AVATAR

Napisany przez identek . W dziale KOTY GALERIA

KOCUR AVATAR OK. 3 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
WOLIERA DLN.

Krótka ściąga:

 - kochany i mruczący, kocha ugniatanie łapkami

 - wykazuje dużo cierpliwości przy zabiegach pielęgnacyjnych

 - dobrze żyje z innymi kotami

 - cierpi na chroniczne infekcje zatok

 - testy FIV, FELV negatywne

 - adopcja możliwa po konsultacji z lek. weterynarii


 

 Dzień dobry, jestem Avatar.

 Każdy z Was, kto oglądał słynny film Jamesa Camerona (lub choćby widział zdjęcia czy zwiastun) nie powinien mieć wątpliwości, skąd wzięło się moje imię.

 Z tym, że mój pyszczek taki dziwny, z noskiem szerokim, to nie jest efekt zmyślnej charakteryzacji. Niestety, Oscara z tego nie będzie… Ja już tak mam od zawsze, od grzdyla małego, w takim stanie tu trafiłem. To efekt zaawansowanej choroby zatok. Może to genetyczne, tak tu podejrzewają nasze panie doktor.  Tak, czy siak – choruję. Smarkam, furczę, miewam gorsze dni i zjazdy chorobowe, że trzeba mnie lekami i zabiegami wspomagać. Z tego wszystkiego to znielubiłem już zastrzyki i inne takie, no bo ileż można…

 Chociaż bida ze mnie taka okrutna, taki przypadek dziwny, to przecież nie znaczy, że ja domu nie potrzebuję. Potrzebuję! I to bardzo, okropnie potrzebuję! Po pierwsze – dom to codzienna, stała troska i koncentracja na moich zdrowotnych potrzebach. Jest szansa, że ulgę i poprawę mojego stanu przyniosą mi regularne inhalacje. Już je tu w schronisku rozpocząłem, ale w domu, wiadomo, byłoby to znacznie częściej… Zabiegi te znoszę godnie i z ufnością, choć przecież miałbym prawo przestraszyć się burczącego nebulizatora i kłębów pary odpalanych w moim kierunku, jak w jakimś kiepskim filmie grozy….

 Po drugie, tak niesamowicie ufny, otwarty, spragniony uczucia ze mnie gość. Biegnę do każdego jak psiak na zawołanie, łaknący uwagi i pieszczot. Pan fotograf to nawet żartował, że jeszcze chwila i się komend nauczę! Miałbym Tobie tyle do zaoferowania – radosne powitania po powrocie do domu, pełne pasji ugniatanie łapkami, kolan ogrzewanie, mruczenie przy uchu, przyjaźń i oddanie po kres.

 Ja wiem i widzę, że nie wyglądam ładnie. Ja nawet czasem ładnie nie pachnę. Na Instagrama mnie raczej nie wstawisz, znajomym się nie pochwalisz, lansu Ci nie zapewnię. Ale – na dnie mojego kociego serduszka liczę, że to nie ma dla Ciebie znaczenia. Że jest w Tobie coś, co pozwala Ci patrzeć głębiej, myśleć inaczej, i że właśnie to coś pozwoli Ci przyjechać tu z transporterem pewnego dnia i odmienić na zawsze moje życie.

 Czekam.

 Avatar.


 

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska.

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.