ZOBACZ NASZYCH MILUSIŃSKICH

GAMMA

SUCZKA GAMMA OK. 11 LAT 616093901352754 (344/21)

WIELKOŚĆ: PONIŻEJ ŚREDNIEJ

SZCZEPIENIA: TAK

STERYLIZACJA: TAK

EW. ADOPCJA PO KONSULTACJI ZE SCHRONISKOWYMI LEK. WTERYNARII


SZYBKA ŚCIĄGA:
– łagodna, wesoła, rześka
– dobrze chodzi na smyczy, lubi spokojne przechadzki
– ceni sobie spokój i ciszę
– dogaduje się z psami i kotami
– daje buziaki z zaskoczenia
– nie powinna chodzić po schodach z uwagi na kręgosłup i krótkie łapki


 Dzień dobry, nazywam się Gamma. I jak wielu innym, przyjazd tutaj uratował mi życie. Wierzcie lub nie, ale jedenaście lat na karku to jeszcze nie wiek, kiedy to się Śmierci kłaniać trzeba, więc składanie każdego guzka na ciele psa w takim wieku na karb starości jest po prostu zaniedbaniem. Tutaj potraktowano mnie jak pełnoprawną Pacjentkę, usunięto mi zajętą guzami listwę mleczną, sprawiając tym samym, iż planować zaczęłam życie na kolejne lata. Dłuuuugie i szczęśliwe lata.

Moje plany są proste: zamierzam dać się komuś pokochać (i miłość odwzajemnić), przeprowadzić się na własne cztery kąty i żyć w spokoju, kontemplując każdy wspólny dzień. Ot tak.

 Mój wymarzony Dom to spokojne, ciche miejsce u boku tak samo spokojnych i wyciszonych Ludzi. Nie potrzebuję wiele ruchu, choć pospacerować lubię. W głowie czasem mi młodość zagra i pohasać ochota przyjdzie, ale niezbyt wyszukane rozrywki cenię. Ot, czasem trochę smyczką szarpnąć lub zaskoczyć kogoś liźnięciem w twarz.

Mój Dom mogłabym dzielić z innym psem o podobnym do mojego poziomie aktywności. Nie będę się czuła komfortowo przy jakimś młodziku, ale dojrzały pies do towarzystwa nie będzie mi przeszkadzał. Fakt, na spacerze lubię sobie czasem szczeknąć na inne psy, ale to tylko w ramach reprymendy na jakieś ich nieprzystające zachowania.

Moim kompanem mógłby również być kot, ale to też raczej starszy i spokojny osobnik. Potrafię się z nimi dogadać, dobrze czytam ich sygnały i doskonale wiem, kiedy do kota lepiej się nie zbliżać.Lokatorką będę pierwszej klasy! Bo i czystość umiem zachować, i porządek wśród powierzonych mi kocyków. W Domu będę cichą obserwatorką codziennego życia osiedla – uwielbiam zajmować dogodny punkt widokowy i śledzić poczynania sąsiadów. Taka ot przyjemnostka.

Widzisz więc, plany moje jakieś skomplikowane nie są. Najtrudniejszym punktem realizacji tegoż przedsięwzięcia będzie punkt pierwszy: rozkochać w sobie kogoś. Bo jak już rozkocham, to rady nie będzie – zabierzesz mnie do siebie i czeka nas wiele wspólnych, dobrych lat.

Pozdrawiam,
Gamma


Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą 

MELON

PIES MELON OK. 4 LATA 616093901273925 (274/20)
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 6

SZYBKA ŚCIĄGA:
– pies przywieziony z interwencji w Radysach
– nieufny, mocno wycofany, pracuje nad budowaniem zaufania
– pół życia spędził w ciasnym boksie, świat to dla niego zbiór nieskończonych nowości
– ignoruje inne psy
– dobrze czuje się w pomieszczeniach
– zdarza mu się pogryźć rzeczy pozostawione na nim lub w boksie
– potrzebuje Przewodnika świadomego skomplikowania pracy nad psimi emocjami

Dzień dobry, nazywam się Melon, ale przez całe 6 lat poprzedniego życia nazywałem się 5.398. Do Promyka przyjechałem z niesławnych Radys – miejsca, gdzie na psach się zarabiało, więc tacy jak ja, stali rezydenci, byli wszystkim na rękę. W trakcie interwencji w Radysach mówiło się, że nigdy nie opuściłem boksu, w którym mnie znaleziono. Całe 6 lat tkwiłem w klitce, która uwłaczała moim gabarytom, mojej osobowości, mojemu ego…
 
6 lat. Szmat czasu. Większość mojego życia. I choć jestem wielki, silny i z zębów pożytek zawsze umiałem zrobić, to kiedy nadeszło nowe i wyszedłem z mojego boksu… struchlałem, zmalałem i zniknąłem w samym środku samego siebie.
 
