ZOBACZ NASZYCH MILUSIŃSKICH

SOLAR

PIES SOLAR 616093901201253 (181/20)
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 7

SZYBKA ŚCIĄGA:
– wesoły, aktywny, silny, rozemocjonowany, ufny
– dobrze czuje się wszędzie, gdzie jest z nim Człowiek
– wymaga pracy nad wyciszeniem
– mocno ciągnie na smyczy
– nie akceptuje innych psów
– poszukuje Przewodnika silnego i doświadczonego, który pomoże mu przepracować problemy

 
Cześć, jestem Solar. Choć wcześniej znany byłem jako Perun – jakoś tak trzymają się mnie te meteorologiczne skojarzenia. Trafiłem tutaj w kwietniu 2020 roku. Jak? Może kiedyś opowiem Ci tę historię, choć nie należy do moich ulubionych…
 W każdym razie miałem tutaj trochę czasu, aby dać się poznać z każdej strony. Aby przemyśleć pewne sprawy. No i aby określić, jakiej Rodziny szukam i u czyjego boku mógłbym się sprawdzić.
 Zatem tak. Jaki jestem? W krótkich słowach: wielki dzieciak. Oj tak, szczenięcego wigoru to we mnie tyle, że pół Schroniska obdzielić bym mógł. Skaczę, tańczę, świruję, wiruję… I tak non stop! Pozytywne bodźce bardzo mnie pobudzają, a z pobudzenia nie jest mi łatwo wyjść. Ćwiczymy tutaj opanowanie, wychodzi różnie, ale jak to mówią – grunt to do przodu.
 Jak to bywa z tak emocjonalnymi psami – również te negatywne bodźce mocno na mnie wpływają. Widok innych psów sprawia, że rozum trochę tracę, a że nigdy nikt mi nie powiedział, jak się wśród innych psów zachować, to zachowuję się jak umiem – szczekając, warcząc i zęby szczerząc. Bywa, że ciężko mnie wtedy na smyczy utrzymać…
 Za to widok Człowieka to dla mnie zawsze powód do imprezy. Kocham ludzi – wszystkich – czy to nowych, czy to znajomych, zawsze pełen jestem pozytywnych uczuć do ludzkiego gatunku.
Z Człowiekiem to ja mogę wszystko – kilometry przejść czy przebiec, uczyć się nowości, poznawać nowe miejsca… Aktywny ze mnie facet i świetnie sprawdzę się jako kompan miłośników ruchu i podróży.
 Szukam Przewodnika silnego. Nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim emocjonalnie – dlatego, że tylko taka Osoba pomoże mi uporać się z nadmiarem myśli i uczuć. Raczej nie jestem psem dla laika, ale świetnie sprawdzę się u boku kogoś, komu psi język i umysł nieobce. Wiem, że jest gdzieś ktoś, dla kogo będę idealnym Przyjacielem. Może właśnie to czytasz?
 Jeśli tak, to dzwoń do Promyka!
Ja czekam!
Solar
 
Osoby, które rozważają adopcję kota lub psa ze schroniska Promyk proszone są o kontakt telefoniczny 58 522-37-80 w celu zarezerwowania dnia, oraz godziny wizyty.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

RAMZES

PIES RAMZES OK. 3,5 ROKU 933061600003237 (296/20)
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: 20

SZYBKA ŚCIĄGA:
– wesoły, aktywny
– bywa niepewny siebie
– zna komendy, chodzenie na smyczy wymaga dopracowania, jest obsługiwalny u weterynarza
– zna pomieszczenia zamknięte, schody i windę, potrafi się zachować
– umie się bawić, oddaje piłkę, lubi szarpaki
– dobrze dogaduje się z innymi psami, na koty reaguje poprawnie
– niepewny w nowych miejscach i przy nowych ludziach
– postawiony w nowej, niezrozumiałej dla siebie sytuacji, potrafi pokazać zęby
ma niedoczynność tarczycy
 


 
Dzień dobry, jestem Ramzes. W końcu mogę się Wam pokazać! A jest co pokazywać, no nie? Kawał ze mnie psa i kawał przystojniaka! Zanim jednak przyskoczycie do telefonu, aby czym prędzej wybrać numer do Schroniska i umówić się na spacer ze mną… Poczytajcie.
 
