Informujemy, że do naszego Schroniska trafiają z terenu Gdańska tylko wolnobytujące koty chore i potrącone. Zapraszamy do ich adopcji mając jednocześnie świadomość, że są to zwierzęta po przejściach często nie w pełni sprawne. Z naszej strony zapewniamy, że dokładamy wszelkich starań aby koty szybko wracały do pełni sił.

SASZA

SZASZA OK. 4 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
WOLIERA A

Krótka ściąga:
 - przemiły, spragniony uwagi i pieszczot kocur
 - w schronisku usunięto mu pozostałości gałki ocznej
 - zrobił tutaj ogromny postęp w socjalizacji
 - testy FELV, FIV negatywne

 
Dzień dobry, mam na imię Sasza i jestem najbardziej ekstrawertycznym i kontaktowym kotem na świecie. Tak przynajmniej tu mówią. Co prawda wyłowiłem też uchem takie określenia jak „namolny”, ale tak twierdzą tylko ci, co nie rozumieją prawdziwej, spontanicznej kociej miłości!
 
Z tym, że muszę zaznaczyć, że nie od samego początku taki byłem. Jak tu przyjechałem, to człowieka traktowałem ze sporym dystansem i wcale mi nie spieszno było nawiązywać jakieś głębsze znajomości, o więzach emocjonalnych nie mówiąc. No, ale przyszedł czas, że mi się odmieniło i od kilku tygodni to ja jestem miziak zawołany. Nie odstępuję człowieków na krok, łażę za nimi po wolierze i towarzyszę we wszystkim , co te tajemnicze dwunożne istoty tam robią. Szczególnie upodobałem sobie sytuację, w których wskakuję na otwierany daszek kocich domków, podczas gdy wolontariusze sprawdzają, co tam w środku słychać. Nieważne, że daszek stromy, że pazurami muszę się go trzymać, przecież zawsze można w tej pozycji sprzedać baranka temu, kto się nawiesza nad wnętrzem domku. To chyba właśnie w takiej sytuacji usłyszałem to niesprawiedliwe słowo, com je wymienił na początku. „Namolny”, o!
 
Kozak taki to ja jestem jednak głównie w wolierze. Przynajmniej na razie. Nowe pomieszczenie i nowe warunki to dla mnie trochę stresik, co może widzicie na zdjęciach. No przyznam się szczerze, że trochę miauczałem z tych nerwów, bo to panie, zapachy inne, ludzie inni, pomieszczenie nowe, to sobie dodawałem otuchy choć tak. Więc warto wziąć pod uwagę, że w nowym domu mogę na początku drzeć trochę paszczę tak profilaktycznie, więc jak lubisz nieme koty, to ja nie bardzo się nadam. Poza tym jednak jestem serio gotowy na wejście do nowej rodziny: grzeczny, sympatyczny, bez problemu wchodzę na ręce, świetnie się bawię z człowiekiem wędkami i piórkami, transporter nie stanowi dla mnie żadnej traumy, na luzie i bez stresu tam wchodzę.
 
Chciałbym znaleźć dom, który doceni to, jak bardzo jestem uczuciowy. Szukam kogoś, kogo nie znudzę i nie zmęczę. Kto mi odpowie miłością na moje zaangażowanie. Kto mi czas poświęci, na rozmowy, na pieszczoty, na zabawy i na inne takie. Znasz kogoś takiego? Jak tak, to wyślij go tu do mnie proszę.
 
 
Pozdrawiam,
Sasza

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

LORI

KOCUR LORI OK. 6 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
 - spory, misiowaty, spokojny kot
 - na jego sympatię trzeba trochę zapracować
 - testy FIV i FELV ujemne

 
Cześć, mam na imię Lori i co zapewne widzicie – jestem kotem. Mam też jednak w sobie coś z burego misia z borów – spory gabaryt, niedźwiedziowaty wygląd i spokojną godność kolesia, który zna swoją wartość.
 
Jestem spokojny i sympatyczny, ale nie nawiązuję nowych znajomości tak szybko i z kim się da. Muszę zaufać. Pilnuję swoich granic i jeśli ktoś w mojej opinii je przekracza to wyraźnie oznajmuję, że hola, hola, człowieku, pytałeś mnie może o zdanie? Bywam uległy i łagodny, ale do czasu, wiele rzeczy akceptuję, ale to nie znaczy, że pod tym wszystkim nie kryje się silny, dominujący facet, który jak trzeba strzec będzie swojego terytorium.
 
