Informujemy, że do naszego Schroniska trafiają z terenu Gdańska tylko wolnobytujące koty chore i potrącone. Zapraszamy do ich adopcji mając jednocześnie świadomość, że są to zwierzęta po przejściach często nie w pełni sprawne. Z naszej strony zapewniamy, że dokładamy wszelkich starań aby koty szybko wracały do pełni sił.

MICEK

KOCUREK MICEK OK. 12 M-CY 616093900964001
KASTRACJA: TAK
SZCZEPIENIA: TAK
BIURO

Szybka ściąga:
- trafił do schroniska po wypadku komunikacyjnym
- pomimo utarty łapki sprawny ruchowo
- dystans do ludzi, trzeba zapracować na jego zaufanie
- adopcja po konsultacji z lekarzem weterynarii

Witam,
 
Do schroniska trafiłem pod koniec kwietnia tego roku.
Niestety miałem pecha i nie udało mi się uniknąć nadjeżdżającego auta.
 
W wyniku doznanego urazu musiano mi usunąć tylną łapkę ponieważ pomimo starań nie było szansy na jej uratowanie.
Rana się już zabliźniła i całkiem nieźle daję sobie radę.
 
Niech Was nie zmylą te statyczne zdjęcia z sesji zdjęciowej. Gdyby nie ubrane szelki to w życiu nie udałoby im się zrobić ani pół fotki, gdyż udaje mi się na tych trzech łapkach osiągać całkiem niezłe prędkości.
 
Zresztą na sesję też poczekałem trochę czasu, gdyż nadal nie jestem typem przytulaka i miziaka, chociaż muszę uczciwie przyznać, że dzięki pomocy min. wolontariuszek zrobiłem w tym zakresie już i tak znaczące postępy.
Inaczej zresztą nie byłoby mowy o jakiś tam zdjęciach.
 
Wiem, że dom jest mi potrzebny i pewnie byłoby mi znacznie lepiej niż w tej klatce, ale do tej pory nie znalazł się nikt kto chciałby spróbować się ze mną dogadać i zabrać stąd.
Może teraz to się zmieni. Może ktoś dostrzeże we mnie pięknego, choć doświadczonego przez los kota.
Czekam

SHILLI

KOTKA SHILLI OK. 7 LAT 616093900977165 (K11/20)
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
WOLIERA

Krótka ściąga:
- trafiła do schroniska po zmarłym opiekunie
- przyjazna, ale niezależna; sama wyznacza granice poufałości
- nie polecana do domu z dziećmi

 
Dzień dobry wszystkim, mam na imię Shilli!
Ogólnie to sądziłam, że Promyk będzie dla mnie jedynie stacją przesiadkową między starym życiem a nowym, ale nie do końca wszystko poszło po mojej myśli. Zasiedziałam się, wbrew własnym planom i woli. Częściowo z powodu tego paskudnego wirusa, co zaatakował dwunożnych i na klucz pozamykał wszystko na całym świecie, ale nie tylko – o czym za chwilę.
 
Jestem kotką, co widzicie na zdjęciach, wyjątkowo urodziwą i efektowną. Niestety (co także widać) nadmiar utytą. No co, podobno wszyscy przybrali na tej kwarantannie, to i mnie się mogło przydarzyć. Liczę, że w nowym domu będę miała szansę spalić trochę kalorii i czerpać korzyści z prawidłowej kociej diety, by odzyskać tzw. „bikini body”.
 
Jaki mam charakter, zapytacie? Już spieszę z odpowiedzią. Jestem kontaktowa i chętnie zaczepiam dwunożnych, starając się zwrócić ich uwagę i nawiązać relację. Chętnie poddaję się pieszczotom i głaskaniu, ale uwaga: do czasu! To ja wyznaczam granice i jeśli ktoś ich nie respektuje, po prostu dostanie ode mnie łapą, i to dość zdecydowanie. Z tego też względu polecam się uwadze osób doświadczonych w opiece nad kotami i umiejących czytać odpowiednie sygnały. Do domu z dziećmi, szczególnie małymi, niespecjalnie się nadaję. Nie jestem typem wiecznego miziaka i pluszaka przytulanki. No nie. Jako kotka dość reaktywna i pobudliwa, wolałabym też warunki zapewniające mi raczej spokój niż nadmiar bodźców.
Jestem przekonana, że po świecie chodzi wiele osób, które potrafią docenić kocią niezależność i pokochać mnie taką, jaka jestem.
 
