Informujemy, że do naszego Schroniska trafiają z terenu Gdańska tylko wolnobytujące koty chore i potrącone. Zapraszamy do ich adopcji mając jednocześnie świadomość, że są to zwierzęta po przejściach często nie w pełni sprawne. Z naszej strony zapewniamy, że dokładamy wszelkich starań aby koty szybko wracały do pełni sił.

KLEKS

KOCUR KLEKS OK. 6 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:

 - nieśmiały w pierwszym kontakcie

 - uwielbia się wspinać

 - testy: FIV i  FELV negatywny


Cześć i czołem, to ja – Kleks. Trafiłem tu w grudniu zeszłego roku, wraz z grupą moich innych kocich pobratymców. Osoba, która się nami zajmowała nie mogła juz dłużej sprawować nad nami opieki, więc co było robić, przywieziono mnie tutaj…

 W biurowej klatce nie czuję się komfortowo. Kulę się w kącie i spoglądam na ludzi z pewną rezerwą i obawą. To nie są warunki, do jakich przywykłem. Dopiero poza klatką pokazuję pełnię mojej kociej natury. Jestem ciekawski, chętnie współpracuję z człowiekiem, nie mam problemu z przytulaniem czy przesiadywaniem na ludzkich kolanach. I ważna rzecz – jeśli istnieje cos takiego jak reinkarnacja, to ja jestem pewny na bank, że w poprzednim życiu musiałem być alpinistą! No bo jak wytłumaczyć moje intensywne ciągoty do wspinania? Jestem zdecydowanie wysokopienny, podczas sesji wskoczyłem na ramę tła, aż pod sufit i tak sobie tam elegancko balansowałem, podziwiając świat z wysoka. Od razu Was o tym uprzedzam – jeśli chcesz mnie adoptować, weź to koniecznie pod uwagę! Wysoki drapak i dostępne dla mnie półki będą dla mnie istotnym wyposażeniem Twojego mieszkania.

 Jestem facetem troszkę wycofanym, ale z dużą potrzebą bycia blisko człowieka. W nowym domu, obdarzony troską i miłością na pewno rozkwitnę. Jestem przyzwyczajony do przebywania z innymi kotami, więc z dobrze wychowanymi i uprzejmymi mruczkami powinienem się raczej dogadać. Na razie to ze mnie trochę taka skromna myszka, ale jeśli poczuję sie bezpiecznie i komfortowo, to myślę, że będzie ze mnie jeszcze wspaniała, pewna siebie czarna pantera. Ogromnie polecam się szczególnie miłośnikom czarnych kotów – choć nie tylko!

 Pozdrawiam, Wasz Kleks


 

OPIS PRZYGOTOWANY PRZEZ WOLONTARIAT SCHRONISKA

 

FACEY

KOCUR FACEY OK. 4 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:-        doskonale radzi sobie jako trójłapek

-        ufny i bardzo przyjazny


Dzień dobry, chciałbym się przywitać i przedstawić – mam na imię Facey.

Zastanawiam się, czyście mnie już przypadkiem wcześniej nie widzieli, wystąpiłem bowiem niedawno w telewizji! Byłem gościem programu “Dzień dobry, tu Gdańsk” i naprawdę pięknie się zaprezentowałem, grzecznie siedziałem na rękach u Pani Doktor, mruczałem donośnie i inne takie.  Pełna profeska, aż dziw, że się jeszcze musiałem tu na sesji produkować, ale co tam. Jestę celebrytą, ścianki mi niestraszne, zapozuję i tu, czemu nie.

Trafiłem tu 11 listopada  z ulicy Osiedlowej, w niezbyt dobrym stanie. Połamana żuchwa, uraz lewej przedniej łapy, którą trzeba było amputować – no okropne to było. Nie chcę o tym pamiętać, szczególnie, że teraz czuję się już dobrze i coraz sprawniej radzę sobie jako trójłapek. Jestem niezwykle kontaktowym i proludzkim stworzeniem, garnę się do wszystkich odwiedzających. Bardzo mi dobrze i wygodnie na rękach, a w mruczeniu rzadko kto mi dorówna. Nie jestem strachliwy – telewizyjne kamery i mnóstwo ludzi naokoło wcale mnie nie zdeprymowały. Najwyraźniej pomimo paskudnych przeżyć rodzajowi ludzkiemu ufam nadal bez zastrzeżeń. I mam nadzieję, że juz nikt nigdy mojego zaufania nie zawiedzie.

