrzała ze mnie psica, to ja jestem młoda babka! Energii we mnie niemało! Uwielbiam poznawać nowe miejsca, otwarte czy zamknięte przestrzenie nie stanowią dla mnie problemu – idealnie znajduję się wszędzie tam, gdzie jest ze mną zaprzyjaźniony Człowiek. Jeśli chodzi o psią etykietę, to znam podstawowe komendy, ale chodzenie na smyczy jest jeszcze do lekkiej korekty. Bywa, że się trochę zapędzam. Chciałabym też poćwiczyć aportowanie i przywoływanie, bo że biec przed siebie można i trzeba to ja wiem, ale z powrotami to już mam problem.
Absolutnie nie mam problemów z akceptacją innych zwierząt, ale w kwestii komunikacji z innymi psami będę musiała się jeszcze trochę przyuczyć. Nie szczerzę zębów na kolegów, więc wystarczy która szkoła. Pokażesz mi jakieś wskazówki?
Jako że moja sierść jest dosyć gruba i gęsta, będę wymagała regularnej pielęgnacji i wyczesywania tego, co niepotrzebne. Tutaj mam dobre wieści – bardzo lubię czesanie!
Tyle o mnie. Jestem świetną sunią, którą w życiu spotkała jedna z największych niesprawiedliwości. Uwierzcie mi, porzucenie to nie tylko to drzewo, smycz i pies, ale też strach, dezorientacja, zagubienie… Na szczęście jestem dzielna i szybko się z tym uporałam.
Teraz czekam na nowego Opiekuna – takiego przez duże „O”. Na Przyjaciela, który będzie ze mną już zawsze.” Pozdrawiam, Kawa.
(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

ZUZIA

SUCZKA „ZUZIA” OK. 14 LAT 941000002400715
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: 2
 
„Cześć, kiedyś nazywałam się Pręga, dziś jestem Zuzią i przy Zuzi pozostanę, bo jakoś tak ładniej to imię na mnie leży…

Do schroniska trafiłam… Zaraz, kiedy to było? 12 lat temu! 12 lat temu zamieszkałam w schroniskowym boksie i od tamtej pory tak bardzo wrosłam w tę rzeczywistość, że mijający mnie ludzie chyba przestali we mnie dostrzegać potencjalną przyjaciółkę, rodzinną sunię do kochania. Przestali we mnie widzieć psa! Bo jak inaczej wytłumaczyć to 12 lat?

Dziś dostałam szansę na ponowną prezentację swoich wdzięków, bo skoro niedawno nowy dom znalazła moja koleżanka Chilli – po 11 latach w schronisku – to i we mnie zatliła się jeszcze iskierka nadziei. Wiecie, że Chilli znalazła się w nowym życiu tak, jakby właśnie do niego była stworzona? Jakby mieszkanie to było wrodzone jej i naturalne środowisko? Jakby ta rodzina od zawsze była wpisana w jej bycie? Sądzę, że też bym potrafiła. Sądzę, że mam wiele do udowodnienia. Przede wszystkim jedno – ja wciąż jestem psem! Ja wciąż czekam! Ja wciąż wypatruję!

Jestem spokojna i bardzo wyważona, już od dawna nie szczekam upominając się o uwagę. Ludzi kocham, zwłaszcza kiedy mają ze sobą coś do schrupania, a że jestem urocza, to często coś mają i ot… trochę sadełka mi się zebrało. Mimo wieku i tuszy jestem jednak aktywna – uwielbiam biegać i spacerować, a kroku potrafię dotrzymać nawet młodszym kolegom.Jedyne co, to schody nie są już dla mnie. Wspiąć to się wespnę, ale na wyższe piętra wolę podróżować windą.
Przez to 12 lat mieszkałam w wielu boksach z różnymi psami. Poznałam cały przekrój psich temperamentów i z nikim nigdy nie popadłam w konflikt. Jeśli ktoś na mnie zęby szczerzy, to ja tylko spojrzę i zapytam „Co ty tam o życiu wiesz?”, po czym potruchtam dumnie dalej.

