ZOBACZ NASZYCH MILUSIŃSKICH

DELMA

SUCZKA DELMA OK.12 LAT 616093900052766 (698/17)
WIELKOŚĆ: DUŻA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: B-8
 
“Dzień dobry, jestem Delma

Mam 12 lat, więc całkiem sporo już widziałam i przeżyłam… Przyjechałam tutaj w nienajlepszym stanie i kiedy już myślałam, że to jest ten moment, kiedy należy sobie powiedzieć „dość – odchodzę”, okazało się, że jednak życie jeszcze może być lepsze. Zadbano tutaj o mnie i opowiedziano historie o Domach, gdzie jest jeszcze cieplej, przytulniej, gdzie jest jeszcze więcej troski i miłości niż tutaj. Postanowiłam więc zostać i czekać.

Mówią, że mam w sobie sporo z malamuta – może tak być. Z malamucich przodków mam posturę oraz upór i własne zdanie. To pierwsze to z wiekiem coraz mniej, wiadomo – czas wykrzywia gnaty, ale kolejne… chyba co dzień coraz bardziej.

Uwielbiam spacery i bardzo nie lubię z nich wracać. Potrzebuję częstych, ale krótkich przechadzek, najlepszy dla mnie byłby więc dom z ogrodem, choć mieszkankiem na parterze lub w bloku z windą też nie wzgardzę. Pomimo wieku, wciąż jeszcze lubię dobrze wyglądać, moja sierść zatem będzie wymagała regularnej pielęgnacji.

W nowym domu wolałabym być jedynaczką, bo nie przepadam za innymi psami. Za to za kontakt z człowiekiem oddam wszystko! Fajnie byłoby móc zamieszkać w domu wielopokoleniowym, gdzie mogłabym całe dnie dotrzymywać towarzystwa starszemu pokoleniu.

Z uwagi na wiek moich kości mam problemy ze schodzeniem ze schodów – w górę jeszcze jakoś się tam tarabanię, ale w dół… katorga. O tym najlepiej będzie porozmawiać z tutejszą Panią Doktor, która do tej pory bardzo mi pomogła, więc może i Tobie coś doradzi.

Może i nie jestem już tak piękna jak kiedyś… Może i sprawności już mi brakuje… Może i z wiekiem stałam się marudna i moje wymagania wzrosły… Wiem, starość jest przykra. Ale miej, proszę, jedno na uwadze – nie poddałam się i czekam na Ciebie, bo uwierzyłam, że dla mnie jeszcze jest szansa na życie.” Pozdrawiam, Delma.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

 
 

BAZYL

PIES BAZYL OK. 8 LAT 616093900208897 (112/19)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS:A-7
 
“Dzień dobry, nazywam się Bazyl.Dojrzały ze mnie pies, ale bycie psem przy Człowieku to dla mnie nowość. Z zaskoczeniem zauważyłem tutaj, że ludzie interesują się mną w trochę innym aspekcie niż tylko jako żywym alarmem napędzanym miską karmy. Mają trochę inne oczekiwania, którym muszę nauczyć się sprostać.

I tak: uczę się smyczy – idzie okej, bo jestem raczej delikatny i staram się nie ciągnąć. Natomiast nie rozumiem jeszcze dlaczego Człowiek czasem delikatnie za tę smycz ciągnie, dlaczego mnie woła, kiedy jestem na jej końcu. Ale z ciekawością czekam na rozwój wydarzeń, zobaczymy co przyniesie przyszłość w tym temacie.
Zaskakuje mnie też to, że Człowiek ze mną rozmawia i nie zawsze zorientuję się, że mówi do mnie. To nowość, totalny szok. Po co miałby mówić do mnie? Do psa! Ale mówi. I to nie jeden Człowiek, ale wszyscy tutaj mówią do mnie. Muszę nauczyć się wychwytywać ten moment, kiedy powinienem zareagować na ludzki głos. Idzie mi dobrze i niektórych ludzi już czytam trochę lepiej.
Podobno powinienem też popracować nad starymi nawykami, bo kiedy na horyzoncie pojawia się inny pies, ja czuję się w obowiązku go obszczekać. To znaczy… próbuję. Bo wiesz, ja to chyba z roboty wyleciałem dlatego, że straciłem głos. Szczekam bezdźwięcznie.

