ADOPCJE PILNE

Rzeczą oczywistą jest, że wszystkie zwierzaki mieszkające w schronisku niecierpliwie czekają na swoje nowe domy, które kiedyś już miały, ale z różnych względów zostały ich pozbawione. W tej zakładce postaramy się przybliżyć Państwu sylwetki psiaków, które potrzebują nowego domu już, teraz, "na wczoraj". Są to zwierzęta już starsze, często schorowane mające ogromny problem z przystosowaniem się do warunków schroniska, bądź nie mogące się przebić w całej masie innych towarzyszy, żeby ktoś kto przychodzi z zamiarem adopcji psa mógł je zauważyć. Rozumiemy, że każdy chce adoptować ze schroniska zwierzaka młodego, który będzie towarzyszem na kilkanaście lat, gdyż każdy kto miał psa wiem o tym jak trudne są rozstania. Mamy jednak nadzieję ba ! Wierzymy w to, że znajda się wśród Was osoby, które będą miały chęci i wolę, aby tym staruszkom dać dach nad głową i zapewnić godną starość na którą przecież najlepszy przyjaciel człowieka zasługuje.

GULIWER

KOCUR „GULIWER” OK. 8 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
WOLIERA
 
” Dzień dobry,
nazywam się Guliwer. Takie imię nadały mi tu wolontariuszki. Sam nie wiem czemu, może dlatego, że taki ze mnie doświadczony wędrowiec? Nawet jeśli tak, to moje ostatnie podróże nie miały wiele wspólnego z beztroskimi wakacjami. Trafiłem tutaj, co tu dużo mówić, z ulicy. Leżałem na Świętojańskiej w Gdańsku, chudy, zmęczony i bezsilny. Był słoneczny lipcowy dzień, sam środek miasta, mijali mnie przechodnie i tłumy turystów, a ja nawet nie miałem siły się podnieść. Przyjechało po mnie schroniskowe auto, zabrało stamtąd , no i tak trafiłem do Promyka. Nie chcę wspominać przeszłości, choć moje wolontariuszki wciąż mnie pytają: „gdzie przedtem byłeś, Guliwerze?” No, byłem w różnych miejscach, to pewne, i byłem rozmaicie traktowany. Ktoś mnie kiedyś lubił i o mnie dbał, bo lubię pieszczoty, głaskanie po łebku i genialnie, donośnie wtedy mruczę. A jednocześnie odruchowo kulę się w pierwszym odruchu, zanim mnie ktoś dotknie. Zupełnie tak, jakbym oprócz głaszczącej dłoni, widział też w życiu zwiniętą w kułak ludzką pięść, albo i uzbrojoną w ciężki but stopę… No, jakby nie patrzeć, moje życie na pewno nie było usłane różami. A teraz? No cóż, teraz to pragnę miłości i spokoju. Wiem, nie jestem może ładny. Może trochę wyglądam jak rozbójnik. Co więcej, jestem chory – wykonany w schronisku test wykazał, że cierpię na tzw. FELV, czyli kocią białaczkę. Wyniki ogólne mam jednak na razie dobre i czuję się nieźle. Nie wiem, ile czasu zostało mi jeszcze dane. Wiem jedno – chciałbym umrzeć w domu, nie w schronisku. Uwierzcie we mnie i dajcie mi dom. Proszę.” Pozdrawiam, Guliwer.

(charakterystyka opracowana we współpracy z wolontariatem schroniska)

GUCIO

PIESEK „GUCIO” OK. 13 LAT 9410000011176302
WIELKOŚĆ: MAŁY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: WETERYNARIA
 
„Cześć,
jestem Gucio – taki starszy pan, który mieszka w schronisku już od 2008 roku, ale jeszcze jak dotąd nie przykuł ludzkiej uwagi. A szkoda, bo jak mówią o mnie opiekujące się mną wolontariuszki, “bardzo dobrze ułożony facet” ze mnie. Lubię przebywać blisko człowieka i truchtać za piłeczkami, które mi rzuca. Dobrze dogaduję się z moimi psimi sąsiadami, jestem spokojny i niekonfliktowy. Mam opinię łasucha – wystarczy, że ktoś zbliży do mnie rękę, to zaraz otwieram pyszczek w oczekiwaniu na smakołyki. Nie chciałbym żeby stuknęła mi tu “dycha” lat pobytu tutaj. Tęsknię za fajnym, ciepłym domem i kochającymi ludźmi, co przytulą i podrapią mnie za uszkiem. Zapraszam na zapoznawczy spacerek ze mną.” Pozdrawiam, Gucio.
 Adopcja możliwa po konsultacji ze schroniskowymi lek. wet.
(charakterystyka opracowana we współpracy z wolontariatem schroniska)

