BEJ

Napisany przez identek . W dziale W nowym domu

Cześć, pamiętacie mnie jeszcze? Nie? A powinniście – mieszkałem w schronisku Promyk prawie 4 lata, także zapewne wielu z Was widziało mnie za kratkami. W grudniu do schroniska przyszła pewna rodzinka, która stwierdziła, że to już najwyższy czas, abym zmienił miejsce zamieszkania. Podpisali jakieś tam papiery, zapakowali mnie do auta i wyruszyliśmy. Okazało się, że moim nowym adresem będzie samo centrum Gdańska! Staróweczka….Kumacie, jaki lansik?! Już mi się podobało! Rodzinka też była całkiem spoko, przygotowali mi wygodne posłanko, gadali do mnie, głaskali mnie. Bardzo szybko poczułem się jak u siebie, wszak znałem to uczucie, musiałem sobie po prostu przypomnieć jak to jest mieszkać z ludźmi, mieć swój własny kąt i miskę tylko dla siebie. Wkrótce potem odwiedziła nas cała masa ludzi, bo mój nowy opiekun, ten najmłodszy – i najfajniejszy, bo jako jedyny pozwala mi ładować się na fotel – miał urodziny. Było ich sporo, małych i dużych, ale nie zrobili na mnie żadnego wrażenia. W zasadzie lubię towarzystwo, a to byli sami swoi, więc tym bardziej nie widziałem powodu, żeby być wobec nich nieuprzejmy. Nieuprzejmy natomiast byłem w stosunku do pewnego Pana, który mnie obmacywał i grzebał wszędzie. Moja opiekunka twierdziła, że to dla mojego dobra, ale mnie to nie przekonuje….czy ktoś z was byłby zadowolony, gdyby wyginano jego kończynę we wszystkie strony? Więc właśnie….Na szczęście widuję tego Pana rzadko. Tak więc żyję sobie na tej Staróweczce, chodzę na cztery spacerki w ciągu dnia, obwąchałem i obsikałem już prawie całą “dzielnię”, znam już większość okolicznych kumpli. Wiem, że przed ulicą należy stanąć i poczekać na sygnał i dopiero wówczas można ruszyć dalej. Czasem pojedziemy z rodzinką gdzieś dalej, do lasu czy na plażę. Jak już dojedziemy, jest spoko, ale sama podróż tym wynalazkiem, jakim jest samochód, średnio mi się podoba. Kiedyś nawet ozdobiłem moją opiekunkę zawartością mojego żołądka….było mi wstyd, jasne, ale to było silniejsze ode mnie. Teraz nie dają mi już jeść bezpośrednio przed podróżą autem, nad czym oczywiście ubolewam bo wielki ze mnie smakosz i koneser. Ale nie mamy chyba podobnych gustów kulinarnych, bo mój największy opiekun często wkurza się na mnie, że skubnę coś tam na spacerze. Nie kumam tego….skoro to tak ładnie pachnie, to jak się temu oprzeć?? Dziwię się, że on potrafi. Generalnie twardy ze mnie gracz, ale w głębi duszy jestem wrażliwcem i ogromnym pieszczochem. W schronisku pieszczot miałem zdecydowanie za mało. Teraz nadrabiam i perfidnie wykorzystuję do tego całą rodzinę. Dzienna porcja miziania musi być, choćby nawet mieli mnie głaskać opuszkiem palca! Ale wiecie co? Jedno mam mojej nowej rodzinie za złe…..kilka razy już słyszałem, że śmierdzę…że kąpali mnie już trzy razy, a ja nadal wydzielam mało przyjemny zapach….no przepraszam bardzo! Gdybyście wy mieszkali 4 lata w schronisku to potem przez pierwszy okres też nie pachnielibyście fiołkami! Ale spokojnie, poczekajcie jeszcze trochę a to się zmieni. Gadałem ostatnio z seniorem rodu, zwanym dziadkiem. Zdradził mi, że bardzo lubi psy i chciałby mieć takiego psiego kumpla. W schronisku na pewno jakiegoś znajdzie, dlatego mam zamiar namówić go na wizytę w Promyku. Może któryś z moich dawnych towarzyscy niedoli znajdzie wkrótce nowy dom! Byłoby super, bo to naprawdę w “porzo” rodzinka.
Zdjęcia są słabej jakości, bo wolontariuszka, która przyszła nas odwiedzić to niezła ciamajda i średnio sobie radzi z fotografowaniem. Zatem musicie uwierzyć mi na słowo, że jestem szczęśliwy i w najlepszych rękach. Pozdrawiam wszystkich – Bej.

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.