ADOPCJE PILNE

Rzeczą oczywistą jest, że wszystkie zwierzaki mieszkające w schronisku niecierpliwie czekają na swoje nowe domy, które kiedyś już miały, ale z różnych względów zostały ich pozbawione. W tej zakładce postaramy się przybliżyć Państwu sylwetki psiaków, które potrzebują nowego domu już, teraz, "na wczoraj". Są to zwierzęta już starsze, często schorowane mające ogromny problem z przystosowaniem się do warunków schroniska, bądź nie mogące się przebić w całej masie innych towarzyszy, żeby ktoś kto przychodzi z zamiarem adopcji psa mógł je zauważyć. Rozumiemy, że każdy chce adoptować ze schroniska zwierzaka młodego, który będzie towarzyszem na kilkanaście lat, gdyż każdy kto miał psa wiem o tym jak trudne są rozstania. Mamy jednak nadzieję ba ! Wierzymy w to, że znajda się wśród Was osoby, które będą miały chęci i wolę, aby tym staruszkom dać dach nad głową i zapewnić godną starość na którą przecież najlepszy przyjaciel człowieka zasługuje.

FRANIO – MISIO

PIESEK  FRANIO – MISIO OK. 12 LAT 932001000586128 (86/19)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA” TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C – 17

SZYBKA ŚCIĄGA:
– łagodny, oddany, delikatny, czuły
– dobrze chodzi na smyczy, lubi powolne i niedalekie wycieczki
– dobrze się czuje w pomieszczeniach, nie brudzi i nie niszczy
– szuka Domu na ostatnie chwile

Dzień dobry, nazywam się Franio, ale że ze mnie taki miś tulasty, to i Misio na mnie tutaj mówią. Nie mieszkam tutaj długo, ale… ale istnieje spore ryzyko, że moje bycie tutaj prędko okaże się „na zawsze”. Wiem, wiem – jakie prawo mam prosić o specjalne względy, skoro są tu tacy, co i po dziesięć lat czekają na Domy? A ja ledwo przyszedłem i już się upominam. Bezczelny. No ale… ale wiesz, ja już mam pewność, że jeśli nie poproszę, że jeśli nie wyjdę przed szereg, to moje „na zawsze” przyjść może lada dzień.
 
Widzisz, cały ambaras w tym, że mam raka. Toczy mnie chłoniak, nieuleczalny, paskudztwo, które prócz starości postanowiło się do mnie przyczepić teraz, kiedy straciłem dach nad głową. Dobrze sobie radzę, ale warunki schroniskowe, nawet pomimo najtroskliwszej opieki, to wciąż stres, niedospanie, brak rytuału dnia codziennego – czyli wszystko to, czym rak się karmi.
 
Potrzebuję Domu! Domu, który wybaczy mi, że umieram.
 
Jestem cichym, spokojnym, wpatrzonym w człowieka psem. Kocham ludzkie towarzystwo i to ze wspólnego czasu z człowiekiem czerpię siły do życia. Wciąż jestem skory do spacerków, wciąż ze mnie żwawy i zwrotny chłopak jest. Utrzymuję czystość i porządek na powierzonych mi przestrzeniach. Toleruję wszystkich (czterołapych i dwunogich) i wszystko.
 
Wiesz, to nie jest tylko takie gadanie… To nie jest tak, że umieram i zrobię wszystko, byś tylko dał mi szansę. Ja naprawdę jestem dobrym psem. Zawsze taki byłem. Tylko nigdy to moje dobro nie musiało równoważyć tak strasznego… mankamentu.
 
Czego potrzebuję? Kocyka, człowieka i wyrozumiałej miłości. Niczego więcej.
Nie będę z Tobą długo. Będę tylko chwilę. Ale postaram się być tak, abyś na zawsze zapamiętał tylko moją miłość, wdzięczność, tylko moje wielkie oczy wpatrzone w Ciebie z bezgranicznym oddaniem. A potem… będziesz pamiętał moją miłość, jakby trwała latami.
 