W Promyku próbowałem wrócić na stare tory – być strasznym, groźnym psem, do którego boksu nie zbliżał się nikt, kto skórę chciał na sobie zachować w całości.  Próbowałem, ale… nikt tutaj nie chciał na to pozwolić. Musiałem przed nimi obnażyć swój strach, niepewność. Swoją niewiedzę, zagubienie i dzikość w obliczu ludzkiego świata. I oni to wykorzystali.
 
Wykorzystali i pokazali mi, jak z tym zagubieniem żyć. Jak ufać w wiedzę Człowieka. Jak otworzyć się na obcy świat. Pokazali mi, że warkot i wyszczerzone zęby nie sprawią, że świat stanie się lepszy – po prostu były gwarantem, że ten świat nie chciał się do mnie zbliżać.
 
Dziś pracuję. Ufam coraz szerszemu gronu Ludzi. Poznaję nowe miejsca, smaki, zapachy. Poznaję świat i przedstawiam się na nowo światu.
 
Już trochę o sobie wiem. Wiem, że lubię drapanie pod brodą. Wiem, że lubię węszyć w trawie, nawet tej zimowo martwej. Wiem, że jestem obserwatorem i raczej staram się nie być pochopny w swoich osądach i czynach. Wiem, że Człowiek to wsparcie. Wiem, że bywam krnąbrny i uparty, kiedy na czymś mi zależy. Wiem, że kocham jeść i że… powinienem zrzucić kilka kilo.
 
Wiem, że zasługuję na Dom.
 
Dom, który najpierw postara się mnie zrozumieć, a dopiero potem pokocha z całym moim inwentarzem doświadczeń. Dom, który zrozumie etap, na którym aktualnie jestem i zapewni mi optymalne warunki do dalszego rozwoju.
 
Czy to może Twój Dom?
Czekam,
Melon

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

FAWOREK/DŻEKI/

PIESEK FAWOREK/DŻEKI/ OK. 8 LAT 616093900211128 (275/16)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: 32
W PROCESIE ADOPCYJNYM

SZYBKA ŚCIĄGA:
– początkowo nieufny, ale szybko przełamuje opory
– bardzo energiczny, kocha spacery i aportowanie
– pozytywnie nastawiony do innych psów
– dobrze czuje się w pomieszczeniach
– typ przylepy, uwielbia przytulanie i wspólne odpoczywanie
– dobrze chodzi na smyczy

Cześć, jestem Faworek. Miałem kiedyś inne imię, ale dla mnie to nie imię jest ważne, ale ten, kto mnie woła. I kiedy już poznam Twój głos, to przybiegnę, choćbyś i po prostu kaszlał w tonie przywołującym. Taki jestem. Wierny. Najwierniejszy.
 
Wiesz, co jest najgorszego w byciu wiernym? To, że czasem obiekt Twojej wierności znika. Znikają codzienne rytuały, znikają przyzwyczajenia, znika wszystko to, co o wierności stanowiło, a sama wierność zostaje i zamienia się w taką czarną dziurę po środku niczego. Ostatnio odkryłem, że siedzę w samym środeczku takiej właśnie czarnej dziury.
 
I co dalej? Nie wiedziałem nawet, że jest jakieś dalej. Uporczywie trzymałem się ostatków tej starej rzeczywistości, której byłem wierny przez poprzednie lata. Zapachu Domu powoli ulatniającego się z mojej sierści. Starej, wysłużonej smyczy przewieszonej przez kratę boksu. Moje skarby, moje całe życie zminimalizowane do artefaktów, których zapach i znaczenie z dnia na dzień stawały się coraz bardziej ulotne.
 
I przyszedł dzień, kiedy musiałem zerwać z wiernością. Choć początkowo niechętnie, dosyć szybko udało mi się pojąć, że świat nie skończył się z momentem, kiedy się tutaj pojawiłem. Po pierwszym spacerze w towarzystwie początkowo obcej mi Osoby uznałem, że umartwianie się i zamykanie w tęsknocie są bez sensu.
 
