ZOBACZ NASZYCH MILUSIŃSKICH

WILKU

PIES WILKU OK. 5 LAT 616093901290542 (277/20)
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: K -2

SZYBKA ŚCIĄGA:
– pies przejęty ze schroniska w Radysach
– wielki, silny i niezależny
– wybiera sobie ludzi, z którymi chce nawiązywać znajomość
– dobrze chodzi na smyczy, ale kagańca nie lubi
– neutralny do psów, ale w Radysach traktował innego psa w boksie jako zasób, którego bronił
– pies dla doświadczonego Przewodnika

 
Dzień dobry, jestem Wilku, a moje stare imię to 13527. Przyjechałem nad morze latem wraz z kilkoma innymi psami z owianych złą sławą Radys. Co prawda nie siedziałem tam długo, bo zaledwie od grudnia 2019 roku, jednak to miejsce i tak odcisnęło na mnie piętno – przede wszystkim fizycznie. Byłem zaniedbany i otyły od kiepskiego jedzenia. Dziś już jednak wróciłem do formy!
 
Jaki byłem tam? Oj! Legendy o mnie krążyły! „Chcesz zobaczyć wilka?” – pytał jeden drugiego i stawali pod moim boksem. A ja z opuszczonym łbem, przeplatając łapy w powolnym wilczym kroku, zbliżałem się do nich i pokazywałem na co wilka stać. Oj, pokazywałem… Bali się mnie, a dla mnie było to wygodne. Ich strach sprawiał, że przyjąłem na kark mniej razów niż inni mieszkańcy tego miejsca. Kiedy do Radys weszli Wolontariusze, mieszkałem w boksie z innym psem. Nie traktowałem go jednak jako kolegę, ale jako zasób, którego zaciekle broniłem. Broniłem wszystkiego, co wydało mi się moje, bo strach ludzi przede mną był moją jedyną bronią.
 
Dziś już trochę wyluzowałem. Zrozumiałem, że tutaj strach się nie sprawdza, bo jeśli ludzie się Ciebie boją, dostajesz mniej dobrego niż inni – mniej czułości, mniej spacerów, mniej przyjaźni. A ja w sumie tego chcę. Tylko jeszcze muszę sobie w głowie poukładać, od kogo konkretnie tej miłości bym chciał. Praca jest w toku!
 
Jeśli chodzi o to, jaki jestem dziś, to kilka faktów mógłbym podać, choć zaznaczam, że aktualnie jestem w trakcie układania sobie życia na nowo, więc i wiele rzeczy się pewnie zmieniać będzie. No to tak: dobrze chodzę na smyczy, a na spacerach nie wszczynam awantur z innymi psami. Nie lubię kagańca – uważam, że to poniżej mojej godności. Dobrze znoszę czesanie i cenię sobie zabiegi pielęgnacyjne z ręki znanej mi osoby. Znam podstawowe komendy, ale uczę się też nowych. Na moje zaufanie trzeba sobie zapracować. Jestem jednak wybredny dosyć i nie z każdym się zaprzyjaźnię. Niektórym ludziom już na wstępie pokażę zęby i hej, już po naszej przyjaźni!
 
No i tak, oto ja. Zdecydowanie nie będę nigdy psem dla laika, ale też nie jestem jakimś tam najtrudniejszym z trudnych przypadków. Mam w sobie krew psów Północy, a to zawsze gwarancja niezależności, sprytu i pewności siebie. Jeśli chciałbyś mnie poznać i dać mi szansę już teraz – dzwoń śmiało, ale zachowaj spore pokłady pokory. Nie zaprzyjaźnię się z każdym. Musimy się dobrze zrozumieć.
Pozdrawiam,
Wilku

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

TOTINKA

SUCZKA TOTINKA OK. 13 LAT 941000011176455 (390/11)
WIELKOŚĆ: MAŁA
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: C-3

SZYBKA ŚCIĄGA:
– cicha, łagodna, nieśmiała, delikatna
– przez dziesięć lat niedotykalska, dziś uczy się bycia psem domowym
– dobrze choć powolutku chodzi na smyczy
– pozwala na dotyk, ale boi się gwałtownych ruchów
– nie lubi być brana na ręce
– szuka spokojnego, wyciszonego Opiekuna


 

Cześć, nazywam się Toti i jestem kobietą. Zapytasz: cóż w tym takiego, żeś postanowiła to tak podkreślić? A ja powiem: dziesięć lat żyłam tutaj jako mężczyzna, wyobraź sobie! Jak to? Co to? A no widzisz… Bo ja przez dziesięć lat byłam dziczą kosmatą –nietykalską, niewyłapywalną, spanikowaną. Aż w końcu ktoś się uparł, że zrobi ze mnie psa domowego, zrobił i odkrył, że nie mam… no. Że jestem kobietą.
 