Obiecuję.
Franio
ADOPCJA MOŻLIWA PO KONSULTACJI ZE SCHRONISKOWYMI LEKARZAMI WETERYNARII

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
 
Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

 

SMYK

PIES SMYK OK. 11 LAT 616004900210767 (274/16)
WIELKOŚĆ: PONIŻEJ ŚREDNIEJ
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: ALDAZ

Szybka ściąga:
– łagodny, zrównoważony i kontaktowy
– bardzo sobie ceni kontakt z człowiekiem
– bardzo dobrze chodzi na smyczy, ale woli już krótkie i powolne przechadzki
– niegdyś nie przepadał za innymi psami, dziś je toleruje
– zna podstawowe komendy
– nie może chodzić po schodach


Dzień dobry, nazywam się Smyk.
Smyk to imię dla szczeniaka! – pomyślicie. Może tak, może nie, ja się z Wami kłócił nie będę, swoje wiem, bo swoje lata mam. Smyk to dobre imię dla mnie, bo od szczeniaka różni mnie tylko zapis w metryce. Uważam, że wigoru i urody mi niejeden psi dzieciuch pozazdrości!

Jestem kontaktowy, pozytywny, lubię zabiegać o uwagę człowieka. Tutaj trącę nosem, tam pacnę łapką, tutaj łeb kudłaty przystawię, a tam miękkim tyłkiem się o nogi oprę. Ze mnie jest świetny materiał do głaskania! Nie rozumiem, dlaczego nie wszyscy to widzą!

Moja wolontariuszka mówi, że mam zrównoważony charakter. Sądzę, że to duży komplement, bo dziś większość młodych to jednak szaleńcy są. Ja to anioł przy nich jestem. Na smyczy chodzę tak spokojnie, że trzeba sprawdzać zerkając w dół, czy ciągle na końcu sznurka jestem. Nie wierzysz? Wpadnij i sam sprawdź! Dla zainteresowanych wykonam też zawsze komendę „siad”. Najchętniej, jak dojrzę jakiś smaczek w Twoim ręku. Łasuch trochę jestem, ale wciąż trzymam dobrą figurę.
Kiedyś się mówiło, że w moim wymarzonym nowym domu muszę być jedynakiem – ale dziś już nie jestem tego taki pewien. Z wiekiem trochę stępił mi się temperament i inne psy zacząłem traktować obojętnie. Koty… no koty to wciąż mnie denerwują, ale kto wie, co przyniesie przyszłość.

Z racji na to, że latka lecą i moje stawy zaczynają wymagać łagodniejszego traktowania nie mógłbym mieszkać na wyższym piętrze w bloku bez windy. Pani Doktor podaje mi leki łagodzące bóle stawów, ale to ona najlepiej Ci opowie co i jak.

Jestem optymistą. I choć latka za kratami lecą, to ja wierzę, że znajdę dom. Wciąż jestem wesołym i aktywnym psem, choć niedawno zaczęto mnie już nazywać seniorem. Bardzo chciałbym zaznać ciepła rodzinnych obiadów, szczęścia wspólnych spacerów, spokoju wieczornego relaksu. Słyszałem, że tutaj mówi się, że tacy jak ja nie mają szans – że to już wiek, o który nikt nie pyta. Że to wiek, w którym jeśli nie znajdziesz domu, to zostaniesz tu już na zawsze, a „zawsze” i na amen przyjdzie szybciej niż w domu. Wiele tutaj słyszałem, ale nie wierzę. Po prostu czekam na Ciebie.

Gdzie jesteś?

Pozdrawiam, Smyk

ADOPCJA MOŻLIWA PO KONSULTACJI ZE SCHRONISKOWYMI LEKARZAMI WETERYNARII


Zostałem objęty wirtualną adopcją przez Irenę N. Dziękuję :)