Spacery to dla mnie tutaj jedna z niewielu rozrywek, dlatego kocham je tak bardzo, że kiedy przewodnik zostawia mnie w boksie, potrafię delikatnie pociągnąć go zębami za nogawkę, domagając się uwagi. Nie lubię znów zostawać bez człowieka. Bo to czekanie i czekanie to wieczność i z każdym rokiem tutaj ta wieczność intensywniej patrzy mi oczy… Jakby czegoś chciała. Czy tylko ona mnie chce?

Mówią o mnie, że sprawiam wrażenie zrezygnowanej. I że moja uroda nie wpisuje się we współczesne kanony piękna. Że choć wszyscy wokół trąbią „liczy się osobowość!!!”, to jakoś mijając mój boks, nikt tej osobowości nawet nie szuka…

A ja jestem piękna. Choć tego nie widać.
I bardzo chcę kochać. Choć już tego nie okazuję.
Chcę poznać, czym jest Dom. Bo każdy pies na Dom zasługuje. Przyjdziesz po mnie? Proszę.” Pozdrawiam, Zuzia.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

DINO

PIESEK „DINO” OK. 9 LAT 941000011374608 (101/11)
WIELKOŚĆ: MAŁY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 9
 
„Dzień dobry, nazywam się Dino.»Drobny, ale przystojny kawaler szuka statecznej rodziny na stałe« – taki dałbym anons, jakby mi pozwolili się z gazetą skontaktować. Bo to właściwe tyle, co mogę o sobie powiedzieć, więcej nic dla mnie nie istnieje – marzy mi się tylko legowisko w ciepłym mieszkanku i kochające dłonie.

Jestem spokojnym chłopakiem, choć przy wychodzeniu z boksu i w nowych sytuacjach zdarza mi się dać ponieść emocjom i odrobinkę, cichutko, wokalizować. Wielkie mi tam rzeczy! Gdybyś był tak drobny jak ja, też wolałbyś obwieszczać swoje istnienie głosem. Bez tego jest zagrożenie, że nikt nie zauważy Twojej konsternacji, żalu, strachu…

Lubię ludzi, lubię inne psy i nie jestem natarczywy w kontaktach. Zabawki nie są mi obce, ale jakoś tam specjalnie skory do gonitw za piłką nie jestem. Wolę sobie w spokoju pociamkać jakiegoś gryzaka. W pomieszczeniach zamkniętych czuję się dobrze, o ile je znam i wiem, gdzie szukać swojego miejsca. Bo widzisz, ja potrzebuję mało miejsca, ale bardzo cenię sobie własny kąt z mięciutkim legowiskiem.

Z takich aktywności codziennych to ja bardzo cenię sobie spacerki, na których zachowuję się wzorowo.  Znam też podstawowe komendy i chętnie je ćwiczę. Jeśli masz zacięcie treningowe, sądzę że złapiemy wspólny język ucząc się nowych sztuczek.

Tak więc szukam domu. Jeśli te kilka słów o mnie to opis Twojego wymarzonego psiego partnera życiowego – to wpadaj do schroniska. Pozwoliłem ludziom spisać moje słowa, żeby w tych całych internetach o mnie napisali, ale jak to nie pomoże, to ja wszem wobec obwieszczam, że będę anonsował się w gazetach! Czekam na Ciebie w boksie nr 9.” Pozdrawiam, Dino.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

 

MIKOŁAJ

PIES „MIKOŁAJ” OK. 8 LAT 616093900052705 (730/17)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: A-6
 
„Cześć, będę się nazywał Mikołaj, bo trafiłem tutaj dzień do Wigilii. Niezły prezent, nie ma co.Mimo tak przykrego obrotu spraw, jestem bardzo pozytywnie nastawiony i otwarty na człowieka. Wyjście na spacer to dla mnie wielka przyjemność, ale mówią, że trochę przesadzam z radością i jak tak skaczę  i kluczę, to ciężko mnie na smycz zapiąć. Oj tam. Pozytywnych emocji nie wolno blokować!

