ZOBACZ NASZYCH MILUSIŃSKICH

DAISY

SUCZKA DAISY OK. 7 LAT 932001000586617 (266/18)
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: A-13

Szybka ściąga:
– początkowo wycofana, ale szybko się otwiera i przywiązuje
– uczy się chodzić na smyczy – wskazane są szelki
– uczy się komend, pojętna i chętna do nauki
– czuła, ciekawska
– neutralna w stosunku do innych psów


 

Dzień dobry, jestem Daisy.

Na szczęście moje imię to ostatnie, co zostało mi po poprzednim życiu. Życiu na łańcuchu…

Kiedy tutaj trafiłam, kompletnie nie wiedziałam, co się dzieje – bo jak to, świat ma więcej niż te kilka metrów łańcucha i stara buda? Tutaj jest coś więcej? A co z tymi ludźmi – dlaczego wyglądali, jakby cieszyli się na mój widok? Dlaczego mówili cicho i tak kojąco, kiedy próbowałam odstraszyć ich od siebie?

Ale pierwszy szok już za mną. Zrozumiałam, że całe życie byłam oszukiwana. Świat jest duży, a ludzie są różni. Teraz to wiem. Zaczęłam się więc uczyć nowego świata i idzie mi to całkiem nieźle!

Szybko przywiązuję się do ludzi i łatwo nawiązuję nowe znajomości, kiedy obcy zostaje mi przedstawiony przez „swojaka”. Jestem czuła, mocno zaangażowana i uważna, więc szybko uczę się funkcjonowania w ludzkim społeczeństwie. W psim też idzie mi nie najgorzej – sama nigdy nie podjudzam do awantur.

Wciąż mam lekkie obiekcje przed dotykaniem obroży, no i trochę się wiję jak mam do niej przypiętą smycz, dlatego też postanowiono, że chodzić na smyczy będę się uczyła w szelkach. No i to był strzał w dziesiątkę! Nauka idzie mi gładko i przyjemnie.

Podobnie z komendami – powoli zaczynam rozumieć, o co w tym biega i że za poprawne wykonanie komendy „siad” można dostać nagrodę.

Ruch uliczny to dla mnie wciąż za dużo do ogarnięcia, więc na tym etapie socjalizacji, wolałabym zamieszkać docelowo w spokojniejszej okolicy.

Po ośmiu latach na łańcuchu każde źdźbło trawy pod łapkami to dla mnie czysta rozkosz – korzystam więc ile mogę z wizyt na wybiegach i polach. Kocham się tarzać w trawie, kopać dziury i hasać niczym szczeniak. Oj, piękne to życie potrafi być!

Jeśli chciałbyś pokazać mi kolejny kawał nowego świata – wpadaj na spacerek zapoznawczy. Czekam jeszcze na to, aż ktoś pokaże mi Dom. Bardzo chciałabym poznać to, o czym marzą tutaj wszyscy.

Pozdrawiam,
Daisy


 

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

BAZYL

PIES BAZYL OK. 8 LAT 616093900208897 (112/19)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS:A-7
 

“Dzień dobry, nazywam się Bazyl.Dojrzały ze mnie pies, ale bycie psem przy Człowieku to dla mnie nowość. Z zaskoczeniem zauważyłem tutaj, że ludzie interesują się mną w trochę innym aspekcie niż tylko jako żywym alarmem napędzanym miską karmy. Mają trochę inne oczekiwania, którym muszę nauczyć się sprostać.

I tak: uczę się smyczy – idzie okej, bo jestem raczej delikatny i staram się nie ciągnąć. Natomiast nie rozumiem jeszcze dlaczego Człowiek czasem delikatnie za tę smycz ciągnie, dlaczego mnie woła, kiedy jestem na jej końcu. Ale z ciekawością czekam na rozwój wydarzeń, zobaczymy co przyniesie przyszłość w tym temacie.
Zaskakuje mnie też to, że Człowiek ze mną rozmawia i nie zawsze zorientuję się, że mówi do mnie. To nowość, totalny szok. Po co miałby mówić do mnie? Do psa! Ale mówi. I to nie jeden Człowiek, ale wszyscy tutaj mówią do mnie. Muszę nauczyć się wychwytywać ten moment, kiedy powinienem zareagować na ludzki głos. Idzie mi dobrze i niektórych ludzi już czytam trochę lepiej.
Podobno powinienem też popracować nad starymi nawykami, bo kiedy na horyzoncie pojawia się inny pies, ja czuję się w obowiązku go obszczekać. To znaczy… próbuję. Bo wiesz, ja to chyba z roboty wyleciałem dlatego, że straciłem głos. Szczekam bezdźwięcznie.

