Informujemy, że do naszego Schroniska trafiają z terenu Gdańska tylko wolnobytujące koty chore i potrącone. Zapraszamy do ich adopcji mając jednocześnie świadomość, że są to zwierzęta po przejściach często nie w pełni sprawne. Z naszej strony zapewniamy, że dokładamy wszelkich starań aby koty szybko wracały do pełni sił.

CEDRIK

KOCUR CEDRIK OK. 3 LATA 616093900964013 (K40/20)
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
- towarzyski, chętny do poznawania nowych ludzi
- uwielbia zabawę
- z sukcesami uczy się chodzić na szelkach
- szybki i zwinny, do uważnego i zabezpieczonego domu
- testy FIV i FELV negatywne

 
Cześć i czołem, nazywam się Cedrik.
 
Młoda i żwawa krew we mnie płynie, radosny i gibki młodziak ze mnie. Trafiłem tu w drugiej połowie kwietnia z ulicy Dywizji Wołyńskiej na Górnej Oruni. Nikt się po mnie zgłosił, choć byłem raczej domowym kotem, bo do ludzi do ja lgnę, że ho, ho! Na sesji znakomicie pracowałem z panem fotografem, chwalę sobie także zajęcia z moimi wolontariuszkami. Dacie wiarę, że próbują mnie nauczyć spacerowania na szelkach? Początkowo w ogóle nie łapałem o co im chodzi, kładłem się na podłodze i bezradnym spojrzeniem mierzyłem w sufit. Umysł mam jednak pojętny i teraz już wiem, z czym to się je, wystarczyło kilka prób i śmigam teraz na szeleczkach i smyczy, aż miło. Wolontariuszki mówią, że ja jestem szybki i zwinny, że mam instynkt uciekiniera i że trzeba mnie mocno pilnować, bym znowu nie dał dyla i nie znalazł się na pełnej niebezpieczeństw ulicy. Dlatego nie nadaję się do domu wychodzącego i jeżeli mam spacerować, to tylko na uprzęży i pod kontrolą.
 
Jestem wyluzowanym, przyjaznym i ekstrawertycznym gościem. Kocham zabawki i inne rozrywki. Lubię sobie pogadać – nawołując ludzi zza prętów klatki lub pomiaukując niepewnie w chwili niepokoju czy obawy. Nie boję się transportera, można mnie także swobodnie trzymać na ręku, nie zgłaszam sprzeciwu. Jestem łagodnym, towarzyskim kocurkiem, który szuka odpowiedzialnego domu i mam szczerą nadzieję, że wkrótce taki znajdę. Już na zawsze.
 
Do zobaczenia w Promyku, a potem – w domu!
Pozdrawiam,
Cedrik.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

 

TOLA

KOTKA TOLA OK. 10 LAT (K25/20)
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
- pogodna i zrównoważona
- spragniona czułości
- lubi eksplorować

 
Dzień dobry, jestem Tola. Do schroniska trafiłam w marcu z działek ogrodniczych przy Kartuskiej. Prawdopodobnie wyrzucona albo zagubiona, bo na wolnobytującą kotkę to ja zdecydowanie nie wyglądam.
 
Lubię ludzi i aktywnie wypatruję i zaczepiam dwunożnych, gdy tylko pojawią się w pobliżu. Zupełnie sprawnie i bez cyrków daję się zapakować do transportera. W nowym pomieszczeniu zaczynam od rozciąganka (ciasno mi w tej klatce!) i ciekawskiego eksplorowania terenu. Zajrzę w każdy kącik i zwiedzę każdy zakamarek. Jak już zaspokoję pierwszą ciekawość, to już jestem cała Twoja: czekam na czułości, głaskanie, a nawet noszenie na rękach, bo czemu nie?
 
Dają mi tu w schronisku 10 lat, ale wyglądam i czuję się młodziej. To kolejny dowód na to, że musiałam być domowym kotem, bo po dekadzie błąkania się po działkach to bym wyglądała zdecydowanie na bardziej steraną i zmęczoną walką o byt.
Jestem kicią optymistycznie nastawioną do świata, więc liczę, że mój czas w tym przybytku rychło dobiegnie końca i będę mogła zająć należne mi miejsce w Twoim domu, na kanapie i w sercu. Czekam na Ciebie w schroniskowym biurze!
 