No i pokazałem się takim, jaki to ja jestem bez tej czarnej dziury tęsknoty wokół mnie. Pokazałem się jako radosny, otwarty, mocno entuzjastycznie do życia nastawiony pies. Taki jestem!
 
Na spacery uwielbiam wychodzić – bo choć po mojej posturze można by wnosić coś innego, to ja jestem mocno ruchliwy chłopak. Kocham ruch, węszenie, bieganie, zabawy… Uwielbiam aportowanie! I przyznam, na piłeczki trochę czasem zbytnio się nakręcam, ale pracujemy nad tym.
 
W pomieszczeniach czuję się swobodnie – bo i czemu miałoby być inaczej? Kanapowy ze mnie psiak!
Kanapowy? Kolankowy! Towarzystwo Człowieka to dla mnie wszystko, to dla mnie sens życia całego. Odpoczywać zawsze chciałbym, czując u boku kogoś, kto pozwala mi się kochać. Kogoś, dla kogo cała ta moja wierność znów staniesię galaktyką emocji, przestanie być czarną dziurą.
To jak? Chcesz mojej wierności?
 
Faworek

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

 

NOWY

PIESEK NOWY OK. 10.5 ROKU 941000011176688 (391/11)
WIELKOŚĆ: PONIŻEJ ŚREDNIEJ
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: A-13

szybka ściąga:
- zgodny z innymi psami
– delikatny, wycofany – potrzebuje spokoju
– nie lubi dotyku
- dobrze czuje się w pomieszczeniach

 
Cześć, jestem NOWY. Tak, to moje imię, choć jest już ono trochę przeterminowane, gdyż w schronisku przebywam parę ładnych lat.  Zostałem odłowiony ze  sforą  psów z działek na ulicy Orłowskiej. Gdy tu trafiłem dołączyłem do  boksu grupy innych tak zwanych “dzikich” psów – Randi, Shya i Toti i stałem się NOWYM :) I tak rozpoczął się mój proces socjalizacji.
 
 Trochę to trwało, nie powiem. Człowiek był dla mnie kimś obcym, nieznanym, strasznym. Wiecie jak to jest, gdy strach paraliżuje?  To taki rodzaj strachu, który nie chroni. Bo naturalny strach to mechanizm obronny, ostrzegający o niebezpieczeństwie i skłaniający do ucieczki, a u mnie było odwrotnie. Lęk mnie paraliżował i nie pozwalał się ruszyć. Chciałem być niewidzialny, zniknąć, rozpłynąć się.
 
Powoli uczyłem się bycia odważnym, bo odwaga to panowanie nad strachem.  Po tym procesie ludzki świat stał się dla mnie bardziej zrozumiały i akceptowalny. Dziś osiągnąłem wszystko co było możliwe w tym miejscu, w którym się znajduję, ale głęboko wierzę w to, że gdy trafię na swojego Człowieka i do swojego domu, będę stawiał kolejne kroki do przodu, choćby to były bardzo małe  i powolne kroczki. Skąd to wiem? Ponieważ  moi “dzicy” bracia i siostry z boksu już to osiągnęli po adocji i pięknie się w tym ludzkim świecie odnajdują.
 
 A jaki jestem ja – Nowy? Cóż, wciąż nie przepadam za dotykiem, choć dzielnie go znoszę. W lęku nie gryzę, a zamieram ze strachu. Bardzo ładnie chodzę na smyczy i trzymam się kroku Przewodnika. Mam swoich towarzyszy spacerów, a konflików z innymi psami unikam. Czesania nie lubię, ale kaganiec daję sobie zakładać bez problemów. 
 
Znam doskonale swoich schroniskowych Opiekunów – wolontariuszy i bardzo cieszę się na ich widok. Wciąż obawiam sie nowych rzeczy, ale teraz wiem, że Człowiek jest dla mnie wsparciem i dzięki niemu dzielnie znoszę nowe wyzwania.
 
 Mówią, że najstraszniejsza jest zawsze chwila przed początkiem. Początkiem może być sama myśl, chęć, pierwszy krok, więc nie bój się i wykonaj pierwszy ruch w moją stronę. Ja czekam. Może właśnie na Ciebie?
 
