FRIDA

Napisany przez identek . W dziale W nowym domu

Tydzień przed Świętem Niepodległości nasza rodzina: mąż, żona, dorosłe dzieci, owczarek niemiecki i kot rasy syberyjskiej, adoptowaliśmy czarną suczkę w typie labradora z mieszanką wyżła. Chcieliśmy, aby nasz pies miał towarzysza zabaw w ogrodzie, kiedy jesteśmy w pracy i szkole. Pojechaliśmy po raz trzeci do schroniska „Promyk”, wcześniej jakoś nie mieliśmy szczęścia  i nie udało nam się dobrać zwierzaka do potrzeb rodziny. Tym razem podobnie się zapowiadało,ale kiedy już byliśmy bliscy rezygnacji, pracownik placówki polecił nam suczkę nazywaną w schronisku „Słoneczko”, albo „Bajka”. Zwierzę tkwiło od roku w boksie niemal przy samym biurze i w ogóle nie rzucało się w oczy, nie wdzięczyło do potencjalnych właścicieli. Decyzja zapadła natychmiast. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Kiedy ja podpisywałam dokumenty adopcyjne, sunia paradowała na smyczy z mężem pod oknami biura.  W domu nasz owczarek niemiecki (1,5 roku) najpierw bardzo się ucieszył z „gościa”, ale gdy zorientował się,że to będzie współmieszkaniec zachowywał się jak prawdziwy samiec alfa – ujawniał cechy przywódcze, demonstrował czyj jest ogród, czasem wręcz nie wypuszczał nowego członka rodziny na podwórko. Pierwszy tydzień pobytu był trudny, staliśmy się mediatorami w „walce” o terytorium i pozycję w stadzie obu zwierząt. Frida, bo tak nazwaliśmy naszą suczkę, na szczęście nie jest psem całkowicie uległym, potrafi wypracować swą pozycję w domu, czasami rozsądnie woli usunąć się z drogi. Natomiast swoimi sposobami dba o własny interes. Zajęła kojec owczarkowi, budę traktuje jak swoją, trzyma sztamę z kotem, który, jak zbyt długo trwają spory, przywołuje towarzystwo do porządku prychaniem i atakuje łapą, kończąc zamieszanie. Teraz,co rano nowy domownik przychodzi do łóżka, czeka kiedy wstanę do pracy, aby wykorzystać okazję i przytulić się do swego ukochanego właściciela, albo położyć się do łóżka syna. Generalnie lubi naszą rodzinę, jest do wszystkich domowników i gości przyjaźnie nastawiona, domaga się głaskania i przytulania. Radość jej z naszego powrotu z pracy jest niesamowita, skacze i piszczy, jakbyśmy wychowywali ją od dzieciństwa. Lubimy patrzeć jak nasza czereda bawi się i baraszkuje na podwórku i w domu, a wieczorem psy leżą razem na dywanie zmęczone, zwrócone do siebie pyskami. Nie wyobrażamy sobie już, że naszej Fridy mogłoby z nami nie być, choć upłynęły tylko trzy tygodnie od jej adopcji. Z pozdrowieniami dla wszystkich miłośników zwierząt przesyłamy kilka zdjęć na potwierdzenie naszych słów. Suczka jest całkiem czarna. j.h.  

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.