Informujemy, że do naszego Schroniska trafiają z terenu Gdańska tylko wolnobytujące koty chore i potrącone. Zapraszamy do ich adopcji mając jednocześnie świadomość, że są to zwierzęta po przejściach często nie w pełni sprawne. Z naszej strony zapewniamy, że dokładamy wszelkich starań aby koty szybko wracały do pełni sił.

DRAKUN

KOCUREK DRAKUN OK. 5 M-CY
SZCZEPIENIA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
- radosny młodzieniec z dużą energią
- bardzo przyjacielski i proludzki
- typ łowcy: kocha zabawę i bieganie za wędką
 - niepolecany do domu z bardzo małymi dziećmi


 
Cześć i czołem, na imię mi Drakun i to wcale nie dlatego, żebym tutaj jakieś draki lubił, czy je prowokował! Nie, nie, awanturnikiem w żadnym razie nie jestem, ale kulą rozpędzonej energii to już tak.
 
Trafiłem tu w listopadzie jako porzucony dzieciak z pobliskiej ulicy Nowatorów. W sumie nadal jestem kocim dzieckiem, które potrzebuje czułości, uwagi i głaskania. Potrzebuję też zabawy, i to w takim stopniu, który zapewni mi zaspokojenie moich kocich potrzeb gatunkowych. Jeśli chcesz mnie adoptować, koniecznie musisz wziąć to pod uwagę i przeznaczyć codziennie pewną część czasu na aktywną zabawę ze mną. Nie ma takiej opcji, że mi tylko piłeczkę zostawisz i to mi wystarczy. Otóż – nie wystarczy i jeśli zignorujesz ten mój silny instynkt łowcy, to ja i tak będę polować, tym razem na Twoje dłonie i stopy. Koniecznie weź to pod uwagę, jeśli chcesz, żeby między nami się układało. A chcesz, prawda?
 
Przy tym wszystkim jestem kocurkiem bardzo otwartym i przyjaznym, uwielbiam głaskanie, akceptuję branie na ręce (aby nie za długo!), pozwoliłem nałożyć sobie szelki, choć przyznam, że w szelkach najlepsze było to, że miały dołączoną smycz, którą mogłem się bawić. Pozytywnie odnoszę się do innych kotów, więc jeżeli masz w domu samotnego mruczka w podobnym wieku i z podobnym temperamentem, to ja będę dla niego wspaniałym kompanem. Odliczam już więc mam nadzieję ostatnie dni w schronisku i z oczekiwaniem wypatruję nowego kochającego Domu.
Pozdrawiam, Drakun

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

CHEMIS

KOCUR CHEMIS OK. 2,5 ROKU
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
- był domowym kotem; jego opiekun nie może się dalej nim opiekować
- ufny i łagodny
- kocha skrytki, kartony i budki
- wyłącznie do domu niewychodzącego

 

Dzień dobry, to  ja, Chemis, zwany także Koszulą (fr. „chemise” = koszula). Dlaczego tak? Ot, po prostu ktoś dla odróżnienia od innego kota mój piękny biały gors na kruczoczarnym futerku nazwał „białą koszulą” i tak zostało. Nowe miejsce, nowe życie, nowe imię, tak jakoś wyszło. Przyjąłem to bez protestu. Co robić, dawne życie zamknąłem za sobą, bo musiałem, sam żyć nie mogłem, a mój pan nie jest już w stanie się mną zająć.
 
Do schroniska trafiłem tuż przed Świętami, w grudniu i na początku bardzo byłem wypłoszony. W ogóle mnie w klatce widać nie było, bo ja tylko hyc! do futrzanej budki, gdzie cicho i bezpiecznie i tyle mnie widzieli. Teraz jest już znacznie lepiej, z budki wyjdę i puchatą łapką zaczepiam ludzi przez pręty klatki, z nadzieją, że mnie zauważą. Na ręce natomiast nie pcham się zupełnie, nie wiem, co niektóre koty widzą ciekawego w tej pseudoatrakcji. Tak naprawdę najbezpieczniej czuję się w niedużej zamkniętej przestrzeni, bo to dla mnie synonim bezpieczeństwa. Z tego też względy najchętniej zamieszkałbym w niedużym mieszkanku, bez żadnych wyjść, ogródków i tym podobnych, bo wielkich przestrzeni się obawiam. Na sesji wystąpiłem, jak widzicie, w szelkach, ale żeby mnie się ta uprząż podobała, to jednak nie.
 