Pozdrawiam, Nowy.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

 

GIBSON

PIESEK GIBSON OK. 10 LAT 616093901907888(28/22)
WIELKOŚĆ: PONIŻEJ ŚREDNIEJ
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: A-10
 

szybka ściąga:
– delikatny
– przyjazny i kontaktowy
- dobrze czuje się w pomieszczeniach

 
Cześć, mam na imię Gibson. Nie, nie ten Mel Gibson – aktor, choć równie przystojny ze mnie chłopak i mam tu całkiem niezłe grono fanów i wielbicielek. 
 
 Cóż, urodę mam nieprzeciętną, to fakt, ale jak sami wiecie uroda to nie wszystko. Najważniejsze jest zawsze zdrowie, a z tym to u mnie lekko szwankuje. Bo jak sami widzicie mam nadwagę i przez to moje łapki nie radzą sobie z takim ciężarem. Uczęszczam tu na rehabilitację: lasery oraz bieżnię wodną i bardzo mi to pomaga.
 Ciocie tu o mnie dbają jak tylko mogą, ale tęskno mi za Człowiekiem na wyłączność. Znam dom, pamiętam go i tego nie da się ukryć, że kiedyś musiałem go mieć.  Ja po prostu kocham być z Człowiekiem i nie boję się go ani trochę.
 
  Dbam o posłanie, uwielbiam się w nim mościć. Niczego nie niszczę, a zostawione mi rzeczy szanuję. Bardzo ładnie, choć powolutku, chodzę na smyczy. Nie ma we mnie cienia agesji, a zabiegi pielęgnacyjne znoszę wzorowo – można mnie wszędzie dotykać, czesać, głaskać.
 Z innymi psami jeszcze nie miałem okazji się poznać, ale raczej nie należę do konfliktowych.
 
 Wiesz co Ci powiem? może i nie jestem tym sławnym aktorem, po którym nadano mi imię i nie znam do końca roli, którą przyszło mi teraz zagrać. Wiem jedynie, że jest to moja rola, choćby nie była łatwa do zagrania. A to czy ten film będzie miał happy end nie zależy do końca ode mnie. Myślę, że bardziej zależy to od Ciebie i od tego czy dasz mi szansę, pomimo mojego zdrowia, wyglądu i  postury. I pamiętaj: dobrze widzi się tylko sercem, a najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
 
Pozdrawiam, Gibson
Wirtualną adopcją objął mnie: Kamil Buczel Dziękuję :)

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

FRUGO

PIESEK FRUGO OK. 10 LAT 941000013856939 (370/13)
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 17

SZYBKA ŚCIĄGA:
– otwarty, wesoły, bardzo energiczny
– dobrze chodzi na smyczy
– z reguły chętny do współpracy, choć zdarza mu się ignorować Opiekuna
– dobrze czuje się w pomieszczeniach
– wymaga pracy na gruncie relacji z innymi psami
– nie nadaje się do domu z kotami
– nie ma problemów z pielęgnacją


Cześć! Jestem Frugo! I uważam, że każde jutro może być jeszcze lepsze od każdego wczoraj, więc w każdy kolejny dzień wpadam z impetem i radością! Też kochasz życie? To chodź! Zróbmy z tym życiem porządek razem!
 
Jestem otwartym, absolutnie pozytywnie zakręconym psem. Kocham spacery i będę potrzebował serio duuuuuuużo ruchu, abym mógł wieczorem kłaść się na posłaniu usatysfakcjonowany przebiegiem dnia. Dla psa takiego jak ja bardzo ważne są ciągle świeże bodźce, więc piesze wycieczki do nowych miejsc, wspólne zwiedzanie okolic i codzienne odkrywanie świata na nowo powinny być tym, co kochasz i czemu oddajesz się już teraz, a w moim towarzystwie oddawać się będziesz temu podwójnie.
 
Na korzyść wspólnych wycieczek wpływać będzie to, że całkiem ładnie potrafię korzystać ze smyczy, a wszelakie odgłosy miasta nie są mi straszne. Możemy nawet razem wybrać się na jakieś przełaje, bo z pielęgnacją też problemu nie mam, więc błota i piasku pozbędziemy się z mojej sierści bez walki i dramatyzowania.
 
