Informujemy, że do naszego Schroniska trafiają z terenu Gdańska tylko wolnobytujące koty chore i potrącone. Zapraszamy do ich adopcji mając jednocześnie świadomość, że są to zwierzęta po przejściach często nie w pełni sprawne. Z naszej strony zapewniamy, że dokładamy wszelkich starań aby koty szybko wracały do pełni sił.

NIMFA

KOTKA NIMFA OK. 7 M-CY
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
- młoda, energiczna
- potrzebuje dużo zabawy
- testy FIV, FELV ujemne

Serwus,
 
jestem Nimfa i jestem młodziutką, radosną kocią rojberką. Mnóstwo we mnie energii i chęci do zabawy. Oczywiście typowo kociej zabawy, czyli polowania za wszystkim, co się rusza, chwytania każdej „ofiary” pazurkami i uciekania ze zdobyczą.
 
Od razu zatem powiem, że jeśli masz w domu firanki w oknach, doniczki na parapecie, wiszące ozdoby, czy meblowe skrytki, to ja rozpracuję to wszystko błyskawicznie i nie możesz mieć do mnie pretensji. Jako młoda kotka potrzebuję bowiem stale nowych bodźców do prawidłowego rozwoju. Nie polecam uczyć mnie zabawy ze mną własnymi dłońmi, bo choć teraz moje podgryzanie i chwytanie pazurkami palca może wydawać się miłe i niegroźne, jak dorosnę już takie dla Ciebie nie będzie, a ja będę pamiętać, że kiedyś było mi wolno to robić i nie będę widziała w tym nic złego.
 
Oprócz tego, że kłębek energii ze mnie, to jestem chętna do zdobywania nowej wiedzy. Szelki dałam sobie ubrać bez dyskusji, noszenie na rękach też może być, a nowe miejsca, to niekończące się tereny eksploracji. Taki ze mnie Indiana Jones! A może raczej Lara Croft? No nie wiem, sami zdecydujcie.
 
Wszystko jest dla mnie nowe i ciekawe, także szukam domu, który pozwoli mi swobodnie tę kocią naturę rozwijać. Co oznaczać może także budzenie człowieka o świcie i kocie harce po nocy. My koty tak mamy. Przynajmniej na początku, bo potem nauczę się rytmu doby mojej nowej rodzinki. Jestem optymistką i świat dla mnie to szklanka do połowy pełna, więc liczę, że Schronisko jest tylko krótkim przystankiem na drodze do nowego domu na zawsze.
 
Ciasno mi tu trochę i tęsknię za kolejnymi przygodami, więc zapraszam na spotkanie ze mną. Znajdziecie mnie w Biurze.
 
Pozdrawiam Nimfa.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

ANIA

KOTKA ANIA OK. 11 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
-kocia seniorka
– lubi głaskanie
– karmienie wyłącznie mokrą karmą
– adopcja po konsultacji z lekarzem weterynarii

Dzień dobry,jestem Ania.
 
Do Schroniska trafiłam na jesień swojego życia, po ciężkiej tułaczce miejskiego kota wolno bytującego i teraz najbardziej potrzebuję spokojnego, ciepłego kąta oraz rąk chętnych do głaskania. Po oswojeniu z nową osobą często sama inicjuję kontakt i wtulam główkę w przyjazną dłoń.
 
Pieszczochem jestem, przyznaję i nie hańbi to mojej kociej niezależności. Ba, daję się nawet przekonać do nauki nowych, powiedzieć by można, domowych rzeczy, jak chodzenie na szelkach, czesanie, czy drobne zabiegi weterynaryjne. Jestem łakomczuchem, ale to dlatego, że lata miejskiej tułaczki nauczyły mnie, że trzeba jeść, gdy tylko nadarzy się okazja. Raczej nie oduczę się już tego w warunkach domowych, także będę wdzięczna za regularne posiłki, w porcjach odpowiednich dla mojego wieku, aktywności i wagi.
 
