Informujemy, że do naszego Schroniska trafiają z terenu Gdańska tylko wolnobytujące koty chore i potrącone. Zapraszamy do ich adopcji mając jednocześnie świadomość, że są to zwierzęta po przejściach często nie w pełni sprawne. Z naszej strony zapewniamy, że dokładamy wszelkich starań aby koty szybko wracały do pełni sił.

MILKA

KOTKA „MILKA” OK. 5 LAT
STERYLIZACJA: TAK
SZCZEPIENIA: TAK
BIURO
 
” Witam,
MILKA Ale się smakowicie nazywam, co? To pewnie dlatego, że łaciata jestem jak krówka i słodka jak ta słynna alpejska czekolada. Miła ze mnie i przyjazna kotka, ale jednak dość dyskretna i nie „pchająca się na afisz”. Może to dlatego, pomimo niewątpliwej urody i przyjaznego charakteru, nie zwróciłam dotąd niczyjej uwagi? Mam tendencję do zaszywania się w swojej miękkiej budce, tak że nawet wąsików mi nie widać. Kiedy jednak ktoś mnie zauważy, o, wtedy od razu się ożywiam! Wychodzę ze swojej norki, łebek nadstawiam do głaskania, nawet szelki dam sobie nałożyć i na spacer zabrać po biurowych korytarzach. Chętnie zwiedzam, obwąchuję kąty, sprawdzam co tam nasza sunia Kosmitka ma w miseczkach, ba, nawet do pomieszczenia naszej pani Małgosi próbuję zajrzeć! Wiadra i szczotki są taaaakie interesujące! W sumie to nawet chętnie bym pozwiedzała – nieodkryte jeszcze zakamarki w moim nowym domu. To dopiero byłaby przygoda, co? To jak będzie?Ja czekam na Was w biurze,codziennie od 11.00 do 15.30. Zapraszam!” Pozdrawiam, Milka.
(opis opracowany przez wolontariat schroniska)

TRINITY

KOTKA TRINITY OK. 7 M-CY
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO
 
„Dzień dobry,
Spokój. Luz. Zen. Łagodność i ufność taka, że aż zdumiewa. To cała ja. Nie zabiegam o ludzką uwagę specjalnie, ale wystarczy, że otworzysz klatkę, że pogłaszczesz, że weźmiesz na ręce – od razu się roztapiam. Miejsce w Twoich ramionach to właśnie to, gdzie chcę być. Układam się w nich wygodnie, zastygam, przymykam oczy i mruczę. Nie wiercę się, nie wyrywam, po prostu chłonę to upragnione „tu i teraz”. Jestem przepiękną, młodziutką koteczką, nastolatką właściwie, całe życie jeszcze przede mną. Zasługuję na cierpliwy, łagodny dom i na ludzi, którzy będą mnie kochać „do końca świata i o jeden dzień dłużej” i nigdy, przenigdy nie porzucą.” Pozdrawiam, Trinity.
(opis opracowany przez wolontariat schroniska)

TOSIA

KOTKA „TOSIA” OK. 5 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO
 
„Witam,
Pręgowane, bure futerko, drobna postura i piękne zielone oczy – to pierwsze, co u mnie widać. Widać też od razu, ze jestem przyjazną, bardzo tulącą się do ludzi dziewczyną. No i gadułka ze mnie! Zaczepiana i głaskana, pomiaukuję zachęcająco w stronę interesującego się mną człowieka. Temperament też, zdaje się, mam, choć schroniskowa klatka nie daje mi specjalnego pola do popisu w tej dziedzinie. Bardzo lubię ludzi, ale wiele wskazuje na to, że mogę nie polubić innych kotów w domu. Na widok moich pobratymców syczę, puszę ogon i ogólnie wyrażam niezadowolenie z ich obecności tutaj. Bezpieczniej więc chyba będzie przyjąć mnie do swojego domu jako kocią jedynaczkę. Czekam na swój nowy dom od września, wiec już chyba czas opuścić te gościnne, no ale jednak nie domowe progi. Też tak sądzisz? To czekam i zapraszam do odwiedzenia mnie!” Pozdrawiam, Tosia.
(opis opracowany przez wolontariat schroniska)

KLEKS

KOCUREK „KLEKS” OK. 8 M – CY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO
 