Najpierw przedstawię moje zalety, bo więcej ich niż czegokolwiek innego. Trafiłem tutaj ze sporym zapleczem wiedzy, choć pewnymi brakami w socjalizacji ze światem, które opiszę później. Zatem tak: znam komendy, a że łasuch jestem, to chętnie je wykonuję w nadziei, że za każdy siad w paszczę wpadnie mi coś dobrego. Na smyczy chodzę dobrze, nie wyrywam się, świetnie reaguję na korekty – no chyba, że rozproszy mnie jakiś solidny bodziec, wtedy to musisz mieć krzepę. Znam kaganiec i nie marudzę (jakoś mocno), kiedy mi go wkładają. Zresztą, za często używać go nie muszę, bo i dotykalski jestem i zabiegi medyczno-pielęgnacyjne z godnością znoszę. W pomieszczeniach czuję się dobrze, znam schody i windę – wiem też, że w pomieszczeniach zachowuje się czystość i odpuszcza sobie szaleństwa, na które czas jest na wybiegu. Tam popuszczam wodze fantazji – biegam, brykam i szaleję. Kocham szarpaki, piłeczki i pluszaki, a wszystkie zabawki szanuję, nie niszczę ich. Nie mam też zapędów do obrony zasobów, piłki aportuję i oddaję wzorcowo!
 
Moje stosunki z innymi stworzeniami są raczej pozytywne. Większość ludzi jest dla mnie okej, choć w pierwszym kontakcie bywam zapobiegliwy, ostrożny. Łatwo natomiast pozyskać sobie moje zaufanie – przepustką jest smakołyk! Koty mnie nie interesują, kiedy zachowują się spokojnie – kiedy biegną i panikują, to chętnie bym je gonił, ale to chyba naturalne… Inne psy są dla mnie przyjaciółmi, aczkolwiek jako żem jeszcze klejnoty rodzinne zachował, to moje znajomości z suczkami mogą przerodzić się w amory.
 
Nagadałem się o swoich zaletach, ale aby pozostać z Wami szczerym, dodam też parę słów o moich przywarach. Pierwsza rzecz, o której zdecydowanie powinieneś wiedzieć: boję się nowych miejsc i w unikaniu ich bywam uparty jak osioł. Niepewnie czuję się na nieznanym gruncie. Tutaj, w Schronisku, nowe trasy spacerowe wprowadzamy stopniowo, powoli, często podstępem. Różnie bywa, ale wiadomo – konsekwencja drogą do sukcesu.Warto też pamiętać, że postawiony w trudnej sytuacjinie zawaham sięużyćzębów. Rolą mojego Przewodnika będzie więc stanowić dla mnie wsparcie w nowych okolicznościach i dbać o to, żeby jednak do ostateczności nie dochodziło. Mam też niedoczynność tarczycy i na stałe przyjmuję leki, ale o tym opowie Ci więcej nasza Pani Doktor.
 
Czego w życiu szukam? Mądrości. Stałości. Pewności. Szukam miejsca, które zapewni mi poczucie stabilizacji i osoby, która pomoże mi przepracować pewne wyniesione z braków socjalizacyjnych lęki. Mój Dom to powinien być Dom, który nie tyle co „już miał rottweilera”, co rozumie psy jako odrębny gatunek i szanuje jego gatunkowe predyspozycje i potrzeby. Tak sobie marzę o takim właśnie Domu.
Czy prędko się znajdzie?
Pozdrawiam,
Ramzes
Osoby, które rozważają adopcję kota lub psa ze schroniska Promyk proszone są o kontakt telefoniczny 58 522-37-80 w celu zarezerwowania dnia, oraz godziny wizyty.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

MARTYNA

SUCZKA MARTYNA OK. 3 LATA 616093901273777 (278/20)
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: 1

SZYBKA ŚCIĄGA:
– pies przejęty z Radys
– delikatna, łagodna, wycofana
– wciąż lękliwa, obawia się nowych ludzi, ruchu ulicznego, nowych miejsc i sytuacji
– wymaga prowadzenia na szelkach antyucieczkowych
– ciągnie na smyczy
– uwielbia inne psy i kopiuje ich zachowania
– nie czyta sygnałów innych psów
– jej Opiekun powinien być dla niej wsparciem

 
Dzień dobry, kiedyś nazywałam się 12 272, a moje życie zastygło w czasie w lipcu 2019 roku, kiedy trafiłam do Radys, miejsca gdzie boksy były tak przepełnione, że na nadzieję nie było już miejsca. Latem rok później czas znów ruszył, nadzieja wróciła, a ja, tamtego dnia jeszcze jako samiec (błąd w ewidencji Radys), zostałam przywieziona do gdańskiego Promyka. Zmiany, zmiany, zmiany… Dostałam tu wielki, pusty boks. Tylko dla mnie! I dostałam imię – od teraz jestem Martyna!
 