Jestem delikatna, wrażliwa i trochę taka ciapa ze mnie. Moje wielkie zdziwione oczy niejednego za serce już chwyciły, ale ja przez lata opierałam się ludzkim zalotom. Dziś jestem już gotowa na Dom, a po dawnym stresie zostały tylko okruszki.
 
Na smyczy chodzę już dobrze, choć raczej we własnym, powolnym tempie preferuję patrolować okolice. Nie przepadam za ulicznym zgiełkiem, ruchliwymi miejscami, dla mnie raczej spokojne, dobrze znane zakątki. Dużo lepiej radzę sobie w nowych sytuacjach, kiedy do mnie mówisz. Wiesz, bo baby to sobie lubią pogadać.
 
W kontakcie z Człowiekiem jestem raczej zapobiegliwa i ostrożna, ale grzecznie poddaję się zabiegom pielęgnacyjnym, dzielnie pozwalam oporządzić się na spacer i po spacerze, a nawet jeśli coś mi się nie podoba, to nigdy nie pokazuję zębów. Głaskanie zaczynam rozumieć i może nawet je polubię, ale raczej powolne i delikatne, nigdy z zaskoczenia i nigdy gwałtownie. Nie lubię za to być brana na ręce. Staram się być silna i niezależna.
 
Jakiego Opiekuna szukam? Przede wszystkim takiego, który doceni moją kobiecą delikatność, czule i z oddaniem zaakceptuje te okruszki dawnej (dawnego) mnie i zrozumie, że abym była szczęśliwa i aby on był ze mną szczęśliwy, musimy być dla siebie bratnimi duszami, które ponad wszystko cenią sobie ciszę, spokój i łagodną rutynę dnia codziennego. Może to Ty?
Czekam,
Toti

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

SONIA

SUCZKA SONIA OK. 18 LAT 616004920210894
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: B-13

SZYBKA ŚCIĄGA:
– po 18 latach straciła Opiekuna
– ma problemy z adaptacją w nowej sytuacji
– szuka domu cichego, spokojnego, tolerancyjnego
– nie nadaje się do domu z innymi zwierzętami, a jeśli, to z bardzo spokojnymi
– wciąż rześka, choć zdarza się, że czuje się zagubiona
– bywa wyobcowana, myślami w swoim świecie
– uwielbia spacerować
ew.adopcja po konsultacji ze schroniskowym lekarzem weterynarii

Kontakt w sprawie szczegółów dot. adopcji:
biuro schroniska – nr tel. 58/522-37-80
godz. 8:00 – 16:00
7 dni w tygodniu

 
Dzień dobry, jestem Sonia i wielu z Was kojarzy moją historię. 18 lat żyłam u boku Człowieka. Zawsze myślałam, że tak będzie do końca, że kiedyś po prostu pożegnamy się, a każde z nas pójdzie w swoją stronę – do lepszego miejsca. Tak się nie stało… Rozdzieliło nas coś, przynajmniej dla mnie, straszniejszego i bardziej nieobliczalnego – mój Pan nie może już się mną więcej opiekować, a ja… ciągle żyję.
 
Żyję i to mnie przeraża. Mam 18 lat, nie widziałam poza moim Człowiekiem świata, a tu nagle okazuje się, że ten świat istnieje i… jest straszny. Zimno, hałas, tysiące zapachów. Zmiany, przerzucanie z miejsca na miejsce, kłótnie, rozmowy. Tylu płakało nad moim losem. Ja tych łez nie chcę. Oddam wszystkie łzy świata, by móc znów żyć spokojnie.
 
Spokój. Tylko tego potrzebuję, aby móc pogodzić się z życiem. W moim wieku mówi się już „pogodzić ze śmiercią”, ale też czy ta śmierć sobie właśnie ze mnie nie zakpiła? Przecież nie tak się umawiałyśmy… Jakże ja mam się z nią godzić?
 
