Informujemy, że do naszego Schroniska trafiają z terenu Gdańska tylko wolnobytujące koty chore i potrącone. Zapraszamy do ich adopcji mając jednocześnie świadomość, że są to zwierzęta po przejściach często nie w pełni sprawne. Z naszej strony zapewniamy, że dokładamy wszelkich starań aby koty szybko wracały do pełni sił.

LINCOLN

KOCUR LINCOLN OK. 5 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:

 - spokojny, kochany pieszczoch

 - wymaga większej troskliwości, ma specjalne wymagania żywieniowe

 - testy FIV i FELV: negatywne

 - adopcja po konsultacji z lekarzem weterynarii

 


 

Dzień dobry, nazywam się Lincoln. Przebywam tutaj od końca września i choć miesiąc ledwie minął, to osobiście uważam, że nowy dom to komu, jak komu, ale mnie się szczególnie należy! Już tłumaczę dlaczego. No bo po pierwsze: strasznie, ogromnie czuły ze mnie facet. Miziak w najbardziej luksusowej, wypasionej wersji – takich „baranków” jak moje to ho, ho, ze świecą szukać. Kto Ci da takiego buziaka, jak ja? No, nikt Ci nie da! Pofatyguj się tu, to sam się przekonasz.

 Powód drugi: potrzebuję bardzo domu, który ustabilizuje mi kwestie jedzeniowe i wprowadzi dobrą, hipoalergiczną, specjalnie dobraną dla mnie kocią dietę. Cierpię bowiem na drobne, już trochę zaleczone dolegliwości dermatologiczne (drobne, mówię drobne, to że na zdjęciu nie widać, to nie jest wcale fotoszop!) i mocno tutaj podejrzewają, że to dlatego, ze ja alergik jestem i nie wszystko, co inni pałaszują mi służy. Nasze panie doktor Ci to dokładniej wyjaśnią, ja to tylko powtarzam, com tu podsłuchał.

 Prosiłbym tylko, byś się powyższym nie zraził i nie myślał, że ja jakiś schorowany jestem i kwękam co i rusz. Nie, jestem pogodnym i zadowolonym z życia kotem, a takie dolegliwości to się w domu zawsze lepiej leczą niż w schronisku, ot i co. Bardzo uprzejmie więc proszę o możliwie pilne rozważenie mojej kandydatury na domowego przyjaciela. Bardzo mnie się przyda taki dom i czyjeś troskliwe serce. Czekam na nie i pozdrawiam, Lincoln.

Opis przygotowany przez wolontariat

RADAR

KOCUR RADAR OK. 2 LATA
SZCZEPIENIA : TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
 - energiczny - bardzo ruchliwy

 - ciekawski

 - testy FIV i FELV: negatywne


 

 Cześć jestem młodym, fajnym kotem o pięknie umaszczonym szarym pręgowanym futerku. Niemały, nieduży, ot taki kompaktowy, zgrabny, w sam raz. W schronisku przebywam od lata, znaleziono mnie błąkającego się po ulicy i przywieziono tutaj.

 Jestem grzeczny, kontaktowy, przyjazny i cenię sobie kontakt z człowiekiem. Mam też dużą potrzebę ruchu, co udowodniłem podczas sesji. Na planie to mi się kompletnie siedzieć nie chciało! Najchętniej to bym zwiedził to ich fotostudio i na podłodze się potarzał, obracając się wokół własnej osi jak radar (stąd moje imię!), kąty wszystkie powąchał. Szelki mi nałożono, bo zwiewałem z planu co i rusz!

 Tak ogólnie to bardzo uroczy i cywilizowany ze mnie gość  – wchodzę grzecznie do transportera, daję się brać na ręce, lubię pieszczoty, więc powinienem szybko i bezproblemowo odnaleźć się w Twoim domu. Będę fajnym kumplem, to Ci mogę obiecać, pod warunkiem, że Ty obiecasz kochać mnie i troszczyć się o mnie. Będę tu na Ciebie czekać, aż przyjdziesz. Pozdrawiam, Radar.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska.

 

GWIAZDKA

KOTKA GWIAZDKA OK. 9 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
 - dorodna kotka o zrównoważonym usposobieniu
 - bardzo łagodna
 - bez problemu daje się brać na ręce
 - testy FIV i FELV: negatywne

 

Dzień dobry, mam na imię Gwiazdka i to w tej chwili jedyne, co mi pozostało po dawnym życiu.

