ZOBACZ NASZYCH MILUSIŃSKICH

NEDI

PIES „NEDI” OK. 10 LAT 941000002365889 (720/17)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: B – 10
 
„Dzień dobry, jestem Nedi.Do schroniska trafiłem w grudniu 2017 roku w stanie… nie budzącym wątpliwości, że jestem starym psem, który swoje przeszedł. O moim aktualnym stanie zdrowia najlepiej będzie porozmawiać z tutejszą Panią Doktor. Pomimo swędzącego problemu wokół oczu oraz na ogonie sądzę, że na zdjęciach wyszedłem całkiem nieźle i dobrze widać, że mimo wszystko, rześki ze mnie dziadzio.

Na dziś pewne jest, że potrzebuję domu, który przede wszystkim zaprowadzi porządek w moich sprawach zdrowotnych, będę wymagał trochę uwagi i poświęcenia pod tym względem.

A pod każdym innym względem… Wciąż nie brak mi sił! Jestem żywotnym i żwawym dziadkiem. Mam swoje zdanie i choć kocham obcować z człowiekiem ponad życie, to wiem, że swoje prawa mam i jak wejść do boksu nie chcę, to nie chcę i tyle!

Na spacerach nie sprawiam kłopotu – inne psy mijam bez problemu (mówią, że to mądrość starego, bo charakterny i silny jestem tak, że wcześniej różnie bywać mogło). Na smyczy potrafię pociągnąć, jeśli coś mnie w trawie zainteresuje, ale jak wszystko wokół już widziałem i wąchałem, to chodzę wedle przykazań. Utrzymuję kontakt z przewodnikiem, bo lubię wiedzieć, czy mi się czasem człowiek nie zgubił. Z tymi młodymi to nigdy nie wiadomo.

Komend nie znam (albo znam, ale nie chce mi się ich wykonywać – prawo wieku), ale nadrabiam spokojem i grzecznością. W pomieszczeniach zamkniętych jestem jak ryba w wodzie, w moim wieku docenia się możliwość przebywania wewnątrz i grzania gnatów na poduszkach.

Nie jestem staruszkiem, jakiego sobie wyobrażasz widząc moją metrykę – mimo swojego wieku i problemów zdrowotnych wciąż jest we mnie energia i radość z życia. Jestem zdania, że nadziei tracić nie można, a wątpliwości przyspieszają starzenie. Wiem, że gdzieś jest rodzina gotowa otworzyć swój dom i serce właśnie dla mnie. Jeśli to czytasz i wiesz, że to o Tobie mowa – nie pozwól mi czekać, młodszy już nie będę!” Pozdrawiam, Nedi.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

 

ADI

PIES „ADI” OK. 9 LAT 61604900210753 (57/16)
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: A-1
 
„Cześć, jestem Adi. W schronisku mieszkam od lutego 2016 roku. Ta data ma dla mnie duże znaczenie, bo… spodziewałem się, że nie będę musiał jej pamiętać. Że lada chwila będę mógł rozpocząć nowe życie i nowy kalendarz. Tak się niestety nie stało. Teraz, kiedy upływa już drugi rok w schroniskowym boksie, coraz wyraźniejsze staje przede mną widmo samotnej starości i, szczerze mówiąc, trochę mnie to przerasta.Jestem spokojnym, zrównoważonym psem. Nie mam już chęci ani sił do brykania niczym młodzik. Spacery, umiarkowanej długości, wykonam najchętniej tuż przy Twojej nodze. Na smyczy chodzę idealnie.Jakiś czas temu okazało się, że doskonale sprawdzam się podczas wyjazdów edukacyjnych – byłem w domu opieki i w szkole, gdzie obcowałem z ludźmi starszymi, niepełnosprawnymi oraz dziećmi. Mam wielkie pokłady cierpliwości i zrozumienia, więc świetnie spisałem się w roli nauczyciela, który pokazał, że pies ze schroniska to wciąż pies wart uwagi.

Moimi wyjazdami udowodniłem też, że pies cierpiący na pewne niedyspozycje zdrowotne nie powinien być dyskwalifikowany z normalnego życia. Mam problemy z nerkami, o których najlepiej opowie Ci nasza schroniskowa Pani Doktor oraz standardowe dla dużego psa w moim wieku problemy ze stawami. Na nerki potrzebuję specjalistycznej karmy, a na stawy przydałoby się ciepłe legowisko i suplementy wspomagające. Wiesz, to po prostu starość – tego się nie wyleczy, choć załagodzić symptomy można.