Całe życie miałam smukłą linię, więc nie pogardzę ją na stare lata. Jeśli chodzi o jedzenie mam jeszcze jedną potrzebę. Moja dieta powinna składać się wyłącznie z mokrej mięsnej karmy. Z wiekiem bowiem zęby i dziąsła już nie te, co dawniej, a chrupki to wynalazek zdecydowanie nie z mojej epoki. Dziąsła to w ogóle moja pięta achillesowa, więc koniecznie porozmawiaj ze schroniskową panią weterynarz na temat mojego aktualnego stanu zdrowia. Życie wolno bytującego kota do najłatwiejszych nie należy, więc cieszę się, że pojawili się dobrzy ludzie, którzy mnie znaleźli i potem otoczyli w Schronisku opieką. Ale czas ruszać dalej, do nowej rodziny, już na stałe.
 
Postanowiłam zaufać człowiekowi i odnajdę się jako zwierzak domowy, także jeśli szukasz dojrzałej kotki do kompanii na kanapie, to może będę właśnie ja? Zapraszam do Schroniska, znajdziesz mnie z biurze.
 
Pozdrawiam Ania

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

KIKA

KOTKA KIKA OK. 2 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
– bez tylnej łapki
– kontaktowa, lubi głaskanie
- drobne ciałko, wielkie serce


Cześć,

jestem Kika. I z całą pewnością mogę powiedzieć, że nie tylko imię mam jak z filmu Almodóvara, ale całe moje dotychczasowe życie to historia jak tytuł jego scenariusza – “Czym sobie na to wszystko zasłużyłam?”. Trafiłam do Schroniska w środku zimy, z sześciorgiem kociąt i bez tylnej łapki, wygłodniala i zabiedzona. Tu w Promyku pracownicy wyciągnęli naszą rodzinkę na prostą i mimo że jestem dzielną dziewczyną, to cieszę się, że już nie muszę z maluchami walczyć o przetrwanie na ulicy i zapewniono mi leczenie i opiekę. Dzięki temu jestem teraz w coraz lepszej formie, nabieram ciałka i energii, a brak łapy jakoś specjalnie mi nie przeszkadza.Nauczyłam się z tym funkcjonować, ba! dałam przecież radę zaopiekować się moimi kociętami, więc jestem Supermamą. Mimo trudów dotychczasowego życia lubię ludzi, lgnę do pieszczot i pokazuję brzucha do głaskania. No, przyznacie sami, że trochę luzu i rozpieszczania mi się należy.Nadal uważam się za młodziutką koteczkę, czymże są bowiem dwa lata!, i oczywiście uwielbiam też zabawę. Wszystko, co ucieka jest moje, także chętnie zamienię gonitwy za ptakami czy myszami dla przetrwania na dworze, na domowe ganianie za wędką, czy sznurkiem. Kocie serce i charakter mam trochę niczym hiszpańskie słońce, jak z filmów tego pana, co się na niego tu powołuję – wielkie i gorące, więc jak ty dasz mi szansę, to odwdzięczę się przyjaźnią. Na szczęście moje kociaki już mają swój filmowy happy end, wszystkie znalazły dom.Teraz czas na mnie. Znajdziecie mnie w biurze.Pozdrawiam Kika.


Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

 

 

MEGGI

KOTKA MEGGI OK. 3 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
– drobnej budowy
– lubi głaskanie
– testy FIV, FELV ujemne