TOM

PIESEK „TOM” OK. 8 LAT 941000011176139
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: A – 8
 
„Witam,
do schroniska trafiłem 21 maja tego roku (2017). Mój „opiekun” do tej pory nie pojawił się, żeby mnie stąd zabrać. Mam powiększoną prostatę, powiększoną prawą nerkę, a śledziona powinna być poddawana kontrolnym,okresowym badaniom. Na smyczy chodzę poprawnie. Raczej nie potrzebuję długodystansowych spacerów, ale za to bardzo cenię sobie kontakt z człowiekiem . W pomieszczeniach zamkniętych zachowuję się swobodnie.Można mnie dotykać we wszystkie miejsca. Spokojnie znoszę zabiegi pielęgnacyjne, w przeciwieństwie do weterynaryjnych . Do innych psów jest nastawiony raczej przyjaźnie, chociaż w kojcu mieszkam sam. Znajomość komend opanowaną mam w stopniu słabym. Wiem, że jestem już starszym psiakiem, ale mam nadzieję, że dostanę szansę na coś lepszego niż schroniskowy kojec .” Pozdrawiam, Tom.

LORD

PIESEK „LORD” OK. 12 LAT 616004900210856
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: B – 17
 
„Witam,
24 marca znaleziono mnie błąkającego się na ul. Ugory. Być może większość życia spędziłem jako pies „stróżujący”, „łańcuchowy” i kiedy zdrowie przestało dopisywać zostałem porzucony. Trudno powiedzieć na 100% procent, ale mój ogólny stan raczej nie napawa optymizmem. Mam nowotwór prostaty, „stare ” uszkodzenie lewej gałki ocznej, zwyrodnienia stawów oraz kręgosłupa i chorą wątrobę. Jestem też weteranem niejednej bójki z innymi psami. Nie wiadomo tak naprawdę ile życia mi jeszcze pozostało. Tu w schronisku przynajmniej nie cierpię w końcu głodu i chłodu. Ostatnio zacząłem chodzić z wolontariuszami na spacery. Takie krótkie, spokojne, bo nie ma siły na jakieś wyprawy. Czasem siądę, z trudem, bo stawy bolą, przytulę się do człowieka, nadstawię łeb do głaskania i tak mogę tkwić długi czas. Lubię dotyk ludzkich dłoni, wcześniej pewnie niewiele było takich okazji. Co mi pozostało? Odejść godnie. W swoim domu, a nie w schroniskowym kojcu. Odejść, żegnanym przez swoich ludzi, a nie anonimowo. To tak niewiele, a jednocześnie czasem zbyt wiele, bo ludzie nie chcą starych psów. Moja droga życia dobiega końca i szkoda, że jej finał ma się odbyć w schroniskowym kojcu. A może jednak nie…?” Pozdrawiam, Lord.
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.

GERO

PIESEK „GERO” OK. 15 LAT 977200001354201
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: A-5
 
„Witam,
do schroniska trafiłem 22 grudnia 2016 roku. Błąkałem się przemarznięty w okolicach ul. Słowackiego. Widocznie na starość przestałem być potrzebny i zostałem porzucony. Mój stan zdrowia jest adekwatny do wieku. Mam problemy z widzeniem, słuchem, oraz z wydolnością krążeniowo – oddechową. Mam problemy z poruszaniem, więc chodzenie po schodach odpada. Lubię i cierpliwie znoszę zabiegi pielęgnacyjne. Wymagam specjalistycznej karmy i z pewnością lepszego miejsca niż schroniskowy kojec. trudno powiedzieć ile jeszcze pożyję. Nie nadaję się do domu z małymi dziećmi. Raczej powinienem trafić pod opiekę ludzi, którzy będą świadomi, że w każdej chwili mogę odejść. Ale chciałbym przynajmniej tyle, żeby odbyło się to w godnych warunkach. Czekam w kojcu A-5.” Pozdrawiam, Gero.
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek.wet.

