ZOBACZ NASZYCH MILUSIŃSKICH

KOSMITKA

SUCZKA “KOSMITKA” OK. 11 LAT 941000013854853
WIELKOŚĆ: DUŻA
STERYLIZACJA: TAK
SZCZEPIENIA: TAK
BIURO
 
“Dzień dobry,
w schronisku “mieszkam” od czerwca 2012 roku. W pierwszym kontakcie bywam trochę nieufna, ale przy bliższym poznaniu okazuje się, że jestem wesołą sunią, która z radością merda ogonem na widok smyczy i spaceru. Są jednak osoby, do których zawsze trzymam dystans i rezerwę, ale nawet im czasem dam się pogłaskać :) . Znam podstawowe komendy i jestem karna. Cechuje mnie duża czujność. Jestem dużym pieszczochem, lubię głaskanie,drapanie i wylegiwanie się na posłanku w biurze, jednocześnie kątem oka obserwuję co się dzieje, jak przystało na ulubienicę ochroniarzy. Lubię bawić się piłeczką, a gdyby miała parę kilo mniej to robiłabym to z jeszcze większą ochotą. Ze względu na problemy skórne i tarczycowe najlepiej by było dla niej gdyby mieszkała w domu lub w mieszkaniu (ale bez schodów), a do tego była karmiona karmą wysokiej jakości (specjalistyczna), żeby nie zaprzepaścić efektów dotychczasowego leczenia. O moich przypadłościach zdrowotnych najwięcej dowiecie się od schroniskowej doktor.  Do innych psów podchodzę z rezerwą i nie wszystkie toleruje. Do kotów mam raczej stosunek neutralny. Do większych dzieci też raczej pozytywnie (przynajmniej z tego co widziałam w biurze). Może i jestem ulubienicą i pomocnicą ochrony, ale po pięciu latach pobytu tutaj też chciałabym zakosztować życia w domu.Z pomieszczeniami zamkniętymi nie ma problemu. Według mnie najbardziej nadawałaby się do spokojnej rodziny, albo dla osoby samotnej.” Pozdrawiam, Kosmitka.
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.
Ps. zostałam objęta wirtualną adopcją przez: Magdę  i  Michała. Dziękuję

ARON

PIES ARON 977200004172761 OK. 12 LAT
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIE: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C – 10
 
“Witam,
do schroniska trafiłem na początku listopada 2016 roku. Już nie zostanę odebrany stąd przez swoich “opiekunów”. Cierpię na przerost prostaty co objawia się czasami w trudności z siadaniem, czy też chodzeniem. Pomimo to wciąż mam ogromną chęć do życia. Jestem bardzo otwarty na kontakt z ludźmi i bardzo go potrzebuję. Uwielbiam pieszczoty i można mnie dotykać we wszystkie miejsca. Z racji wieku i obniżonej sprawności na smyczy chodzę bardzo dobrze. Niestety, chodzenie po schodach jest dla mnie dość uciążliwe. W pomieszczeniach zamkniętych zachowuję się bardzo swobodnie i nie przejawiam żadnych zachowań lękowych. Do innych psów jestem nastawiony raczej neutralnie, a w kojcu mieszkam sam. Na spacerach przejawiam chęć zabawy jakbym nie miał 12 lat, tylko znacznie, znacznie mniej. Wiem, że dla takich jak ja znalezienie dobrego domu graniczy niemal z cudem, ale ja w niczym nie zasłużyłem sobie na taki los. W schroniskowe warunki bynajmniej nie wpływają korzystnie na mój stan zdrowia i potrzebowałbym ciepłego kąta i troskliwej opieki. Wiem, że to nie łatwa decyzja, ale może ktoś jednak zechce mi pomóc. Na temat mojego stanu zdrowia więcej dowiecie się od schroniskowych lek.wet.” Pozdrawiam, Aron.
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.
ZOSTAŁEM OBJĘTY WIRTUALNĄ ADOPCJĄ PRZEZ UCZNIÓW SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 16 W GDAŃSKU  I PANIĄ RENATĘ BEŚKO. DZIĘKUJĘ;)

KACZTERY

PIES “KACZTERY” OK. 7 LAT
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 21
 
“Witam,
W schronisku mieszkam od 2015 roku. Do ludzi zawsze miałem spory dystans. Przez jakiś czas próbował ze mną pracować jeden z pracowników schroniska. Niestety ze względu na inne plany życiowe odszedł, a ja wróciłem do stanu wyjściowego, czyli siedzenie w kojcu i powolna degradacja psychiczna. Nie tak dawno, może miesiąc temu dostałem kolejną szansę. Trafił się kolejny człowiek, który postanowił, że czas spróbować “ogarnąć” mnie, żebym nie musiał spędzić w klatce całego życia. I robię postępy. Przede wszystkim okazało się, że bardzo przywiązuję się do swojego przewodnika, zaczynam też powoli panować nad swoimi emocjami, które starałem się rozładowywać poprzez szarpanie smyczy, lub co gorsza podgryzając człowieka. Takich incydentów od miesiąca już praktycznie nie ma. Okazało się, że całkiem chętnie i szybko uczę się nowych rzeczy. Opanowałem już chodzenie po kładce, potrafię zrobić slalom, “łapię” co to aportowanie. Nauczyłem się min. takich komend jak: “zostań”, “dystans”, a obecnie pracujemy nad: “siad”. Chodzenie na smyczy wymaga niezłej siły od prowadzącego, ale pewnie z czasem też to opanujemy. Cechuje mnie duża ciekawość otoczenia, uwielbiam wodę. Zabiegi pielęgnacyjne też znoszę dość cierpliwie. W pomieszczeniach zamkniętych czuję się nieswojo, ale nic nie niszczę w oczekiwaniu na powrót przewodnika. Potrzebowałbym przewodnika zdecydowanego, doświadczonego, z silną osobowością i takiego, który potrafi umiejętnie zrównoważyć siłę przekazu. Obecnie też powoli zaczynam poznawać inne osoby niż tylko mój przewodnik. Będzie to proces długi i powolny, bo zachowuję sporą rezerwę, ale nie agresję. Do innych psów przejawiam postawę raczej neutralną, ale pełnego kontaktu jeszcze nie próbowaliśmy. Reakcja na dzieci jest nieznana. Nie jestem typem psa łatwego i dla każdego. Być może moja adopcja to śpiew dalekiej przyszłości, ale chciałem się Wam pokazać, bo może pewnego dnia pojawi się ktoś, kto da radę i w końcu będzie mógł mi dać nowy dom.” Pozdrawiam, Kacztery.
Ps. zostałem objęty wirtualną adopcją przez :Aleksandrę Suchanek, Dziękuję