Możemy też mieć spacerowych kumpli! W tym temacie nie będzie jednak tak lekko, gdyż mam pewne braki w kwestiach socjalnych, które trzeba będzie nadrobić. Moich stosunków z kotami natomiast raczej naprawić się nie da, traktuję je jako zwierzynę łowną i tyle…
 
Jeśli chciałbyś dowiedzieć się czegoś więcej o moim potencjale, to poczytać możesz sobie o niezależności ras północy – wszak bez wątpienia jestem przedstawicielem którejś z nich. Psy takie jak ja to niewyczerpane źródło radości, kiedy żyje się tak, aby sprostać naszym wymaganiom. Ale też niewyczerpane źródło trosk, kiedy nasze potrzeby się zaniedba…
 
Mam nadzieję, że prędzej czy później trafię na kogoś, kto będzie podzielał mój entuzjazm. I razem pójdziemy przez życie, uzupełniając się i szanując swoje wzajemne zainteresowania.
Pozdrawiam,
Frugo
Ps. zostałem objęty wirtualną adopcją przez: Agnieszkę M. Dziękuję.
 



Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

 

FALKEN

PIES FALKEN OK. 11 LAT 616093900973580 (399/20)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: B-6

SZYBKA ŚCIĄGA:
– uwielbia spacery
– ma przyjazny stosunek do innych psów
–wycofany, potrzebuje spokoju
– dobrze czuje się w pomieszczeniach

 
Cześć, na imię mi Falken. Skąd to imię? A od producenta opon, gdyż długo broniłem się przed ściągnięciem tzw. „oponki”, czyli kołnierza pooperacyjnego po kastracji. Taka historia, wyobraźcie sobie.
 
Cóż mogę o sobie powiedzieć? Specyficzny ze mnie przypadek, powiedziałbym „falkenowski” wręcz, bo jedyny taki. Jestem pieskiem dla wybrańców – osób, które zaakceptują moją specyfikę i będą potrafiły żyćze mną, akceptując wyznaczone przeze mnie granice. Nie lubię zabiegów weterynaryjnych ani zakładania kagańca. Dotyk akceptuję na moich zasadach, a jeśli nie będziesz ich przestrzegać… pokażę Ci moje niezadowolenie wyraźnie.
Tak samo szybko jak się „odpalam”, tak szybko potrafię się wyciszyć. Być może w moim poprzednim życiu wydarzyło się coś takiego, że stałem się tak niespokojny, a być może taki się urodziłem? Tego nie wiem.
 
Dotrwałeś do tego momentu? Mam nadzieję, bo wszystko negatywne już padło. Teraz będą zalety!
 
Kocham spacery i psich towarzyszy. Jestem w stosunku do nich przyjaźnie nastawiony. Ciekawski ze mnie typ, uwielbiam węszyć, a nos to ja mam super czuły. Powiedziałbym, że to mój główny zmysł, z którego jestem bardzo dumny. Wyczuję każdy ukryty smaczek i skutecznie się o niego doproszę.
 
Moje ukochane Ciocie rozpoznaję z daleka i cieszę się na ich widok ogromnie. Pozwalam im też na drobne czułości i dotyk. W swoim boksie trzymam porządek, nie niszczę kocyków, ani posłań, ale lubię sam je sobie poukładać, bo Ciocie to nie umieją tak ładnie jak ja.
 
Taki to jestem, ja Falken. Na pewno nie jestem nijaki, na pewno jestem wyjątkowy, ale czy to znaczy, że jestem gorszy i nie zasługuję na Dom? Nie! Moja droga do Domu będzie po prostu bardziej wyboista, ale różne cuda tu już widzieli, a jeśli wciąż to czytasz, to znaczy, że może właśnie to Ty jesteś moją nadzieją, kimś dla kogo staję się właśnie ważny i kto nie przejdzie obojętnie nad losem nieoczywistej „falenowskiej” psistoty.
 
To co? Dasz mi szansę?
 
