GULIWER

Napisany przez identek . W dziale KOTY GALERIA

KOCUR „GULIWER” OK. 8 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
WOLIERA
 
” Dzień dobry,
nazywam się Guliwer. Takie imię nadały mi tu wolontariuszki. Sam nie wiem czemu, może dlatego, że taki ze mnie doświadczony wędrowiec? Nawet jeśli tak, to moje ostatnie podróże nie miały wiele wspólnego z beztroskimi wakacjami. Trafiłem tutaj, co tu dużo mówić, z ulicy. Leżałem na Świętojańskiej w Gdańsku, chudy, zmęczony i bezsilny. Był słoneczny lipcowy dzień, sam środek miasta, mijali mnie przechodnie i tłumy turystów, a ja nawet nie miałem siły się podnieść. Przyjechało po mnie schroniskowe auto, zabrało stamtąd , no i tak trafiłem do Promyka. Nie chcę wspominać przeszłości, choć moje wolontariuszki wciąż mnie pytają: „gdzie przedtem byłeś, Guliwerze?” No, byłem w różnych miejscach, to pewne, i byłem rozmaicie traktowany. Ktoś mnie kiedyś lubił i o mnie dbał, bo lubię pieszczoty, głaskanie po łebku i genialnie, donośnie wtedy mruczę. A jednocześnie odruchowo kulę się w pierwszym odruchu, zanim mnie ktoś dotknie. Zupełnie tak, jakbym oprócz głaszczącej dłoni, widział też w życiu zwiniętą w kułak ludzką pięść, albo i uzbrojoną w ciężki but stopę… No, jakby nie patrzeć, moje życie na pewno nie było usłane różami. A teraz? No cóż, teraz to pragnę miłości i spokoju. Wiem, nie jestem może ładny. Może trochę wyglądam jak rozbójnik. Co więcej, jestem chory – wykonany w schronisku test wykazał, że cierpię na tzw. FELV, czyli kocią białaczkę. Wyniki ogólne mam jednak na razie dobre i czuję się nieźle. Nie wiem, ile czasu zostało mi jeszcze dane. Wiem jedno – chciałbym umrzeć w domu, nie w schronisku. Uwierzcie we mnie i dajcie mi dom. Proszę.” Pozdrawiam, Guliwer.

(charakterystyka opracowana we współpracy z wolontariatem schroniska)

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.