Pozdrawiam i czekam na Was w schronisku
Shilli

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

BALBINEK

KOCUR BALBINEK OK. 4 LATA (K22/20)
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
 
- grubasek i spokojny kanapowiec
- miłość do człowieka wprost proporcjonalna do wagi
- w schronisku osowiały i smutny
- testy FIV pozytywny, FELV negatywny
- adopcja po konsultacji z lek.wet.

 
Dzień dobry wszystkim, jestem Balbinek.
 
Sam bym się tak nie przechwalał (bo ja koci skromniś jestem), ale skoro tak o mnie mówią, to powtórzę: podobno wybitnej urody ze mnie kot. Spory, dorodny, o ujmującym, wyrazistym pyszczku i niebanalnym umaszczeniu, takim ciemnoszarym jak pieprz z solą, z pręgami, które w słońcu wyglądają jak posypane czymś migotliwym i świecącym. Serio, tak mówią!
 
Charakterek to ja mam na początku pełen dystansu, ale potem to już mnie do rany przyłóż. Przyjazny jestem i pełen ufności. Uwielbiam pieszczoty, całkiem fajnie czuje się na rękach, super tak sobie świat obserwować przez okno, jak Cię ktoś tak w ramionach trzyma. Lubię zwiedzać i eksplorować, w nowym pomieszczeniu czuję się swobodnie i spokojnie.
 
Co do stanu zdrowia, to muszę Was skierować do naszej pani doktor, bo sam to ja wiem niewiele, tyle tylko, że problemy z górnymi drogami oddechowymi mam (niewykluczone, że astma), no i FIV, czyli taki koci wirus braku odporności, może słyszeliście. Nic strasznego, ale trzeba nieco baczniej mi się przyglądać niż w pełni zdrowemu kotu. Tak, czy siak, zanim zdecydujesz się zabrać mnie do swojego domu, to najpierw koniecznie musisz porozmawiać ze mną ze schroniskowym lekarzem.
 
Chłopak ze mnie dojrzały, zrównoważony i przemiły, ale schronisko mnie przygnębia. Sporo śpię i jakoś tak się wycofuję, co szczególnie widać w pierwszym kontakcie. Bardzo bym pragnął opuścić te gościnne, ale jednak dla kotów niespecjalnie odpowiednie progi. Może Ty właśnie pragniesz dzielić życie z takim miłym, spokojnym i niebanalnej urody kotem, jak ja?
Jeśli tak, to zapraszam. Czekam na Ciebie w schronisku,
 
Pozdrawiam,
Balbinek

 Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

MUSTAFA

KOCUR MUSTAFA OK. 8 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
- ogromny, „srebrny” miziak
- niestety wielki łakomczuch, musi dbać o dietę
- testy FIV – pozytywny,  FELV – negatywny
- ew. adopcja poprzedzona konsultacją ze schroniskowymi lekarzami weterynarii

 
Dzień dobry Wszystkim, nazywam się Mustafa.
 
Zanim przejdę do rzeczy, koniecznie muszę zamieścić pewne dementi: otóż nie, nie jestem kotką i na pewno nie ciężarną! Owszem, słyszę tu i ówdzie, że wyglądam jak rozłożysta kanapa w angielskim salonie, dotarły też do mnie drobne drwiny, że łatwiej mnie przeskoczyć niż obejść, ale po pierwsze, jestem facetem (grubawym, to prawda), a po drugie, żarty na bok! Mój apetyt niestety faktycznie prowadzi mnie na manowce i między innymi dlatego nowego domu szukam, by ktoś wreszcie zaserwował mi porządną zdrową dietę i nie ulegał jak kapryśnemu dziecku wszystkim moim zachciankom.
 