Szukam więc kąta, gdzie będę mogła się pogodzić z życiem… Szukam spokojnej przystani, która pozwoli mi znów spokojnie zasnąć. Sprawi, że przestanę bać się kolejnego dnia.
 
Wiedz, że pies taki jak ja nie może być misją czy odruchem serca. Nie może być wypłakaną litością! Ja żyję! Ja mam swoje potrzeby, lęki, emocje, strachy… Bywa, że pokazuję życiu zęby, kiedy kolejna ręka chce mnie pogłaskać, by ulżyć mi tym w strachu. Bywa, że nowe miejsce mnie przeraża, przerasta, paraliżuje myśli. Potrzebuję czasu na adaptację. Potrzebuję cierpliwości. W moim wieku nie da się już eksplodować wdzięcznością za ciepły kącik. Tego nie oczekuj.
 
Po prostu chciałabym spokoju i miejsca, gdzie ukoję myśli. W absolutnej ciszy, spokoju i bezruchu pogodzę się z życiem. A potem i z nią, ze śmiercią.
 
Obiecaj, że dobrze to przemyślisz, zanim zadzwonisz w mojej sprawie.
A potem zadzwoń.
 
Sonia
Ps. zostałam adoptowana wirtualnie przez Panią Małgorzatę Ś. Dziękuję

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

KAROLEK

PIESEK KAROLEK OK. 4 LATA 616093900977293 (327/20)
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
WIELKOŚĆ: MAŁY
BOKS: B-2

SZYBKA ŚCIĄGA:
-         wesoły, aktywny, pewny siebie
-         nie lubi innych psów, koty goni
-         dopiero uczy się ogłady w pomieszczeniach zamkniętych
-         uciekinier – znajdzie każdą dziurę w płocie, by wybrać się na samodzielną eskapadę
-         dopiero uczy się chodzić na smyczy

Cześć, jestem Karolek! Trafiłem tutaj ze wsi i w sumie, wiejskim zwyczajem, trochę nieokrzesany ze mnie pies. Ale podobno były już tu takie przypadki, co to z burka miastowca się zrobić udało… Może i ze mną tak będzie?
 
Jestem aktywnym, wszędobylskim i bardzo niezależnym psem. Wychowania jako takiego nie odebrałem, więc dziwi mnie, kiedy ktoś czegoś ode mnie oczekuje. Podobno wszystko przede mną.
 
Z ludźmi dogaduję się dobrze, choć nie zawsze w lot łapię ich intencje. Z psami już gorzej, waleczny jestem i w kaszę sobie dmuchać nie dam. Nawet jak drugi pies mi w kaszę dmuchać nie chce, to ja i tak go pogonię, taki jestem. Koty? Koty są do gonienia i w tym temacie nie dam się przekonać do zmiany zdania.
 
Na smyczy chodzę… lub raczej biegnę… w stylu mocno dowolnym. Mówią, że smycz jest dla mojego bezpieczeństwa, ale ja ją traktuję raczej jako zbędny luksus. Podobno mam się nauczyć z niej korzystać. Zobaczymy…
 
Mówią, że dobrze bym się odnalazł w domku z ogrodem. Ale ja twierdzę, że żaden ogród nie jest na tyle ciekawy, żeby spędzać w nim całe dnie, więc jeśli znajdę jakąś dziurę w płocie… to z niej skorzystam, a potem wrócę lub nie. Wcisnąć mi próbują, że takie szlajanie się to niebezpieczne jest, ale ja tam wiem swoje. Będziesz musiał mieć bardzo dobre argumenty, aby przekonać mnie do siedzenia w miejscu.
 
Pomieszczeń zamkniętych nie znam, a próby zapoznania mnie z nimi skończyły się na konieczności mycia podłóg, bo żem poczuł silną potrzebę oznaczenia własności wewnątrz budynku. Tutaj również wszystko przede mną podobno…
 
Można by pomyśleć, że ciężko będzie okiełznać takiego charakterniaka. I ja wcale nie przeczę temu faktowi! Niemniej… chyba chciałbym spróbować! Wszystko jest możliwe, a ja nie zamykam się na żadną możliwość.
 
