KELDA

Napisany przez identek . W dziale KOTY GALERIA

KOTKA KELDA OK. 6 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
WETERYNARIA

Krótka ściąga:
 - ufna i przylepna
 - pozytywnie reaguje na inne koty
 - z uwagi na cukrzycę wymaga bezwzględnego przestrzegania diety
 - pomimo ślepoty doskonale sobie radzi
 - testy FIV i FELV negatywne
 - adopcja możliwa po konsultacji z lekarzem weterynarii

 Hej, nazywam się Kelda, Gruba Kelda. Jestem właścicielką mocno zaokrąglonego korpusu, króciutkich łapek, drobnego łebka i puchatego, acz krótkiego ogona. Takie mam sobie te proporcje, troszkę sfiksowane może, ale przez to urocze.
 
Jestem też niestety posiadaczką choroby zwanej cukrzycą. Jak mnie tu kurują, to więcej opowie Wam tu nasza pani doktor, ja mogę tylko zaznaczyć, że na tę chwilę mój stan nie wymaga podawania insuliny, za to absolutnie trzeba przestrzegać odpowiedniej dla mnie diety. Inaczej mój stabilny stan się pogorszy, a do tego nie możemy dopuścić. Prawda? No właśnie. Kłopocik drobny mam też z moimi oczami. No, drobny, jak drobny – ja nie widzę po prostu. Z tym, że ja sobie doskonale z tą przypadłością radzę, świetnie ogarniam przestrzeń, nie wykazuję lęku, nie chowam się ani nic. Nawet drapak skolonizowałam, jak widzicie, i jeśli tam nawet nastąpiło jakieś zachwianie równowagi z mojej strony, to raczej z powodu nadmiaru ciałka kochanego i łapeczek zbyt krótkich niż z powodu ślepoty.
 
Tak z charakteru to ja jestem przecudnym serduszkiem wprost do kochania. Grzecznie i posłusznie instaluję się w transporterze. Na rączkach lokuję się bardzo chętnie. Całusy, głaski i pieszczoty przyjmuję z chęcią i ochotą. Na inne koty powinnam reagować pozytywnie – spędziłam dobre pół godziny w malutkim pomieszczeniu z moją koleżanką Maladictą i słowo honoru – byłam bardzo cywilizowaną współlokatorką. Żadnego stroszenia ogona, warczenia czy syczenia, no naprawdę nic.
 
Słuchajcie, siedzę tu już od pół roku i tak szczerze, to już bym się stąd z chęcią wylogowała do jakiegoś odpowiedzialnego, serdecznego domu, do gościnnych kolan wieczorami, do rąk głaskających po miękkim grzbieciku, do tych wszystkich rzeczy, o których marzy bezdomny kot w schronisku. Bym była wdzięczna ogromnie za spełnienie tego marzenia…

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.