ARON

PIES ARON 977200004172761 OK. 12 LAT
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIE: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C – 10
 
„Witam,
do schroniska trafiłem na początku listopada 2016 roku. Już nie zostanę odebrany stąd przez swoich „opiekunów”. Cierpię na przerost prostaty co objawia się czasami w trudności z siadaniem, czy też chodzeniem. Pomimo to wciąż mam ogromną chęć do życia. Jestem bardzo otwarty na kontakt z ludźmi i bardzo go potrzebuję. Uwielbiam pieszczoty i można mnie dotykać we wszystkie miejsca. Z racji wieku i obniżonej sprawności na smyczy chodzę bardzo dobrze. Niestety, chodzenie po schodach jest dla mnie dość uciążliwe. W pomieszczeniach zamkniętych zachowuję się bardzo swobodnie i nie przejawiam żadnych zachowań lękowych. Do innych psów jestem nastawiony raczej neutralnie, a w kojcu mieszkam sam. Na spacerach przejawiam chęć zabawy jakbym nie miał 12 lat, tylko znacznie, znacznie mniej. Wiem, że dla takich jak ja znalezienie dobrego domu graniczy niemal z cudem, ale ja w niczym nie zasłużyłem sobie na taki los. W schroniskowe warunki bynajmniej nie wpływają korzystnie na mój stan zdrowia i potrzebowałbym ciepłego kąta i troskliwej opieki. Wiem, że to nie łatwa decyzja, ale może ktoś jednak zechce mi pomóc. Na temat mojego stanu zdrowia więcej dowiecie się od schroniskowych lek.wet.” Pozdrawiam, Aron.
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.

KACPER

PIES KACPER OK. 11 LAT 977200005370656
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: A -10
 
„Witam,
do schroniska trafiłem w styczniu 2010 roku. Jestem typem psa, który musi bardzo mocno kogoś poznać i zaufać mu. Inaczej zdarza mi się okazać ten brak zaufania. W schronisku zajmuje się mną wolontariuszka Mariola. Z nią chodzę na spacery. Pomimo, że mam już swoje lata i nie jestem w pełni zdrowy, to podczas nich zachowuję się jak psiak w kwiecie wieku. Zdarza mi się pobiegać za piłką. Na smyczy chodzę super. Czasem słyszę od Marioli, że gdyby mogła, to już zabrałaby mnie do domu, ale chwilowo ma już tyle staruszków w domu, że nie da rady. Wciąż liczy na to, że jednak znajdzie się ktoś, komu zaufam i zabierze mnie stąd. zabierze do ciepłego, spokojnego domu. Spokojnego, bo raczej nie powinno być w nim małych dzieci. Wiecie, mam już swoje przyzwyczajenia i nie nadawałbym się na towarzysza dziecinnych zabaw. Dom powinien być parterowy, bo chodzenie po schodach kilka razy dziennie nie byłoby wskazane w moim przypadku. Z racji choroby (nowotwór prostaty) nie wiem ile czasu mi jeszcze pozostało, chociaż trzymam się dzielnie i nie chciałbym odchodzić tu w schronisku. Przemieszkałem tu już 6 lat i chyba zasłużyłem na coś lepszego w życiu. Decyzja o zabraniu mnie stąd nie będzie łatwą, bo nie wiadomo ile czasu jeszcze wtedy wspólnie spędzimy, ale każda taka chwila będzie dla nas bezcenna. Kiedy będziecie w schronisku szukać zwierzaka, któremu chcielibyście pomóc, to przystańcie przy boksie A-10, gdzie aktualnie „mieszkam” i zastanówcie się, czy właśnie mi nie warto mi pomóc.” Pozdrawiam, Kacper.
Ew. adopcja możliwa po konsultacji ze schroniskowymi lek. wet.
Zostałem objęty wirutalną adopcją przez Uczniów klasy 1E z Ósmego Liceum Ogólnokształcącego z Gdańska. Dziękuję :)
Zostałem objęty wirtualną adopcją przez Panią Agatę Lewandowską. Dziękuję :)

BENIO

PIES BENIO OK. 10 LAT 616004900211219
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C-15
 