Choć moje początki tutaj nie były łatwe, a strach paraliżował mnie i nakazywał mojemu ciału przywierać do ziemi za każdym razem, kiedy Człowiek się do mnie zbliżał, to dziś już śmiało powiedzieć mogę, że najgorsze mam za sobą. Wiadomo – wciąż spora droga ku zwykłemu życiu przede mną, ale o najgorszych strachach mogę już zapomnieć.
 
Dałam się tutaj poznać jako bardzo aktywna sunia. Kocham wiatr w sierści, kocham bieg! Dzikość, wolność i niezależność mi w głowie, czym niewątpliwie przypominam północnika. Z drugiej strony jednak mówią, że gdybym przepracowała część swoich pozostałych lęków, to może sprawdziłabym się w psich sportach. Pies-zagadka ze mnie…
 
No i właśnie, porozmawiajmy o moich lękach. Choć to paraliżujące przerażenie światem już mnie nie dotyczy, to wciąż jednak nie można mnie nazwać psem gotowym do stawienia czoła całemu światu. Obawiam się nowych ludzi, zwłaszcza mężczyzn, przeraża mnie ruch uliczny, nagłe ruchy, głośne dźwięki… Wszystko to sprawia, że mam ochotę uciec. Uciec i biec, biec, biec przed siebie aż do utraty tchu. Na spacery wychodzę więc przeważnie w podwójnym zabezpieczeniu – mam na sobie szelki antyucieczkowe oraz obrożę, a do nich przypiętą smycz.
 
A propos spacerów: wiedzieć powinieneś, że moje zamiłowanie do pędu objawia się również tym, że na smyczy ciągnę, plączę się i kręcę. Nie potrafię jeszcze poprawnie korzystać z tego narzędzia, po adopcji będę więc wymagała cierpliwego podejścia do tematu, systematycznych ćwiczeń i konsekwencji. W tym zakresie nie ma magicznych rozwiązań skracających drogę do sukcesu: wyciągana smycz będzie wygodna dla Ciebie, ale niebezpieczna dla mnie.
 
Dużym wsparciem dla mnie są inne psy. Kocham je nad życie. Kocham nawet te, które niekoniecznie kochają mnie… Moja Wolontariuszka mówi, że to niezbyt dobrze i znaczy, że nie potrafię poprawnie odczytywać sygnałów dawanych mi przez inne psy – i na tym polu też trzeba będzie na mnie uważać, żebym swoim entuzjazmem nie napytała sobie biedy. W nowym Domu mogłabym mieszkać z jakimś cierpliwym i dobrze zsocjalizowanym psem, który pomógłby mi sprawniej wejść w nową sytuację, w nowe życie.
 
Streszczając wszystko w kilku słowach, powiedzieć mogę, że za Domem rozglądam się póki co nieśmiało. Że nie wiem sama, czy gotowa jestem na tak wielką zmianę. Że powodzenie takiej rewolucji będzie leżeć tylko i wyłącznie w Twoich, Człowieku, rękach. Że tylko Twoją odpowiedzialnością będzie to, czy lęki, które wciąż we mnie siedzą, wygrają i znów mnie sparaliżują, czy znikną dzięki naszej wspólnej pracy. Czekam na kogoś bardzo wyjątkowego.
 
Pozdrawiam,
Martyna

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

DIGGI

PIES DIGGI OK. 10 LAT 932001000586335 (404/18)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: A-11
EW. ADOPCJA PO KONSULTACJI ZE SCHRONISKOWYMI LEKARZAMI WETERYNARII

 
SZYBKA ŚCIĄGA:
– wesoły, kontaktowy, temperamentny
– dobrze chodzi na smyczy
– zna podstawowe komendy
– zachowuje czystość w boksie, ale lubi go przemeblować po swojemu
– akceptuje inne psy
– komunikatywny i nastawiony na pracę
– wymaga mądrego, świadomego i konsekwentnego podejścia

 
Cześć, jestem Diggi i trafiłem tutaj w marcu 2020 roku. Pamiętasz, jaki strasznie niejasny i potargany był wtedy świat? Moje życie też wtedy zawirowało, zwariowało, poszybowało w kosmos, a potem tąpnęło, a ja znalazłem się w miejscu, którego na początku wcale a wcale nie rozumiałem… Zrozumienie przyszło z czasem, ale droga ku niemu bywała wyboista.
 