Jak to mówią – nigdy nie jest za późno na naukę. Ja jestem pojętnym psem i chętnie nauczę się Człowieka. Na ten moment idealny dom dla mnie to dom z ogrodem i bez innych psów, ale nad wszystkim będę pracował dopóki tutaj jestem, pytaj więc w biurze Schroniska o moje postępy.” Pozdrawiam, Cichy Bazyl.

Ps. zostałem objęty wirtualną adopcją przez Panią Annę S. Dziękuję

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

ULA

SUCZKA ULA 616004900210920
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: D-10
“Dzień dobry, do schroniska trafiłam ponad 2 lata temu. Błąkałam się przez 2 dni w jego okolicach. Przez pierwsze 2 tygodnie nie pozwalałam nikomu do siebie podejść. Później  zaufałam Grzegorzowi i Kasi, pozostałych osób się bałam. W październiku 2016r zaczęła opiekować się mną Basia. Wtedy byłam jeszcze tak zestresowana, że nasze spacery raczej można było raczej nazwać przelotem, nigdy się nie zatrzymywałam, szybko szłam naprzód nie oglądając się na nic. Od tego czasu bardzo się zmieniłam. Nadal jestem pełna energii, ale zainteresowana otoczeniem, sprawdzam „co w trawie piszczy”, uwielbiam jeść pokrzywę i jestem prawie zwykłym psem. Oczywiście na początku spaceru trochę ciągnę na smyczy (ale to przypadłość wielu schroniskowych psów) i ciągnę do innych psów (no cóż, wszystkie chciałabym poznać). Ludzie też nie są mi już tak straszni, w zasadzie chętnie podchodzę do nich, także do dzieci, ale nadal boję się gwałtownych ruchów. Jestem coraz bardziej odważna, ale jeszcze to zaufany opiekun jest moim poczuciem bezpieczeństwa. Ostatnio miałam okazję jechać autobusem, chyba pierwszy raz w życiu…początkowo czułam się niepewnie, ale ze swoim człowiekiem u boku było mi raźniej. Autobusy, samochody…mogę się do nich przyzwyczaić. Koty i inne psy chętnie poznaję, nie jestem do nich wrogo nastawiona. Jestem psem, który potrzebuje dużo ruchu, nie lubię zostawać sama, chyba dlatego, że czuję się wtedy niepewnie. Ze względu na trudności w zaufaniu, mój przyszły opiekun będzie musiał odwiedzić mnie kilka razy, ale możliwe, że polubię go od pierwszego wejrzenia i chętnie będę współpracować. Zapraszam na spacery zapoznawcze. Czekam na Was w boksie D-10.” Pozdrawiam, Ula.
(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

DOBI

PIES “DOBI” OK. 10 LAT 616004900210237 (144/17)
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: D -18
EW. ADOPCJA PO KONSULTACJI Z LEKARZEM WETERYNARII
 
“Cześć,Trafiłem tutaj w marcu 2017 roku. Zostałem porzucony na gruzowisku z łapami splątanymi drutem i stalową linką. Prawdopodobnie w zamyśle tzw. „człowieka” miałem tam po prostu skonać niezauważony przez nikogo. Na szczęście tak się nie stało. Sporo czasu zajęła mi rekonwalescencja i powrót do formy. Zwłaszcza tej psychicznej, po tak traumatycznych przejściach.  A jako że gdzieś tam wśród moich przodków na pewno był doberman, w schronisku zostałem nazwany Dobek, pieszczotliwie Dobi. Kiedy już fizycznie wydobrzałem, a rany się zagoiły zacząłem pracę z wolontariuszami oraz pracownikami schroniska i w sumie całkiem nieźle mi się układało. Okazało się, że znam podstawowe komendy, potrafię się bawić, lubię drapanie, szczotkowanie i głaskanie. Nie lubię za to wody, trochę się jej boję. Na smyczy umiem chodzić poprawnie, ale… No właśnie. Jest pewne duże „ale”. Jestem psem o bardzo delikatnej psychice i silnej potrzebie pracy. Nawet najmniejsza zmiana w moim otoczeniu owocuje negatywnymi zmianami w moim zachowaniu. No i rosną mi wtedy rogi: nagle tracę chęć do wykonywania komend, zapominam jak się chodzi na smyczy, wszystko mnie denerwuje i stresuje, np. inne psy, koty, rowerzyści… Podgryzam przewodnika, żeby zwrócić jego uwagę na swoje zdenerwowanie czy też ekscytację. Frustruje się przewodnik i frustruję się ja, no i mamy błędne koło. Faktem jest, że do ludzi mam indywidualne podejście – tych, których znam lepiej szanuję, tych, których znam krócej testuję, a tych, których widzę po raz pierwszy traktuję ze sporą rezerwą.Potrzebuję zdecydowanego przewodnika z doświadczeniem w prowadzeniu silnych psów po przejściach. Jestem wyzwaniem, któremu niewielu będzie potrafiło sprostać. Szukam osoby stabilnej o ugruntowanej sytuacji życiowej. Na temat moich reakcji na dzieci tu w schronisku panują różne opinie i dlatego, jeśli bylibyście zainteresowani poprawą mojego losu, najlepiej będzie pojawić się na spacerach zapoznawczych z całą rodziną. W domu raczej nie powinno być innych psów i kotów. Jestem psem dla pasjonatów pracy z czworonogiem. Nie jestem zwierzakiem tylko do głaskania i spacerków z telefonem przy uchu. Wiesz, prawda jest taka, że takie psy jak ja po prostu nie dadzą się tak naprawdę poznać bez stałej opieki kogoś, kto doceni w psie psa bez prób uczłowieczania mnie i ubierania w idealizm.Jeśli coś wiesz o pracy z psem i szukasz pupila, który przysporzy Ci radości z sukcesów behawioralnych – wpadaj, chętnie Cię poznam!” Pozdrawiam, Dobek.Ps. Zostałem objęty wirtualną adopcją przez Marię D. Dziękuję :)