„Cześć – razem z moją siostrą Klarą mieliśmy już wspólny dom. Taki, wydawało się, na zawsze. Niestety, dom z nas zrezygnował i oddał z powrotem do schroniska. Może byliśmy zbyt radośni, zbyt żywi? Może zdecydowały inne przyczyny? Nie wiemy. Tutaj wyraźnie tęsknimy za domowymi warunkami, bo już przyzwyczaiłyśmy się do tego, jak fajnie może być w domu. W porównaniu z Klarą jestem bardziej odważny, bardziej śmiały. Lgnę do ludzi, ocieram się o nogi, daję brać na ręce, łaszę się i mruczę. Oboje lubimy gonitwy i zabawy. Szukam wspólnego domu razem z siostrą (to najchętniej), ale dobry, stały dom dla mnie jednego też przywitam z radością.” Pozdrawiam, Kleks.
(opis opracowany przez wolontariat schroniska)

KLARA

KOTKA „KLARA” OK. 8 M – CY
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO
 
„Cześć – razem z moim bratem Kleksem mieliśmy już wspólny dom. Taki, wydawało się, na zawsze. Niestety, dom z nas zrezygnował i oddał z powrotem do schroniska. Może byliśmy zbyt radośni, zbyt żywi? Może zdecydowały inne przyczyny? Nie wiemy. Tutaj wyraźnie tęsknimy za domowymi warunkami, bo już przyzwyczaiłyśmy się do tego, jak fajnie może być w domu. Kleks jest bardziej odważny ode mnie, bardziej śmiały, ja raczej jestem zdystansowana, nie biegnę od razu do człowieka i nie pcham mu się na ręce. Szukam domu razem z moim braciszkiem (to najchętniej), ale dobry, stały dom dla mnie jednej tez przywitam z radością.” Pozdrawiam, Klara.
(opis opracowany przez wolontariat schroniska)

GULIWER

KOCUR „GULIWER” OK. 8 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
WOLIERA
 
” Dzień dobry,
nazywam się Guliwer. Takie imię nadały mi tu wolontariuszki. Sam nie wiem czemu, może dlatego, że taki ze mnie doświadczony wędrowiec? Nawet jeśli tak, to moje ostatnie podróże nie miały wiele wspólnego z beztroskimi wakacjami. Trafiłem tutaj, co tu dużo mówić, z ulicy. Leżałem na Świętojańskiej w Gdańsku, chudy, zmęczony i bezsilny. Był słoneczny lipcowy dzień, sam środek miasta, mijali mnie przechodnie i tłumy turystów, a ja nawet nie miałem siły się podnieść. Przyjechało po mnie schroniskowe auto, zabrało stamtąd , no i tak trafiłem do Promyka. Nie chcę wspominać przeszłości, choć moje wolontariuszki wciąż mnie pytają: „gdzie przedtem byłeś, Guliwerze?” No, byłem w różnych miejscach, to pewne, i byłem rozmaicie traktowany. Ktoś mnie kiedyś lubił i o mnie dbał, bo lubię pieszczoty, głaskanie po łebku i genialnie, donośnie wtedy mruczę. A jednocześnie odruchowo kulę się w pierwszym odruchu, zanim mnie ktoś dotknie. Zupełnie tak, jakbym oprócz głaszczącej dłoni, widział też w życiu zwiniętą w kułak ludzką pięść, albo i uzbrojoną w ciężki but stopę… No, jakby nie patrzeć, moje życie na pewno nie było usłane różami. A teraz? No cóż, teraz to pragnę miłości i spokoju. Wiem, nie jestem może ładny. Może trochę wyglądam jak rozbójnik. Co więcej, jestem chory – wykonany w schronisku test wykazał, że cierpię na tzw. FELV, czyli kocią białaczkę. Wyniki ogólne mam jednak na razie dobre i czuję się nieźle. Nie wiem, ile czasu zostało mi jeszcze dane. Wiem jedno – chciałbym umrzeć w domu, nie w schronisku. Uwierzcie we mnie i dajcie mi dom. Proszę.” Pozdrawiam, Guliwer.

(charakterystyka opracowana we współpracy z wolontariatem schroniska)