Od jakiegoś czasu jestem pod wirtualną opieką Uczniów ze Szkoły Podstawowej nr 17 w Gdańsku, za co jestem bardzo wdzięczny. Moim marzeniem jest jednak taka adopcja, która pomoże mi godnie przeżyć jesień mojego życia – taka adopcja z ciepłym kątem, z kochającymi ludźmi i z możliwością rozpoczęcia odliczania dni na nowo – tym razem tych szczęśliwych.” Pozdrawiam, Adi.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

 

BARY

PIESEK „BARY” OK. 10 LAT 932001000585856
WIELKOŚĆ: PONIŻEJ ŚREDNIEJ
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: B-3
 
„Witam,
dopóki żył mój opiekun wiodłem bardzo dobre życie. Byłem zadbany, odkarmiony, wyprowadzany na częste spacery. Generalnie kochany i traktowany z troską należną każdemu członkowi rodziny. Niestety po śmierci mojego pana wszystko się zmieniło w sposób dramatyczny. Zero zainteresowania. Całe tygodnie, miesiące włóczenia się po różnych okolicach. Często głód, jeśli nie trafiła się jakaś litościwa dusza, która nakarmiła. W końcu 15 lipca 2017 roku trafiłem do schroniska. Byłem w naprawdę kiepskiej kondycji fizycznej, ale to już za mną. Obecnie wyglądam już o niebo lepiej. Niestety ze względu moje schorowane stawy i stany zwyrodnieniowe kręgosłupa potrzebuję domu bez schodów (ewentualnie mieszkanie z windą), tak bym mógł bez bólu i zbędnego wysiłku wychodzić na spacery. Bez schodów – tych realnych i tych życiowych. Bym mógł „tuptać” po płaskim świecie ciesząc się z obecności swojego człowieka, bo człowieka cenię sobie najbardziej. Domu ciepłego, troskliwego i opiekuńczego, który zapewni mi najlepsze warunki na resztę moje życia. Uwielbiam „przytulasy” i głaskanie. Kontakt z człowiekiem jest dla mnie bardzo ważny i zabiegam o niego kiedy tylko jest ku temu okazja, ale nie jestem nachalny. Z innymi pieskami żyję w zgodzie. Zabiegi pielęgnacyjne znoszę bardzo cierpliwie. Jestem oazą spokoju i łagodności. Moją układnością, grzecznością i miłym podejściem do każdego kto jest mi w stanie poświęcić chwilę, już podbiłem serca wolontariuszek. Sprawdź! Może podbiję także Twoje. Bardzo tego potrzebuję!” Pozdrawiam, Bary.(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

Adopcja po konsultacji z lekarzem weterynarii.

LUCEK

PIES „LUCEK” OK. 13 LAT 941000002372839 (238/09)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 2
 
„Cześć, jestem Lucek!W schronisku mieszkam od 2009 roku, ale dopiero teraz dałem się wyciągnąć do studia na sesję. Nie mam jakiegoś parcia na szkło, ale wolontariusze wytłumaczyli mi, że bez sesji to za mało osób widzi jak jestem piękny, a ze zdjęciami mam większą szansę skraść czyjeś serce. Zatem się zgodziłem.Na początku mojego pobytu tutaj byłem bardzo zamknięty w sobie, aż 2 lata upłynęły, zanim postanowiłem wyjść z boksu na spacer. Teraz już spacerki bardzo lubię i staram się z nich wyciągnąć ile możliwie tylko się da – jak moi kumple zrobią trzy kroczki, to ja już zrobię pięć, zawrócę i raz jeszcze pięć! Dosyć energiczny ze mnie chłopak.

Choć na pierwszy rzut oka mogę wydawać się bardzo otwartym psem, to osobiście bym się tak nie określił. Głaskanie lubię umiarkowanie, raczej wolę inne formy aktywności. W pomieszczeniach zamkniętych nie czuję się najlepiej, ale nie znaczę terenu, kiedy jestem wewnątrz budynku. Jeśli postarasz się i pokażesz mi, że przebywanie w ciepłym domu jest fajne, to myślę, że dam się przekonać, choć dziś bardziej cenię sobie przestrzeń i świeże powietrze.

W boksie mieszkam z trójką znajomych – psami i suczkami – o bardzo różnych temperamentach i gabarytach i świetnie się z nimi dogaduję. Z kotami również nie mam problemów, zdarzyło się nawet tak, uwierzcie!, że jak kiedyś jeden kot się na mnie zjeżył, to uniosłem się honorem i taktycznie go zignorowałem! Proszę o brawa!

