Informujemy, że do naszego Schroniska trafiają z terenu Gdańska tylko wolnobytujące koty chore i potrącone. Zapraszamy do ich adopcji mając jednocześnie świadomość, że są to zwierzęta po przejściach często nie w pełni sprawne. Z naszej strony zapewniamy, że dokładamy wszelkich starań aby koty szybko wracały do pełni sił.

FILIP

KOCUR FILIP OK. 10 LAT (k19/20)
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
KOCIARNIA DLN.

Krótka ściąga:
 - do niedawna mieszkał w domu
 - łagodny olbrzym
 - towarzyski gaduła

 
 Uszanowanie wszystkim, nazywam się Filip.
 
„O losie!” – mógłbym zakrzyknąć – „o losie!”. No bo jaka to sprawiedliwość życiowa, żeby taki dojrzały i uroczy dżentelmen, nawykły do domowego ciepła i wygód trafił nagle do takiego miejsca jak schronisko? Nie ja jeden tego doświadczam, bo zorientować się już zdążyłem, że w Promyku przebywa aktualnie jeszcze kilku takich kocich pechowców. Ze swojej strony swój los staram się znosić z pogodą ducha. Nie jest to łatwe, ale życiowe doświadczenie każe mi patrzeć w otuchą w przyszłość.
 
Jestem kotem solidnych rozmiarów – więc jeśli planujesz mnie nosić na rękach lub pozwalać mi się ulokować na Twoich kolanach albo klacie, to ja bardzo chętnie, ale Tobie jednak radzę przedtem trochę poćwiczyć, najlepiej z hantlami, albo na domowej siłowni, bo swój ciężar to ja mam. 
 
Usposobienie mam łagodne i życzliwe, a charakter stateczny i zrównoważony. Znakomicie sprawdzę się jako nowy przyjaciel nawet mniej doświadczonych kociarzy. Jestem także towarzyski i lubię sobie pogadać z ludźmi na różne tematy, kulturalnej dyskusji na poziomie na pewno nie odmówię. Z radością przyjmę ofertę wspólnych wieczorów przed telewizorem (albo Netflixem), własnej miseczki pełnej dobrego jedzenia i możliwości wylegiwania się na fotelu w słonecznym cieple. To byłoby naprawdę coś, bo wiosna za pasem i chciałbym móc z jej uroków w pełni korzystać, a nie kwitnąć tu w schronisku.
 
Uprzejmie pozdrawiam i czekam z utęsknieniem,
Filip

 Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

OLI

KOCUREK OLI OK. 2 LATA (K4/20)
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
KOCIARNAI DLN.

Krótka ściąga:
 - młody 2-letni kocurek
 - bardzo zrównoważony
 - przyjazny i spokojny
 - FIV, FELV ujemne

  
Dzień dobry, mam na imię Oli.
 
Zanim przejdę do meritum, koniecznie muszę uprzedzić ewentualne podejrzenia, że przy moich zdjęciach majstrował jakiś natchniony grafik. Absolutnie nie! Nikt niczego mi nie poprawiał, nie wygładzał, nie wybielał i nie kombinował z kolorami. Na fotkach jestem prawdziwy, niesfotoszopowany, przepiękny JA. A jest – przyznacie – co podziwiać. Ten srebrnoszary rzucik, jakby wiatrem zdmuchnięty na śnieżnobiałe futerko, ciemnozłote oczy i do kompletu nosek jak malinowy budyń… A uroda to niejedyna fajna i ujmująca rzecz we mnie!
 
Do schroniska trafiłem jeszcze w lutym z dzielnicy Przymorze i od początku dałem się poznać jako spokojny i bardzo zrównoważony kot. Zebrałem dużo pochwał od naszych lekarek weterynarii, że takim bezproblemowym jestem pacjentem, grzecznie znoszę szczepienia i inne zabiegi. Bez problemu podchodzę także do kwestii przenoszenia mnie w transporterku, jestem kotem mobilnym! Na sesji nie potrzebowałem wcale szelek, karnie trzymałem się planu zdjęciowego, nie dawałem dyla za tło jak większość innych kocich modeli – co nie znaczy, że byłem spięty czy przestraszony. Wręcz przeciwnie, czułem się zrelaksowany i chętnie oddawałem się zabawie, bo zacną rozrywką, jako koci nastolatek przecież nie pogardzę.
 