FIONA

KOTKA „FIONA” OK. 5 LAT
STERYLIZACJA: TAK
SZCZEPIENIA: TAK
BIURO
 
„Krucha, delikatna, płochliwa. Cała ja. Bardzo chciałabym i trochę boję się. Na widok ludzi ocieram zalotnie łebkiem o kraty woliery, w której mieszkam, a jednocześnie na widok wyciągniętej delikatnie dłoni, umykam na półeczkę obok i … dalej się łaszę, ale z dystansu. Ja myślę po prostu, że trzeba mi domu, szybko i na już, bo schronisko to jednak nie miejsce dla mnie. Wzięli mnie ostatnio na sesję, żeby tę drogę do nowego domu skrócić i przyspieszyć i w warunkach „pokojowych” pokazałam się z bardzo domowej strony: – siedziałam wolontariuszce na kolanach, ugniatając je mocno łapkami i donośnie mrucząc. Czyli jest dla mnie szansa, i to jaka! Oczywiście, nie jestem kotem „dla każdego”. Mój nowy opiekun musi być doświadczony i cierpliwy i nie powinien oczekiwać ode mnie miłości od pierwszego wejrzenia i mizianek od pierwszych minut, bo ja po prostu potrzebuję czasu. Wiem, jestem piękna i niebanalna i mam niezwykłej barwy, miodowo-złote oczy, ale nie kierujcie się jedynie moją urodą. Dusza, dusza jest ważna, a moja jest niezwykła, piękna i delikatna. Może właśnie Ciebie zauroczę? Bardzo na to liczę.” Pozdrawiam, Fiona.
(charakterystyka opracowana we współpracy z wolontariatem schroniska)
 

HARRY

KOCUR „HARRY” OK. 10 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
WOLIERA
 
„Witam,
intrygujący – tak o mnie mówią wolontariuszki. Jestem wyjątkowo łagodnym, uległym kotem i jednocześnie niezwykle niezależnym. Taki typ „plastelinki”, którą można nosić na rękach i przytulać, a przy tym zachowujący dystans, dumę i niezależność. A może to pozór? Może po prostu już raz straciłem dom i przyjaciela? I teraz boję się ponownie zaufać? Dziewczyny tu o mnie się troszczą, nie przeczę, wyciągnęły mnie kilka miesięcy temu spod stołu w wolierze, gdzie sypiałem, dostrzegły mój niepowtarzalny urok i potencjał. Tylko czy ktoś mnie zauważy? Wyłowi spośród małych, słodkich kotków, których tyle w schronisku? Wciąż gdzieś po cichu na to liczę. I może będę potrzebować chwili, by oddać swoje kocie serce kolejnej osobie, ale jak już oddam, to na zawsze. Może jest wśród Was ktoś, kto szuka właśnie takiego kota jak ja?” Pozdrawiam, Harry.

 

KLAKIER

KOCUR KLAKIER OK. 5 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO
„Dzień dobry,
wraz z kumplem Maćkiem trafiliśmy do schroniska w czerwcu 2016 roku. Nasza opiekunka podupadła na zdrowiu i nie mogła już dłużej się nami zajmować.
Maciek znalazł już dom, ale ja wciąż czekam…
Jestem łagodnym, spokojnym kotem i zupełnie nie przypominam mojego filmowego imiennika. No i nie chciałbym trafić do żadnego Gargamela, to chyba jasne . Idealny byłby dla mnie dom z możliwością wychodzenia ( w takim się wychowałem), ale i mieszkanie w bloku też nie będę wybrzydzał. Dobrze funkcjonuję z innymi kotami, jestem niekonfliktowy i nie szukam z nikim zwady. Daję się brać na ręce i głaskać. Niebawem minie rok, jak tu siedzę, a uwierzcie, nie chciałbym spędzić reszty życia w schronisku. Aktualnie przebywam w schroniskowym szpitalu, ale mój stan zdrowia jest ogólnie oceniany na dobry, nie cierpię na żadne choroby zakaźne. Na razie moją adopcję powinna jednak poprzedzić konsultacja ze schroniskowym lekarzem weterynarii.
Bardzo bym chciał, żeby ktoś dał mi szansę Może właśnie Ty?” Pozdrawiam, Klakier.

OLIWIA

KOTKA OLIWIA OK. 1 ROK
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO
„Witam! W schronisku jestem od połowy czerwca tego roku. Trafiłam tu z ul. Oliwskiej. Niestety uległam wypadkowi komunikacyjnemu co skutkowało ciężkim urazem miednicy i rdzenia kręgowego. Ten uraz spowodował częściową utratę czucia w tylnych kończynach, oraz zaburzenia w funkcjonowaniu świadomości wypróżniania się. Ja nie mogę powiedzieć, że potrafię zachować czystość, ale to niestety nie jest zależne ode mnie. Mam za to cudowny charakter. Spokojna, „miziasta”, cierpliwa i bardzo łaknąca kontaktu z ludźmi. Niekoniecznie odpowiada mi kontakt z psami. Nieźle też poruszam się. wiem, że „popsute” zwierzęta mają znacznie mniejsze szanse na znalezienie nowego domu, ale przecież nie po to tak długo ja i schroniskowy lekarz weterynarii walczyliśmy o jak najlepszy stan mojego zdrowia, żeby teraz resztę życia spędziła w schroniskowej klatce. Danie mi domu z pewnością dla nowych opiekunów będzie wyzwanie, ale ja się odwdzięczę swoim serduchem i przyjaźnią.” Pozdrawiam Oliwia.
Adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.