Przebywam w schronisku od sierpnia. Moja dotychczasowa opiekunka nie mogła się już mną zajmować i tak niestety trafiłam tutaj. Nie powiem, kawał dorodnego (i ciężkiego!) futra ze mnie, dużo mam ciałka do noszenia i kochania.
Poza tym skromna i niewymagająca dziewczyna ze mnie. Co prawda moja dawna opiekunka mówiła, że podobno nie przepadam za dziećmi, ale tu w schronisku dałam się poznać raczej jako ufna, delikatna i pełna wdzięku kotka, więc nie wykluczam, że dla rozsądnej, empatycznej młodej osoby mogłabym być fajną, codzienną towarzyszką.
Bardzo uprzejmie poproszę o takich ludzkich przyjaciół, żeby tu przyszli i zaopiekowali się mną. Takich, co to łapa w łapę ze mną będą szli przez życie. Jestem dobrze wychowaną, życzliwą światu kocią osobą. Bardzo proszę, by ktoś to zauważył i docenił! Odwdzięczę się czułym mruczeniem i ogrzeję kolana swoim niemałym kocim puchatym tyłkiem. Tylko wpadnij mnie poznać. Bardzo niecierpliwie na to czekam.
Pozdrawiam, Gwiazdka
 
Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

OLIWKA

KOTKA OLIWIA OK. 4 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO
 
 
“Mówią tu na mnie Oliwka i choć w życiu nie widziałam oliwek, to ponoć mam takie oliwkowe oczy, hipnotyzujące i mądre. W papierach mam też drugie imię – Otylia, że to niby znaczy wojowniczka. No z tym to się zgadzam w 100%. Świetnie sobie radziłam jako dokarmiana kotka wolno bytująca, aż w 2015 roku jakiś człowiek z samochodem na mnie wpadł.Ta przeklęta kraksa z autem spowodowała, że mam częściowo uszkodzony rdzeń kręgowy i nie kontroluję wypróżniania, czyli mówiąc wprost – jeśli zrobię wam kupę na dywanie, nie możecie mieć do mnie pretensji. To naprawdę nie ode mnie zależy. Ciężko mi też ubrać pieluchę, bo w wypadku straciłam ogon, ale może dałabym się namówić na to w warunkach domowych. Z dobrych wieści to powiem wam, że wypadek nie wpłynął znacząco na moją motorykę. Uwielbiam spacery, instynkt łowny aktywizuje mi się na widok ptaka czy muchy no i świetnie chodzę na szelkach. W tym to jestem totalną gwiazdą. Ludzie ze schroniska są tacy tym zachwyceni, że zabierają mnie na wszystkie niemal akcje promocyjne, gdzie nie straszny mi przejazd samochodem, tłum ludzi, czy otwarta przestrzeń. Dzięki temu pomogłam znaleźć domy wielu moim psim i kocim kompanom. Chyba zgodzicie się więc, że teraz czas na mnie? Siedząc tak i obserwując świat z tej kociej klatki stwierdzam, że lubię ludzi. Nie na tyle, by pakować im się na kolana czy o zgrozo pozwolić się nosić i głaskać kiedy i gdzie tylko sobie wymyślą, ale lubię pieszczoty i głaski i często sama się ich zdecydowanie domagam. Tylko miej człowieku trochę wyczucia i jak machnę ci łapą ostrzegawczo, to wiedz, że już wystarczy. Inne koty mnie trochę denerwują, fukam na nie, ale nie rzucam się, bo przecież mam swoją godność. Psy to zło – ale nie patyczkuję sie z nimi, cios w nos i relacje ustawione. W sumie to tyle w swoim krótkim życiu przeżyłam i tak szybko adaptuję się do nowych warunków, że pewnie odnalazłabym się zarówno w domu z ogrodem, jak i w mieszkaniu, gdzie część czasu musiałabym być w kojcu. Jeśli macie jakąś willę w Hiszpanii lub innym ciepłym kraju, jadę w ciemno, bo uwielbiam się wygrzewać, tarzać w piachu, podgryzać trawkę i leniuchować w słońcu. Ale tak zupełnie poważnie, to szukam po prostu kochającego domu i człowieka, który ma wielkie serce do zwierzaków, dla których los i inni ludzie nie byli łaskawi. Zapraszam do schroniska, znajdziecie mnie w biurze.”
Pozdrawiam, Oliwka.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
Adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.