A jednak, mam tu duże grono fanów i wielbicieli, i wśród pracowników, i pośród wolontariuszy. Oni wiedzą, jak ciekawą osobowością i nietuzinkowym kotem jestem. Dlatego im ufam – rozumiemy się, jest sztama, szacunek i zrozumienie. Liczę, że oni właśnie opowiedzą Ci na miejscu najlepiej, jaki ze mnie fantastyczny gość.
 
Co do zdrowia, to trafiłem tu z kocim katarem, obecnie czuję się już dobrze, ale czasem jeszcze czuć, że coś mi w nosie furczy i oczka trochę łzawią. Dlatego też chętnie doleczyłbym te dolegliwości w nowym domu. Liczę, że taki wkrótce się znajdzie.
 
 
Pozdrawiam,
Lori

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska.

MUSTAFA

KOCUR MUSTAFA OK. 8 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
- ogromny, „srebrny” miziak
- niestety wielki łakomczuch, musi dbać o dietę
- testy FIV – pozytywny,  FELV – negatywny
- ew. adopcja poprzedzona konsultacją ze schroniskowymi lekarzami weterynarii

 
Dzień dobry Wszystkim, nazywam się Mustafa.
 
Zanim przejdę do rzeczy, koniecznie muszę zamieścić pewne dementi: otóż nie, nie jestem kotką i na pewno nie ciężarną! Owszem, słyszę tu i ówdzie, że wyglądam jak rozłożysta kanapa w angielskim salonie, dotarły też do mnie drobne drwiny, że łatwiej mnie przeskoczyć niż obejść, ale po pierwsze, jestem facetem (grubawym, to prawda), a po drugie, żarty na bok! Mój apetyt niestety faktycznie prowadzi mnie na manowce i między innymi dlatego nowego domu szukam, by ktoś wreszcie zaserwował mi porządną zdrową dietę i nie ulegał jak kapryśnemu dziecku wszystkim moim zachciankom.
 
Jestem wielkim ulubieńcem pracowników i wolontariuszy, więc może dlatego tak długo, bo już ponad 2 lata, tak się tu zasiedziałem. Ale ponieważ uroda wybitna, powierzchowność imponująca, a i charakter koci taki, uprzejmy ale niezależny, to uznałem, że mojego światła pod korcem chować nie ma co, tylko się na sesji pokazać i o nowy kochający dom się ubiegać, bo szanse na to spore. Jestem kotem spokojnym, ale z tendencją do królowania, zarządzania i ustawiania wszystkich po kątach. W żadnym wypadku nie bywam jednak agresywny, daję się brać na ręce ( o ile ktoś mnie udźwignie i nie upuści od razu, łapiąc się boleściwie w okolicach krzyża), przyjmuję też głaski i namolne całusy, najwyżej odsuwając z uprzejmą odrazą swą okrągłą kocią mordę przed niepohamowanymi czułościami. Uwielbiam obserwować otoczenie i sprawować nad całą placówką dyskretny nadzór, więc możesz być pewien, że i w naszym wspólnym domu pilnie będę obserwował okolicę. Wszystko to dla naszego bezpieczeństwa, to się samo przez się rozumie!
 
Ze spraw zdrowotnych, to poza brzuchem grubym, który zgubić trzeba koniecznie, to jeszcze muszę napisać, że jestem nosicielem wirusa FIV, czyli mam obniżoną odporność na infekcje. No i serduszko moje szwankuje co nieco, ale o tym to już więcej od naszej pani doktor usłyszycie, bo co prawda diagnozowany byłem, jakieś maszyny mnie badały, coś w tle syczało i szumiało, ale z tego co z tych dźwięków wynika, to nic nie zrozumiałem, słowa jakieś długie, obco brzmiące, to nie na moją głowę kocią jednak. Lekarzy pytajcie, bo ja nie ogarniam. Radzę sobie jednak znakomicie, tylko te kilogramy, no … nie pomagają. Dlatego szukam kogoś, kto rozsądniejszy ode mnie się okaże i o zdrowie moje zadba lepiej niż ja sam o siebie. Wierzę w ludzkość głęboko i w to, że ktoś z Was będzie chciał zawrzeć ze mną bliższą znajomość. Jestem chętny i otwarty, jakby co, i pamiętajcie, jestem tu i czekam!
 