TOBI

PIES TOBI OK. 9 LAT  (110/10)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: “ALDAZ DLN.”
“Witam,
Do schroniska trafiłem w 2010 roku. Po śmierci mojej opiekunki nie miał kto się mną zająć i zostałem odwieziony tutaj. Od początku pobytu byłem psem bardzo wycofanym i nieufnym. mam bardzo specyficzne zachowania  i trzeba nauczyć się rozpoznawać sygnały,które wysyłam.Prawdopodobnie w przeszłości ktoś specjalnie “wyciszył” mu sygnały ostrzegawcze.Jeśli się czegoś boję, lub coś mi się nie podoba,  to nie daję sygnałów ostrzegawczych. Nie warczę, nie pokazuję zębów, nie jeżę grzbietu. Robię jedyną rzecz , która według mnie działa: uciekam lub gryzę. Dlatego trzeba nauczyć się mnie “czytać”. Jedyny znakami jakie daję  gdy się denerwuję, to odwracanie głowy w bok lub wyraźna nadpobudliwość. Wtedy trzeba kucnąć gdzieś obok i poczekać aż się wyciszę. Zakładanie obroży i przypinanie smyczy już nie jest dla mnie problemem, ćwiczyłem to z wolontariuszką już z milion razy. Trzeba co prawda robić to bardzo spokojnie, bo ja boję się prawie wszystkiego. Najlepiej kucnąć bokiem do mnie i poczekać ,aż sam podejdę. Spacery są ok, na początku trochę ciągnę, ale potem się uspokajam. Co do pielęgnacji to trzeba jeszcze ze mną nad tym popracować. Myślę ,że mam zadatki na pieszczocha. Bardzo lubię drapanie za uchem, czasami nawet kładę się do “góry kołami” i daję się pogłaskać po brzuszku. Jestem bardzo spragniony kontaktu z człowiekiem. Mam niestety parę miejsc nietykalnych : boki i zad. Mimo tych mankamentów, które wierzę, że ciężką pracą da się załagodzić, lub wyeliminować, to potrafię być całkiem fajnym  psiakiem. Sporo w życiu przeszedłem, a mimo to nie zatraciłem, radości życia. Jestem bardzo ciekawski, uwielbiam węszyć.W stosunku do innych psów też jestem raczej nastawiony pozytywnie.Gorzej z ludźmi, których zwyczajnie się boję. Zdecydowanie lepiej reaguję na kobiety.” Pozdrawiam, Tobi.

Ps. zostałem objęty wirtualną adopcją przez Pana: Andrzeja C. Dziękuję

grzybek

PIES GRZYBEK OK. 10 LAT 941000011433372 (490/11)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
EW. ADOPCJA PO KONSULTACJI Z LEK. WET.
“Witam! W schronisku jestem od 2011 roku. Znaleziono mnie błąkającego się w Klukowie. I co muszę poczekać na moją kolejkę do zdjęć? No to najwygodniej będzie u Ciebie na kolanach! Co to takie dziwne? No dobra jakoś się zmieściłem i teraz możesz mnie podrapać za uszami. O tak, tak jest super! Bo pieszczoch ze mnie wielki! I co po raz kolejny okazuje się, że wygląd to tylko pozór i, że nie ma się czego obawiać. O mały człowiek! No podejdź do mnie! Nie bój się! Co tam dla mnie masz? Smakołyk? No to podaj mi go! Widzisz jaki jestem delikatny. Nic się nie stało! Wszystkie palce na miejscu? No widzisz! A teraz możesz mnie pogłaskać! O tu po grzbiecie, po nosie i tu, tu za uszami, bo bardzo lubię. Mam siąść ? Proszę bardzo! Teraz podam Ci łapę! Jedną, drugą. To dla mnie żadna nowość! I co już możemy wejść na te zdjęcia? Bruno wychodzi?No i dobrze, bo raczej nie przepadam za innymi psami. Już po zdjęciach?! Na pewno koniec? Portrecik też jest? No to fajnie, bo może w końcu ktoś odpowiedzialny wypatrzy mnie i wreszcie po tylu latach spędzonych w kojcu pójdę do domu. Jednak zanim tak się stanie dobrze rozważcie swoją decyzję. I pamiętajcie, że nie jesteście sami, bo fachowcy ze szkoły Hitt Dog zawsze służą Wam pomocą i dobrze byłoby się u nich pojawić. Ja będę nalegał na spotkania z nimi. Chociażby z racji tego, że im lepiej się poznamy, tym fajniejsze będzie późniejsze nasze życie w rodzinie. A ten kocyk, to mogę sobie zabrać? Nie? No to bez łaski. W moim nowym domu będę miał jeszcze lepszy! Zobaczycie!” Pozdrawiam Grzybek.

 
 

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.