Wcale nie czuję się bezradnym inwalidą – my, drobne drapieżniki dość łatwo przystosowujemy się do takich  okoliczności, natura nas do tego dobrze przyzwyczaiła. Więc bez strachu, że ja sobie w domu nie poradzę. E tam, i na fotel wskoczę, i do miski też chyżo dobiegnę. Schowajcie więc ewentualne obawy w kąt, bo ja jestem wspaniałym kandydatem na domownika i przyjaciela. Naprawdę.

Czekam niecierpliwie, licząc, że nie będę musiał czekać zbyt długo. Pozdrawiam, Facey.


 OPIS PRZYGOTOWANY PRZEZ WOLONTARIAT SCHRONISKA

WAMPIREK

KOCUR WAMPIREK OK. 10 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
DLN. WOLIERA

Krótka ściąga: - niezwykle rozmowny

 - łagodny, kontaktowy olbrzym

 - testy: FIV pozytywny, FELV negatywny


 Cześć, to ja, Wampirek.

 No takie sobie imię tu dostałem. Ale, ludzie, bez obaw: ja to raczej Waszych kanap pragnę, Waszych uścisków, Waszych miseczek dobrej karmy pełnych, a nie Waszej krwi , niepotrzebna mnie ona na nic.  Trafiłem tu ponad rok temu z Oliwy i szczerze mówiąc to raczej mnie ktoś uszkodził niż ja jego, miałem  bowiem rozerwany język i zerwane jego wiązadełko. Krótko mówiąc, po przejściach jestem facet.

 Bardzo jestem tu lubiany. Wcale się nie dziwię – pogadać ze mną można o wszystkim! Gęba mnie się nie zamyka, zawsze znajdę sobie temat do dyskusji, a moje “miau” przeróżne ma odcienie! Co robić – milczkiem nie jestem i w moim nowym domu chciałbym spotkać Kogoś, z kim można wymienić opinie na każdy temat i kogo moja gadanina nie znudzi i nie zmęczy. Inteligentnych ludzi na tym świecie nie brakuje, toteż nie tracę nadziei, że znajdę kompana do owocnej rozmowy i zwierzeń w długie, spokojne wieczory.

 Chciałbym tu zaznaczyć, że moje bytowanie na ulicy nie zakończyło sie zbyt korzystnie dla mojego zdrowia: w tym okresie ktoś mi sprzedał niefajnego wirusa, czyli FIV. Co to znaczy? Znaczy to, że mam niższą odporność niż inne, zdrowe koty. Nie powinienem być wypuszczany na zewnątrz. Trzeba mnie dobrze karmić. Trzeba o mnie bardzo dbać, regularnie mnie badać, ograniczać mi stres. I to właściwie wszystko. Koty z FIV mogą żyć równie długo, jak inne koty, pod warunkiem oczywiście, że będą należycie zaopiekowane. Raczej, dla pewności, powinienem być jedynym kotem w domu, mogę również zamieszkać z innym “FIV-kiem”, czemu nie, w kupie raźniej.

 Nie to, żebym się jakoś super reklamował, ale poza wiekiem (jestem dojrzałym facetem) i tym wirusem paskudnym to ja Kot Ideał jestem. Miziak naręczny, mruczek donośny, jak mruczę to aż śpiewam, tak mi gardziołko z ekscytacji wibruje. Jestem kontaktowy, przyjazny, fajny i cudny, tylko inni tez muszą mnie zobaczyć, więc każde udostępnienie jest dla mnie na wagę złota, bo przybliża mnie do wymarzonego na stare lata Domu.

 To jak będzie, Człowieku? Przygarniesz mnie? Udostępnisz innym?