Mieszkam tu już tyle lat, że w sumie to ja niespecjalnie liczę na zmiany… Widziałem wiele psów wychodzących przez główną bramę schroniska z nowymi ludźmi i choć na początku jeszcze kiedyś wyobrażałem sobie, że i ja tak wymaszeruję, to teraz raczej o tym już nie myślę. Psy z takim stażem jak mój raczej nie znajdują domów, jest tu kilku takich jak ja.

Choć może? Może jeszcze ta iskierka nadziei we mnie się tli… I choć parcia na szkło nie mam, to jednak chciałbym, aby moje zdjęcie na tle bramy schroniska w ramionach nowej rodziny zostało dodane do tej mojej galerii. Zapozuję wtedy jeszcze lepiej niż dziś! Dasz mi szansę?” Pozdrawiam, Lucek.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

ROKI

PIES „ROKI” OK. 2,5 ROKU 616093900053749 (507/17)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C-11
 
„Cześć, jestem Roki!Mieszane o mnie opinie tutaj krążą, ja sam wiem, że nie daję się łatwo poznać od najlepszej strony, ale jak już dam – to gwarantuję Ci, że się we mnie zakochasz!

W schronisku jestem od 1 września 2017 roku – trochę czasu zajęło, zanim ktoś stwierdził, że jednak można o mnie powiedzieć trochę dobrego. To nie to, że ja jakiś straszny jestem! Po prostu ciężko mi się dobrze zaprezentować, bom lekko szalony chłopak jest.

Znam podstawowe komendy: siadam, waruję i daję głos. Aportowanie również nie jest mi obce! Doskonale wiem, że jak już pobiegnę po piłkę, to muszę ją później przynieść i oddać temu, kto rzucał. Znam też inne zabawy – szarpak na przykład. Umiem też chwycić się zębami za gałąź lub coś podobnego i tak sobie chwilę powisieć – lubię to i czasem potrzebuję takiej rozrywki.

Na spacerze bywa różnie, bo na samym początku potrafię ciągnąć i przeć do przodu jakby ziemia mi się pod łapami paliła. W ekscytacji zdarza mi się również szarpać smycz – choć tutaj wystarczy, że zajmiesz mi pyszczek piłeczką i już nie musisz się forsować. Generalnie to ja po prostu potrzebuję sporo ruchu i jego deficyty skutkują wyładowywaniem się poprzez skakanie i przeciąganie. Potrzebuję również jasnych wytycznych, na co mogę skierować moją energię. Po dłuższym marszu wyciszam się i spaceruję wzorowo! Nie mam również problemów z kagańcem, choć nie sądzę, żebym często go potrzebował, mijane zwierzęta – psy i koty – nie obchodzą mnie.

Dobrze znam pomieszczenia zamknięte i czuję się w nich swobodnie. W moim boksie jeszcze też nic nigdy nie poniszczyłem. Mam natomiast problem z agresją zasobową przy misce, to jednak przepracować w schronisku jest ciężko, więc będę potrzebował Twojej pomocy w nowym domu.

Bywam trochę histerykiem i zdarza mi się panikować. Wiesz, ja tak mam, że każdą emocję to dziesięć razy bardziej odczuwam – taki jestem po prostu. W nowym domu będę więc potrzebował przede wszystkim konsekwentnego wychowania i intensywnej pracy nad rozładowaniem emocji.

Wpadnij mnie poznać! Obiecuję – kilka wizyt, drobne wprowadzenie i zakochasz się we mnie!” Pozdrawiam, Roki.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

 

OLI

PIES „OLI” OK. 9 LAT 941000013855694 (109/12)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 2
 