Dziś prezentuję się Wam w pełnej krasie, gotów do adopcji. Pamiętać jednak musisz, że choć starszy ze mnie pies, to staruszkiem w żadnym calu nie jestem. Wiek nie utemperował mojego żywiołowego i impulsywnego usposobienia. Wciąż zatem szukam Opiekuna doświadczonego, świadomego i najlepiej nie pierwszaka w kontaktach z północniakami czy też ogólnie – psami temperamentnymi.
Cóż tam zatem we mnie drzemie… Przede wszystkim to niezależność. Bywam uparty, samolubny i krnąbrny. Potrafię próbować zębami wymusić coś, co uznam że mi się należy.
 
Poza niezależnością to jeszcze masa emocji – w ekscytacji potrafię podszczypywać paszczą dłoń Opiekuna. Wymagam konkretnych instrukcji w rytuale codzienności, które pomogą mi uporać się z nadmiarem wrażeń.
 
No i zasobowy bywam – czasem stwierdzę, że coś jest moje i wtedy to oddam ewentualnie na wymianę za coś równie fajnego. Ewentualnie.
 
Nie przepadam też za zabiegami pielęgnacyjnymi. Jak mnie szczotka szarpie, to zęby idą w ruch!
 
Także tak… jak widzisz, całkiem łatwo jest spotkać się z moją paszczą. Nie gryzę jakoś zajadle, ale ostrzegawcze kłapnięcia zębami to komunikat, który uważam za najbardziej skuteczny. I choć z czasem skłaniam się ku myśli, że jednak nie na wszystkich te zęby moje działają, to początki znajomości ze mną mogą być naznaczone siniakami.
 
No, to Was postraszyłem. A teraz przejdźmy do rzeczy przyjemnych. Kocham spacerki i z boksu zawsze nawołuję moich Opiekunów, gdy wyczuję ich w Schronisku. Szybko i mocno przywiązuję się do Przewodnika – niezależnie od jego płci i temperamentu. Przyjaźń ze mną wymaga umiejętności czytania psich sygnałów – a wyrazisty w kontakcie jestem bardzo. Kiedy Ty będziesz starał się mnie zrozumieć, ja będę starał się być lepszy i lepszy. Przyjaźń ze mną wymaga siły ducha, ale i spostrzegawczości oraz wielu mądrych decyzji.
 
Kto byłby dla mnie odpowiednim Opiekunem? Raczej nie rodzina z dziećmi, z bąbelkami mógłbym się nie dogadać. Z innymi psami owszem, bo nie stronię od kontaktu z nimi. Mój Przewodnik (lub Przewodnicy) powinni być w pełni świadomi ogromu pracy, którego będę wymagał przed adopcją i po niej – będziemy musieli się siebie nawzajem nauczyć. Będziemy musieli sobie nawzajem wiele wybaczyć, przynajmniej na początku. Będziemy musieli dotrzeć się, poznać i zrozumieć.
Podejmiesz się tej pracy?
 
Pozdrawiam,
Diggi

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

 
 

ALEK vel PIERNIK

PIES ALEK vel PIERNIK OK. 10 LAT 616093900974388 (20/21)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: A-7
EW. ADOPCJA PO KONSULTACJI ZE SCHRONISKOWYMI LEKARZAMI WETERYNARII

SZYBKA ŚCIĄGA:
– łagodny, cichy, pogodny
– lubi spacerować, porusza się powoli, z racji wieku preferuje krótkie dystanse
– zachowuje czystość w boksie
– nie niszczy posłań
– inne psy ignoruje

 
Dzień dobry, jestem Alek Pierniczek. Znaleziono mnie na działkach ogrodowych na Matarni w połowie stycznia. Ja żem wiele styczniów już w życiu widział, ale tak mroźnego i białego jak ten to już dawno nie było… Wdzięcznym się czuję za kąt ciepły, wikt i opierunek w tych trudnych chwilach mego życia.
 