 Pozdrawiam, zupełnie nie krwiożerczy Wampirek


OPIS PRZYGOTOWANY PRZEZ WOLONTARIAT SCHRONISKA

 

ASHANTI

KOTKA ASHANTI OK. 7 LAT
STERYLIZACJA: TAK
SZCZEPIENIE: TAK
DLN. WOLIERA

Krótka ściąga:
 - towarzyska, bardzo lgnie do ludzi - źle znosi stresujące sytuacje

 - żyje w zgodzie z innymi kotami

 


Dzień dobry, mam na imię Ashanti.

 ”Jaka piękna kotka!” – już słyszę Wasze okrzyki w chwilę po otwarciu mojego albumu. Tak, jestem świadoma swojej niebanalnej urody  i  tego, że jakieś tajemnicze geny  po rasowych przodkach krążą sobie w mojej krwi. Jestem niezwykła, jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna, wiem. Wszystko wiem. Dlaczego zatem wciąż nie mam domu? Ech, przyczyna jest banalna. W biurze, z którego do domu najszybciej i najkrócej, mieszkać nie mogę. Za głośno tam. Za dużo bodźców – ludzie, psy, dzwonki telefonów, stukania, pukania jakieś, miauki, szczeki, no nie na moje to nerwy jednak, dziękuję uprzejmie. Po kilku dniach takiego życia zaczęłam się z tej frustracji drapać aż do krwi. Nie było rady, musiałam zmienić lokum. Teraz mieszkam w dolnej wolierze, gdzie jest cisza i spokój, towarzystwo paru kocich kumpli, i jest spoko, powiem Wam. Futerko mam piękne, gęste i zdrowe. Dobrze jest. Sytuacja ta ma tylko jeden mankament – ludzie juz tam zwykle nie docierają. Zatrzymują sie w zachwycie nad jakimś kotem w biurze, więc wciąż nie mogę doczekać się swojej szansy. Ta sesja jest dla mnie zatem super ważna – liczę, że dzięki niej w końcu znajdę dom.

 Jestem wspaniała – piękna, łagodna i przesympatyczna. Za człowiekiem łażę jak pies. Na sesji wciąż zeskakiwałam z kanapy, by podbiec na pieszczotki a to do fotografa, a to do asystującej mu wolontariuszki. Bez problemu daję się brać na ręce. Grzecznie również wchodzę do transportera. W stosunku do moich kocich pobratymców jestem uprzejma i zgodna. Nie wykazuję tendencji do dominowania nad innymi, nie wszczynam również awantur przy misce. Jestem bardzo inteligentną kotką – kiedy jeszcze mieszkałam w biurowej klatce (krótko!), to sama czułam, kiedy i gdzie należy się w klateczce przemieścić, by ułatwić jej sprzątnięcie. No współpraca była, że hej, wszyscy mnie chwalili, jaka ja kumata jestem!

 Piękna, mądra i miła ze mnie dziewczyna, ale proszę, nie patrzcie  tylko na moją urodę. Ja naprawdę nie do każdego domu będę pasować. Nie lubię stresu. Im mniej w moim nowym domu będzie bodźców, tym lepiej. Dom otwarty, gdzie wciąż są goście, gdzie pełno jest innych zwierząt, gdzie słychać głosy małych dzieci, to nie jest dla mnie dobra sytuacja. Potrzebuję stabilności, przestrzeni i sporej dawki spokoju. W warunkach domowych odnajdę się bez problemu, kuwetkę ogarniam, ludzi kocham, więc będę wspaniałą i wierną Przyjaciółką, jeśli tylko wybierzesz dobrze i zapewnisz mi to, co niezbędne.

 Strasznie mocno na Ciebie czekam. Bardzo chcę Cię pokochać. Będę Cię bardzo wypatrywać.

 Pozdrawiam,

Ashanti


OPIS PRZYGOTOWANY PRZEZ WOLONTARIAT SCHRONISKA

FLAP

KOCUR FLAP OK. 8 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO
Krótka ściąga:
 - z początku onieśmielony, po krótkiej zachęcie towarzyski i odważny kot
 - znakomicie chodzi na szelkach
 - ma pozytywne nastawienie do innych kotów, wobec psów obojętny
 


 
Serwus, nazywam się Flap.
 