„Dzień dobry, jestem Oli.Już dawno powinienem pozować do sesji zdjęciowych jedynie w zaciszu domowym, a tu niestety… Pech to pech. Ja to już nawet miałem nowy dom,w 2013 roku, po roku mieszkania w schronisku zostałem adoptowany. Niestety – coś nie wyszło i szybko wróciłem do schroniska. Podobno ugryzłem mojego Opiekuna, podobno, kiedyś, dawno… Szczerze mówiąc to ja już o tym nie pamiętam, ale papier nie zapomina i taki wpis znajduje się w mojej kartotece. Wydaje mi się, że ja już teraz po prostu jestem innym psem. Mam 10 lat, trochę zbędnego ciałka i o wiele więcej pokory względem własnego losu oraz entuzjazmu dla człowieka. W zamkniętych pomieszczeniach czuję się swobodnie, choć przejawiam tendencję do znaczenia terenu. Jest to kwestia do konsekwentnego przepracowania w pierwszych dniach po adopcji. Dobrze jeszcze pamiętam do czego służy kanapa i nie omieszkam dotrzymać Ci na niej towarzystwa. Zdecydowanie identyfikuję siebie jako psa kanapowego. Bardzo dobrze chodzę na smyczy, znam podstawowe komendy, nie mam nic przeciwko zabiegom pielęgnacyjnym, toleruję inne psy, a kotów nie zauważam – psi ideał, ktoś by powiedział! No i ja tu się zgodzę. Moją zmorą jest moja uroda… Wśród wielu innych czarnych piesków w schronisku po prostu staję się niezauważalny… Moją słabością jest środowisko wodne – moczenie futerka to moje hobby! Nie odpuszczę nawet bieżącej wodzie z węża ogrodowego, którą pracownicy czyszczą mój boks. Zimą moje hobby nie wzbudza entuzjazmu pracowników schroniska i na czas porządków jestem wyprowadzany z boksu. Mówią, że to w trosce o moje zdrowie… co oni tam wiedzą o prawdziwej pasji! Jestem wesołym i kontaktowym psiakiem, a mój wiek to tylko zapis w metryce. Czuję się młodo i wiem, że teraz jestem gotów na nowy dom, w którym będę najwspanialszym towarzyszem wieczornych „posiadówek” na kanapie.Spróbuj mnie wypatrzeć w boksie nr 2. Dowiedź mi, że nie jestem niewidzialny!” Pozdrawiam, Oli

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

FADO

PIES FADO OK.5 LAT 616093900054610
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: A-4

 

„Dzień dobry,
czas na aktualizację mojej historii. Do schroniska trafiłem w grudniu 2015 roku po śmierci mojego opiekuna. Całe dotychczasowe życie spędziłem w kojcu. Byłem psem stróżującym, który nigdy nie miał okazji mieszkać w domu. Byłem psem jednego człowieka, który się mną zajmował i któremu ufałem. Dlatego też może już tu w schronisku zdarzyło mi się podczas stresującej sytuacji pokąsać pracownika. Potem był jeszcze dwutygodniowy pobyt w izolatce na obserwacji, który bynajmniej nie wpłynął korzystnie na moją psychikę. Od tamtej pory przylgnęła do mnie łatka psa „niezrównoważonego” emocjonalnie.Pracy ze mną podjął się  najpierw pracownik Schroniska – Grzegorz a potem trafiłem w ręce wolontariusza Maćka. I tak zaczęła się  moja przemiana.Nadal nie jestem wylewny jeśli chodzi o uczucia ale nauczyłem się też je okazywać, poliżę dłoń, podsunę głowę do głaskania. Na smyczy chodzę poprawnie, potrafię wykonać podstawowe komendy. Na spacerze inne psy są mi obojętne choć z upływem czasu zaczynają budzić moją ciekawość przy braku jakiejkolwiek agresji. Kotów nie zauważam.Kaganiec jeśli jest konieczny to mogę nosić choć nie sprawia mi to przyjemności – u weterynarza obowiązkowy. Zabawki – to nie dla mnie ale obwąchiwanie drzew krzewów traw i kamieni to jest to. Woda – pływakiem nie jestem ale po brodzę zawsze.Kąpanie i czesanie a co za tym idzie dotyk człowieka akceptuje choć stanie w miejscu bywa irytujące.Smakołyk zjem ale to już w kojcu po spacerze. Przekupny nie jestem. Wybredny owszem.Nie nadaję się do mieszkania w bloku. Nie będę dobrym towarzyszem dla dzieci. Dom z ogrodem. Pies stróż, który jednak najpierw musi zostać dobrze poznany przez przyszłego opiekuna. Któremu zaufam i który będzie umiał prawidłowo odczytywać moje nastroje. A póki co mieszkam w schroniskowym kojcu, oznaczonym A-4.” Pozdrawiam, Fado.