Jestem bardzo aktywnym psem o niespożytej energii. Uwielbiam ganiać za piłką, biegać, skakać i szaleć na wybiegu. Nie oznacza to, że nie potrafię się wyciszyć – z tym problemów nie mam, ale pomimo swojego wieku, docenię każdą aktywność z Tobą. Znam też podstawowe komendy, więc nudzić się ze mną na spacerze nie będziesz – zawsze możemy ćwiczyć lub uczyć się nowych rzeczy.

Innych psów nie lubię i nie ma szans, żebym zdecydował się dzielić mojego Człowieka z jakimś innym czworonogiem. Ewentualnie z kotem, ale to też nie jest pewne.

W pomieszczeniach zamkniętych czuję się pewnie, choć w nowym miejscu zdarzyło mi się siknąć na ścianę. Wiem, wstyd trochę. Zagalopowałem się. W nowym domu liczę na wyrozumiałość i wyraźne wytyczne podczas nauki czystości.

Mam nadzieję, że szybko wypatrzy mnie tutaj amator piesków o urodzie standardowej. Czarny to kolor dobry na każdą okazję, a siwa broda dodaje mi powagi i wzbudza szacunek. Już mi się o moje sterczące uszy obiło, że czarnych psów mamy tu w schronisku najwięcej i że jakoś tak ludzie nie zawieszają na nas wzroku… Ale cóż… Mam nadzieję, że nie będę długo czekać.” Pozdrawiam, Mikołaj.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

CHUDY

PIES „CHUDY” OK. 13 LAT 616093900089902 (673/14)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: D-12

„Cześć, jestem Chudy i wciąż… jestem bardzo szczupłym psem! Przedstawiałem się Wam już w 2014 roku, ale widocznie moja historia musiała Was na tyle zasmucić, że woleliście wyrzucić ją z pamięci. Wciąż mieszkam w schronisku i obiecuję, że tym razem chciałbym napisać historię z pozytywnym zakończeniem i bez tego całego piekła pośrodku.

Z całą pewnością moja nowa historia powinna zacząć się od tego, że bardziej pozytywnie zakręconego psa w tym schronisku nie znajdziecie! Uwielbiam ludzi, spacerki, inne psy, piłeczki i wybiegi. Generalnie po prostu lubię psie życie. Koty znam i nie to, że ich nie lubię, ale nie bardzo je rozumiem i staram się je ignorować. Mógłbym z kotem mieszkać, ale musiałbyś mi pokazać, jak z kotem się rozmawia.Umiem komendy, te podstawowe, ale mój wolontariusz mówi, że to wystarczy. Na smyczy ciągnę jak wariat, fajnie więc by było, gdybym mógł zamieszkać gdzieś poza wielkim miastem, gdzie spacery nie zawsze muszą odbywać się na smyczy.

Mówią, że ta moja chudość wynika z czegoś niedobrego, co siedzi w moim ciele. Sam nie wiem… Nie zastanawiam się nad tym. Mam mnóstwo energii i bywam rozbrykany, nie czuję, żeby coś we mnie siedziało, choć przyznać muszę, że Pani Doktor pewnie wie lepiej i o tej sprawie dobrze by było, gdybyś z nią porozmawiał.

Moja historia tutaj w schronisku to taka opowieść o znajdowaniu szczęścia i nadziei, że kiedyś to szczęście będzie trwałe, że nie tylko takie na chwilę, kiedy przychodzi do mnie pracownik czy wolontariusz. Że ktoś kiedyś pomyśli – „Hej, taki chudy pies to pies dla mnie!” i zabierze mnie do swojego domu, da ciepły kąt i miękki kocyk.

Powiem Wam, że ja nie chcę pisać zakończenia tej mojej historii, bo chciałbym, żeby napisał je ktoś inny. Ktoś, kto weźmie moje życie w swoje ręce i będzie chciał dbać o to, żeby to zakończenie było dobre. Bardzo mi na tym zależy.” Pozdrawiam, Chudy.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.