„Witam,
Do schroniska trafiłem 14 września. Błąkałem się w okolicach szosy, pomiędzy Łomżą i Myśliborzem. Jestem psiakiem, który ma problem z oczami i tylnymi stawami. Gdyby ktoś zdecydował się dać mi dom, to o moim stanie zdrowia opowiedzą Wam najlepiej schroniskowi lekarze weterynarii. Jestem łagodnym olbrzymem, który cierpi z powodu podeszłego wieku i schorzeń. Niestety nikt nie daje znaku, że w ogóle mnie szuka. Szybko stałem się ulubieńcem jednego z pracowników i z nim spędzam każdą chwilę jaką może mi poświęcić. Chodzę na spacery. Powoli, bo tylne stawy już nie działają najlepiej. Boję się chodzenia po kafelkach, a o wejściu po schodach nie ma już mowy. Pewnie z racji wieku i stanu zdrowia trudno mi będzie znaleźć nowy dom, ale nie chciałbym odchodzić w schronisku.” Pozdrawiam, Benio.
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.
Ps. zostałem wirtualnie adoptowany przez Panią Joannę Ś. Dziękuję :-)

Bary

PIES BARY OK. 12 LAT 941000011433365
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: D-18
 
„Witam,
Przez większość mojego życia pracowałem. Byłem psem stróżującym. Pracowałem dla człowieka, tylko po to, żeby na koniec dowiedzieć się, że jedynym miejscem dla mnie jest schronisko. Zestarzałem się i przestałem być potrzebny. W tej chwili kiedy mam problemy z kręgosłupem i kardiologiczne już nie można poświęcić mi uwagi i należy pozostawić w schroniskowym kojcu. Po takim potraktowaniu powinienem zamknąć się na towarzystwo ludzi. A ja nie! Pomimo rozpaczliwego położenia i doświadczenia takiej ludzkiej niewdzięczności i tak przychodzę do ludzi i bardzo cenię sobie kontakt z nimi. Jestem łagodnym i pogodnym psiakiem. I mówią, że kiedy się patrzy na mnie, to aż się wierzyć nie chce, że można mnie było tak potraktować. Stało się! Całe życie mieszkałem na podwórku. Z racji dolegliwości nie jestem już szczególnie aktywny ruchowo. Potrzebowałbym domu z ogrodem i tak, żebym nie musiał pokonywać schodów. Tu w schroniskowym kojcu mieszkam sam, bez towarzystwa innych psów. Gdyby ktoś był zainteresowany zapewnieniem mi godnej starości, to o moich schorzeniach najwięcej dowie sie od schroniskowych lekarzy weterynarii. Wiem, że schroniskowi seniorzy nie są rozchwytywani przez potencjalnych adoptujących, ale gdyby jednak ktoś zechciał się mną zainteresować to czekam w boksie D-18.” Pozdrawiam, Bary.
Ps. zostałem objęty wirtualną adopcją przez Panią Sławinę K. Dziękuję :-) .

CEZAR

PIES CEZAR Ok.12 LAT 616004900210928
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: WETERYNARIA
 
„Witam,
w schronisku jestem od 27 maja tego roku. Nie miałem w życiu szczęścia do „opiekunów”. zaniedbywany, dokarmiany przez okolicznych mieszkańców jakoś sobie dawałem radę, ale w końcu okazało się, że jestem ciężko chory i ze względu na to, że nikt nie mógł zapewnić mi dobrej opieki trafiłem tutaj. Mam zmiany zwyrodnieniowe obu stawów biodrowych, zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa obejmujące odcinek piersiowy, oraz odcinek lędźwiowy. Najgorsze jest jednak to, że stwierdzono także u mnie zmiany nowotworowe przy czym rokowania na wyleczenie określa się jako niepomyślne. Zresztą więcej na ten temat może powiedzieć wam schroniskowy lek. weterynarii. Pomimo niewątpliwego cierpienia jestem pogodnym, łaknącym kontaktu z człowiekiem psiakiem. Nie wiem ile jeszcze pożyję, bo trudno to określić, ale chciałbym jeszcze przed odejściem poczuć smak prawdziwego domu i być otoczony przyjaznymi ludźmi. Wiem, że to nie jest łatwa decyzja, ale wierzę, że nie będę musiał odchodzić tu w schronisku.” Pozdrawiam, Cezar.
Ew. Adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.