FOGO

PIES „FOGO” OK. 10 LAT 616093900051391 (418/13)
WIELKOŚĆ: DUŻY
KASTRACJA: TAK
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: 1
 
Cześć, jestem Fogo i dostałem szansę, żeby Wam o sobie przypomnieć. Bardzo się cieszę na tę okoliczność, bo przez te cztery lata mojego pobytu w schronisku trochę się pozmieniało. Trafiłem tutaj w 2013 roku, znaleziono mnie na ulicy Litewskiej przywiązanego łańcuchem do rury ciepłowniczej. No… nieelegancko rozegrane – to mało powiedziane. Zacznę od tego, co u mnie nowego. Otóż, wyobraźcie sobie Państwo, że nauczyłem się tych wszystkich sztuczek z siadaniem i podawaniem łapki. Mało tego! Robię to tak entuzjastycznie, że podając łapkę potrafię nabić siniaka. Taki to już jestem… Dosyć wylewny. Czasem zapominam, jak solidny ze mnie chłop.Trochę też przytyłem, ale nie wpłynęło to na moją energiczność i zwinność. Bardzo lubię spacery i dobrze chodzę na smyczy. Chyba, że się zapomnę, a Ty mnie nie skorygujesz. Bo wiesz, bywa tak, że się zapominam. Mówiłem już? Uwielbiam galopować po wybiegu! Kiedy biegnę, świat mógłby nie istnieć! No i zdarza mi się w tym galopie stratować innego psa, wpaść w nogi Opiekuna, czy nie wyhamować przed siatką, ławką, jakąś oponą… No cóż, bywam gapowaty. Dobrze dogaduję się z psami, które znam – niezależnie od ich płci. Do obcych bywam ostrożny, ale prawidłowo przeprowadzone przywitanie będzie skutkowało całkowitą akceptacją nowego kompana. Nie powinienem jednak zamieszkać z dużo mniejszym lub słabym fizycznie psem, bo czasem, jak się cieszę na widok człowieka, to się znów zapominam i lecę taranując kolegów po drodze. Z tego samego powodu nie powinienem zamieszkać z małym dzieckiem. Specjalnie to ja nigdy krzywdy nie zrobię, ale wiesz… Zapominam się i pędzę. Kontakt z człowiekiem to dla mnie wszystko, co mogłoby na świecie istnieć. Nic więcej. Uwielbiam się przytulać, kocham głaskanie, drapanie, miętoszenie uszek, smyranie pod brodą… No wszystko co tam tylko wymyślisz! W głaskaniu też potrafię się zapomnieć i słabeusza to ja, jedynie napierając ciałem, mogę przewrócić, musisz pamiętać o tym za mnie. Z pielęgnacją sierści mam problem przy manipulowaniu przy tylnych częściach mojego ciała, ale nie wszczynam awantur, po prostu uciekam. Nie lubię jak mi kto w okolicach tyłka majstruje, co to to nie. Dobrze czuję się w pomieszczeniach zamkniętych, choć raczej stawiam na te bardziej przestrzenne. Nie dlatego, że się boję, ale bo wiesz… czasem się zapominam i mógłbym Ci meble poprzestawiać. Mówią o mnie, że jestem słoń w składzie porcelany. Uroczy gigant, kochany gapowaty dziadzio, któremu się wybacza to, że się czasem zapomina. Mówiłem już o tym zapominaniu? Czekam na Ciebie w boksie nr 1. Tylko, proszę, nie zapomnij o mnie!” Pozdrawiam, Fogo.
(opis przygotowany przez wolontariat)

DOBI

PIES „DOBI” OK. 10 LAT 616004900210237 (144/17)
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: D -18
 