Za moich czasów mówiło się: pies, jaki jest, każdy widzi. Ale młodzież tutaj nowoczesna, w internety mnie chcą wrzucać, anonse mi pisać i Domostwa ciepłego na stare lata dla mnie szukać. I kazali mi coś o sobie samym napisać. To zasiadam i piszę.
 
Życie całe myśl mi jedna przyświecała: że to pogoda ducha kształtuje nasze dobre losy. To i od machania ogonem nie stroniłem nigdy. Wciąż, choć wielu by na los narzekało, ja nadziei szukam tam, gdzie inni jej nie widzą. Taka moja dewiza i taki mój ogon rozmachany.
 
Choć niegdyś nogi mnie przez życie niosły lekko, to dziś już nie zawsze poprowadzą mnie tam, gdzie rozum zajrzeć by chciał. Plączą się czasem i raczej powolutku kroczą, niż rączo do przodu gnają jak kiedyś. Nagle też zwykłe schody okazały się dla nóg moich wyzwaniem… Dość powiedzieć, że nie po drodze mojej rześkiej głowie ze starymi nogami ostatnimi czasy.
 
Rozgadałem się, a przecież ja ogólnie cichy dżentelmen jestem. Mało kto słyszał jak szczekam. Ogłady mi nie brak, rzekłbym. Bo i w boksie czystość trzymam i szacunek we mnie wrodzony do rzeczy otrzymanych, więc nie niszczę posłań i nie targam koców.
 
Czego chciałbym od życia jeszcze? No zim lżejszych, to zdecydowanie. A nieśmiało jeszcze marzę o Domu z Rodziną, która to wiek mój szanując, kąt ciepły zapewni. Nie wejdę już po schodach, więc Dom musi na parterze być lub w budynku z windą. Ale oprócz tego to niczego więcej nie wymagam. No może miłości… Tej w żadnym wieku nie powinno się psom skąpić.
Pozdrawiam,
Alek Pierniczek
Ps. zostałem objęty wirtualną adopcją przez: Katarzynę i Ryszarda Jegorow Dziękuję

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

WILKU

PIES WILKU OK. 5 LAT 616093901290542 (277/20)
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: K -2

SZYBKA ŚCIĄGA:
– pies przejęty ze schroniska w Radysach
– wielki, silny i niezależny
– wybiera sobie ludzi, z którymi chce nawiązywać znajomość
– dobrze chodzi na smyczy, ale kagańca nie lubi
– neutralny do psów, ale w Radysach traktował innego psa w boksie jako zasób, którego bronił
– pies dla doświadczonego Przewodnika

 
Dzień dobry, jestem Wilku, a moje stare imię to 13527. Przyjechałem nad morze latem wraz z kilkoma innymi psami z owianych złą sławą Radys. Co prawda nie siedziałem tam długo, bo zaledwie od grudnia 2019 roku, jednak to miejsce i tak odcisnęło na mnie piętno – przede wszystkim fizycznie. Byłem zaniedbany i otyły od kiepskiego jedzenia. Dziś już jednak wróciłem do formy!
 
Jaki byłem tam? Oj! Legendy o mnie krążyły! „Chcesz zobaczyć wilka?” – pytał jeden drugiego i stawali pod moim boksem. A ja z opuszczonym łbem, przeplatając łapy w powolnym wilczym kroku, zbliżałem się do nich i pokazywałem na co wilka stać. Oj, pokazywałem… Bali się mnie, a dla mnie było to wygodne. Ich strach sprawiał, że przyjąłem na kark mniej razów niż inni mieszkańcy tego miejsca. Kiedy do Radys weszli Wolontariusze, mieszkałem w boksie z innym psem. Nie traktowałem go jednak jako kolegę, ale jako zasób, którego zaciekle broniłem. Broniłem wszystkiego, co wydało mi się moje, bo strach ludzi przede mną był moją jedyną bronią.
 
Dziś już trochę wyluzowałem. Zrozumiałem, że tutaj strach się nie sprawdza, bo jeśli ludzie się Ciebie boją, dostajesz mniej dobrego niż inni – mniej czułości, mniej spacerów, mniej przyjaźni. A ja w sumie tego chcę. Tylko jeszcze muszę sobie w głowie poukładać, od kogo konkretnie tej miłości bym chciał. Praca jest w toku!
 