Co taki kot przystojny, facet dojrzały i z klasą robi w schronisku, zapytacie? Ano, odpowiem filozoficznie, że czasem wspólne drogi są wspólne, a potem już osobne. Ja przez lata dreptałem sobie jedną ścieżką z moją opiekunką, ale przyszedł moment, kiedy było trzeba rozstać się na rozdrożu i pójść każde w swoim kierunku. Rozdzieliła nas choroba mojej opiekunki, nikt nie mógł się mną zająć i tak to trafiłem niestety do schroniska.
 
Nową sytuację znoszę tak sobie. W klatce jestem wycofany, schowany w kąt, sprawiam wrażenie przestraszonego. Dość łatwo jednak mnie do siebie przekonać. Trochę zachęty, posmyrania pod bródką, i już jestem gotów do bliskości, do interakcji, do wyjścia ze swojej dziupli. Udowodniłem już, że bardzo lubię chodzić na szelkach. Ogromnie jestem ciekaw otaczającego mnie świata, nawet jeśli ten świat to tylko póki co schroniskowy korytarz. Nieważne, wszelkie szczeliny i zakamarki są moje, żadna mi się nie schowa, nic mi nie umknie, zwiedzić i obejrzeć muszę wszystko. Podczas wędrówek lubię sobie też przysiąść i z zadumą powyglądać przez okno. Może kiedyś wypatrzę przez nie właśnie TEN samochód, który przejedzie przez bramę schroniska i zabierze mnie do mojego nowego domu? Może, kto wie?
 
Jak może zauważyliście, mam piękne oko, o fascynującej, lekko bursztynowej barwie. Piękne, ale tylko jedno. Z tego względu, z uwagi na ograniczone pole widzenia, będę wymagać od Was troszkę większej troski i uwagi w obsługiwaniu mojej, hm, ślepej strony. Nic takiego, po prostu należy unikać gwałtownych gestów i bodźców, bym się nie płoszył. Uspokajająca ręka na moim grzbiecie i sygnał „stary, jestem z Tobą” na pewno odpędzi wszelkie strachy. Chciałbym jeszcze na koniec podkreślić moje dwie super cechy: mianowicie lubię czesanko (a nie każdy kot to akceptuje) i nadam się do domu, gdzie są już inne zwierzaki. Psów się nie boję, a koty akceptuję jako towarzyszy zabawy.
 
Mnie to się zdaje, że jestem super fajny kot. Tyle powiem. Będę szczęśliwy, jeśli mnie przygarniesz i pokochasz.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

KELDA

KOTKA KELDA OK. 6 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
WETERYNARIA

Krótka ściąga:
 - ufna i przylepna
 - pozytywnie reaguje na inne koty
 - z uwagi na cukrzycę wymaga bezwzględnego przestrzegania diety
 - pomimo ślepoty doskonale sobie radzi
 - testy FIV i FELV negatywne
 - adopcja możliwa po konsultacji z lekarzem weterynarii

 Hej, nazywam się Kelda, Gruba Kelda. Jestem właścicielką mocno zaokrąglonego korpusu, króciutkich łapek, drobnego łebka i puchatego, acz krótkiego ogona. Takie mam sobie te proporcje, troszkę sfiksowane może, ale przez to urocze.
 
Jestem też niestety posiadaczką choroby zwanej cukrzycą. Jak mnie tu kurują, to więcej opowie Wam tu nasza pani doktor, ja mogę tylko zaznaczyć, że na tę chwilę mój stan nie wymaga podawania insuliny, za to absolutnie trzeba przestrzegać odpowiedniej dla mnie diety. Inaczej mój stabilny stan się pogorszy, a do tego nie możemy dopuścić. Prawda? No właśnie. Kłopocik drobny mam też z moimi oczami. No, drobny, jak drobny – ja nie widzę po prostu. Z tym, że ja sobie doskonale z tą przypadłością radzę, świetnie ogarniam przestrzeń, nie wykazuję lęku, nie chowam się ani nic. Nawet drapak skolonizowałam, jak widzicie, i jeśli tam nawet nastąpiło jakieś zachwianie równowagi z mojej strony, to raczej z powodu nadmiaru ciałka kochanego i łapeczek zbyt krótkich niż z powodu ślepoty.
 