Pozdrawiam,
Falken


Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

MAJLO

PIESEK MAJLO OK. 10 LAT 616093900049606 (700/13)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: B-17

SZYBKA ŚCIĄGA:
– delikatny, łagodny, bardzo czuły
– przeszedł bardzo długą drogę od psa skrajnie wylęknionego do przyjacielskiego i ciekawskiego
– wciąż boryka się z pewnymi lękami: potrzebuje sporo wyrozumiałości, spokoju i delikatnego podejścia
– zachowuje porządek w boksie
– nie przepada za innymi psami, ale potrafi je wspierać, kiedy te tego potrzebują
– poszukuje cichej, spokojnej Rodziny, która doceni lata jego ciężkiej pracy nad zaufaniem i będzie nadal pracować nad jego poczuciem własnej wartości i pewnością siebie

Cześć, mam na imię Majlo, a wSchronisku mieszkam od 2013 roku…Trochę długo, prawda? Zastanawiasz się, dlaczego do tej pory nie wpadłeś nigdzie na moją wizytówkę? Wiesz, historia jest dość skomplikowana…
 
No tak, zacznijmy od tego, że przez kilka pierwszych lat tutaj byłem wyjątkowo nieufny i bardzo bałem się Ludzi. Mieszkałem w boksie z psami podobnymi do mnie i wspieraliśmy się w staraniach, żeby wszelkie próby zdobycia naszego zaufania spełzały na niczym. Sprytnie, nie? Nazywano nas wtedy Parówkami. Bo wszyscy byliśmy podłużni i raczej grubaśni, a jedyną formą kontaktu, jaką podejmowaliśmy z Ludźmi były szybkie capnięcia parówek z ich wyciągniętych dłoni.
 
Prawie 3 lata temu zadecydowano jednak, że zamieszkam sam. Ku zdziwieniu wszystkich (a mojemu największemu) okazało się, że w kontakcie z Człowiekiem bez lęku kolegów dookoła mnie mam w sobie tyle odwagi, że potrafię pokonywać swoje własne strachy.
Początkowo zaufałem jednej osobie, potem kolejnym… I nie, nie było tak, żem od razu pchał się w ludzkie ramiona. Moim zaufaniem była po prostu zgoda na przebywanie z Człowiekiem z jednym pomieszczeniu. I długo wyłącznie to.
Później wszystko szło małymi kroczkami. Zakładanie szelek – segment po segmencie. Podpinanie smyczy. Wszystko to trwało miesiącami.
Aż w końcu powolutku zacząłem wychodzić z boksu na spacery…Najpierw króciutkie, potem coraz dłuższe. A w trakcie tych przechadzek nauczyłem się ufać.
 
Dziś? Dziś już tylko ślad został po dzikiej Parówce. Szelki zakładam i zdejmuję z chęcią, wiedząc, że zwiastują one spacer. Pozwalam się wytrzeć ręcznikiem, gdy jestem mokry. Biorę smaki z ręki (nawet od osób, których nie znam) i spokojnie konsumuję je tuż przy Człowieku, zamiast w panice uciekać ze zdobyczą w pysku.
 
Wydaje się Wam pewnie, że to przecież taki banał… proste czynności, codzienność każdego psa, błahostka i drobnostka. Takie nic. Ale dla mnie to wszystko jest następstwem wielu lat uczenia się świata, którego na początku mojego życia nie było mi dane poznać i zrozumieć – świata Człowieka Dobrego. Świata kochanego, cenionego i zrozumianego psa.
 
Nadal jestem psem, który boi się wielu rzeczy: hałasu, gwałtownych ruchów… Żadne strachy już mnie jednak nie paraliżują. Wciąż też nie jestem jeszcze przyzwyczajony do dłuższego dotyku i nie przepadam za pielęgnacją, ale i w tym zakresie robię postępy (latem pozwoliłem się wykąpać!).
 
Reszta mnie jest już bardziej zwyczajna. Tak jak każdy pies – mam swoje sympatie i antypatie. Nie przepadam za innymi psami, ale mam w sobie tyle dobroci i empatii, że kiedy poznaję psa, który boi się bardziej niż ja, to z całych sił staram się go wspierać. Bo wiem, że warto. W moim boksie zachowuję porządek, na smyczy chodzę grzecznie. Ciągle trochę niepewnie czuję się w pomieszczeniach, ale pracujemy nad tym.
 