Pozdrawiam, Tola

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

LUMOS

KOCUR LUMOS OK. 6 LAT (K33/20)
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
- kochany, przylepny tygrysek
- łagodny i spokojny
- dobrze znosi zabiegi weterynaryjne
- testy FIV i FELV negatywne
- adopcja po konsultacji z lek. wet.

 
Hej, nazywam się Lumos – w sensie, że światełko ze mnie takie, słoneczko na wiosennym, niebieskim niebie. Taki właśnie jestem, łagodny, czuły, rozświetlający ludziom dzień i poprawiający nastrój.
 
Do schroniska trafiłem w marcu wprost z kliniki weterynaryjnej. Tutaj dzielnie sobie radzę, grzecznie znoszę zakraplanie oczka, lgnę do ludzi i miauczę do nich, by mnie stąd zabrali, albo choćby wymiziali porządnie, bo ja ogromny pieszczoch jestem. Strzelam przepiękne baranki, kocham głaskanie, wytrwale mruczę i udeptuję. Jestem wspaniały!
 
Mam pewne problemy zdrowotne, ale z tym to do naszego weterynarza proszę się zgłaszać, bo ja się na tym słabo wyznaję, wiem, że trochę nosem furczę, no i z gałką oczną coś nie do końca jest jak trzeba. Wszystko jednak równoważy mój pogodny charakter i serdeczne usposobienie. Wiem i wierzę, że będę Twoim wspaniałym towarzyszem i przyjacielem  rodziny. Ze mną każdy dzień będzie jakby trochę lepszy. Dlatego czekam wytrwale na Ciebie tu, w schronisku.
Pozdrawiam,
Lumos

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

BALBINEK

KOCUR BALBINEK OK. 4 LATA (K22/20)
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
 
- grubasek i spokojny kanapowiec
- miłość do człowieka wprost proporcjonalna do wagi
- w schronisku osowiały i smutny
- testy FIV pozytywny, FELV negatywny
- adopcja po konsultacji z lek.wet.

 
Dzień dobry wszystkim, jestem Balbinek.
 
Sam bym się tak nie przechwalał (bo ja koci skromniś jestem), ale skoro tak o mnie mówią, to powtórzę: podobno wybitnej urody ze mnie kot. Spory, dorodny, o ujmującym, wyrazistym pyszczku i niebanalnym umaszczeniu, takim ciemnoszarym jak pieprz z solą, z pręgami, które w słońcu wyglądają jak posypane czymś migotliwym i świecącym. Serio, tak mówią!
 
Charakterek to ja mam na początku pełen dystansu, ale potem to już mnie do rany przyłóż. Przyjazny jestem i pełen ufności. Uwielbiam pieszczoty, całkiem fajnie czuje się na rękach, super tak sobie świat obserwować przez okno, jak Cię ktoś tak w ramionach trzyma. Lubię zwiedzać i eksplorować, w nowym pomieszczeniu czuję się swobodnie i spokojnie.
 
Co do stanu zdrowia, to muszę Was skierować do naszej pani doktor, bo sam to ja wiem niewiele, tyle tylko, że problemy z górnymi drogami oddechowymi mam (niewykluczone, że astma), no i FIV, czyli taki koci wirus braku odporności, może słyszeliście. Nic strasznego, ale trzeba nieco baczniej mi się przyglądać niż w pełni zdrowemu kotu. Tak, czy siak, zanim zdecydujesz się zabrać mnie do swojego domu, to najpierw koniecznie musisz porozmawiać ze mną ze schroniskowym lekarzem.
 
Chłopak ze mnie dojrzały, zrównoważony i przemiły, ale schronisko mnie przygnębia. Sporo śpię i jakoś tak się wycofuję, co szczególnie widać w pierwszym kontakcie. Bardzo bym pragnął opuścić te gościnne, ale jednak dla kotów niespecjalnie odpowiednie progi. Może Ty właśnie pragniesz dzielić życie z takim miłym, spokojnym i niebanalnej urody kotem, jak ja?
Jeśli tak, to zapraszam. Czekam na Ciebie w schronisku,
 
Pozdrawiam,
Balbinek

 Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

SZEREGOWA BENJAMIN

KOTKA SZEREGOWA BENJAMIN OK. 6 M_CY
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
- młodziutka, przyjazna koteczka
- dość płochliwa
- początkowo zdystansowana i nieśmiała, po chwili się rozkręca i rozluźnia

 
Baaaaczność! Jestem Szeregowa Benjamin i (skoro już muszę), to grzecznie melduję się na rozkaz. Co do musztry, to za pan brat z nią specjalnie nie jestem, ale skoro znaleziono mnie na Westerplatte w pobliżu jednostki wojskowej, to część tego żołnierskiej stylówy na mnie, razem z imieniem, spłynęła.
 