Jak to mówią – nigdy nie jest za późno na naukę. Ja jestem pojętnym psem i chętnie nauczę się Człowieka. Na ten moment idealny dom dla mnie to dom z ogrodem i bez innych psów, ale nad wszystkim będę pracował dopóki tutaj jestem, pytaj więc w biurze Schroniska o moje postępy.” Pozdrawiam, Cichy Bazyl.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

ULA

SUCZKA ULA 616004900210920
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: D-10
“Dzień dobry, do schroniska trafiłam ponad 2 lata temu. Błąkałam się przez 2 dni w jego okolicach. Przez pierwsze 2 tygodnie nie pozwalałam nikomu do siebie podejść. Później  zaufałam Grzegorzowi i Kasi, pozostałych osób się bałam. W październiku 2016r zaczęła opiekować się mną Basia. Wtedy byłam jeszcze tak zestresowana, że nasze spacery raczej można było raczej nazwać przelotem, nigdy się nie zatrzymywałam, szybko szłam naprzód nie oglądając się na nic. Od tego czasu bardzo się zmieniłam. Nadal jestem pełna energii, ale zainteresowana otoczeniem, sprawdzam „co w trawie piszczy”, uwielbiam jeść pokrzywę i jestem prawie zwykłym psem. Oczywiście na początku spaceru trochę ciągnę na smyczy (ale to przypadłość wielu schroniskowych psów) i ciągnę do innych psów (no cóż, wszystkie chciałabym poznać). Ludzie też nie są mi już tak straszni, w zasadzie chętnie podchodzę do nich, także do dzieci, ale nadal boję się gwałtownych ruchów. Jestem coraz bardziej odważna, ale jeszcze to zaufany opiekun jest moim poczuciem bezpieczeństwa. Ostatnio miałam okazję jechać autobusem, chyba pierwszy raz w życiu…początkowo czułam się niepewnie, ale ze swoim człowiekiem u boku było mi raźniej. Autobusy, samochody…mogę się do nich przyzwyczaić. Koty i inne psy chętnie poznaję, nie jestem do nich wrogo nastawiona. Jestem psem, który potrzebuje dużo ruchu, nie lubię zostawać sama, chyba dlatego, że czuję się wtedy niepewnie. Ze względu na trudności w zaufaniu, mój przyszły opiekun będzie musiał odwiedzić mnie kilka razy, ale możliwe, że polubię go od pierwszego wejrzenia i chętnie będę współpracować. Zapraszam na spacery zapoznawcze. Czekam na Was w boksie D-10.” Pozdrawiam, Ula.
(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

ŁATEK

PIES “ŁATEK” OK. 12 LAT 616004900213639 (102/15)
WIELKOŚĆ: MAŁY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: WETERYNARIA
 
“Dzień dobry, jestem Łatek.W schronisku mieszkam od 2015 roku i w moim dwunastoletnim życiu zdążyłem już sporo przejść. Ukryć się nie da, że straciłem wzrok, jednak nie to było moim głównym problemem, kiedy trafiłem tutaj.Głównym problemem był strach… W mojej sytuacji każdy nowy dźwięk czy zapach budził poczucie zagrożenia. Bałem się wychodzić na spacery, bo bałem się zaufać człowiekowi. Siedziałem więc sobie cicho (mało kto wiedział, że w ogóle istnieję) w boksie z moim kolegą Misiem. Aż tu Misio odszedł, a ja zostałem jeszcze bardziej sam. Wtedy pojawiła się Ania. I pokazała mi, że człowiek to przyjaciel, a ja pokazałem, że dzielny ze mnie pies.Z Anią zacząłem chodzić na spacery. I choć wciąż jeszcze nie do końca radzę sobie z lękiem i całkowicie zdaję się na przewodnika, to coraz bardziej otwieram się na świat, jego dźwięki i zapachy. Na spacerze potrzebuję… rozmowy. Muszę słyszeć Twój głos, żeby czuć się pewnie. Potrzebuję Twojej cierpliwości i delikatności.

Kiedy poznaję nową osobę, muszę najpierw dokładnie sprawdzić, czy mogę jej zaufać – jestem dosyć ostrożny. Natomiast gdy już udowodnisz, że z Ciebie człowiek wart zachodu, to pokażę Ci jak bardzo lubię głaskanie i przytulasy, jak mięciutkie mam futerko na brzuchu i jak mój mokry nos potrafi zachęcać do kontaktu. I jak bardzo Cię potrzebuję.