Dzień dobry, jestem Meggi.
Trafiłam do Schroniska w połowie kwietnia z ulicy Czerskiej i sądzę, że z powodzeniem można nazwać mnie żbikiem z południowych dzielnic Gdańska. Urodę mam bowiem bliską naszym dzikim kocim pobratymcom, czyli szeroki pyszczek, małe oczka, bure i pięknie pręgowane futerko.
Ale nieokiełznania żbika we mnie nie ma, co najwyżej ostrożność i lekka płochliwość w pierwszym kontakcie. Gdy się jednak otworzę, to wychodzi ze mnie dusza przytulaka, a jak się rozkręcę, to wręcz domagam się głaskania i nawet z emocji sama lekko przyciągam pazurkami przyjazną dłoń do siebie.
Człowiek nauczył mnie kontaktu z sobą i jestem mimo żbikowej urody kotką domową. Niestety człowiek nie zadbał o moje zdrowie i nie zdecydował się na kastrację, gdy był na to czas i do Schroniska trafiłam w powikłaniami ciąży, błąkająca się samotnie po osiedlu.
Na szczęście znalazłam tu pomoc i teraz w pełnym zdrowiu czekam na nowy dom. Dlatego jako młoda kocia mama chciałabym zaapelować, by nie bać się sterylizacji i kastracji. To najskuteczniejsza metoda zapobiegania cierpieniom i bezdomności zwierząt takich jak ja.
W Schronisku szybko adaptuję się do nowych warunków, choć początkowo mogę być sceptyczna na nowe doznania. Ale już mnie tu na rękach nosili, szelki ubierali i na spacery brali i radzę sobie coraz lepiej. Oczywiście, jak żbiki i inne koty, uwielbiam skrytki i eksplorację, a że jestem drobniutka, to w każdy kąt się wcisnę. Jestem młodziutka i jeszcze całe życie przede mną, więc szukam domu na lata. Jeśli chcesz mnie poznać zapraszam do Schroniska. Znajdziesz mnie w biurze.
 
Pozdrawiam Meggi.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska.

 

GUCIO

KOCUR GUCIO OK. 8 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

 - czuły i miły, lubi siedzieć na kolanach i na ręku
 - spokojny, nieszczególnie aktywny
 - mieszkał z psem

Był sobie król, był sobie paź, i była też królewna – tak sobie mógłbym sobie zanucić, gdybym był w nastroju. Niestety, moja dotychczasowa bajka dobiegła końca, król (czy też nasz opiekun) odszedł, a ja z królewną, czyli moją psią siostrą Sheilą trafiliśmy do schroniska.
Sheili to się od razu poszczęściło, szybko poszła do domu, a mnie to dłużej zeszło, częściowo dlatego że coś mi się popsuło oczko i musiano mi w szpitalu usunąć całkowicie gałkę oczną…
 
Jestem kochanym, delikatnym stworzeniem, bardzo spragnionym ludzkiej uwagi i czułości. Spokojny ze mnie gość, raczej o umiarkowanej aktywności, taki typ, jak tu mówią „typ podziwiaj mnie i głaszcz, a ja sobie poleżę”. W pierwszym kontakcie mogę być trochę wycofany i spłoszony, ale łatwo przełamuję pierwsze lody i dość szybko przekonuję się do nowego „głaskacza”.
 
Jak już wiecie, dzieliłem dom z psią przyjaciółką, więc jestem otwarty na międzygatunkowe relacje. Nie mam uprzedzeń, otwarty i tolerancyjny ze mnie kocur. Na pewno przydałoby mi się towarzystwo, bo tu w schronisku, choć zajmuję korzystne ekspozycyjnie miejsce i mogę sporo sobie obserwować, to jednak spragniony jestem prawdziwego życia, w które mógłbym się włączyć, a nie tylko patrzeć na to wszystko z pozycji podglądacza. Jakiś król, czy królewna przydaliby mi się znowu. Bardzo. Wtedy sobie może nawet coś zaśpiewam, kto wie?
Pozdrawiam, Gucio

 Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

SNAKE

KOCUR SNAKE OK. 2 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

krótka ściąga
- kontaktowy, młody kocur
- akceptuje szelki, ostrożny w eksploracji
- wynik pozytywny testu na FIV (wirus nabytego niedoboru immunologicznego kotów)