Jestem przekonany, że taki uroczy kawaler jak ja szybko podbije serca swoich przyszłych opiekunów, bo tak pełnego wdzięku stworzenia to ze świecą szukać!
Pozdrawiam wszystkich,
Oli Mister Promyka

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

KMINEK

KOCUR KMINEK OK. 2 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
 - młody 2-letni kocurek
 - nieśmiały i płochliwy
 - bardzo ostrożny w pierwszym kontakcie
 - FIV, FELV ujemne

 
Cześć Wszystkim, Kminek jestem.
 
Kminek to chyba od „rozkminy”, w sensie od analizy, kim i jaki jestem, co lubię, a czego nie. Chcecie posłuchać? Więc tak, zacznijmy od tego, za czym nie przepadam, bo nie są to rzeczy tak istotne. Szelek na przykład nie lubię, szelki proszę won, nie chcę nakładać ustrojstwa. Noszenie na rękach też nieszczególnie mi się podoba, wisi kot bez sensu między niebem a ziemią, zamiast porządnie oprzeć wszystkie cztery łapy na solidnym podłożu. Ja płochliwy kot jestem, potrzebuję stabilizacji! W pierwszym kontakcie jestem wycofany, więc proszę ostrożnie do mnie, bez gwałtownych ruchów, nie tędy droga!
 
Co na ten przykład lubię? Człowieka lubię, kontakt z nim, jego opiekę nade mną, pieszczoty i zabawę. Nawet gdy jestem przestraszony, nie wykazuję agresji, nie wyciągam pazurów. Dużym zainteresowaniem obdarzam wszelkie zabawki, szczególnie wędki, za którą lubię sobie pogalopować oraz myszki z kocimiętką, którą chętnie się poodurzam, jak mam okazję.
 
Nowe pomieszczenia zwiedzam z dość dużym zainteresowaniem, natomiast na początku mogę sobie pomiauczeć ze stresu, więc w pierwszych chwilach w  nowym domu pewnie będę wokalizował i troszkę krył się po kątach. Ale ponieważ ze mnie miziak i pieszczoch, to liczę, że szybko sobie poradzę i znajdę wśród dwunożnych nowych, dozgonnych przyjaciół.
Bardzo na to czekam,
 
Pozdrawiam,
Kminek

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

TIARA

KOTKA TIARA OK. 8 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
 - spokojna, zrównoważona seniorka
 - potrzebuje bliskiego kontaktu z człowiekiem
 - testy FIV, FELV negatywne
 - adopcja po konsultacji z lek.wet

 
Dzień dobry, mam na imię Tiara.
 
Przyjechałam do schroniska pod koniec grudnia ubiegłego roku wraz z moim kocim towarzyszem Chemisem – pamiętacie go może, jeszcze niedawno sam stał na planie zdjęciowym i prosił o nowy dom, a teraz już pewnie grzeje puchaty zadek na kanapie. Nasz dotychczasowy opiekun sam już wymagał opieki, więc nie mógł dalej troszczyć się o naszą dwójkę.
 
To jest zawsze niewesoły scenariusz dla domowego kota, taki transfer wprost z fotela do klatki. Znoszę to jednak pogodnie. Jestem słodka, delikatna, łagodna i bardzo lubię bliski, fizyczny kontakt z człowiekiem. Zaczepiam, ocieram się łebkiem, pcham na kolana – całym swym ciałkiem wyrażam tęsknotę i radość z przytulania się i innych pieszczot. Być może będzie mi ciężej znaleźć nowy dom niż mojemu przyjacielowi Chemisowi – był młodszy i zdrowszy… Ja, jak może zauważyliście, nie dysponuję sokolim wzrokiem, prawda jest taka, że widzę raczej niewiele ( co zupełnie mi nie przeszkadza w normalnej przestrzennej orientacji). Prawdopodobnie też mam jakieś problemy neurologiczne, bo przekrzywiam trochę główkę na bok. Liczę jednak nieśmiało, że mój, urok, ciepło i słodycz przeważą nad zdrowotnymi dolegliwościami i komuś z Was nieodwołalnie skradnę serducho. Wszyscy mi mówią, że na to zasługuję i na pewno się doczekam.
 