Jeśli chodzi o to, jaki jestem dziś, to kilka faktów mógłbym podać, choć zaznaczam, że aktualnie jestem w trakcie układania sobie życia na nowo, więc i wiele rzeczy się pewnie zmieniać będzie. No to tak: dobrze chodzę na smyczy, a na spacerach nie wszczynam awantur z innymi psami. Nie lubię kagańca – uważam, że to poniżej mojej godności. Dobrze znoszę czesanie i cenię sobie zabiegi pielęgnacyjne z ręki znanej mi osoby. Znam podstawowe komendy, ale uczę się też nowych. Na moje zaufanie trzeba sobie zapracować. Jestem jednak wybredny dosyć i nie z każdym się zaprzyjaźnię. Niektórym ludziom już na wstępie pokażę zęby i hej, już po naszej przyjaźni!
 
No i tak, oto ja. Zdecydowanie nie będę nigdy psem dla laika, ale też nie jestem jakimś tam najtrudniejszym z trudnych przypadków. Mam w sobie krew psów Północy, a to zawsze gwarancja niezależności, sprytu i pewności siebie. Jeśli chciałbyś mnie poznać i dać mi szansę już teraz – dzwoń śmiało, ale zachowaj spore pokłady pokory. Nie zaprzyjaźnię się z każdym. Musimy się dobrze zrozumieć.
Pozdrawiam,
Wilku

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

TOTINKA

SUCZKA TOTINKA OK. 13 LAT 941000011176455 (390/11)
WIELKOŚĆ: MAŁA
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: C-3

SZYBKA ŚCIĄGA:
– cicha, łagodna, nieśmiała, delikatna
– przez dziesięć lat niedotykalska, dziś uczy się bycia psem domowym
– dobrze choć powolutku chodzi na smyczy
– pozwala na dotyk, ale boi się gwałtownych ruchów
– nie lubi być brana na ręce
– szuka spokojnego, wyciszonego Opiekuna


 

Cześć, nazywam się Toti i jestem kobietą. Zapytasz: cóż w tym takiego, żeś postanowiła to tak podkreślić? A ja powiem: dziesięć lat żyłam tutaj jako mężczyzna, wyobraź sobie! Jak to? Co to? A no widzisz… Bo ja przez dziesięć lat byłam dziczą kosmatą –nietykalską, niewyłapywalną, spanikowaną. Aż w końcu ktoś się uparł, że zrobi ze mnie psa domowego, zrobił i odkrył, że nie mam… no. Że jestem kobietą.
 
Jestem delikatna, wrażliwa i trochę taka ciapa ze mnie. Moje wielkie zdziwione oczy niejednego za serce już chwyciły, ale ja przez lata opierałam się ludzkim zalotom. Dziś jestem już gotowa na Dom, a po dawnym stresie zostały tylko okruszki.
 
Na smyczy chodzę już dobrze, choć raczej we własnym, powolnym tempie preferuję patrolować okolice. Nie przepadam za ulicznym zgiełkiem, ruchliwymi miejscami, dla mnie raczej spokojne, dobrze znane zakątki. Dużo lepiej radzę sobie w nowych sytuacjach, kiedy do mnie mówisz. Wiesz, bo baby to sobie lubią pogadać.
 
W kontakcie z Człowiekiem jestem raczej zapobiegliwa i ostrożna, ale grzecznie poddaję się zabiegom pielęgnacyjnym, dzielnie pozwalam oporządzić się na spacer i po spacerze, a nawet jeśli coś mi się nie podoba, to nigdy nie pokazuję zębów. Głaskanie zaczynam rozumieć i może nawet je polubię, ale raczej powolne i delikatne, nigdy z zaskoczenia i nigdy gwałtownie. Nie lubię za to być brana na ręce. Staram się być silna i niezależna.
 
Jakiego Opiekuna szukam? Przede wszystkim takiego, który doceni moją kobiecą delikatność, czule i z oddaniem zaakceptuje te okruszki dawnej (dawnego) mnie i zrozumie, że abym była szczęśliwa i aby on był ze mną szczęśliwy, musimy być dla siebie bratnimi duszami, które ponad wszystko cenią sobie ciszę, spokój i łagodną rutynę dnia codziennego. Może to Ty?
Czekam,
Toti
Ps. zostałam objęta wirtualną adopcją przez: Anna i Lecha Jarosz, oraz Magdę Nogalską Dziękuję

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

KAROLEK

PIESEK KAROLEK OK. 4 LATA 616093900977293 (327/20)
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
WIELKOŚĆ: MAŁY
BOKS: B-2