Pozdrawiam,
Karolek

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

JASKIER

PIES JASKIER OK. 5 LAT 616099000006246 (142/19)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 34

– akceptuje inne psy
– dobrze chodzi na smyczy
– bywa nieufny, potrzebuje czasu, by nawiązać znajomość
– wymaga stałej i cierpliwej socjalizacji


Dzień dobry, jestem Jaskier i już miałem okazję Wam się kiedyś prezentować. Pech jednak mnie prześladuje i tak jak w końcu zaufałem ludziom, tak okazało się, ze niewłaściwym i… znów jestem w miejscu wyjścia.

 

Nie powiem, że sytuację tę znoszę dobrze… Choć z widoku znajomych twarzy cieszę się bardzo. To one są mi światełkiem nadziei na lepsze jutro. Bo tak jak były wcześniej – tak są i teraz. Na nich się nie zawiodłem, może więc i jest na świecie więcej Ludzi, którzy nie zawodzą?

W każdym razie póki co raczej staram się jakoś skonsumować i przetrawić fakt, że znów jestem tutaj i znów starać się muszę, aby ktoś mnie wypatrzył. Konsumowanie i trawienie na ogół wychodziło mi dobrze w kontekstach spożywczych, więc mam nadzieję, że i w emocjonalnych jakoś to będzie. Choć na ten moment jest ciężko: jestem rozproszony, ciężko mi się skupić, bywam nieobecny.

Mówią jednak, że w sprawach socjalizacyjnych wciąż jest okej – nie unikam kontaktu, nie stronię od Ludzi i choć zawierając nowe znajomości bywam niepewny, to dla starych ludzkich Przyjaciół kompan ze mnie na piątkę z plusem. Ba! Wolę nawet ludzkie towarzystwo od psiego i na wybiegu raczej wybieram opcję głaskania i tulenia, a nie biegania z innymi psami.

Co by nie mówić, wróciłem tu mądrzejszy o wiedzę, jakiego Domu powinienem szukać. To już coś! I tak: szukam Rodziny, która będzie potrafiła zapewnić mi bezpieczeństwo. Jeśli mieszkasz w domu, to dobrze zabezpieczona działka będzie podstawą. A najlepiej to po prostu nie zostawiaj mnie samopas w ogrodzie, bo ja pies, a nie koza jestem. Na spacery będziemy potrzebowali szelek antyucieczkowych. Takich, co to zabezpieczą nas przed rozdzieleniem, kiedy czegoś się przestraszę. Musisz też pamiętać, że wciąż jestem psem lękowym, który sporą część swojego życia spędził bojąc się Ludzi i ich świata. Pokazywanie mi radości i zalet tej Waszej ludzkiej rzeczywistości powinno odbywać się powoli i cierpliwie – to właśnie dla mnie jest socjalizacja. No i na koniec: musisz być mi filarem. Musisz być dla mnie kimś, kto sprawi, że poczuję się pewnie. Nie jestem typem psa, który umie żyć obok rodziny, za kanapą, na ogródku, niewidoczny większość czasu… Ja zawsze będę potrzebował Twojego wsparcia, opiekuńczego spojrzenia i cierpliwej czułości – muszę być częścią Rodziny, a nie dodatkiem do niej.

Chyba już wszystko, bo cóż tutaj więcej się rozwodził będę… Jestem i czekam. Mam nadzieję, że te kilka słów wystarczy, aby zostać na dłużej w Twoich myślach. A może na zawsze?

Pozdrawiam,
Jaskier


 

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą
 

 

MERIDA

SUCZKA MERIDA OK. 8 LAT 616093900977553 (385/20)
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: 13

SZYBKA ŚCIĄGA:
– wesoła, skoczna, energiczna, bardzo rozemocjonowana
– aktywna, będzie wymagała sporo ruchu
– otwarta, pozytywnie nastawiona do każdej znajomości
– wymaga Opiekuna, który zapewni jej odpowiednio dużo ruchu i innego typu zajęć

 
Cześć, jestem Merida. Trafiłam tutaj pod koniec września w plaży na Brzeźnie. I choć ładny i zadbany ze mnie pies, to jakoś tak nikt się o mnie nie upomniał. Szukam więc nowego Domu.
 