Ponieważ jestem cierpliwa i bardzo przyjazna, to nie potrzebuję bardzo doświadczonego domu. Pragnęłabym jednak, by był on w miarę spokojny i cichy, bo i ja jestem dyskretną, kameralną koteczką. Dzikie harce, młodzieńcze wyprawy i podboje świata to już ja mam za sobą. Teraz pragnę po prostu i miłości i czułości. Jeśli Ty też, to chyba powinniśmy się poznać.
Pozdrawiam, Tiara.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

 

MUSTAFA

KOCUR MUSTAFA OK. 8 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
- ogromny, „srebrny” miziak
- niestety wielki łakomczuch, musi dbać o dietę
- testy FIV – pozytywny,  FELV – negatywny
- ew. adopcja poprzedzona konsultacją ze schroniskowymi lekarzami weterynarii

 
Dzień dobry Wszystkim, nazywam się Mustafa.
 
Zanim przejdę do rzeczy, koniecznie muszę zamieścić pewne dementi: otóż nie, nie jestem kotką i na pewno nie ciężarną! Owszem, słyszę tu i ówdzie, że wyglądam jak rozłożysta kanapa w angielskim salonie, dotarły też do mnie drobne drwiny, że łatwiej mnie przeskoczyć niż obejść, ale po pierwsze, jestem facetem (grubawym, to prawda), a po drugie, żarty na bok! Mój apetyt niestety faktycznie prowadzi mnie na manowce i między innymi dlatego nowego domu szukam, by ktoś wreszcie zaserwował mi porządną zdrową dietę i nie ulegał jak kapryśnemu dziecku wszystkim moim zachciankom.
 
Jestem wielkim ulubieńcem pracowników i wolontariuszy, więc może dlatego tak długo, bo już ponad 2 lata, tak się tu zasiedziałem. Ale ponieważ uroda wybitna, powierzchowność imponująca, a i charakter koci taki, uprzejmy ale niezależny, to uznałem, że mojego światła pod korcem chować nie ma co, tylko się na sesji pokazać i o nowy kochający dom się ubiegać, bo szanse na to spore. Jestem kotem spokojnym, ale z tendencją do królowania, zarządzania i ustawiania wszystkich po kątach. W żadnym wypadku nie bywam jednak agresywny, daję się brać na ręce ( o ile ktoś mnie udźwignie i nie upuści od razu, łapiąc się boleściwie w okolicach krzyża), przyjmuję też głaski i namolne całusy, najwyżej odsuwając z uprzejmą odrazą swą okrągłą kocią mordę przed niepohamowanymi czułościami. Uwielbiam obserwować otoczenie i sprawować nad całą placówką dyskretny nadzór, więc możesz być pewien, że i w naszym wspólnym domu pilnie będę obserwował okolicę. Wszystko to dla naszego bezpieczeństwa, to się samo przez się rozumie!
 
Ze spraw zdrowotnych, to poza brzuchem grubym, który zgubić trzeba koniecznie, to jeszcze muszę napisać, że jestem nosicielem wirusa FIV, czyli mam obniżoną odporność na infekcje. No i serduszko moje szwankuje co nieco, ale o tym to już więcej od naszej pani doktor usłyszycie, bo co prawda diagnozowany byłem, jakieś maszyny mnie badały, coś w tle syczało i szumiało, ale z tego co z tych dźwięków wynika, to nic nie zrozumiałem, słowa jakieś długie, obco brzmiące, to nie na moją głowę kocią jednak. Lekarzy pytajcie, bo ja nie ogarniam. Radzę sobie jednak znakomicie, tylko te kilogramy, no … nie pomagają. Dlatego szukam kogoś, kto rozsądniejszy ode mnie się okaże i o zdrowie moje zadba lepiej niż ja sam o siebie. Wierzę w ludzkość głęboko i w to, że ktoś z Was będzie chciał zawrzeć ze mną bliższą znajomość. Jestem chętny i otwarty, jakby co, i pamiętajcie, jestem tu i czekam!
 