Jestem wielkim ulubieńcem pracowników i wolontariuszy, więc może dlatego tak długo, bo już ponad 2 lata, tak się tu zasiedziałem. Ale ponieważ uroda wybitna, powierzchowność imponująca, a i charakter koci taki, uprzejmy ale niezależny, to uznałem, że mojego światła pod korcem chować nie ma co, tylko się na sesji pokazać i o nowy kochający dom się ubiegać, bo szanse na to spore. Jestem kotem spokojnym, ale z tendencją do królowania, zarządzania i ustawiania wszystkich po kątach. W żadnym wypadku nie bywam jednak agresywny, daję się brać na ręce ( o ile ktoś mnie udźwignie i nie upuści od razu, łapiąc się boleściwie w okolicach krzyża), przyjmuję też głaski i namolne całusy, najwyżej odsuwając z uprzejmą odrazą swą okrągłą kocią mordę przed niepohamowanymi czułościami. Uwielbiam obserwować otoczenie i sprawować nad całą placówką dyskretny nadzór, więc możesz być pewien, że i w naszym wspólnym domu pilnie będę obserwował okolicę. Wszystko to dla naszego bezpieczeństwa, to się samo przez się rozumie!
 
Ze spraw zdrowotnych, to poza brzuchem grubym, który zgubić trzeba koniecznie, to jeszcze muszę napisać, że jestem nosicielem wirusa FIV, czyli mam obniżoną odporność na infekcje. No i serduszko moje szwankuje co nieco, ale o tym to już więcej od naszej pani doktor usłyszycie, bo co prawda diagnozowany byłem, jakieś maszyny mnie badały, coś w tle syczało i szumiało, ale z tego co z tych dźwięków wynika, to nic nie zrozumiałem, słowa jakieś długie, obco brzmiące, to nie na moją głowę kocią jednak. Lekarzy pytajcie, bo ja nie ogarniam. Radzę sobie jednak znakomicie, tylko te kilogramy, no … nie pomagają. Dlatego szukam kogoś, kto rozsądniejszy ode mnie się okaże i o zdrowie moje zadba lepiej niż ja sam o siebie. Wierzę w ludzkość głęboko i w to, że ktoś z Was będzie chciał zawrzeć ze mną bliższą znajomość. Jestem chętny i otwarty, jakby co, i pamiętajcie, jestem tu i czekam!
 
Pozdrawiam, Mustafa.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

ERYKA

KOTKA ERYKA OK. 13 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
DOLNA WOLIERA

 Szybka ściąga
- łakomczucha
- lubi głaskanie
- adopcja po konsultacji z lekarzem weterynarii

Cześć, jestem Eryka.
Trafiłam do Schroniska już ponad rok temu w kiepskim stanie zdrowotnym.  Schroniskowe panie weterynarz miały ze mną sporo pracy i leczenie trochę trwało. Niemniej, nie jestem dziką kotką. Lubię człowieka, nie uciekam i daję się głaskać, więc mam nadzieję, że ktoś zwróci uwagę na dorosłą czarną kotkę o wyglądzie być może niezbyt atrakcyjnym wyglądzie. Szelki i transporter akceptuję.
Plan zdjęciowy, na którym byłam pierwszy raz w życiu też mnie jakoś bardzo nie przeraził, ale prawdziwym hitem były smaczki. Tak! Suszone mięsko to było to! Więc jestem taką trochę łakomczuchą i na mięsne przysmaki można mnie skusić, oczywiście podawane z umiarem, bo większości zębów już nie mam. Straciłam je  w czasie błąkania się po mieście, więc potrzebuję diety opartej na mokrej karmie. Nie jestem już kociakiem, co widać, ale mam nadzieję, że zaznam jeszcze domowego ciepła i ktoś odważy się dać mi szansę.
Jak człowieka zaakceptuję, to nawet na rękach można mnie nosić i konfliktowa nie jestem. Ciekawska za to tak, ale my koty mamy to po prostu w naturze. Jeśli zechcesz mnie odwiedzić, pytaj w biurze adopcji o kotkę „R” z dolnej woliery.
Pozdrawiam, Eryka

Opis przygotowany przez wolontariat.


Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.