SZYBKA ŚCIĄGA:
-         wesoły, aktywny, pewny siebie
-         nie lubi innych psów, koty goni
-         dopiero uczy się ogłady w pomieszczeniach zamkniętych
-         uciekinier – znajdzie każdą dziurę w płocie, by wybrać się na samodzielną eskapadę
-         dopiero uczy się chodzić na smyczy

Cześć, jestem Karolek! Trafiłem tutaj ze wsi i w sumie, wiejskim zwyczajem, trochę nieokrzesany ze mnie pies. Ale podobno były już tu takie przypadki, co to z burka miastowca się zrobić udało… Może i ze mną tak będzie?
 
Jestem aktywnym, wszędobylskim i bardzo niezależnym psem. Wychowania jako takiego nie odebrałem, więc dziwi mnie, kiedy ktoś czegoś ode mnie oczekuje. Podobno wszystko przede mną.
 
Z ludźmi dogaduję się dobrze, choć nie zawsze w lot łapię ich intencje. Z psami już gorzej, waleczny jestem i w kaszę sobie dmuchać nie dam. Nawet jak drugi pies mi w kaszę dmuchać nie chce, to ja i tak go pogonię, taki jestem. Koty? Koty są do gonienia i w tym temacie nie dam się przekonać do zmiany zdania.
 
Na smyczy chodzę… lub raczej biegnę… w stylu mocno dowolnym. Mówią, że smycz jest dla mojego bezpieczeństwa, ale ja ją traktuję raczej jako zbędny luksus. Podobno mam się nauczyć z niej korzystać. Zobaczymy…
 
Mówią, że dobrze bym się odnalazł w domku z ogrodem. Ale ja twierdzę, że żaden ogród nie jest na tyle ciekawy, żeby spędzać w nim całe dnie, więc jeśli znajdę jakąś dziurę w płocie… to z niej skorzystam, a potem wrócę lub nie. Wcisnąć mi próbują, że takie szlajanie się to niebezpieczne jest, ale ja tam wiem swoje. Będziesz musiał mieć bardzo dobre argumenty, aby przekonać mnie do siedzenia w miejscu.
 
Pomieszczeń zamkniętych nie znam, a próby zapoznania mnie z nimi skończyły się na konieczności mycia podłóg, bo żem poczuł silną potrzebę oznaczenia własności wewnątrz budynku. Tutaj również wszystko przede mną podobno…
 
Można by pomyśleć, że ciężko będzie okiełznać takiego charakterniaka. I ja wcale nie przeczę temu faktowi! Niemniej… chyba chciałbym spróbować! Wszystko jest możliwe, a ja nie zamykam się na żadną możliwość.
 
Pozdrawiam,
Karolek
Ps. Zostałem objęty wirtualną adopcją przez Panią Aleksandrę. Dziękuję.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

MERIDA

SUCZKA MERIDA OK. 8 LAT 616093900977553 (385/20)
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: 13
EW. ADOPCJA PO KONSULTACJI Z LEKARZEM WETERYNARII

SZYBKA ŚCIĄGA:
– wesoła, skoczna, energiczna, bardzo rozemocjonowana
– aktywna, będzie wymagała sporo ruchu
– otwarta, pozytywnie nastawiona do każdej znajomości
– wymaga Opiekuna, który zapewni jej odpowiednio dużo ruchu i innego typu zajęć

 
Cześć, jestem Merida. Trafiłam tutaj pod koniec września w plaży na Brzeźnie. I choć ładny i zadbany ze mnie pies, to jakoś tak nikt się o mnie nie upomniał. Szukam więc nowego Domu.
 
Jestem bardzo pozytywną i bardzo, bardzo, bardzo energiczną sunią. Zdecydowanie przyda mi się praca nad opanowaniem emocji. Bo choć wszelakie moje emocje są pozytywne, to jednak ciężko ciągle żyć na tak wysokich obrotach. No i nie wszystkie pieski, z którymi chcę się zaprzyjaźniać rozumieją mój poziom ekscytacji na ich widok. No i czasem uciekają, a czasem zęby szczerzą. Muszę nauczyć się lepiej z nimi komunikować.
 
Od Człowieka pragnę jednego: nieustannego, nieprzerwanego, nieograniczonego niczym kontaktu. Kocham wspólne spacery, wyzwania, głaskania, zabawy… Wszystko razem! Taka jest moja dewiza!
 