Pozdrawiam, Mustafa.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

ERYKA

KOTKA ERYKA OK. 13 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
DOLNA WOLIERA

 Szybka ściąga
- łakomczucha
- lubi głaskanie
- adopcja po konsultacji z lekarzem weterynarii

Cześć, jestem Eryka.
Trafiłam do Schroniska już ponad rok temu w kiepskim stanie zdrowotnym.  Schroniskowe panie weterynarz miały ze mną sporo pracy i leczenie trochę trwało. Niemniej, nie jestem dziką kotką. Lubię człowieka, nie uciekam i daję się głaskać, więc mam nadzieję, że ktoś zwróci uwagę na dorosłą czarną kotkę o wyglądzie być może niezbyt atrakcyjnym wyglądzie. Szelki i transporter akceptuję.
Plan zdjęciowy, na którym byłam pierwszy raz w życiu też mnie jakoś bardzo nie przeraził, ale prawdziwym hitem były smaczki. Tak! Suszone mięsko to było to! Więc jestem taką trochę łakomczuchą i na mięsne przysmaki można mnie skusić, oczywiście podawane z umiarem, bo większości zębów już nie mam. Straciłam je  w czasie błąkania się po mieście, więc potrzebuję diety opartej na mokrej karmie. Nie jestem już kociakiem, co widać, ale mam nadzieję, że zaznam jeszcze domowego ciepła i ktoś odważy się dać mi szansę.
Jak człowieka zaakceptuję, to nawet na rękach można mnie nosić i konfliktowa nie jestem. Ciekawska za to tak, ale my koty mamy to po prostu w naturze. Jeśli zechcesz mnie odwiedzić, pytaj w biurze adopcji o kotkę „R” z dolnej woliery.
Pozdrawiam, Eryka

Opis przygotowany przez wolontariat.


SNAKE

KOCUR SNAKE OK. 2 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

krótka ściąga
- kontaktowy, młody kocur
- akceptuje szelki, ostrożny w eksploracji
- wynik pozytywny testu na FIV (wirus nabytego niedoboru immunologicznego kotów)

Cześć, jestem Snake i jestem trochę jak filmowe wcielenia Humprey’a Bogarta – pozorny twardziel o stoickim spojrzeniu z miękkim serduchem w środku. Ogólnie żyję więc wedle maksymy „być ponad to”, a spotkała mnie w moim krótkim życiu niejedna przygoda. Do Schroniska trafiłem w marcu tego roku i dość szybko nauczyłem się tutaj funkcjonować. Znaleziono mnie przy ulicy Batorego i najpierw musiały zająć się mną schroniskowe panie weterynarz, bo miałem bliskie spotkanie z wężem. Wykaraskałem się z tego, bo jestem silnym kocurem, ale mam jedną zdrowotną komplikację. Zdiagnozowano u mnie FIV, czyli wirus nabytego niedoboru immunologicznego kotów. Brzmi może trochę groźnie, ale od razu powiem, że to nie wyrok, a jeśli macie wątpliwości, czy adopcja kota takiego jak ja jest bezpieczna, dopytajcie o szczegóły weterynarzy w Schronisku.
Jestem kocurem szanującym swój czas i lubię się lenić. Niemniej, jak proponują mi tutaj nową przygodę, to ruszam śmiało. Szelki i spacery opanowałem, choć oczywiście jestem ostrożny w eksploracji i bacznie obserwuję świat, zanim w niego wskoczę. Mam też łagodne oblicze, bo lubię głaskanie i odnajduję się w towarzystwie człowieka. Tylko pamiętaj, jeśli przesadzisz w przymilaniu się, dam ci jasno do zrozumienia, że mam dość. Do rękoczynów się raczej nie posuwam, wolę sarkastyczne, zdecydowane warknięcia, jak Bogart.
Czekam na kogoś, kto przyjdzie, pozna mnie i stwierdzi, jak z filmowego cytatu, że to może być początek pięknej przyjaźni i że zawsze będziemy mieć swoją kanapę do wspólnego wylegiwania się lub oglądania starych filmów. Zapraszam na spotkanie do Schroniska. Znajdziecie mnie w biurze.
Pozdrawiam Snake.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska.

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.