W nowym domu być może będę potrzebował więcej czasu na adaptację, proszę, abyście dali mi na to czas i nie przyspieszali biegu spraw. Kartoniki, skrytki, budki – to wszystko na okres przejściowy bardzo mi się u Was przyda, a nie wykluczam, ze i później będę miał ochotę czasem się zaszyć.
 
Jestem jeszcze młodziutkim, efektownym i bardzo miłym kotem, serio liczę, że nie będę musiał już dłużej zaczepiać łapką przechodzących osób w nadziei na nowy dom. Czekam więc cierpliwie i odliczam dni.
Pozdrawiam, Chemis

 Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

MUSTAFA

KOCUR MUSTAFA OK. 8 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

Krótka ściąga:
- ogromny, „srebrny” miziak
- niestety wielki łakomczuch, musi dbać o dietę
- testy FIV – pozytywny,  FELV – negatywny
- ew. adopcja poprzedzona konsultacją ze schroniskowymi lekarzami weterynarii

 
Dzień dobry Wszystkim, nazywam się Mustafa.
 
Zanim przejdę do rzeczy, koniecznie muszę zamieścić pewne dementi: otóż nie, nie jestem kotką i na pewno nie ciężarną! Owszem, słyszę tu i ówdzie, że wyglądam jak rozłożysta kanapa w angielskim salonie, dotarły też do mnie drobne drwiny, że łatwiej mnie przeskoczyć niż obejść, ale po pierwsze, jestem facetem (grubawym, to prawda), a po drugie, żarty na bok! Mój apetyt niestety faktycznie prowadzi mnie na manowce i między innymi dlatego nowego domu szukam, by ktoś wreszcie zaserwował mi porządną zdrową dietę i nie ulegał jak kapryśnemu dziecku wszystkim moim zachciankom.
 
Jestem wielkim ulubieńcem pracowników i wolontariuszy, więc może dlatego tak długo, bo już ponad 2 lata, tak się tu zasiedziałem. Ale ponieważ uroda wybitna, powierzchowność imponująca, a i charakter koci taki, uprzejmy ale niezależny, to uznałem, że mojego światła pod korcem chować nie ma co, tylko się na sesji pokazać i o nowy kochający dom się ubiegać, bo szanse na to spore. Jestem kotem spokojnym, ale z tendencją do królowania, zarządzania i ustawiania wszystkich po kątach. W żadnym wypadku nie bywam jednak agresywny, daję się brać na ręce ( o ile ktoś mnie udźwignie i nie upuści od razu, łapiąc się boleściwie w okolicach krzyża), przyjmuję też głaski i namolne całusy, najwyżej odsuwając z uprzejmą odrazą swą okrągłą kocią mordę przed niepohamowanymi czułościami. Uwielbiam obserwować otoczenie i sprawować nad całą placówką dyskretny nadzór, więc możesz być pewien, że i w naszym wspólnym domu pilnie będę obserwował okolicę. Wszystko to dla naszego bezpieczeństwa, to się samo przez się rozumie!
 
Ze spraw zdrowotnych, to poza brzuchem grubym, który zgubić trzeba koniecznie, to jeszcze muszę napisać, że jestem nosicielem wirusa FIV, czyli mam obniżoną odporność na infekcje. No i serduszko moje szwankuje co nieco, ale o tym to już więcej od naszej pani doktor usłyszycie, bo co prawda diagnozowany byłem, jakieś maszyny mnie badały, coś w tle syczało i szumiało, ale z tego co z tych dźwięków wynika, to nic nie zrozumiałem, słowa jakieś długie, obco brzmiące, to nie na moją głowę kocią jednak. Lekarzy pytajcie, bo ja nie ogarniam. Radzę sobie jednak znakomicie, tylko te kilogramy, no … nie pomagają. Dlatego szukam kogoś, kto rozsądniejszy ode mnie się okaże i o zdrowie moje zadba lepiej niż ja sam o siebie. Wierzę w ludzkość głęboko i w to, że ktoś z Was będzie chciał zawrzeć ze mną bliższą znajomość. Jestem chętny i otwarty, jakby co, i pamiętajcie, jestem tu i czekam!
 