Jestem jeszcze młodziutką kicią i początkowo to ja się raczej ludzi bałam. Teraz jest już znacznie lepiej. Człowiekowi ufam i lgnę do niego, z tym że nie tak od razu, bo jednak chwileczki na zapoznanie się potrzebuję. W nowym pomieszczeniu jestem wystraszona i mam tendencję do chowania się po kątach, wśród kartonów i za pudłami. Wydaje mi się, że w nowym domu mogę zachowywać się podobnie, więc weź to pod uwagę. Do transportera wchodzę grzecznie, ale niepokoi mnie to dziwne pudło, więc swój niepokój wyrażam od czasu do czasu niepewnym miauczeniem.
 
W schroniskowej klatce nudzi mi się okrutnie, cały czas coś przewracam i przesuwam, energia i młodość mnie rozpiera. Koniecznie musze znaleźć nowy przyjazny dom, który zapewni mi przestrzeń życiową i sposobność do zabawy. Jestem typowo domową koteczką, spragnioną uwagi i troski człowieka.
 
Bardzo bym chciała móc już powiedzieć sama do siebie „spocznij, Szeregowa Benjamin”. Najlepiej na jakimś wygodnie umoszczonym fotelu w pełnym miłości, odpowiedzialnym domu. To, co mogę?
 
Szeregowa Benjamin
 
Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

HALF

KOCUREK HALF OK. 8 M-CY (k49/20)
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO /2/

Krótka ściąga:
- energiczny młodziak
- kocha zabawki
- wymaga cierpliwego i świadomego domu
 


 
No cześć, jestem Half.
 
Młody i cudny ze mnie chłopaczek. Trafiłem tutaj jako chory kociak wprost z ulicy i trochę mi tu niestety zeszło na rekonwalescencji. W tej chwili wyglądam już i czuję się dobrze.
 
Wszystko, co najważniejsze o mnie wynika z wieku – jestem energiczny i spragniony zabawy, jak to koci nastolatek. Moim żywiołem są piłeczki, myszki, piórka i inne kocie radości, które można kupić w sklepie albo samemu zmajstrować.
 
Jestem bardzo przyjazny, ale jednak musisz wziąć pod uwagę, że nie wszystkie twoje podchody i czułości przyjmę z jednakową ochotą. Przede wszystkim, co za dużo, to niezdrowo, więc mogę pacnąć, kiedy mam dość. To raz. Dwa – mam zwyczaj bawić się ręką (ludzką, nie swoją, oczywiście), chciałbym, żebyś umiał przekierować moją uwagę z dłoni na zabawkę, bo tak będzie lepiej dla nas obu. No i ogon, to trzy. Nie lubię, jak ktoś mnie po ogonie miącha, to mój strategiczny teren, proszę omijać. Dlatego tez zdecydowanie nie jestem odpowiednim towarzyszem dla rodziny z małymi dziećmi. Raczej odwrotnie – chciałbym trafić do domu, który będzie chciał popracować nade mną i moim potencjałem. Bo go mam! Zdecydowanie mam! Świetny kocurek ze mnie i potrzebuję tylko odrobinę mądrego szlifu.
 
Z utęsknieniem czekam na fajnych, mądrych, odpowiedzialnych ludzi. Zapraszam do schroniskowego biura!
 
Pozdrawiam, Half
 
Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

KMINEK

KOCUR KMINEK OK. 2 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
 - młody 2-letni kocurek
 - nieśmiały i płochliwy
 - bardzo ostrożny w pierwszym kontakcie
 - FIV, FELV ujemne

 
Cześć Wszystkim, Kminek jestem.
 
Kminek to chyba od „rozkminy”, w sensie od analizy, kim i jaki jestem, co lubię, a czego nie. Chcecie posłuchać? Więc tak, zacznijmy od tego, za czym nie przepadam, bo nie są to rzeczy tak istotne. Szelek na przykład nie lubię, szelki proszę won, nie chcę nakładać ustrojstwa. Noszenie na rękach też nieszczególnie mi się podoba, wisi kot bez sensu między niebem a ziemią, zamiast porządnie oprzeć wszystkie cztery łapy na solidnym podłożu. Ja płochliwy kot jestem, potrzebuję stabilizacji! W pierwszym kontakcie jestem wycofany, więc proszę ostrożnie do mnie, bez gwałtownych ruchów, nie tędy droga!
 