W nowym domu chciałbym mieć psiego kolegę. Wiesz, Ty będziesz mi przewodnikiem po tym ludzkim świecie, a psi kumpel pokaże mi świat psi. To dla mnie ważne, bo do najśmielszych chłopaków nie należę i wciąż uczę się żyć wedle zasad, które zgotował mi los.

Jeśli chciałbyś się ze mną poznać, to musiałbyś porozmawiać z moją Anią – bo Ania to teraz moje oczy na świat. Wpadnij w weekend, kiedy Ania bywa w schronisku, lub zadzwoń z do biura schroniska  z prośbą o kontakt do wolontariuszki Ani Grochowskiej, liderki grupy psich staruszków.

Cierpliwie czekam tu na Twoje otwarte serce.” Pozdrawiam, Łatek.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

Ew. adopcja musi być poprzedzona konsultacją z lekarzem weterynarii schroniska.

ZOSTAŁEM OBJĘTY WIRTUALNĄ ADOPCJĄ PRZEZ PANIĄ KLAUDIĘ. DZIĘKUJĘ

MIKOŁAJ

PIES “MIKOŁAJ” OK. 6 LAT 616093900052705 (730/17)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: A-6
 
“Cześć, będę się nazywał Mikołaj, bo trafiłem tutaj dzień do Wigilii. Niezły prezent, nie ma co.Mimo tak przykrego obrotu spraw, jestem bardzo pozytywnie nastawiony i otwarty na człowieka. Wyjście na spacer to dla mnie wielka przyjemność, ale mówią, że trochę przesadzam z radością i jak tak skaczę  i kluczę, to ciężko mnie na smycz zapiąć. Oj tam. Pozytywnych emocji nie wolno blokować!Jestem bardzo aktywnym psem o niespożytej energii. Uwielbiam ganiać za piłką, biegać, skakać i szaleć na wybiegu. Nie oznacza to, że nie potrafię się wyciszyć – z tym problemów nie mam, ale pomimo swojego wieku, docenię każdą aktywność z Tobą. Znam też podstawowe komendy, więc nudzić się ze mną na spacerze nie będziesz – zawsze możemy ćwiczyć lub uczyć się nowych rzeczy.

Innych psów nie lubię i nie ma szans, żebym zdecydował się dzielić mojego Człowieka z jakimś innym czworonogiem. Ewentualnie z kotem, ale to też nie jest pewne.

W pomieszczeniach zamkniętych czuję się pewnie, choć w nowym miejscu zdarzyło mi się siknąć na ścianę. Wiem, wstyd trochę. Zagalopowałem się. W nowym domu liczę na wyrozumiałość i wyraźne wytyczne podczas nauki czystości.

Mam nadzieję, że szybko wypatrzy mnie tutaj amator piesków o urodzie standardowej. Czarny to kolor dobry na każdą okazję, a siwa broda dodaje mi powagi i wzbudza szacunek. Już mi się o moje sterczące uszy obiło, że czarnych psów mamy tu w schronisku najwięcej i że jakoś tak ludzie nie zawieszają na nas wzroku… Ale cóż… Mam nadzieję, że nie będę długo czekać.” Pozdrawiam, Mikołaj.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

NEDI

PIES “NEDI” OK. 10 LAT 941000002365889 (720/17)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: B – 10
 
“Dzień dobry, jestem Nedi.Do schroniska trafiłem w grudniu 2017 roku w stanie… nie budzącym wątpliwości, że jestem starym psem, który swoje przeszedł. O moim aktualnym stanie zdrowia najlepiej będzie porozmawiać z tutejszą Panią Doktor. Pomimo swędzącego problemu wokół oczu oraz na ogonie sądzę, że na zdjęciach wyszedłem całkiem nieźle i dobrze widać, że mimo wszystko, rześki ze mnie dziadzio.

Na dziś pewne jest, że potrzebuję domu, który przede wszystkim zaprowadzi porządek w moich sprawach zdrowotnych, będę wymagał trochę uwagi i poświęcenia pod tym względem.