PANDEK

KOCUR “PANDEK” OK. 6 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
WOLIERA

Krótka ściąga:
-         przyjazny miziak
-         spokojny i bardzo cierpliwy
-         stosunek do innych kotów: pozytywny
-         testy FIV/FELV: negatywne

“Cześć! Jestem szczerym i bezpośrednim kotem i w bawełnę owijał nie będę: szukam ciepłej, altruistycznej osoby, która chciałaby pomóc potrzebującemu kotu. Takiej, co patrzy sercem, a potem dopiero oczami. Szukam kogoś, kto po prostu pragnie przyjaciela na deszczowe popołudnia i zimowe wieczory. I wie, że taki przyjaciel niekoniecznie musi być młody i śliczny, i że przyjaźń i oddanie mierzy się nie potarganym futerkiem czy zakatarzonym noskiem, a po prostu – sercem.
Moja historia to smutny banał samotnego kota. Mówią, że pochodzę gdzieś z Jasienia, i to już prawie rok, jak trafiłem tu na leczenie. Byłem w złym stanie, chory i zmęczony. Mówią, że być może byłem wolnobytującym kotem, ale na ile to bytowanie było rzeczywiście “wolne”, to nie jestem pewny. Może przedtem zostałem wyrzucony, albo się zgubiłem? I już nikt mnie nie odnalazł? Co by nie mówić, w pomieszczeniu zamkniętym zachowuję się jak domowy kot. Jestem niezwykle serdecznym, przylepnym i miziastym stworzeniem. Strzelam baranki, jak tylko przybliżysz głowę. Bez problemu wchodzę do transportera, można mi nałożyć szelki, dam się też wziąć na ręce, choć to ostatnie akurat, przyznam, bez większego entuzjazmu. Bardzo grzecznie i cierpliwie znoszę też zabiegi pielęgnacyjne, przede wszystkim czyszczenie noska. Cierpię bowiem na przewlekły nieżyt dróg nosowych, na tyle długo trwający, że mam podobno już zwyrodnieniowe zmiany w obrębie nosa. Zresztą, więcej na ten temat powie Ci nasza Pani Doktor. To smarkanie i kichanie pewnie będzie mi już towarzyszyć do końca moich dni, ale w domu jakoś chyba łatwiej będzie przypilnować tych moich nieszczęsnych smarków.
Obecnie mieszkam w wolierze i choć nie narzekam na brak kociego towarzystwa (dobrze żyję z moimi pobratymcami), to jestem, kurczę, samotny. Brak mi człowieka. Takiej ręki co przytuli, dobrej karmy nasypie, nosek wytrze, podrapie za uszkiem. Mam już swoje lata, sporo przeszedłem, chciałbym wytchnienia i spokojnego życia u kogoś fajnego, kto mnie pokocha. Wolontariuszki są nawet ok, ale to jednak nie to, co prawdziwy Dom. No, nie to.” Pozdrawiam, Pandek.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska.

ESTER

KOTKA ESTER OK. 6 LAT
STERYLIZACJA: TAK
SZCZEPIENIA:TAK
BIURO
(TESTY : FIV -FELV UJEMNE)
 
“Prosi kot i prosi, i doprosić się nie może. Mówiłam moim wolontariuszkom, żeby napisały o mnie wreszcie parę słów. A one na to, że wciąż myślą. Że zdania do kupy składają.  Że to nie tak łatwo, kiedy się kocha (niby mnie),  że uczucia przytrzymują uparte pióro w miejscu i nic spod niego wyjść nie chce.
 
 
Ech, sentymentalne niezdary! Nic to, kazał pan, musiał sam. Kot się zbierze, kot pomyśli, kot sam napisze. Więc tak: mam na imię Ester, ale Niezdary tytułują mnie Królową. Nie, wcale nie dlatego, bym była dominująca i lubiła rządzić. Jestem dość płochliwa, a od innych kotów zbierałam raczej cięgi niż przyjmowałam hołdy.  Jest natomiast we mnie coś królewskiego, wiecie, w sensie godności. Coś w spojrzeniu, w postawie, co wymusza szacunek i podziw. Niezdary mówią, że ilekroć wchodziły do woliery (gdzie przebywałam przez ostatnie dwa lata), to przede wszystkim widziały mnie, moją intensywną osobowość i uważne spojrzenie.  Dziś juz nie przebywam w wolierze. Mieszkam w biurze, ale żeby mogło do tego dojść trzeba było dwóch lat pracy nade mną. Pracy nad moim strachem, przełamywaniem obaw, łagodzeniem rozdrażnienia i nerwowości.
 
 
Jaka jestem? Niezdary twierdzą, że bardzo inteligentna i spostrzegawcza. Kocham asystować człowiekowi we wszelkich jego aktywnościach.  Czegokolwiek by dziewczyny w wolierze nie robiły – byłam i patrzyłam. Zmieniają posłanka na nowe, czyste i świeże?  Bardzo interesujące, od razu przetestuję.  Robią nowe klapki z wykładziny do domków? Pomogę, chętnie pomogę!  Nowy drapak przyniosły? Melduję się jako pierwsza!  Przy całej mojej inteligencji jestem tez wrażliwa i delikatna. Ustępuję przed prostacką przemocą, więc wolierowe zabijaki miały na mnie używanie.
 