Tak z charakteru to ja jestem przecudnym serduszkiem wprost do kochania. Grzecznie i posłusznie instaluję się w transporterze. Na rączkach lokuję się bardzo chętnie. Całusy, głaski i pieszczoty przyjmuję z chęcią i ochotą. Na inne koty powinnam reagować pozytywnie – spędziłam dobre pół godziny w malutkim pomieszczeniu z moją koleżanką Maladictą i słowo honoru – byłam bardzo cywilizowaną współlokatorką. Żadnego stroszenia ogona, warczenia czy syczenia, no naprawdę nic.
 
Słuchajcie, siedzę tu już od pół roku i tak szczerze, to już bym się stąd z chęcią wylogowała do jakiegoś odpowiedzialnego, serdecznego domu, do gościnnych kolan wieczorami, do rąk głaskających po miękkim grzbieciku, do tych wszystkich rzeczy, o których marzy bezdomny kot w schronisku. Bym była wdzięczna ogromnie za spełnienie tego marzenia…

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

GWIAZDKA

KOTKA GWIAZDKA OK. 9 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
 - dorodna kotka o zrównoważonym usposobieniu
 - bardzo łagodna
 - bez problemu daje się brać na ręce
 - testy FIV i FELV: negatywne

 

Dzień dobry, mam na imię Gwiazdka i to w tej chwili jedyne, co mi pozostało po dawnym życiu.

Przebywam w schronisku od sierpnia. Moja dotychczasowa opiekunka nie mogła się już mną zajmować i tak niestety trafiłam tutaj. Nie powiem, kawał dorodnego (i ciężkiego!) futra ze mnie, dużo mam ciałka do noszenia i kochania.
Poza tym skromna i niewymagająca dziewczyna ze mnie. Co prawda moja dawna opiekunka mówiła, że podobno nie przepadam za dziećmi, ale tu w schronisku dałam się poznać raczej jako ufna, delikatna i pełna wdzięku kotka, więc nie wykluczam, że dla rozsądnej, empatycznej młodej osoby mogłabym być fajną, codzienną towarzyszką.
Bardzo uprzejmie poproszę o takich ludzkich przyjaciół, żeby tu przyszli i zaopiekowali się mną. Takich, co to łapa w łapę ze mną będą szli przez życie. Jestem dobrze wychowaną, życzliwą światu kocią osobą. Bardzo proszę, by ktoś to zauważył i docenił! Odwdzięczę się czułym mruczeniem i ogrzeję kolana swoim niemałym kocim puchatym tyłkiem. Tylko wpadnij mnie poznać. Bardzo niecierpliwie na to czekam.
Pozdrawiam, Gwiazdka
 
Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

OLIWKA

KOTKA OLIWIA OK. 4 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO
 
 
“Mówią tu na mnie Oliwka i choć w życiu nie widziałam oliwek, to ponoć mam takie oliwkowe oczy, hipnotyzujące i mądre. W papierach mam też drugie imię – Otylia, że to niby znaczy wojowniczka. No z tym to się zgadzam w 100%. Świetnie sobie radziłam jako dokarmiana kotka wolno bytująca, aż w 2015 roku jakiś człowiek z samochodem na mnie wpadł.Ta przeklęta kraksa z autem spowodowała, że mam częściowo uszkodzony rdzeń kręgowy i nie kontroluję wypróżniania, czyli mówiąc wprost – jeśli zrobię wam kupę na dywanie, nie możecie mieć do mnie pretensji. To naprawdę nie ode mnie zależy. Ciężko mi też ubrać pieluchę, bo w wypadku straciłam ogon, ale może dałabym się namówić na to w warunkach domowych. Z dobrych wieści to powiem wam, że wypadek nie wpłynął znacząco na moją motorykę. Uwielbiam spacery, instynkt łowny aktywizuje mi się na widok ptaka czy muchy no i świetnie chodzę na szelkach. W tym to jestem totalną gwiazdą. Ludzie ze schroniska są tacy tym zachwyceni, że zabierają mnie na wszystkie niemal akcje promocyjne, gdzie nie straszny mi przejazd samochodem, tłum ludzi, czy otwarta przestrzeń. Dzięki temu pomogłam znaleźć domy wielu moim psim i kocim kompanom. Chyba zgodzicie się więc, że teraz czas na mnie? Siedząc tak i obserwując świat z tej kociej klatki stwierdzam, że lubię ludzi. Nie na tyle, by pakować im się na kolana czy o zgrozo pozwolić się nosić i głaskać kiedy i gdzie tylko sobie wymyślą, ale lubię pieszczoty i głaski i często sama się ich zdecydowanie domagam. Tylko miej człowieku trochę wyczucia i jak machnę ci łapą ostrzegawczo, to wiedz, że już wystarczy. Inne koty mnie trochę denerwują, fukam na nie, ale nie rzucam się, bo przecież mam swoją godność. Psy to zło – ale nie patyczkuję sie z nimi, cios w nos i relacje ustawione. W sumie to tyle w swoim krótkim życiu przeżyłam i tak szybko adaptuję się do nowych warunków, że pewnie odnalazłabym się zarówno w domu z ogrodem, jak i w mieszkaniu, gdzie część czasu musiałabym być w kojcu. Jeśli macie jakąś willę w Hiszpanii lub innym ciepłym kraju, jadę w ciemno, bo uwielbiam się wygrzewać, tarzać w piachu, podgryzać trawkę i leniuchować w słońcu. Ale tak zupełnie poważnie, to szukam po prostu kochającego domu i człowieka, który ma wielkie serce do zwierzaków, dla których los i inni ludzie nie byli łaskawi. Zapraszam do schroniska, znajdziecie mnie w biurze.”
Pozdrawiam, Oliwka.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
Adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.

KACPEREK

KOCUR “KACPEREK” OK. 3 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
WOLIERA
 
“Dzień dobry,
mam na imię Kacperek. Jestem dość młodym, około 3-letnim kotem, o ciekawym umaszczeniu i zabawną czarną plamką przy nosku. Trafiłem tu w maju 2017 roku, więc już ponad pół roku tu siedzę. Początkowo bardzo byłem wycofany, patrzyłem na ludzi z górnych półek woliery i w ogóle mowy nie było, żebym się integrował. Ale mi przeszło, w końcu ile można się boczyć i izolować? Najpierw zwabiły mnie smakołyki i przysmaczki, a teraz to już i tego nie trzeba. Daję się chętnie głaskać, bez problemu wszedłem do transportera, podczas sesji byłem zaciekawiony i podekscytowany. Z kotami w wolierze mam poprawne relacje, z lekką tendencją do dominacji. Ogólnie – okrzepłem, zmężniałem, przytyłem, przepracowałem swoje lęki i teraz to już nic, tylko tego nowego domu szukać. Czy mam na niego szansę jeszcze przed nastaniem tutaj tej kaszubskiej, srogiej zimy? Oby, bardzo sobie tego życzę. Czekam na Was w kociej wolierze!” Pozdrawiam, Kacperek.
(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

GAMMA

KOTKA GAMMA Ok. 2 LATA
SZCZEPIENIA P. CHOROBOM ZAKAŹNYM: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO
 
“Dzień Dobry!
mieszkam w schroniskowym biurze, ale nie znajdziecie mnie w klatce. Jestem kocim wolnym duchem i przechadzam się swobodnie po budynku i wkoło niego. Szczególnie upatrzyłam sobie pokój wolontariuszy, bo na niczym tak wygodnie mi się nie leży, jak na ciuchach i torbach, które tam zostawiają. Poza tym mogę tam liczyć na głaski i przytulanki, co bardzo lubię, bo absolutnie nie jestem dziką kotką. Wręcz przeciwnie, daję się brać na ręce ( o ile oczywiście nie planuję w danej chwili pilnej eksploracji terenu) i głośno mruczę. Chętnie znajdę prawdziwy dom, ale – uwaga! – mieszkanie w bloku to nie dla mnie. Dom z ogrodem w bezpiecznej okolicy, z możliwością wychodzenia, o tak, to byłoby super! Jeśli ktoś z Was miałby taką możliwość, to chętnie się przeprowadzę.” Pozdrawiam, Gamma.

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.