„Cześć,Trafiłem tutaj w marcu 2017 roku. Zostałem porzucony na gruzowisku z łapami splątanymi drutem i stalową linką. Prawdopodobnie w zamyśle tzw. „człowieka” miałem tam po prostu skonać niezauważony przez nikogo. Na szczęście tak się nie stało. Sporo czasu zajęła mi rekonwalescencja i powrót do formy. Zwłaszcza tej psychicznej, po tak traumatycznych przejściach.  A jako że gdzieś tam wśród moich przodków na pewno był doberman, w schronisku zostałem nazwany Dobek, pieszczotliwie Dobi. Kiedy już fizycznie wydobrzałem, a rany się zagoiły zacząłem pracę z wolontariuszami oraz pracownikami schroniska i w sumie całkiem nieźle mi się układało. Okazało się, że znam podstawowe komendy, potrafię się bawić, lubię drapanie, szczotkowanie i głaskanie. Nie lubię za to wody, trochę się jej boję. Na smyczy umiem chodzić poprawnie, ale… No właśnie. Jest pewne duże „ale”. Jestem psem o bardzo delikatnej psychice i silnej potrzebie pracy. Nawet najmniejsza zmiana w moim otoczeniu owocuje negatywnymi zmianami w moim zachowaniu. No i rosną mi wtedy rogi: nagle tracę chęć do wykonywania komend, zapominam jak się chodzi na smyczy, wszystko mnie denerwuje i stresuje, np. inne psy, koty, rowerzyści… Podgryzam przewodnika, żeby zwrócić jego uwagę na swoje zdenerwowanie czy też ekscytację. Frustruje się przewodnik i frustruję się ja, no i mamy błędne koło. Faktem jest, że do ludzi mam indywidualne podejście – tych, których znam lepiej szanuję, tych, których znam krócej testuję, a tych, których widzę po raz pierwszy traktuję ze sporą rezerwą.Potrzebuję zdecydowanego przewodnika z doświadczeniem w prowadzeniu silnych psów po przejściach. Jestem wyzwaniem, któremu niewielu będzie potrafiło sprostać. Szukam osoby stabilnej o ugruntowanej sytuacji życiowej. Na temat moich reakcji na dzieci tu w schronisku panują różne opinie i dlatego, jeśli bylibyście zainteresowani poprawą mojego losu, najlepiej będzie pojawić się na spacerach zapoznawczych z całą rodziną. W domu raczej nie powinno być innych psów i kotów. Jestem psem dla pasjonatów pracy z czworonogiem. Nie jestem zwierzakiem tylko do głaskania i spacerków z telefonem przy uchu. Wiesz, prawda jest taka, że takie psy jak ja po prostu nie dadzą się tak naprawdę poznać bez stałej opieki kogoś, kto doceni w psie psa bez prób uczłowieczania mnie i ubierania w idealizm.

Jeśli coś wiesz o pracy z psem i szukasz pupila, który przysporzy Ci radości z sukcesów behawioralnych – wpadaj, chętnie Cię poznam!” Pozdrawiam, Dobek.

(charakterystyka opracowana we współpracy z wolontariatem)

 
 

RAPTUS

PIESEK „RAPTUS” OK. 2 LATA 616093900209600 (393/17)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: K-2
 
„Cześć, jestem Raptus. Do schroniska trafiłem na początku lipca. Zostałem porzucony przy Hali Targowej w Gdańsku. Jestem skomplikowanym psem o bogatej osobowości. Jako że do tej pory nie miałem szczęścia do ludzi, szukam opiekuna, który jasno da mi znać, że jest jednak mądrzejszy ode mnie. Szukam człowieka cierpliwego, stanowczego i empatycznego. Byłem prowadzony twardą ręką, i to najwyraźniej dosłownie z użyciem ręki, a dobre wyjście to nie było. Znam komendy, ale chętnie wykonam je tylko dla pewnego siebie przewodnika. Nie jestem psem dla ludzi, którzy nie mają pojęcia o pracy z czworonogiem, bo ja, drodzy państwo, sam się nie ułożę. Szybko znajdę Twój słaby punkt i wykorzystam go na swoją korzyść. Tak jak mówiłem – musisz być silniejszy od mnie siłą psychiki, a nie argumentem fizycznym! Krzyk mnie tylko nakręca, więc jeśli to jest Twoja metoda pracy – podziękuję. Uwielbiam wysiłek fizyczny, a jeśli połączony jest z wysiłkiem psychicznym, to już w ogóle jestem Twój! Wspaniale czuję się w środowisku wodnym, a piłeczki to moje hobby (choć jak już jakąś dostanę, to łatwo nie oddam, trzeba to ze mną przepracować). Z powodu mojej energiczności bardzo ciągnę na smyczy na początku spaceru, jednak wybiegany wracam już spokojnie. Od kiedy nauka stała się dla mnie przyjemnością, w lot łapię nowe zasady – już nie boję się. Ze względu na swój wysoki poziom energii idealny byłby dla mnie dom z ogrodem. Dobrze dogaduję się z innymi psami. Jestem nimi zaciekawiony, chcę się bawić lub pozostaję obojętny. W schronisku do dziś nie potrafię się emocjonalnie odnaleźć, nie rozumiem dlaczego tutaj jestem… Widzisz więc… Skomplikowany ze mnie jegomość. Wiedz jednak, że to nie jest moja wina, tylko niewłaściwe wychowanie. Coś tam umiem, ale nie wiem, czy wykonywanie komend to kara, obowiązek, czy jednak fajna praca. Jeśli masz chęć pokazać mi jak wygląda poprawna relacja między psem a człowiekiem, chętnie Cię poznam.” Pozdrawiam, Raptus.
(charakterystyka opracowana we współpracy z wolontariatem)

 

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.