Jestem bardzo pozytywną i bardzo, bardzo, bardzo energiczną sunią. Zdecydowanie przyda mi się praca nad opanowaniem emocji. Bo choć wszelakie moje emocje są pozytywne, to jednak ciężko ciągle żyć na tak wysokich obrotach. No i nie wszystkie pieski, z którymi chcę się zaprzyjaźniać rozumieją mój poziom ekscytacji na ich widok. No i czasem uciekają, a czasem zęby szczerzą. Muszę nauczyć się lepiej z nimi komunikować.
 
Od Człowieka pragnę jednego: nieustannego, nieprzerwanego, nieograniczonego niczym kontaktu. Kocham wspólne spacery, wyzwania, głaskania, zabawy… Wszystko razem! Taka jest moja dewiza!
 
Szukam Domu, który trochę ostudzi moje zapały i pomoże mi przepracować te wszystkie moje ekscytacje. Nauczy podchodzić do różnych spraw z większym dystansem, pokorą i spokojem. Czy to realne? Wydaje mi się, że tak! Wystarczy mądre ukierunkowanie mojej energii, sporo rozsądnego ruchu i zabaw, które pomogą mi, oprócz mięśni, wysilić też umysł.
 
Czy znajdzie się ktoś taki?
Będę czekała (niecierpliwie)!
Merida
 
Ps. zostałam objęta wirtualną adopcją przez dzieci z  Niepublicznego Przedszkola Artystycznego Fantazja w Gdańsku Grupa Pszczółki. Dziękuję

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

GUCIO

PIESEK “GUCIO” OK. 10 LAT 941000013856645
WIELKOŚĆ: PONIŻEJ ŚREDNIEJ
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK

SZYBKA ŚCIĄGA:

– silnie lękowy, wypracowanie zaufania do ludzi zajęło mu kilka lat
– dziś bardzo cieszy się na widok znajomych Ludzi i perspektywę spaceru
– pozwala ubrać się w szelki i dobrze chodzi na smyczy
– nie niszczy posłań, trzyma czystość w pomieszczeniach
– bywa zazdrosny o inne psy, lepiej dogaduje się z suniami
 


Dzień dobry, jestem Gucio. Gucio zaczarowany – tak mówią, choć moim zdaniem „zaklęty” lepiej by pasowało. Zaklęty w skorupce swoich lęków, strachów i demonów… Taki byłem te trzy lata temu, kiedy powstawał mój pierwszy opis na tę galerię.
 
Dziś już jest trochę inaczej. Dzięki uporowi Ludzi, którym na mnie zależało zacząłem patrzeć na świat w innych barwach. Dziś już potrafię cieszyć się na widok znajomego Człowieka. Dziś już w napięciu czekam na założenie szelek i wyście na spacer. Dziś już potrafię czerpać radość z długich i krótkich przechadzek. I radość z przebywania z Człowiekiem. Jeszcze te parę lat temu było to dla mnie niewyobrażalne…
 
Przyznać muszę, że mam za sobą nieudaną adopcję. I przyznać muszę, że gdy miała ona miejsce, nie byłem jeszcze gotowy na Dom i swojego Człowieka. Byłem kłębkiem nerwów, który nie rozumiał, dlaczego ktoś mógłby chcieć mnie stąd zabierać. Bo żeby pokochać? Nie byłem sobie w stanie nawet wyobrazić takiego scenariusza!
 
Dziś sądzę, że udźwignąłbym adopcję. Sądzę, że może i nawet mógłbym już nieśmiało powiedzieć, że na Dom zacząłem czekać. Jak wszyscy tutaj. Przygotowuję się do tego – na przykład uczę się pomieszczeń zamkniętych i idzie mi to świetnie. Szanuję powierzone mi legowiska i kocyki i nie brudzę w moim małym mieszkanku tutaj w Schronisku.
 
Jak wyglądają spacerki ze mną? Wiesz, w bawełnę owijał nie będę i powiem: zależy od dnia. Bywają dni, kiedy dzielnie truchtam w siną dal tuż przy nodze Przewodnika… ale bywają i takie, kiedy to budzą się te moje stare strachy i męczą moją głowę tak, że wolałbym jednak zostać u siebie. Choć dobrych dni jest coraz więcej!
 
