Archiwum autora

Informujemy, że dnia 15.02.2020 r. (sobota) Schronisko jest nieczynne. Wszystkich Państwa zapraszamy na spacer z psami do Brzeźna – zbiórka na parkingu przed pasażem prowadzącym na molo około godziny 11.00. Przewidywany czas trwania spaceru – jeżeli pogoda pozwoli – 3 godziny. Przepraszamy i zapraszamy.


SASZA

SZASZA OK. 4 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
WOLIERA A

Krótka ściąga:
 - przemiły, spragniony uwagi i pieszczot kocur
 - w schronisku usunięto mu pozostałości gałki ocznej
 - zrobił tutaj ogromny postęp w socjalizacji
 - testy FELV, FIV negatywne

 
Dzień dobry, mam na imię Sasza i jestem najbardziej ekstrawertycznym i kontaktowym kotem na świecie. Tak przynajmniej tu mówią. Co prawda wyłowiłem też uchem takie określenia jak „namolny”, ale tak twierdzą tylko ci, co nie rozumieją prawdziwej, spontanicznej kociej miłości!
 
Z tym, że muszę zaznaczyć, że nie od samego początku taki byłem. Jak tu przyjechałem, to człowieka traktowałem ze sporym dystansem i wcale mi nie spieszno było nawiązywać jakieś głębsze znajomości, o więzach emocjonalnych nie mówiąc. No, ale przyszedł czas, że mi się odmieniło i od kilku tygodni to ja jestem miziak zawołany. Nie odstępuję człowieków na krok, łażę za nimi po wolierze i towarzyszę we wszystkim , co te tajemnicze dwunożne istoty tam robią. Szczególnie upodobałem sobie sytuację, w których wskakuję na otwierany daszek kocich domków, podczas gdy wolontariusze sprawdzają, co tam w środku słychać. Nieważne, że daszek stromy, że pazurami muszę się go trzymać, przecież zawsze można w tej pozycji sprzedać baranka temu, kto się nawiesza nad wnętrzem domku. To chyba właśnie w takiej sytuacji usłyszałem to niesprawiedliwe słowo, com je wymienił na początku. „Namolny”, o!
 
Kozak taki to ja jestem jednak głównie w wolierze. Przynajmniej na razie. Nowe pomieszczenie i nowe warunki to dla mnie trochę stresik, co może widzicie na zdjęciach. No przyznam się szczerze, że trochę miauczałem z tych nerwów, bo to panie, zapachy inne, ludzie inni, pomieszczenie nowe, to sobie dodawałem otuchy choć tak. Więc warto wziąć pod uwagę, że w nowym domu mogę na początku drzeć trochę paszczę tak profilaktycznie, więc jak lubisz nieme koty, to ja nie bardzo się nadam. Poza tym jednak jestem serio gotowy na wejście do nowej rodziny: grzeczny, sympatyczny, bez problemu wchodzę na ręce, świetnie się bawię z człowiekiem wędkami i piórkami, transporter nie stanowi dla mnie żadnej traumy, na luzie i bez stresu tam wchodzę.
 
Chciałbym znaleźć dom, który doceni to, jak bardzo jestem uczuciowy. Szukam kogoś, kogo nie znudzę i nie zmęczę. Kto mi odpowie miłością na moje zaangażowanie. Kto mi czas poświęci, na rozmowy, na pieszczoty, na zabawy i na inne takie. Znasz kogoś takiego? Jak tak, to wyślij go tu do mnie proszę.
 
 
Pozdrawiam,
Sasza

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

NEURON

“Cześć, ja już mam nowy dom.” Pozdrawiam, Neuron.

 

BIAŁA

“Witam, w końcu i znalazłam swój, nowy dom.” Pozdrawiam, Biała.

ROBIN

PIES ROBIN OK. 6 LAT 616004900210437 (585/16)
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: A-8

SZYBKA ŚCIĄGA:
– łagodny, mądry, ciepły
– wpatrzony w Człowieka
– zna podstawowe komendy
– dobrze chodzi na smyczy, najlepiej w szelkach
– zna pomieszczenia i bardzo dobrze się w nich czuje
– nie szuka konfliktów z psami, koty go ciekawią
– umie jeździć samochodem

 
Cześć, na nowe życie wybrałem sobie imię Robin, ale początkowo przylgnęły tutaj do mnie też inne imiona – przede wszystkim jedno: Bosman II. Dlaczego? A no bo podobno jestem kalką z jednego ze starszych stażem podopiecznych – Bosmana. Ja tam podobieństwa nie widzę, uważam, że jestem o niebo przystojniejszy!
 
Jestem mądrym, całkiem dobrze wychowanym psem. Kocham Człowieka i żyję po to, aby z Człowiekiem być. Z rozkoszą udam się na wspólny spacer, poćwiczę komendy, czy tam poleniuchuję w domowym zaciszu – byle z Człowiekiem, któremu na mnie zależy.
 
Na smyczy chodzę dobrze. Co prawda w ekscytacji zdarza mi się trochę pociągnąć, ale trwa to chwilkę. Dużo lepiej niż na obroży chodzę w szelkach – a jako że problemu z dotykiem nie mam żadnego, to łatwo te szelki na mnie włożyć. W trakcie spaceru spokojnie mijam inne psy i sam nie wszczynam burd. Zaczepiony odpowiem, ale z natury jestem uprzejmym chłopakiem. Z kotami też zwady nie szukam – ciekawią mnie, bo to takie dziwne stwory, ale zadzierać z nimi bym nie chciał.
 
Dobrze czuję się w pomieszczeniach i umiem się w nich zachować. Ogólnie to ja wszędzie umiem się zachować (nie chwaląc się, oczywiście!), bo w gabinecie weterynaryjnym też nie sprawiam problemów. Autem też potrafiłbym jeździć, bo wsiadać umiem i usiedzieć spokojnie też! A w razie potrzeby to i kaganiec sobie włożyć na nos dam, ot co.
 
Czytasz i pewnie się zastanawiasz: co tak idealny pies w Schronisku robi? Cóż, odpowiedzieć na to pytanie nie mogę, ale mogę mieć nadzieję, że lada moment ustawi się do mnie kolejka Rodzin. I wiecie co? Całkiem dobrze się składa, że mam tutaj bliźniaka – starczy nas dla większej liczby serc!
Adoptuj mnie! (I Bosmana też).
Pozdrawiam,
Robin

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.