A pod każdym innym względem… Wciąż nie brak mi sił! Jestem żywotnym i żwawym dziadkiem. Mam swoje zdanie i choć kocham obcować z człowiekiem ponad życie, to wiem, że swoje prawa mam i jak wejść do boksu nie chcę, to nie chcę i tyle!

Na spacerach nie sprawiam kłopotu – inne psy mijam bez problemu (mówią, że to mądrość starego, bo charakterny i silny jestem tak, że wcześniej różnie bywać mogło). Na smyczy potrafię pociągnąć, jeśli coś mnie w trawie zainteresuje, ale jak wszystko wokół już widziałem i wąchałem, to chodzę wedle przykazań. Utrzymuję kontakt z przewodnikiem, bo lubię wiedzieć, czy mi się czasem człowiek nie zgubił. Z tymi młodymi to nigdy nie wiadomo.

Komend nie znam (albo znam, ale nie chce mi się ich wykonywać – prawo wieku), ale nadrabiam spokojem i grzecznością. W pomieszczeniach zamkniętych jestem jak ryba w wodzie, w moim wieku docenia się możliwość przebywania wewnątrz i grzania gnatów na poduszkach.

Nie jestem staruszkiem, jakiego sobie wyobrażasz widząc moją metrykę – mimo swojego wieku i problemów zdrowotnych wciąż jest we mnie energia i radość z życia. Jestem zdania, że nadziei tracić nie można, a wątpliwości przyspieszają starzenie. Wiem, że gdzieś jest rodzina gotowa otworzyć swój dom i serce właśnie dla mnie. Jeśli to czytasz i wiesz, że to o Tobie mowa – nie pozwól mi czekać, młodszy już nie będę!” Pozdrawiam, Nedi.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

 

BARY

PIESEK “BARY” OK. 10 LAT 932001000585856
WIELKOŚĆ: PONIŻEJ ŚREDNIEJ
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: B-3
 
“Witam,
dopóki żył mój opiekun wiodłem bardzo dobre życie. Byłem zadbany, odkarmiony, wyprowadzany na częste spacery. Generalnie kochany i traktowany z troską należną każdemu członkowi rodziny. Niestety po śmierci mojego pana wszystko się zmieniło w sposób dramatyczny. Zero zainteresowania. Całe tygodnie, miesiące włóczenia się po różnych okolicach. Często głód, jeśli nie trafiła się jakaś litościwa dusza, która nakarmiła. W końcu 15 lipca 2017 roku trafiłem do schroniska. Byłem w naprawdę kiepskiej kondycji fizycznej, ale to już za mną. Obecnie wyglądam już o niebo lepiej. Niestety ze względu moje schorowane stawy i stany zwyrodnieniowe kręgosłupa potrzebuję domu bez schodów (ewentualnie mieszkanie z windą), tak bym mógł bez bólu i zbędnego wysiłku wychodzić na spacery. Bez schodów – tych realnych i tych życiowych. Bym mógł “tuptać” po płaskim świecie ciesząc się z obecności swojego człowieka, bo człowieka cenię sobie najbardziej. Domu ciepłego, troskliwego i opiekuńczego, który zapewni mi najlepsze warunki na resztę moje życia. Uwielbiam „przytulasy” i głaskanie. Kontakt z człowiekiem jest dla mnie bardzo ważny i zabiegam o niego kiedy tylko jest ku temu okazja, ale nie jestem nachalny. Z innymi pieskami żyję w zgodzie. Zabiegi pielęgnacyjne znoszę bardzo cierpliwie. Jestem oazą spokoju i łagodności. Moją układnością, grzecznością i miłym podejściem do każdego kto jest mi w stanie poświęcić chwilę, już podbiłem serca wolontariuszek. Sprawdź! Może podbiję także Twoje. Bardzo tego potrzebuję!” Pozdrawiam, Bary.(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)
Adopcja po konsultacji z lekarzem weterynarii.