 
Bardzo zależy mi na kontakcie z człowiekiem. Kiedy ktoś podchodzi do mojej klatki, zaraz ożywiam się, wstaję, ocieram łebkiem o pręty. Uwielbiam być głaskana. Nie znoszę jednak przymusu i obawiam się niespodziewanych gestów. Ruszysz ręką za szybko – mogę zinterpretować to jako zagrożenie i pacnąć łapką.  Raczej nie weźmiesz mnie na ręce, chyba, że delikatnie wsuniesz dłonie pod łapki, by przesunąć  mnie z miejsca na miejsce.  Na razie nie dam sobie nałożyć szelek, a weź zapomnij o tym paskudztwie! Do transportera wejdę, ale proszę nie zmuszaj mnie, raczej nakłoń jakimś smaczkiem, czułą perswazją, albo podstępem. Zupełnie dobrze znoszę zabiegi weterynaryjne – golenie łapki i pobieranie krwi do badań. Żadnych pisków, wrzasków, słowo honoru. Ma się w końcu tę godność, nie? Co do zabawy, to może nie uwierzysz -  dopiero się tego uczę. Ale jestem na dobrej drodze i czuję, że bieganie za wędką i toczenie łapką piłeczki może być fajna przygodą.
 
 
Jakiego domu potrzebuję? Przede wszystkim bez innych zwierząt. Nie lubię innych kotów. Psów nie znam, a przy mojej ponadnormatywnej wrażliwości na nowe bodźce może okazać się, że nigdy takiego nie zaakceptuję. Prosiłabym też o dom bez małych dzieci. To za duży żywioł, a ja potrzebuję spokoju, cierpliwości i wyciszenia. Sensowna i odpowiedzialna osoba w wieku nastoletnim – to juz prędzej.  Sugeruję – dla mojego komfortu i Twojej odpowiedzialnej decyzji nastaw sie na kilkukrotne wizyty zapoznawcze, by zyskać moje pełne zaufanie.  Jeśli potrzebujesz pomocy lub masz pytanie, zapytaj proszę którejś z Niezdar. Są jakie są, ale naprawdę mnie znają i kochają.  I podobnie jak ja, marzą o  Najlepszym Domu na Świecie dla mnie. Może właśnie  to Twój Dom?” Pozdrawiam, Ester.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

KACPEREK

KOCUR “KACPEREK” OK. 3 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
WOLIERA
 
“Dzień dobry,
mam na imię Kacperek. Jestem dość młodym, około 3-letnim kotem, o ciekawym umaszczeniu i zabawną czarną plamką przy nosku. Trafiłem tu w maju 2017 roku, więc już ponad pół roku tu siedzę. Początkowo bardzo byłem wycofany, patrzyłem na ludzi z górnych półek woliery i w ogóle mowy nie było, żebym się integrował. Ale mi przeszło, w końcu ile można się boczyć i izolować? Najpierw zwabiły mnie smakołyki i przysmaczki, a teraz to już i tego nie trzeba. Daję się chętnie głaskać, bez problemu wszedłem do transportera, podczas sesji byłem zaciekawiony i podekscytowany. Z kotami w wolierze mam poprawne relacje, z lekką tendencją do dominacji. Ogólnie – okrzepłem, zmężniałem, przytyłem, przepracowałem swoje lęki i teraz to już nic, tylko tego nowego domu szukać. Czy mam na niego szansę jeszcze przed nastaniem tutaj tej kaszubskiej, srogiej zimy? Oby, bardzo sobie tego życzę. Czekam na Was w kociej wolierze!” Pozdrawiam, Kacperek.
(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

GAMMA

KOTKA GAMMA Ok. 2 LATA
SZCZEPIENIA P. CHOROBOM ZAKAŹNYM: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO
 
“Dzień Dobry!
mieszkam w schroniskowym biurze, ale nie znajdziecie mnie w klatce. Jestem kocim wolnym duchem i przechadzam się swobodnie po budynku i wkoło niego. Szczególnie upatrzyłam sobie pokój wolontariuszy, bo na niczym tak wygodnie mi się nie leży, jak na ciuchach i torbach, które tam zostawiają. Poza tym mogę tam liczyć na głaski i przytulanki, co bardzo lubię, bo absolutnie nie jestem dziką kotką. Wręcz przeciwnie, daję się brać na ręce ( o ile oczywiście nie planuję w danej chwili pilnej eksploracji terenu) i głośno mruczę. Chętnie znajdę prawdziwy dom, ale – uwaga! – mieszkanie w bloku to nie dla mnie. Dom z ogrodem w bezpiecznej okolicy, z możliwością wychodzenia, o tak, to byłoby super! Jeśli ktoś z Was miałby taką możliwość, to chętnie się przeprowadzę.” Pozdrawiam, Gamma.

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.