Pozdrawiam, Mustafa.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

ERYKA

KOTKA ERYKA OK. 13 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
DOLNA WOLIERA

 Szybka ściąga
- łakomczucha
- lubi głaskanie
- adopcja po konsultacji z lekarzem weterynarii

Cześć, jestem Eryka.
Trafiłam do Schroniska już ponad rok temu w kiepskim stanie zdrowotnym.  Schroniskowe panie weterynarz miały ze mną sporo pracy i leczenie trochę trwało. Niemniej, nie jestem dziką kotką. Lubię człowieka, nie uciekam i daję się głaskać, więc mam nadzieję, że ktoś zwróci uwagę na dorosłą czarną kotkę o wyglądzie być może niezbyt atrakcyjnym wyglądzie. Szelki i transporter akceptuję.
Plan zdjęciowy, na którym byłam pierwszy raz w życiu też mnie jakoś bardzo nie przeraził, ale prawdziwym hitem były smaczki. Tak! Suszone mięsko to było to! Więc jestem taką trochę łakomczuchą i na mięsne przysmaki można mnie skusić, oczywiście podawane z umiarem, bo większości zębów już nie mam. Straciłam je  w czasie błąkania się po mieście, więc potrzebuję diety opartej na mokrej karmie. Nie jestem już kociakiem, co widać, ale mam nadzieję, że zaznam jeszcze domowego ciepła i ktoś odważy się dać mi szansę.
Jak człowieka zaakceptuję, to nawet na rękach można mnie nosić i konfliktowa nie jestem. Ciekawska za to tak, ale my koty mamy to po prostu w naturze. Jeśli zechcesz mnie odwiedzić, pytaj w biurze adopcji o kotkę „R” z dolnej woliery.
Pozdrawiam, Eryka

Opis przygotowany przez wolontariat.


SNAKE

KOCUR SNAKE OK. 2 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

krótka ściąga
- kontaktowy, młody kocur
- akceptuje szelki, ostrożny w eksploracji
- wynik pozytywny testu na FIV (wirus nabytego niedoboru immunologicznego kotów)

Cześć, jestem Snake i jestem trochę jak filmowe wcielenia Humprey’a Bogarta – pozorny twardziel o stoickim spojrzeniu z miękkim serduchem w środku. Ogólnie żyję więc wedle maksymy „być ponad to”, a spotkała mnie w moim krótkim życiu niejedna przygoda. Do Schroniska trafiłem w marcu tego roku i dość szybko nauczyłem się tutaj funkcjonować. Znaleziono mnie przy ulicy Batorego i najpierw musiały zająć się mną schroniskowe panie weterynarz, bo miałem bliskie spotkanie z wężem. Wykaraskałem się z tego, bo jestem silnym kocurem, ale mam jedną zdrowotną komplikację. Zdiagnozowano u mnie FIV, czyli wirus nabytego niedoboru immunologicznego kotów. Brzmi może trochę groźnie, ale od razu powiem, że to nie wyrok, a jeśli macie wątpliwości, czy adopcja kota takiego jak ja jest bezpieczna, dopytajcie o szczegóły weterynarzy w Schronisku.
Jestem kocurem szanującym swój czas i lubię się lenić. Niemniej, jak proponują mi tutaj nową przygodę, to ruszam śmiało. Szelki i spacery opanowałem, choć oczywiście jestem ostrożny w eksploracji i bacznie obserwuję świat, zanim w niego wskoczę. Mam też łagodne oblicze, bo lubię głaskanie i odnajduję się w towarzystwie człowieka. Tylko pamiętaj, jeśli przesadzisz w przymilaniu się, dam ci jasno do zrozumienia, że mam dość. Do rękoczynów się raczej nie posuwam, wolę sarkastyczne, zdecydowane warknięcia, jak Bogart.
Czekam na kogoś, kto przyjdzie, pozna mnie i stwierdzi, jak z filmowego cytatu, że to może być początek pięknej przyjaźni i że zawsze będziemy mieć swoją kanapę do wspólnego wylegiwania się lub oglądania starych filmów. Zapraszam na spotkanie do Schroniska. Znajdziecie mnie w biurze.
Pozdrawiam Snake.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska.

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.