Cześć, jestem Snake i jestem trochę jak filmowe wcielenia Humprey’a Bogarta – pozorny twardziel o stoickim spojrzeniu z miękkim serduchem w środku. Ogólnie żyję więc wedle maksymy „być ponad to”, a spotkała mnie w moim krótkim życiu niejedna przygoda. Do Schroniska trafiłem w marcu tego roku i dość szybko nauczyłem się tutaj funkcjonować. Znaleziono mnie przy ulicy Batorego i najpierw musiały zająć się mną schroniskowe panie weterynarz, bo miałem bliskie spotkanie z wężem. Wykaraskałem się z tego, bo jestem silnym kocurem, ale mam jedną zdrowotną komplikację. Zdiagnozowano u mnie FIV, czyli wirus nabytego niedoboru immunologicznego kotów. Brzmi może trochę groźnie, ale od razu powiem, że to nie wyrok, a jeśli macie wątpliwości, czy adopcja kota takiego jak ja jest bezpieczna, dopytajcie o szczegóły weterynarzy w Schronisku.
Jestem kocurem szanującym swój czas i lubię się lenić. Niemniej, jak proponują mi tutaj nową przygodę, to ruszam śmiało. Szelki i spacery opanowałem, choć oczywiście jestem ostrożny w eksploracji i bacznie obserwuję świat, zanim w niego wskoczę. Mam też łagodne oblicze, bo lubię głaskanie i odnajduję się w towarzystwie człowieka. Tylko pamiętaj, jeśli przesadzisz w przymilaniu się, dam ci jasno do zrozumienia, że mam dość. Do rękoczynów się raczej nie posuwam, wolę sarkastyczne, zdecydowane warknięcia, jak Bogart.
Czekam na kogoś, kto przyjdzie, pozna mnie i stwierdzi, jak z filmowego cytatu, że to może być początek pięknej przyjaźni i że zawsze będziemy mieć swoją kanapę do wspólnego wylegiwania się lub oglądania starych filmów. Zapraszam na spotkanie do Schroniska. Znajdziecie mnie w biurze.
Pozdrawiam Snake.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska.

QUERY

KOTKA QUERY OK. 2 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
 
 - spokojna
 - lubi drzemkę na słoneczku i ludzkie kolana
 - jest po urazie miednicy, wskazany umiarkowany ruch
 - FIV i FELV: negatywne

 
Dzień dobry, mam na imię Query, co w języku angielskim oznacza „pytanie”.
 
Czy rzeczywiście jestem taka zagadkowa? Mgłą niepewności na pewno są owiane okoliczności, w których trafiłam najpierw do lecznicy, a potem tutaj do Schroniska. No bo jak to się dzieje, że młodziutka, domowa kotka ulega tak poważnemu wypadkowi? Dlaczego jest tak poturbowana, tak cierpi? Dlaczego ludzie nie pilnują swoich pupili? Dlaczego wystawiają swoje zwierzęta na ryzyko i ból? Na te pytania nie umiem sobie odpowiedzieć. Wy umiecie?
 
Faktem jest niezaprzeczalnym, że musiałam długo lizać rany.  Złamana kość biodrowa, przerwanie kręgosłupa w okolicy kości krzyżowej, rana na boku na kości miedniczej. Brzmi okropnie, niewiele zapewne brakowało, bym stała się kocią inwalidką. Szczęśliwie do tego nie doszło, czuję się już dobrze, choć na razie muszę uważać z ewentualnym kicaniem czy podskokami – umiarkowany, spokojny ruch w zupełności mi wystarczy. W chwili obecnej wcale zresztą nie tęsknię za kocięcymi breweriami – moje ciało zbyt wiele pamięta…
 
Nie chciałabym jednakże uchodzić jedynie za poharatane nieszczęście. Jestem młodziutka i mam nadzieję, że lata, które są jeszcze przede mną pozwolą mi zapomnieć o złych doświadczeniach. Preferuję spokojne leżakowanie w wygodnym miejscu i jeśli będzie mu towarzyszyć głaskanie i ciepło ludzkiej ręki, to dodatkowo dam znać wyraźnym mruczeniem, że ten stan rzeczy mi się podoba i pragnęłabym dłużej w nim pozostawać. Jestem łagodną kotką, dość zgodną, czasem potrafię pomamrotać pod nosem, gdy próbujesz mnie przekonać, do czynności, której nie planowałam, ale raczej jestem otwarta na negocjacje. Ze mną jak z dzieckiem – po dobroci wszystko! Ostatnio nawet dałam się przekonać do zabawy i wiele wskazuje na to, że powoli zaczynam się i w tej kwestii rozkręcać!
 