Co na ten przykład lubię? Człowieka lubię, kontakt z nim, jego opiekę nade mną, pieszczoty i zabawę. Nawet gdy jestem przestraszony, nie wykazuję agresji, nie wyciągam pazurów. Dużym zainteresowaniem obdarzam wszelkie zabawki, szczególnie wędki, za którą lubię sobie pogalopować oraz myszki z kocimiętką, którą chętnie się poodurzam, jak mam okazję.
 
Nowe pomieszczenia zwiedzam z dość dużym zainteresowaniem, natomiast na początku mogę sobie pomiauczeć ze stresu, więc w pierwszych chwilach w  nowym domu pewnie będę wokalizował i troszkę krył się po kątach. Ale ponieważ ze mnie miziak i pieszczoch, to liczę, że szybko sobie poradzę i znajdę wśród dwunożnych nowych, dozgonnych przyjaciół.
Bardzo na to czekam,
 
Pozdrawiam,
Kminek

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

TIARA

KOTKA TIARA OK. 8 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
 - spokojna, zrównoważona seniorka
 - potrzebuje bliskiego kontaktu z człowiekiem
 - testy FIV, FELV negatywne
 - adopcja po konsultacji z lek.wet

 
Dzień dobry, mam na imię Tiara.
 
Przyjechałam do schroniska pod koniec grudnia ubiegłego roku wraz z moim kocim towarzyszem Chemisem – pamiętacie go może, jeszcze niedawno sam stał na planie zdjęciowym i prosił o nowy dom, a teraz już pewnie grzeje puchaty zadek na kanapie. Nasz dotychczasowy opiekun sam już wymagał opieki, więc nie mógł dalej troszczyć się o naszą dwójkę.
 
To jest zawsze niewesoły scenariusz dla domowego kota, taki transfer wprost z fotela do klatki. Znoszę to jednak pogodnie. Jestem słodka, delikatna, łagodna i bardzo lubię bliski, fizyczny kontakt z człowiekiem. Zaczepiam, ocieram się łebkiem, pcham na kolana – całym swym ciałkiem wyrażam tęsknotę i radość z przytulania się i innych pieszczot. Być może będzie mi ciężej znaleźć nowy dom niż mojemu przyjacielowi Chemisowi – był młodszy i zdrowszy… Ja, jak może zauważyliście, nie dysponuję sokolim wzrokiem, prawda jest taka, że widzę raczej niewiele ( co zupełnie mi nie przeszkadza w normalnej przestrzennej orientacji). Prawdopodobnie też mam jakieś problemy neurologiczne, bo przekrzywiam trochę główkę na bok. Liczę jednak nieśmiało, że mój, urok, ciepło i słodycz przeważą nad zdrowotnymi dolegliwościami i komuś z Was nieodwołalnie skradnę serducho. Wszyscy mi mówią, że na to zasługuję i na pewno się doczekam.
 
Ponieważ jestem cierpliwa i bardzo przyjazna, to nie potrzebuję bardzo doświadczonego domu. Pragnęłabym jednak, by był on w miarę spokojny i cichy, bo i ja jestem dyskretną, kameralną koteczką. Dzikie harce, młodzieńcze wyprawy i podboje świata to już ja mam za sobą. Teraz pragnę po prostu i miłości i czułości. Jeśli Ty też, to chyba powinniśmy się poznać.
Pozdrawiam, Tiara.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

 

MUSTAFA

KOCUR MUSTAFA OK. 8 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
- ogromny, „srebrny” miziak
- niestety wielki łakomczuch, musi dbać o dietę
- testy FIV – pozytywny,  FELV – negatywny
- ew. adopcja poprzedzona konsultacją ze schroniskowymi lekarzami weterynarii

 
Dzień dobry Wszystkim, nazywam się Mustafa.
 
Zanim przejdę do rzeczy, koniecznie muszę zamieścić pewne dementi: otóż nie, nie jestem kotką i na pewno nie ciężarną! Owszem, słyszę tu i ówdzie, że wyglądam jak rozłożysta kanapa w angielskim salonie, dotarły też do mnie drobne drwiny, że łatwiej mnie przeskoczyć niż obejść, ale po pierwsze, jestem facetem (grubawym, to prawda), a po drugie, żarty na bok! Mój apetyt niestety faktycznie prowadzi mnie na manowce i między innymi dlatego nowego domu szukam, by ktoś wreszcie zaserwował mi porządną zdrową dietę i nie ulegał jak kapryśnemu dziecku wszystkim moim zachciankom.
 