No i tak – długą drogę przeszedłem, żeby dziś pozować dla Was przed aparatem. Uwierzcie mi – to chyba najdłuższa droga, jaką przejść może pies. I choć wiem, że u kresu wędrówki nie jestem (ba! i do końca życia mogę nie oddalić się od moich strachów na tyle, by stracić je z oczu), to jedno stało się ostatnio dla mnie pewne: jestem gotów na kolejne wyzwania. Na poszukiwania Domu. Od nowej Rodziny potrzebuję zrozumienia, cierpliwości i wsparcia, bo dla mnie świat nie jest taki prosty jak dla innych. Mając jednakludzkiego przyjaciela przy sobie, dam radę wspiąć się tą moją ścieżką jeszcze wyżej i zadziwić sobą jeszcze więcej Osób niż dziwi się mną ich dziś.
Dzisiaj jestem już tego pewien. Dam radę.
Majlo


Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

AMBER /TEQUILA/

AMBER /TEQUILA/ OK. 1,5 ROKU 616093901355522 (372/21)
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: 14

SZYBKA ŚCIĄGA:
– wesoła, otwarta, towarzyska
– uwielbia zabawy szarpakami i piłkami
– dobrze czuje się w pomieszczeniach
– ciągnie na smyczy, bez smyczy ucieka
– nie lubi innych psów i kotów
– silnie się ekscytuje i ciężko jej zejść z wysokich obrotów, w ekscytacji podgryza
– zna komendy, ale niechętnie je wykonuje
– poszukuje doświadczonego Przewodnika z masą wolnego czasu i mocy przerobowych

 
Hej, jestem Amber! I… właściwie więcej nie musiałabym pisać, bo część z Was już nie czyta, a chwyta za telefon i wykręca numer telefonu do Schroniska. Młoda, w typie rasy, ładna, zadbana, wychuchana… Za frajer! Czegóż więcej chcieć można?
 
Tym z Was, którzy właśnie odkładają telefon, bo zanim przeczytali, już dzwonili i odbili się od ściany informacji, które winni byli przyswoić przed jakąkolwiek decyzją – podziękuję. Za uwagę podziękuję, może lepiej pójdą Wam zakupy na dziale z pluszakami.
 
Tym z Was, którzy wciąż ze mną są i chcą przeczytać wszystko to, co mam o sobie do powiedzenia… dziękuję. I już otwieram się przed Wami posłusznie.
 
Posłusznie? Hm… No tak, mam takie słowo w słowniku. W słowniku. W serduszku bowiem wolność, dzikość i swoboda mi gra, a nie jakieś tam zasady, reguły i inne takie nudne rzeczy. Tak, znam komendy. Tak, udaję, że ich nie słyszę. Choć szelest paczki ze smaczkami usłyszę z drugiego końca Schroniska.
 
Smycz? No trudno. Jak trzeba, to trzeba. Ale już ja Ci pokażę, jak się ze smyczy korzysta… Korzysta się pociągowo, ot co!
 
Emocje? Kocham je! Mam ich caaaaałą furę! Chcesz trochę? Dam Ci, tylko sto razy podskoczę, pięćdziesiąt razy na Ciebie wpadnę i trzy razy uszczypnę Cię w łydkę. Tyle emocji! I po cóż je tłumić?
 
Wołałeś? Może… Coś tam słyszałam, ale mam teraz ważniejsze sprawy. Tu i ówdzie, a im dalej, tym lepiej. Wolności, skrzydeł mi dodawać nie musisz, na własnych się uniosę w siną dal z tym wiatrem w polu. I tyle mnie będziesz widzieć.
 
Pies! Kurde, no nie wytrzymię! Pies! Dramat! Nie powinno go tu być? Czy powinien? Nie powinno! Co robić? Szarpnąć, szczeknąć, warknąć, pisnąć? Najlepiej wszystko na raz! Nie chcę go tu! A może chcę? Nie chcę! Oj, głowa mi z tych emocji pęka…
 
Kot? No to to już przesada. Nie ze mną te numery. Kot i ja w jednym miejscu. Tak to nie będzie…
 
Teraz już rozumiesz? Jestem już prawie dorosłą pannicą, którą ominęła nauka jakichkolwiek zasad. Owszem, siady, waruje i inne łapki były, ale cóż to jest dla takiego psa jak ja… Toć rozrywki dla prostaków! Ja jestem mądrzejsza niż to! Potrzebuję wyzwań, ruchu, wskazania kierunku, w którym mogłabym się rozwijać. Potrzebuję mądrego, konsekwentnego i wyrozumiałego Przewodnika, który nie tylko nauczy mnie być psem na medal, ale i przełknie gorzką pigułkę pokuty za cudze błędy popełnione w najważniejszym rozwojowo dla mnie okresie – szczenięctwie.
 