(charakterystyka opracowana we współpracy z wolontariatem)

 
 

KOSMITKA

SUCZKA “KOSMITKA” OK. 7 LAT 941000013854853
WIELKOŚĆ: DUŻA
STERYLIZACJA: TAK
SZCZEPIENIA: TAK
BIURO
 
“Dzień dobry,
w schronisku “mieszkam” od czerwca 2012 roku. W pierwszym kontakcie bywam trochę nieufna, ale przy bliższym poznaniu okazuje się, że jestem wesołą sunią, która z radością merda ogonem na widok smyczy i spaceru. Są jednak osoby, do których zawsze trzymam dystans i rezerwę, ale nawet im czasem dam się pogłaskać :) . Znam podstawowe komendy i jestem karna. Cechuje mnie duża czujność. Jestem dużym pieszczochem, lubię głaskanie,drapanie i wylegiwanie się na posłanku w biurze, jednocześnie kątem oka obserwuję co się dzieje, jak przystało na ulubienicę ochroniarzy. Lubię bawić się piłeczką, a gdyby miała parę kilo mniej to robiłabym to z jeszcze większą ochotą. Ze względu na problemy skórne i tarczycowe najlepiej by było dla niej gdyby mieszkała w domu lub w mieszkaniu (ale bez schodów), a do tego była karmiona karmą wysokiej jakości (specjalistyczna), żeby nie zaprzepaścić efektów dotychczasowego leczenia. O moich przypadłościach zdrowotnych najwięcej dowiecie się od schroniskowej doktor.  Do innych psów podchodzę z rezerwą i nie wszystkie toleruje. Do kotów mam raczej stosunek neutralny. Do większych dzieci też raczej pozytywnie (przynajmniej z tego co widziałam w biurze). Może i jestem ulubienicą i pomocnicą ochrony, ale po pięciu latach pobytu tutaj też chciałabym zakosztować życia w domu.Z pomieszczeniami zamkniętymi nie ma problemu. Według mnie najbardziej nadawałaby się do spokojnej rodziny, albo dla osoby samotnej.” Pozdrawiam, Kosmitka.
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.

ARON

PIES ARON 977200004172761 OK. 12 LAT
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIE: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C – 10
 
“Witam,
do schroniska trafiłem na początku listopada 2016 roku. Już nie zostanę odebrany stąd przez swoich “opiekunów”. Cierpię na przerost prostaty co objawia się czasami w trudności z siadaniem, czy też chodzeniem. Pomimo to wciąż mam ogromną chęć do życia. Jestem bardzo otwarty na kontakt z ludźmi i bardzo go potrzebuję. Uwielbiam pieszczoty i można mnie dotykać we wszystkie miejsca. Z racji wieku i obniżonej sprawności na smyczy chodzę bardzo dobrze. Niestety, chodzenie po schodach jest dla mnie dość uciążliwe. W pomieszczeniach zamkniętych zachowuję się bardzo swobodnie i nie przejawiam żadnych zachowań lękowych. Do innych psów jestem nastawiony raczej neutralnie, a w kojcu mieszkam sam. Na spacerach przejawiam chęć zabawy jakbym nie miał 12 lat, tylko znacznie, znacznie mniej. Wiem, że dla takich jak ja znalezienie dobrego domu graniczy niemal z cudem, ale ja w niczym nie zasłużyłem sobie na taki los. W schroniskowe warunki bynajmniej nie wpływają korzystnie na mój stan zdrowia i potrzebowałbym ciepłego kąta i troskliwej opieki. Wiem, że to nie łatwa decyzja, ale może ktoś jednak zechce mi pomóc. Na temat mojego stanu zdrowia więcej dowiecie się od schroniskowych lek.wet.” Pozdrawiam, Aron.
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.
ZOSTAŁEM OBJĘTY WIRTUALNĄ ADOPCJĄ PRZEZ UCZNIÓW SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 16 W GDAŃSKU  I PANIĄ RENATĘ BEŚKO. DZIĘKUJĘ;)