Jestem wielkim ulubieńcem pracowników i wolontariuszy, więc może dlatego tak długo, bo już ponad 2 lata, tak się tu zasiedziałem. Ale ponieważ uroda wybitna, powierzchowność imponująca, a i charakter koci taki, uprzejmy ale niezależny, to uznałem, że mojego światła pod korcem chować nie ma co, tylko się na sesji pokazać i o nowy kochający dom się ubiegać, bo szanse na to spore. Jestem kotem spokojnym, ale z tendencją do królowania, zarządzania i ustawiania wszystkich po kątach. W żadnym wypadku nie bywam jednak agresywny, daję się brać na ręce ( o ile ktoś mnie udźwignie i nie upuści od razu, łapiąc się boleściwie w okolicach krzyża), przyjmuję też głaski i namolne całusy, najwyżej odsuwając z uprzejmą odrazą swą okrągłą kocią mordę przed niepohamowanymi czułościami. Uwielbiam obserwować otoczenie i sprawować nad całą placówką dyskretny nadzór, więc możesz być pewien, że i w naszym wspólnym domu pilnie będę obserwował okolicę. Wszystko to dla naszego bezpieczeństwa, to się samo przez się rozumie!
 
Ze spraw zdrowotnych, to poza brzuchem grubym, który zgubić trzeba koniecznie, to jeszcze muszę napisać, że jestem nosicielem wirusa FIV, czyli mam obniżoną odporność na infekcje. No i serduszko moje szwankuje co nieco, ale o tym to już więcej od naszej pani doktor usłyszycie, bo co prawda diagnozowany byłem, jakieś maszyny mnie badały, coś w tle syczało i szumiało, ale z tego co z tych dźwięków wynika, to nic nie zrozumiałem, słowa jakieś długie, obco brzmiące, to nie na moją głowę kocią jednak. Lekarzy pytajcie, bo ja nie ogarniam. Radzę sobie jednak znakomicie, tylko te kilogramy, no … nie pomagają. Dlatego szukam kogoś, kto rozsądniejszy ode mnie się okaże i o zdrowie moje zadba lepiej niż ja sam o siebie. Wierzę w ludzkość głęboko i w to, że ktoś z Was będzie chciał zawrzeć ze mną bliższą znajomość. Jestem chętny i otwarty, jakby co, i pamiętajcie, jestem tu i czekam!
 
Pozdrawiam, Mustafa.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

ERYKA

KOTKA ERYKA OK. 13 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
DOLNA WOLIERA

 Szybka ściąga
- łakomczucha
- lubi głaskanie
- adopcja po konsultacji z lekarzem weterynarii

Cześć, jestem Eryka.
Trafiłam do Schroniska już ponad rok temu w kiepskim stanie zdrowotnym.  Schroniskowe panie weterynarz miały ze mną sporo pracy i leczenie trochę trwało. Niemniej, nie jestem dziką kotką. Lubię człowieka, nie uciekam i daję się głaskać, więc mam nadzieję, że ktoś zwróci uwagę na dorosłą czarną kotkę o wyglądzie być może niezbyt atrakcyjnym wyglądzie. Szelki i transporter akceptuję.
Plan zdjęciowy, na którym byłam pierwszy raz w życiu też mnie jakoś bardzo nie przeraził, ale prawdziwym hitem były smaczki. Tak! Suszone mięsko to było to! Więc jestem taką trochę łakomczuchą i na mięsne przysmaki można mnie skusić, oczywiście podawane z umiarem, bo większości zębów już nie mam. Straciłam je  w czasie błąkania się po mieście, więc potrzebuję diety opartej na mokrej karmie. Nie jestem już kociakiem, co widać, ale mam nadzieję, że zaznam jeszcze domowego ciepła i ktoś odważy się dać mi szansę.
Jak człowieka zaakceptuję, to nawet na rękach można mnie nosić i konfliktowa nie jestem. Ciekawska za to tak, ale my koty mamy to po prostu w naturze. Jeśli zechcesz mnie odwiedzić, pytaj w biurze adopcji o kotkę „R” z dolnej woliery.
Pozdrawiam, Eryka

Opis przygotowany przez wolontariat.


Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.