Żeby nie było tak smutno, to powiedzieć muszę, że najgorszą dziczą świata też nie jestem – umiem w kaganiec, dobrze czuję się w pomieszczeniach i potrafię kochać. Oj, kochać od końcówki mokrego nosa po czubek ogona. Potrafię czerpać radość z każdej drobnostki, potrafię być ucieleśnieniem entuzjazmu w każdej sekundzie mojego bycia. Potrafię być dobrym psem! Potrzebuję tylko u boku dobrego Człowieka…
 
Przeczytałeś? I co? Nadal myślisz, żeby zadzwonić?
Jeśli masz doświadczenie w pracy z psami o umysłach pracujących na najwyższych obrotach, jeśli nie masz innych zwierząt, jeśli jesteś pewien, że dasz radę poświęcić kilka godzin dziennie na treningi ze mną… To dzwoń! Śmiało!
Niecierpliwie czekam.
Amber


Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

 
 

GAPCIO vel STRAŻAK

GAPCIO vel STRAŻAK OK. 8 LAT 616096800008681 (358/21)
WIELKOŚĆ: PONIŻEJ ŚREDNIEJ
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C-17

SZYBKA ŚCIĄGA:
– wesoły, łagodny, towarzyski, ufny
– dobrze chodzi na smyczy
– inne psy lubi, nie zaczepia mijanych czworonogów
– dobrze znosi pielęgnację i zabiegi weterynaryjne
– aktywny i ruchliwy
– zachowuje porządek w boksie, w pomieszczeniach czuje się dobrze

 
Cześć, jestem Gapcio, ale wołają tutaj też na mnie Strażak. Trafiłem tu w listopadzie 2021. I choć uroku osobistego mi nie brakuje, to wciąż jakoś tak szczęścia nie miałem, żeby trafić na Osobę, która da mi coś więcej niż tę schroniskową miłość i zabierze mnie do Domu.
 
Jestem ufny, towarzyski, wesoły i przyjazny. Uwielbiam się bawić – piłeczki to mój żywioł! Kocham za nimi biegać, aczkolwiek z oddawaniem ich to już inna historia. Raczej nie lubię się z nimi rozstawać. Budowanie napięcia przed rzutem piłeczką też nie jest dla mnie – rzucaj szybko! Rzucaj daleko! Jestem trochę niecierpliwym chłopakiem.
 
Nie ma ze mną problemów w codziennej koegzystencji: na smyczy chodzę wzorowo, kagańca używam bez marudzenia, inne psy mnie interesują wyłącznie w celach towarzyskich i potrafię mijać je spokojnie. Kotów w biurze raczej staram się nie zauważać – nikt nigdy nie wie, z czym taki zauważony kot mógłby się wiązać, wolę zachować ostrożność. Nie mam problemów z dotykiem, pielęgnacją i zabiegami weterynaryjnymi. Pomieszczenia znam i czuję się w nich swobodnie, a w swoim boksie zachowuję porządek. Jedyne co, to to, że w tej mojej wrodzonej niecierpliwości ciężko mi czasem zrozumieć, że jak zostaję sam, to wcale nie znaczy, że to na zawsze i trochę popiskuję w tęsknocie za Opiekunem.
 
Wspomnieć jeszcze powinienem o kwestiach zdrowotnych – tarczyca mi niedomaga i przyjmuję leki regulujące jej pracę. Cóż począć – choroba cywilizacyjna. Na szczęście tabletki nie są drogie. I jeszcze czasem drżą mi nogi – nasza Rehabilitantka mówi, żeby się tym nie przyjmować, bo może wiązać się z moją emocjonalnością, ale to i tak lepiej opowie Ci o wszystkim schroniskowa Pani Doktor.
 
Jestem energicznym, żywiołowym psem, który potrzebował będzie sporo ruchu i rozrywek umysłowych. W domu nie pogardzę interaktywnymi zabawkami, a na spacerze będę potrzebował czegoś więcej niż spokojnej przechadzki między blokami.
 
Jeśli szukasz psa o wszystkich zaletach terierowatych – czekam właśnie na Ciebie!
 
Pozdrawiam,
Gapcio vel Strażak

W obecnej sytuacji pandemicznej nie zaczynamy nowych procesów adopcyjnych na okres 26.01.2022r. do 11.02.2022 r. W razie pytań, nakłaniamy do kontaktu mailowego biuro@schroniskopromyk.pl oraz telefonicznego 58 522 37 80 w godzinach 8.00- 16.00  w celu uzyskania szczegółowych informacji.

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.