Szukam BEZPIECZNEGO domu, który nie narazi mnie na ponowne cierpienie i strach. To dla mnie bardzo ważne. Jestem jeszcze młodziutka, więc jak najbardziej chętnie stałabym się członkinią większej rodziny, z dzieciakami włącznie, czemu nie, ale ostrożnymi i nauczonymi, że zwierzaki to nie pluszaki. Więc czekam i wypatruję z nadzieją, że na wszystkie moje pytania wkrótce znajdzie się satysfakcjonująca odpowiedź.
Pozdrawiam, Query
ADOPCJA PO KONSULTACJI ZE SCHRONISKOWYMI LEKARZAMI WETERYNARII

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

BAJKA

KOTKA BAJKA OK. 18 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
- kocia seniorka
- żywienie morką karmą
- lubi spokojne głaskanie
Dzień dobry, mam na imię Bajka i nie sądziłam, że w tym momencie życia zmuszona będę rozpocząć nowy rozdział swojej historii i przyjąć nową tożsamość. Kiedyś już miałam dom, kolana do siedzenia i człowieka do towarzystwa.

Jednak moja Opiekunka odeszła, a wraz z nią mój dotychczasowy świat. Jestem starszą, wycofaną z lekka kotką, ale postanowiłam żyć dalej, co jest nie lada osiągnięciem, jeśli wiecie, jak bardzo my koty cenimy stałość i rutynę i jak ciężko zazwyczaj przyjmujemy zmiany.
 
Tu w Schronisku ludzie podtrzymują moja iskierkę życia i odnalazłam się w ich towarzystwie, ale wiadomo, że najlepiej jest we własnym domu, z własnym legowiskiem i parapetem do obserwowania świata z bezpiecznej odległości. Zatem czekam. W dojrzałości jest cierpliwość i siła spokoju. W poprzednim życiu mieszkałam ze starszą osobą i dom, w którym nie trzeba się spieszyć jest tym, co znam.
 
W Schronisku za to zawsze coś się dzieje, więc chętnie zamienię tymczasowy gwar na stałe wyciszenie. Dojrzałość to też i starość z jej typowymi niedomaganiami na zdrowiu. Ogólnie jestem w dobrej formie, ale z pewnością zęby u mnie już nie te, co za młodu, więc potrzebuję jeść mokrą karmę mięsną. Chrupki to nie moja bajka.
 
Więcej o moim zdrowiu powiedzą zapewne schroniskowe panie weterynarz, także w razie wątpliwości nie zawahajcie się do nich zwrócić. Kto pyta nie błądzi. Zdaję sobie sprawę, że adopcja kotki seniorki to może nie jest marzenie wielu z was, ale ja wciąż noszę w sobie nadzieję na szczęśliwe zakończenie mojej historii. Jeśli ja mam tyle odwagi, by trzymać się życia, to może ktoś będzie miał odwagę spędzić je ze mną? Daj mi godną jesień życia na wiosnę.
Pozdrawiam Bajka.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

MILKA

KOTKA MILKA OK. 9 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
 
 - delikatna i na początku zdystansowana
 - potrzebuje spokojnego, cierpliwego domu
 - miła i łagodna, lubi pieszczoty
 - FIV i FELV: negatywne
 