Szukam Domu, który zdaje sobie sprawę z konsekwencji życia z psem tak silnie emocjonalnym i silnie lękowym jak ja. Domu, który wie, że pierwsze moje chwile po adopcji mogą być ciężkie dla nas wszystkich. Domu, który rozumie, że moje lęki nigdy nie znikną, że zawsze będą gdzieś w cieniu mojego ogona czyhały, by dopaść mnie w niespodziewanym momencie…
Domu, który pokocha mimo to.
Bo wiesz, ja już jestem gotowy na miłość, choć nigdy nie myślałem, że będę mógł to powiedzieć.
Pozdrawiam,
Gucio

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

 

SZIRA

SUCZKA SZIRA OK. 10 LAT 616093900048749 (341/20)
WIELKOŚĆ: DUŻA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: 4

SZYBKA ŚCIĄGA:
– emocjonalna, pojętna, ostrożna
– potrzebuje czasu, żeby zaufać
– dobrze znosi zabiegi pielęgnacyjne, ale potrafi postraszyć zębami, jeśli coś ją zaboli
– chętnie chodzi na spacery, dobrze korzysta za smyczy
– sunia mieszkaniowa, nie najlepiej znosi warunki schroniskowe
 


 
Dzień dobry, nazywam się Szira i to imię noszę od małego. Od małego też żyłam w cieple i miłości. Zadbana, ukochana, doceniona… Niestety – tego wszystkiego już nie ma. Moja Opiekunka nie mogła dłużej sprawować nade mną opieki i nasze drogi musiały się rozejść. Tęsknię, tęsknię strasznie…
 
Początkowo mój pobyt tutaj naznaczony był wyszczerzonymi zębami i ostrzegawczym szczekaniem. Bardzo nie chciałam nowych znajomości, nie chciałam, aby ktokolwiek się do mnie zbliżał, chciałam, żeby wróciło to, co z dnia na dzień zostało mi odebrane… W końcu pojęłam, że to niemożliwe i postanowiłam dać szansę Losowi. Jeszcze raz.
 
Kiedy już zaufam, to łatwo przywiązuję się do nowych Ludzi. Jednak na moje zaufanie trzeba sobie zapracować… Raczej nie przepadam za dziećmi, źle mi się kojarzą i unikam kontaktu z nimi. Nagłe ruchy w moim kierunku potrafię też traktować jako zagrożenie, więc nie sprawdzę się w Domu z maluchami.
 
Na spacerach jestem czujna i uważna. Spacerować lubię i ciągle mam siły na dłuższe przechadzki. Cenię sobie spokój przyrody oraz możliwość skorzystania z dobrodziejstw zbiorników wodnych. Jednak w spacerach za najlepsze uważam powroty – powroty do ciepłego Domu, na dywan, na kanapę… Jestem mieszkaniową sunią i to w warunkach domowych najchętniej się relaksuję.
 
Jestem pojętną dziewczyną, bardzo wyraźnie potrafię komunikować swoje potrzeby i przeważnie nie mam problemów z rozumieniem intencji ludzkich. I tak jak przy głaskaniu, gdy coś mnie zaboli, potrafię się zdenerwować i okazać niezadowolenie, tak przy rehabilitacji, na którą ostatnio się wybrałam, od razu zrozumiałam, że to wszystko, co wokół mnie się dzieje, dzieje się dla mojego dobra.
 
Szukam Domu, który doceni mnie taką jaka jestem i pomoże mi godnie przejść przez jesień życia. Bardzo nie chciałabym spędzić zimy w budzie. A czy spędzę… to niestety nie zależy ode mnie, a od Ciebie.
 
Czekam,
Szira

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

 

AMIK

PIESEK AMIK OK. 10 LAT 616093900977188 (305/20)
WIELKOŚĆ; PONIŻEJ SREDNIEJ
SZCZEPIENIA; TAK
KASTRACJA : TAK
BOKS: B-16

SZYBKA ŚCIĄGA:
– łagodny, pogodny, otwarty
– uwielbia przechadzki i zabawy na wybiegu
– dobrze czuje się w towarzystwie innych psów
– dobrze znosi zabiegi pielęgnacyjne
– usłuchany i skupiony
 


Dzień dobry, jestem Amik. Trafiłem tutaj pod koniec lipca z ulicy Góralskiej. Jestem dojrzałym chłopakiem z pewnymi problemami zdrowotnymi – wiedz jednak, że nie przeszkadzają mi one w życiu codziennym i w byciu superpsem!
 