Szukam Domu, który trochę ostudzi moje zapały i pomoże mi przepracować te wszystkie moje ekscytacje. Nauczy podchodzić do różnych spraw z większym dystansem, pokorą i spokojem. Czy to realne? Wydaje mi się, że tak! Wystarczy mądre ukierunkowanie mojej energii, sporo rozsądnego ruchu i zabaw, które pomogą mi, oprócz mięśni, wysilić też umysł.
 
Czy znajdzie się ktoś taki?
Będę czekała (niecierpliwie)!
Merida
 
Ps. zostałam objęta wirtualną adopcją przez dzieci z  Niepublicznego Przedszkola Artystycznego Fantazja w Gdańsku Grupa Pszczółki. Dziękuję

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

GUCIO

PIESEK “GUCIO” OK. 10 LAT 941000013856645
WIELKOŚĆ: PONIŻEJ ŚREDNIEJ
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK

SZYBKA ŚCIĄGA:

– silnie lękowy, wypracowanie zaufania do ludzi zajęło mu kilka lat
– dziś bardzo cieszy się na widok znajomych Ludzi i perspektywę spaceru
– pozwala ubrać się w szelki i dobrze chodzi na smyczy
– nie niszczy posłań, trzyma czystość w pomieszczeniach
– bywa zazdrosny o inne psy, lepiej dogaduje się z suniami
 


Dzień dobry, jestem Gucio. Gucio zaczarowany – tak mówią, choć moim zdaniem „zaklęty” lepiej by pasowało. Zaklęty w skorupce swoich lęków, strachów i demonów… Taki byłem te trzy lata temu, kiedy powstawał mój pierwszy opis na tę galerię.
 
Dziś już jest trochę inaczej. Dzięki uporowi Ludzi, którym na mnie zależało zacząłem patrzeć na świat w innych barwach. Dziś już potrafię cieszyć się na widok znajomego Człowieka. Dziś już w napięciu czekam na założenie szelek i wyście na spacer. Dziś już potrafię czerpać radość z długich i krótkich przechadzek. I radość z przebywania z Człowiekiem. Jeszcze te parę lat temu było to dla mnie niewyobrażalne…
 
Przyznać muszę, że mam za sobą nieudaną adopcję. I przyznać muszę, że gdy miała ona miejsce, nie byłem jeszcze gotowy na Dom i swojego Człowieka. Byłem kłębkiem nerwów, który nie rozumiał, dlaczego ktoś mógłby chcieć mnie stąd zabierać. Bo żeby pokochać? Nie byłem sobie w stanie nawet wyobrazić takiego scenariusza!
 
Dziś sądzę, że udźwignąłbym adopcję. Sądzę, że może i nawet mógłbym już nieśmiało powiedzieć, że na Dom zacząłem czekać. Jak wszyscy tutaj. Przygotowuję się do tego – na przykład uczę się pomieszczeń zamkniętych i idzie mi to świetnie. Szanuję powierzone mi legowiska i kocyki i nie brudzę w moim małym mieszkanku tutaj w Schronisku.
 
Jak wyglądają spacerki ze mną? Wiesz, w bawełnę owijał nie będę i powiem: zależy od dnia. Bywają dni, kiedy dzielnie truchtam w siną dal tuż przy nodze Przewodnika… ale bywają i takie, kiedy to budzą się te moje stare strachy i męczą moją głowę tak, że wolałbym jednak zostać u siebie. Choć dobrych dni jest coraz więcej!
 
Szukam Domu, który zdaje sobie sprawę z konsekwencji życia z psem tak silnie emocjonalnym i silnie lękowym jak ja. Domu, który wie, że pierwsze moje chwile po adopcji mogą być ciężkie dla nas wszystkich. Domu, który rozumie, że moje lęki nigdy nie znikną, że zawsze będą gdzieś w cieniu mojego ogona czyhały, by dopaść mnie w niespodziewanym momencie…
Domu, który pokocha mimo to.
Bo wiesz, ja już jestem gotowy na miłość, choć nigdy nie myślałem, że będę mógł to powiedzieć.
Pozdrawiam,
Gucio
Ps. zostałem objęty wirtualną adopcją przez: uczniów Klasy 1B i 2ELO z VII Liceum Ogólnokształcącego im. Józefa Wybickiego w Gdańsku. Dziękuję

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

 

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.