ZOSTAŁEM OBJĘTY WIRTUALNĄ ADOPCJĄ PRZEZ PANIĄ JOANNĘ LIS

LUCEK

PIES “LUCEK” OK. 13 LAT 941000002372839 (238/09)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 2
 
“Cześć, jestem Lucek!W schronisku mieszkam od 2009 roku, ale dopiero teraz dałem się wyciągnąć do studia na sesję. Nie mam jakiegoś parcia na szkło, ale wolontariusze wytłumaczyli mi, że bez sesji to za mało osób widzi jak jestem piękny, a ze zdjęciami mam większą szansę skraść czyjeś serce. Zatem się zgodziłem.Na początku mojego pobytu tutaj byłem bardzo zamknięty w sobie, aż 2 lata upłynęły, zanim postanowiłem wyjść z boksu na spacer. Teraz już spacerki bardzo lubię i staram się z nich wyciągnąć ile możliwie tylko się da – jak moi kumple zrobią trzy kroczki, to ja już zrobię pięć, zawrócę i raz jeszcze pięć! Dosyć energiczny ze mnie chłopak.

Choć na pierwszy rzut oka mogę wydawać się bardzo otwartym psem, to osobiście bym się tak nie określił. Głaskanie lubię umiarkowanie, raczej wolę inne formy aktywności. W pomieszczeniach zamkniętych nie czuję się najlepiej, ale nie znaczę terenu, kiedy jestem wewnątrz budynku. Jeśli postarasz się i pokażesz mi, że przebywanie w ciepłym domu jest fajne, to myślę, że dam się przekonać, choć dziś bardziej cenię sobie przestrzeń i świeże powietrze.

W boksie mieszkam z trójką znajomych – psami i suczkami – o bardzo różnych temperamentach i gabarytach i świetnie się z nimi dogaduję. Z kotami również nie mam problemów, zdarzyło się nawet tak, uwierzcie!, że jak kiedyś jeden kot się na mnie zjeżył, to uniosłem się honorem i taktycznie go zignorowałem! Proszę o brawa!

Mieszkam tu już tyle lat, że w sumie to ja niespecjalnie liczę na zmiany… Widziałem wiele psów wychodzących przez główną bramę schroniska z nowymi ludźmi i choć na początku jeszcze kiedyś wyobrażałem sobie, że i ja tak wymaszeruję, to teraz raczej o tym już nie myślę. Psy z takim stażem jak mój raczej nie znajdują domów, jest tu kilku takich jak ja.

Choć może? Może jeszcze ta iskierka nadziei we mnie się tli… I choć parcia na szkło nie mam, to jednak chciałbym, aby moje zdjęcie na tle bramy schroniska w ramionach nowej rodziny zostało dodane do tej mojej galerii. Zapozuję wtedy jeszcze lepiej niż dziś! Dasz mi szansę?” Pozdrawiam, Lucek.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

OLI

PIES “OLI” OK. 9 LAT 941000013855694 (109/12)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 2
 
“Dzień dobry, jestem Oli.Już dawno powinienem pozować do sesji zdjęciowych jedynie w zaciszu domowym, a tu niestety… Pech to pech. Ja to już nawet miałem nowy dom,w 2013 roku, po roku mieszkania w schronisku zostałem adoptowany. Niestety – coś nie wyszło i szybko wróciłem do schroniska. Podobno ugryzłem mojego Opiekuna, podobno, kiedyś, dawno… Szczerze mówiąc to ja już o tym nie pamiętam, ale papier nie zapomina i taki wpis znajduje się w mojej kartotece. Wydaje mi się, że ja już teraz po prostu jestem innym psem. Mam 10 lat, trochę zbędnego ciałka i o wiele więcej pokory względem własnego losu oraz entuzjazmu dla człowieka. W zamkniętych pomieszczeniach czuję się swobodnie, choć przejawiam tendencję do znaczenia terenu. Jest to kwestia do konsekwentnego przepracowania w pierwszych dniach po adopcji. Dobrze jeszcze pamiętam do czego służy kanapa i nie omieszkam dotrzymać Ci na niej towarzystwa. Zdecydowanie identyfikuję siebie jako psa kanapowego. Bardzo dobrze chodzę na smyczy, znam podstawowe komendy, nie mam nic przeciwko zabiegom pielęgnacyjnym, toleruję inne psy, a kotów nie zauważam – psi ideał, ktoś by powiedział! No i ja tu się zgodzę. Moją zmorą jest moja uroda… Wśród wielu innych czarnych piesków w schronisku po prostu staję się niezauważalny… Moją słabością jest środowisko wodne – moczenie futerka to moje hobby! Nie odpuszczę nawet bieżącej wodzie z węża ogrodowego, którą pracownicy czyszczą mój boks. Zimą moje hobby nie wzbudza entuzjazmu pracowników schroniska i na czas porządków jestem wyprowadzany z boksu. Mówią, że to w trosce o moje zdrowie… co oni tam wiedzą o prawdziwej pasji! Jestem wesołym i kontaktowym psiakiem, a mój wiek to tylko zapis w metryce. Czuję się młodo i wiem, że teraz jestem gotów na nowy dom, w którym będę najwspanialszym towarzyszem wieczornych “posiadówek” na kanapie.Spróbuj mnie wypatrzeć w boksie nr 2. Dowiedź mi, że nie jestem niewidzialny!” Pozdrawiam, Oli