Cóż to za problemy? A no dostrzeżesz je od razu, gdy się poznamy. Dupka i nogi tylne trzęsą mi się jak garaleta i to nie z zimna, ale, jak to Pani Doktor mówi, z nerwów. Czy tam OD nerwów. Nie żebym nerwowy był, ale mam tam z tyłu podobno jakieś niespokojne nerwy, co dupką mi trzęsą. Taki mój urok i tyle. Bo tak ogólnie to spokojny jestem, z nerwami problemy tylko w okolicach zadu występują.
 
Całkiem normalny i prosty w obsłudze ze mnie chłopak – bardzo lubię ludzi, lubię inne psy, dobrze czuję się w każdej sytuacji, bo z każdej staram się wyciągnąć co najlepsze. Uwielbiam wybiegi i swobodne spacerki. Kocham piłeczki. Niestraszne mi zabiegi pielęgnacyjne czy wizyty u weterynarza. Jestem łakomczuszkiem, więc łatwo trafić do mojego serduszka.
 
Mówią tutaj o mnie, żem cudo, a nie pies. Żem idealny, bo taki prosty, taki psi, taki zwykły. Mówią, że jeśli ktoś przyjdzie tutaj z zamiarem znalezienia przyjaciela, to zdecydowanie powinien namiary na mnie dostać. Bo ja, mimo tych nerwów na tyłku, to całkiem spoko gość jestem!
 
Pozdrawiam,
Amik
 
Ps. zostałem objęty wirtualną adopcją przez przedszkolaki z Niepublicznego Przedszkola Artystycznego “Fantazja”- Jasień grupa “Niedźwiadki”. Dziękuję.
 


Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

 

 

EMI

SUCZKA EMI OK. 11 LAT 616093900977195 (340/20)
WIELKOŚĆ: MAŁA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS; C-16

SZYBKA ŚCIĄGA:
– łagodna, energiczna, otwarta
– pozwala nosić się na rękach, kocha drapanie po brzuszku
– dobrze chodzi na smyczy, lubi przechadzki
– dobrze czuje się w pomieszczeniach
– lepiej dogaduje się z psami niż z suczkami
 


Dzień dobry, nazywam się Emi. Trafiłam tutaj pod koniec sierpnia ze Złotej Karczmy. Choć urodziwa ze mnie sunia, to pierwszym, co rzucało się wtedy w oczy moim nowym ludzkim znajomym nie były moje piękne oczy czy zgrabne uszy, ale wielki guz u nasady ogona… Bardzo przeszkadzał mi w codziennym życiu i pozostawienie go było bardziej ryzykowne niż zabieg usunięcia go. Pozbyłam się więc w końcu balastu, który ciążył mi od dłuższego czasu, a ignorowany był dotąd przez moje otoczenie.
 
I oto jestem. Tak samo jak piękna, jestem też przyjazna i otwarta na Ludzi. Nie boję się dotyku i pozwalam się nawet brać na ręce. Kocham pieszczoty, zwłaszcza po brzuszku.
 
Z psami dogaduję się dobrze… choć z innymi suniami miewam zatargi. Raczej wolałabym być jedynaczką lub towarzyszką jakiegoś statecznego samca. Inne baby działają mi trochę na nerwy.
 
Jestem energiczną, rześką staruszką, która czerpie z życia. Uwielbiam spacerki i dobrze chodzę na smyczy. Aktywności na świeżym powietrzu są dla mnie ważnym elementem każdego dnia, ale kanapami i legowiskami nie gardzę. Dobrze czuję się w pomieszczeniach i potrafię się w nich zachować. Doceniam też ciepło kaloryfera w chłodne jesienne wieczory…
 
Jako żem raczej niskopienna (ale za to długa), to wszelakie schody już na tym etapie mojego życia mogą stanowić dla mnie wyzwanie. Wolałabym więc zamieszkać na parterze lub z Osobą, która byłaby w stanie wynosić mnie na spacerki, aby mój kręgosłup posłużył mi jak najdłużej.
Oto cała ja! Piękna, mądra i do wzięcia!
Czekam na Ciebie,
Emi
Ps. zostałam objęta wirtualną adopcją przez Panią: Martę S. Dziękuję

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.