KACZTERY

PIES “KACZTERY” OK. 7 LAT
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 21
 
“Witam,
W schronisku mieszkam od 2015 roku. Do ludzi zawsze miałem spory dystans. Przez jakiś czas próbował ze mną pracować jeden z pracowników schroniska. Niestety ze względu na inne plany życiowe odszedł, a ja wróciłem do stanu wyjściowego, czyli siedzenie w kojcu i powolna degradacja psychiczna. Nie tak dawno, może miesiąc temu dostałem kolejną szansę. Trafił się kolejny człowiek, który postanowił, że czas spróbować “ogarnąć” mnie, żebym nie musiał spędzić w klatce całego życia. I robię postępy. Przede wszystkim okazało się, że bardzo przywiązuję się do swojego przewodnika, zaczynam też powoli panować nad swoimi emocjami, które starałem się rozładowywać poprzez szarpanie smyczy, lub co gorsza podgryzając człowieka. Takich incydentów od miesiąca już praktycznie nie ma. Okazało się, że całkiem chętnie i szybko uczę się nowych rzeczy. Opanowałem już chodzenie po kładce, potrafię zrobić slalom, “łapię” co to aportowanie. Nauczyłem się min. takich komend jak: “zostań”, “dystans”, a obecnie pracujemy nad: “siad”. Chodzenie na smyczy wymaga niezłej siły od prowadzącego, ale pewnie z czasem też to opanujemy. Cechuje mnie duża ciekawość otoczenia, uwielbiam wodę. Zabiegi pielęgnacyjne też znoszę dość cierpliwie. W pomieszczeniach zamkniętych czuję się nieswojo, ale nic nie niszczę w oczekiwaniu na powrót przewodnika. Potrzebowałbym przewodnika zdecydowanego, doświadczonego, z silną osobowością i takiego, który potrafi umiejętnie zrównoważyć siłę przekazu. Obecnie też powoli zaczynam poznawać inne osoby niż tylko mój przewodnik. Będzie to proces długi i powolny, bo zachowuję sporą rezerwę, ale nie agresję. Do innych psów przejawiam postawę raczej neutralną, ale pełnego kontaktu jeszcze nie próbowaliśmy. Reakcja na dzieci jest nieznana. Nie jestem typem psa łatwego i dla każdego. Być może moja adopcja to śpiew dalekiej przyszłości, ale chciałem się Wam pokazać, bo może pewnego dnia pojawi się ktoś, kto da radę i w końcu będzie mógł mi dać nowy dom.” Pozdrawiam, Kacztery.
Ps. zostałem objęty wirtualną adopcją przez :Aleksandrę Suchanek, Dziękuję

BOLUŚ

PIES BOLUŚ OK. 8 LAT 941000011176085
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 6
“Witam,
W schronisku mieszkam od 2009 roku. Pomimo ośmiu lat wciąż jestem bardzo aktywnym psem, który lubi spacery i zawsze z niecierpliwością oczekuję na wolontariuszy. Raczej nie nadaję się do domu z dziećmi. Na początku bytności tutaj były momenty, że potrafiłem okazać zniecierpliwienie wobec ludzi. Jednak z wiekiem stonowałem i obecnie takie sytuacje już się nie zdarzają. Z innymi psami w stadzie utrzymuję poprawne relacje, chociaż to ja jestem typem dominującym. Jeśli chodzi o widoczne na zdjęciach zmiany na nosie, to lekarz mówi, że to autoagresja, która w moim przypadku dotyczy lusterka nosa i powiek. Siódmy rok w schronisku, to mnóstwo czasu, więc może w końcu i dostanę szansę na nowy, spokojny dom.” Pozdrawiam, Boluś.
Ps. zostałem objęty wirtualną adopcją przez:Małgorzatę K. Dziękuję

