PANDEK

Napisany przez identek . W dziale KOTY GALERIA

KOCUR “PANDEK” OK. 6 LAT
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
WOLIERA

Krótka ściąga:
-         przyjazny miziak
-         spokojny i bardzo cierpliwy
-         stosunek do innych kotów: pozytywny
-         testy FIV/FELV: negatywne

“Cześć! Jestem szczerym i bezpośrednim kotem i w bawełnę owijał nie będę: szukam ciepłej, altruistycznej osoby, która chciałaby pomóc potrzebującemu kotu. Takiej, co patrzy sercem, a potem dopiero oczami. Szukam kogoś, kto po prostu pragnie przyjaciela na deszczowe popołudnia i zimowe wieczory. I wie, że taki przyjaciel niekoniecznie musi być młody i śliczny, i że przyjaźń i oddanie mierzy się nie potarganym futerkiem czy zakatarzonym noskiem, a po prostu – sercem.
Moja historia to smutny banał samotnego kota. Mówią, że pochodzę gdzieś z Jasienia, i to już prawie rok, jak trafiłem tu na leczenie. Byłem w złym stanie, chory i zmęczony. Mówią, że być może byłem wolnobytującym kotem, ale na ile to bytowanie było rzeczywiście “wolne”, to nie jestem pewny. Może przedtem zostałem wyrzucony, albo się zgubiłem? I już nikt mnie nie odnalazł? Co by nie mówić, w pomieszczeniu zamkniętym zachowuję się jak domowy kot. Jestem niezwykle serdecznym, przylepnym i miziastym stworzeniem. Strzelam baranki, jak tylko przybliżysz głowę. Bez problemu wchodzę do transportera, można mi nałożyć szelki, dam się też wziąć na ręce, choć to ostatnie akurat, przyznam, bez większego entuzjazmu. Bardzo grzecznie i cierpliwie znoszę też zabiegi pielęgnacyjne, przede wszystkim czyszczenie noska. Cierpię bowiem na przewlekły nieżyt dróg nosowych, na tyle długo trwający, że mam podobno już zwyrodnieniowe zmiany w obrębie nosa. Zresztą, więcej na ten temat powie Ci nasza Pani Doktor. To smarkanie i kichanie pewnie będzie mi już towarzyszyć do końca moich dni, ale w domu jakoś chyba łatwiej będzie przypilnować tych moich nieszczęsnych smarków.
Obecnie mieszkam w wolierze i choć nie narzekam na brak kociego towarzystwa (dobrze żyję z moimi pobratymcami), to jestem, kurczę, samotny. Brak mi człowieka. Takiej ręki co przytuli, dobrej karmy nasypie, nosek wytrze, podrapie za uszkiem. Mam już swoje lata, sporo przeszedłem, chciałbym wytchnienia i spokojnego życia u kogoś fajnego, kto mnie pokocha. Wolontariuszki są nawet ok, ale to jednak nie to, co prawdziwy Dom. No, nie to.” Pozdrawiam, Pandek.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska.

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.