 Cześć.
Mam na imię Milka i jestem ofiarą niespełnionych obietnic.
Miałam kiedyś dobry, kochający dom i sądziłam, że pomimo jego utraty znajdzie się zaraz ktoś, kto przejmie opiekę nade mną. No bo przecież mówił, że przyjedzie, tylko załatwi swoje sprawy i mnie zabierze. Czekałam i czekałam, niestety bezskutecznie. Nie wiem dlaczego tak się stało, wiem tylko, że nie mogę już dłużej tkwić w tym zawieszeniu i polegać na daremnych obietnicach. Nie chcę czekać już ani dnia dłużej niż to konieczne…
 
Jestem cichą, skromniutką, dość introwertyczną koteczką. Na początku sprawiam wrażenie zamkniętej i zdystansowanej. Nie łaszę się i nie mruczę tak od razu. Rozkręcam się powoli – trzeba kilku minut czułej cierpliwości, by moje drobne ciałko się rozluźniło i rozwibrowało przyjaznym turkotaniem.
 
Bywam płochliwa. Nie wiem, jak będzie w domu, ale tutaj nie jestem zbyt wesołym kotem – nie dla mnie radosne gonitwy za piłeczką, czy podskoki do wędki z piórkami. Z tego powodu raczej się nie kwalifikuję jako towarzyszka żywiołowej rodziny z bardzo małymi dziećmi. Nie mam takiego temperamentu. Kameralna ze mnie istota. Z radością natomiast przytulę się do Twojego boku wieczorami, rozświetlę Ci pochmurny poranek swoim mruczeniem i ugniataniem łapkami. Będę wierną i czułą towarzyszką.
 
Bardzo tęsknię za słowami, co będą jak spiż – ważne i na zawsze. Tęsknię za decyzjami, na których będę mogła polegać, takimi, co się nie zmienią, choćby nie wiem co.
Czekam na prawdziwą Rodzinę. Czekam na czyjś odpowiedzialny podpis na umowie adopcyjnej, na ten radosny dzień, kiedy przyjdziecie po mnie z transporterem i razem wrócimy do Domu.
Czekam.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

JONATAN

KOCUR JONATAN OK. 5 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
 - trafił do schroniska z połamaną żuchwą
 - łagodny kocur o lekko refleksyjnym usposobieniu
 - trochę płochliwy
 - akceptuje szelki oraz branie na ręce
 - FIV i FELV: negatywne

Dzień dobry, chciałbym się uprzejmie przedstawić i oznajmić, że nazywam się Jonatan. Znaleziono mnie „na ulicy” z połamanymi kośćmi żuchwy i dość długo leczono. Teraz jestem już zdrowy i poskładany do kupy, więc bardzo mi pilno do nowego domu!
 
Na zdjęciach może wyglądam na troszkę nadąsanego, ale to mylne wrażenie! Nie byłem nabzdyczony, byłem skon-cen-tro-wa-ny, by odpowiednio i w całej krasie się Wam zaprezentować. Jestem pięknym, dorodnym kocurem, osobiście uważam, że również bardzo fotogenicznym. Ma się te dostojeństwo, co?
 
Muszę dodać, że bywam trochę płochliwy, szczególnie gdy nagle chcesz mnie pogłaskać. Schroniskowa klatka służy mi średnio, poza nią fajnie funkcjonuję – akceptuję szelki, pozwalam się wziąć na ręce, a nawet całować po łebku, jak już ktoś koniecznie musi…
 
Pozytywnie rokuję także jako ewentualny kandydat na drugiego czy trzeciego kota w domu. Mieszkałem do niedawna w przyszpitalnej wolierze z innym towarzyszami niedoli i dobrze z nimi żyłem.
 
Jestem młodym, dostojnym, pełnym namysłu kocurem, który ma za sobą sporo złych doświadczeń i bólu. To chyba zrozumiałe, że pragnąłbym teraz znaleźć bezpieczny dom i kochających, odpowiedzialnych opiekunów. Czekam na nich w schroniskowym biurze adopcyjnym!

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.