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

FOGO

PIES “FOGO” OK. 10 LAT 616093900051391 (418/13)
WIELKOŚĆ: DUŻY
KASTRACJA: TAK
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: 1
 
Cześć, jestem Fogo i dostałem szansę, żeby Wam o sobie przypomnieć. Bardzo się cieszę na tę okoliczność, bo przez te cztery lata mojego pobytu w schronisku trochę się pozmieniało. Trafiłem tutaj w 2013 roku, znaleziono mnie na ulicy Litewskiej przywiązanego łańcuchem do rury ciepłowniczej. No… nieelegancko rozegrane – to mało powiedziane. Zacznę od tego, co u mnie nowego. Otóż, wyobraźcie sobie Państwo, że nauczyłem się tych wszystkich sztuczek z siadaniem i podawaniem łapki. Mało tego! Robię to tak entuzjastycznie, że podając łapkę potrafię nabić siniaka. Taki to już jestem… Dosyć wylewny. Czasem zapominam, jak solidny ze mnie chłop.Trochę też przytyłem, ale nie wpłynęło to na moją energiczność i zwinność. Bardzo lubię spacery i dobrze chodzę na smyczy. Chyba, że się zapomnę, a Ty mnie nie skorygujesz. Bo wiesz, bywa tak, że się zapominam. Mówiłem już? Uwielbiam galopować po wybiegu! Kiedy biegnę, świat mógłby nie istnieć! No i zdarza mi się w tym galopie stratować innego psa, wpaść w nogi Opiekuna, czy nie wyhamować przed siatką, ławką, jakąś oponą… No cóż, bywam gapowaty. Dobrze dogaduję się z psami, które znam – niezależnie od ich płci. Do obcych bywam ostrożny, ale prawidłowo przeprowadzone przywitanie będzie skutkowało całkowitą akceptacją nowego kompana. Nie powinienem jednak zamieszkać z dużo mniejszym lub słabym fizycznie psem, bo czasem, jak się cieszę na widok człowieka, to się znów zapominam i lecę taranując kolegów po drodze. Z tego samego powodu nie powinienem zamieszkać z małym dzieckiem. Specjalnie to ja nigdy krzywdy nie zrobię, ale wiesz… Zapominam się i pędzę. Kontakt z człowiekiem to dla mnie wszystko, co mogłoby na świecie istnieć. Nic więcej. Uwielbiam się przytulać, kocham głaskanie, drapanie, miętoszenie uszek, smyranie pod brodą… No wszystko co tam tylko wymyślisz! W głaskaniu też potrafię się zapomnieć i słabeusza to ja, jedynie napierając ciałem, mogę przewrócić, musisz pamiętać o tym za mnie. Z pielęgnacją sierści mam problem przy manipulowaniu przy tylnych częściach mojego ciała, ale nie wszczynam awantur, po prostu uciekam. Nie lubię jak mi kto w okolicach tyłka majstruje, co to to nie. Dobrze czuję się w pomieszczeniach zamkniętych, choć raczej stawiam na te bardziej przestrzenne. Nie dlatego, że się boję, ale bo wiesz… czasem się zapominam i mógłbym Ci meble poprzestawiać. Mówią o mnie, że jestem słoń w składzie porcelany. Uroczy gigant, kochany gapowaty dziadzio, któremu się wybacza to, że się czasem zapomina. Mówiłem już o tym zapominaniu? Czekam na Ciebie w boksie nr 1. Tylko, proszę, nie zapomnij o mnie!” Pozdrawiam, Fogo.
(opis przygotowany przez wolontariat)

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.