TOBI

PIES TOBI OK. 9 LAT  (110/10)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: “ALDAZ DLN.”
“Witam,
Do schroniska trafiłem w 2010 roku. Po śmierci mojej opiekunki nie miał kto się mną zająć i zostałem odwieziony tutaj. Od początku pobytu byłem psem bardzo wycofanym i nieufnym. mam bardzo specyficzne zachowania  i trzeba nauczyć się rozpoznawać sygnały,które wysyłam.Prawdopodobnie w przeszłości ktoś specjalnie “wyciszył” mu sygnały ostrzegawcze.Jeśli się czegoś boję, lub coś mi się nie podoba,  to nie daję sygnałów ostrzegawczych. Nie warczę, nie pokazuję zębów, nie jeżę grzbietu. Robię jedyną rzecz , która według mnie działa: uciekam lub gryzę. Dlatego trzeba nauczyć się mnie “czytać”. Jedyny znakami jakie daję  gdy się denerwuję, to odwracanie głowy w bok lub wyraźna nadpobudliwość. Wtedy trzeba kucnąć gdzieś obok i poczekać aż się wyciszę. Zakładanie obroży i przypinanie smyczy już nie jest dla mnie problemem, ćwiczyłem to z wolontariuszką już z milion razy. Trzeba co prawda robić to bardzo spokojnie, bo ja boję się prawie wszystkiego. Najlepiej kucnąć bokiem do mnie i poczekać ,aż sam podejdę. Spacery są ok, na początku trochę ciągnę, ale potem się uspokajam. Co do pielęgnacji to trzeba jeszcze ze mną nad tym popracować. Myślę ,że mam zadatki na pieszczocha. Bardzo lubię drapanie za uchem, czasami nawet kładę się do “góry kołami” i daję się pogłaskać po brzuszku. Jestem bardzo spragniony kontaktu z człowiekiem. Mam niestety parę miejsc nietykalnych : boki i zad. Mimo tych mankamentów, które wierzę, że ciężką pracą da się załagodzić, lub wyeliminować, to potrafię być całkiem fajnym  psiakiem. Sporo w życiu przeszedłem, a mimo to nie zatraciłem, radości życia. Jestem bardzo ciekawski, uwielbiam węszyć.W stosunku do innych psów też jestem raczej nastawiony pozytywnie.Gorzej z ludźmi, których zwyczajnie się boję. Zdecydowanie lepiej reaguję na kobiety.” Pozdrawiam, Tobi.

Ps. zostałem objęty wirtualną adopcją przez Pana: Andrzeja C. Dziękuję

grzybek

PIES GRZYBEK OK. 10 LAT 941000011433372 (490/11)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
ALDAZ D-9
“Witam! W schronisku jestem od 2011 roku. Znaleziono mnie błąkającego się w Klukowie. I co muszę poczekać na moją kolejkę do zdjęć? No to najwygodniej będzie u Ciebie na kolanach! Co to takie dziwne? No dobra jakoś się zmieściłem i teraz możesz mnie podrapać za uszami. O tak, tak jest super! Bo pieszczoch ze mnie wielki! I co po raz kolejny okazuje się, że wygląd to tylko pozór i, że nie ma się czego obawiać. O mały człowiek! No podejdź do mnie! Nie bój się! Co tam dla mnie masz? Smakołyk? No to podaj mi go! Widzisz jaki jestem delikatny. Nic się nie stało! Wszystkie palce na miejscu? No widzisz! A teraz możesz mnie pogłaskać! O tu po grzbiecie, po nosie i tu, tu za uszami, bo bardzo lubię. Mam siąść ? Proszę bardzo! Teraz podam Ci łapę! Jedną, drugą. To dla mnie żadna nowość! I co już możemy wejść na te zdjęcia? Bruno wychodzi?No i dobrze, bo raczej nie przepadam za innymi psami. Już po zdjęciach?! Na pewno koniec? Portrecik też jest? No to fajnie, bo może w końcu ktoś odpowiedzialny wypatrzy mnie i wreszcie po tylu latach spędzonych w kojcu pójdę do domu. Jednak zanim tak się stanie dobrze rozważcie swoją decyzję. I pamiętajcie, że nie jesteście sami, bo fachowcy ze szkoły Hitt Dog zawsze służą Wam pomocą i dobrze byłoby się u nich pojawić. Ja będę nalegał na spotkania z nimi. Chociażby z racji tego, że im lepiej się poznamy, tym fajniejsze będzie późniejsze nasze życie w rodzinie. A ten kocyk, to mogę sobie zabrać? Nie? No to bez łaski. W moim nowym domu będę miał jeszcze lepszy! Zobaczycie!” Pozdrawiam Grzybek.

 
 

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.