Pozdrawiam, Mustafa.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

ERYKA

KOTKA ERYKA OK. 13 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
DOLNA WOLIERA

 Szybka ściąga
- łakomczucha
- lubi głaskanie
- adopcja po konsultacji z lekarzem weterynarii

Cześć, jestem Eryka.
Trafiłam do Schroniska już ponad rok temu w kiepskim stanie zdrowotnym.  Schroniskowe panie weterynarz miały ze mną sporo pracy i leczenie trochę trwało. Niemniej, nie jestem dziką kotką. Lubię człowieka, nie uciekam i daję się głaskać, więc mam nadzieję, że ktoś zwróci uwagę na dorosłą czarną kotkę o wyglądzie być może niezbyt atrakcyjnym wyglądzie. Szelki i transporter akceptuję.
Plan zdjęciowy, na którym byłam pierwszy raz w życiu też mnie jakoś bardzo nie przeraził, ale prawdziwym hitem były smaczki. Tak! Suszone mięsko to było to! Więc jestem taką trochę łakomczuchą i na mięsne przysmaki można mnie skusić, oczywiście podawane z umiarem, bo większości zębów już nie mam. Straciłam je  w czasie błąkania się po mieście, więc potrzebuję diety opartej na mokrej karmie. Nie jestem już kociakiem, co widać, ale mam nadzieję, że zaznam jeszcze domowego ciepła i ktoś odważy się dać mi szansę.
Jak człowieka zaakceptuję, to nawet na rękach można mnie nosić i konfliktowa nie jestem. Ciekawska za to tak, ale my koty mamy to po prostu w naturze. Jeśli zechcesz mnie odwiedzić, pytaj w biurze adopcji o kotkę „R” z dolnej woliery.
Pozdrawiam, Eryka

Opis przygotowany przez wolontariat.


SNAKE

KOCUR SNAKE OK. 2 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BIURO

krótka ściąga
- kontaktowy, młody kocur
- akceptuje szelki, ostrożny w eksploracji
- wynik pozytywny testu na FIV (wirus nabytego niedoboru immunologicznego kotów)

Cześć, jestem Snake i jestem trochę jak filmowe wcielenia Humprey’a Bogarta – pozorny twardziel o stoickim spojrzeniu z miękkim serduchem w środku. Ogólnie żyję więc wedle maksymy „być ponad to”, a spotkała mnie w moim krótkim życiu niejedna przygoda. Do Schroniska trafiłem w marcu tego roku i dość szybko nauczyłem się tutaj funkcjonować. Znaleziono mnie przy ulicy Batorego i najpierw musiały zająć się mną schroniskowe panie weterynarz, bo miałem bliskie spotkanie z wężem. Wykaraskałem się z tego, bo jestem silnym kocurem, ale mam jedną zdrowotną komplikację. Zdiagnozowano u mnie FIV, czyli wirus nabytego niedoboru immunologicznego kotów. Brzmi może trochę groźnie, ale od razu powiem, że to nie wyrok, a jeśli macie wątpliwości, czy adopcja kota takiego jak ja jest bezpieczna, dopytajcie o szczegóły weterynarzy w Schronisku.
Jestem kocurem szanującym swój czas i lubię się lenić. Niemniej, jak proponują mi tutaj nową przygodę, to ruszam śmiało. Szelki i spacery opanowałem, choć oczywiście jestem ostrożny w eksploracji i bacznie obserwuję świat, zanim w niego wskoczę. Mam też łagodne oblicze, bo lubię głaskanie i odnajduję się w towarzystwie człowieka. Tylko pamiętaj, jeśli przesadzisz w przymilaniu się, dam ci jasno do zrozumienia, że mam dość. Do rękoczynów się raczej nie posuwam, wolę sarkastyczne, zdecydowane warknięcia, jak Bogart.
Czekam na kogoś, kto przyjdzie, pozna mnie i stwierdzi, jak z filmowego cytatu, że to może być początek pięknej przyjaźni i że zawsze będziemy mieć swoją kanapę do wspólnego wylegiwania się lub oglądania starych filmów. Zapraszam na spotkanie do Schroniska. Znajdziecie mnie w biurze.
Pozdrawiam Snake.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska.

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.