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

OLIWKA

KOTKA OLIWIA OK. 4 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO
 
 
“Mówią tu na mnie Oliwka i choć w życiu nie widziałam oliwek, to ponoć mam takie oliwkowe oczy, hipnotyzujące i mądre. W papierach mam też drugie imię – Otylia, że to niby znaczy wojowniczka. No z tym to się zgadzam w 100%. Świetnie sobie radziłam jako dokarmiana kotka wolno bytująca, aż w 2015 roku jakiś człowiek z samochodem na mnie wpadł.Ta przeklęta kraksa z autem spowodowała, że mam częściowo uszkodzony rdzeń kręgowy i nie kontroluję wypróżniania, czyli mówiąc wprost – jeśli zrobię wam kupę na dywanie, nie możecie mieć do mnie pretensji. To naprawdę nie ode mnie zależy. Ciężko mi też ubrać pieluchę, bo w wypadku straciłam ogon, ale może dałabym się namówić na to w warunkach domowych. Z dobrych wieści to powiem wam, że wypadek nie wpłynął znacząco na moją motorykę. Uwielbiam spacery, instynkt łowny aktywizuje mi się na widok ptaka czy muchy no i świetnie chodzę na szelkach. W tym to jestem totalną gwiazdą. Ludzie ze schroniska są tacy tym zachwyceni, że zabierają mnie na wszystkie niemal akcje promocyjne, gdzie nie straszny mi przejazd samochodem, tłum ludzi, czy otwarta przestrzeń. Dzięki temu pomogłam znaleźć domy wielu moim psim i kocim kompanom. Chyba zgodzicie się więc, że teraz czas na mnie? Siedząc tak i obserwując świat z tej kociej klatki stwierdzam, że lubię ludzi. Nie na tyle, by pakować im się na kolana czy o zgrozo pozwolić się nosić i głaskać kiedy i gdzie tylko sobie wymyślą, ale lubię pieszczoty i głaski i często sama się ich zdecydowanie domagam. Tylko miej człowieku trochę wyczucia i jak machnę ci łapą ostrzegawczo, to wiedz, że już wystarczy. Inne koty mnie trochę denerwują, fukam na nie, ale nie rzucam się, bo przecież mam swoją godność. Psy to zło – ale nie patyczkuję sie z nimi, cios w nos i relacje ustawione. W sumie to tyle w swoim krótkim życiu przeżyłam i tak szybko adaptuję się do nowych warunków, że pewnie odnalazłabym się zarówno w domu z ogrodem, jak i w mieszkaniu, gdzie część czasu musiałabym być w kojcu. Jeśli macie jakąś willę w Hiszpanii lub innym ciepłym kraju, jadę w ciemno, bo uwielbiam się wygrzewać, tarzać w piachu, podgryzać trawkę i leniuchować w słońcu. Ale tak zupełnie poważnie, to szukam po prostu kochającego domu i człowieka, który ma wielkie serce do zwierzaków, dla których los i inni ludzie nie byli łaskawi. Zapraszam do schroniska, znajdziecie mnie w biurze.”
Pozdrawiam, Oliwka.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
Adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.
Zostałam objęta wirtualną adopcją przez uczniów Szkoły Podstawowej nr 17 “Hetmanka” w Gdańsku. Dziękuję.

ŁATEK

PIES “ŁATEK” OK. 12 LAT 616004900213639 (102/15)
WIELKOŚĆ: MAŁY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: WETERYNARIA
 
“Dzień dobry, jestem Łatek.W schronisku mieszkam od 2015 roku i w moim dwunastoletnim życiu zdążyłem już sporo przejść. Ukryć się nie da, że straciłem wzrok, jednak nie to było moim głównym problemem, kiedy trafiłem tutaj.Głównym problemem był strach… W mojej sytuacji każdy nowy dźwięk czy zapach budził poczucie zagrożenia. Bałem się wychodzić na spacery, bo bałem się zaufać człowiekowi. Siedziałem więc sobie cicho (mało kto wiedział, że w ogóle istnieję) w boksie z moim kolegą Misiem. Aż tu Misio odszedł, a ja zostałem jeszcze bardziej sam. Wtedy pojawiła się Ania. I pokazała mi, że człowiek to przyjaciel, a ja pokazałem, że dzielny ze mnie pies.Z Anią zacząłem chodzić na spacery. I choć wciąż jeszcze nie do końca radzę sobie z lękiem i całkowicie zdaję się na przewodnika, to coraz bardziej otwieram się na świat, jego dźwięki i zapachy. Na spacerze potrzebuję… rozmowy. Muszę słyszeć Twój głos, żeby czuć się pewnie. Potrzebuję Twojej cierpliwości i delikatności.

Kiedy poznaję nową osobę, muszę najpierw dokładnie sprawdzić, czy mogę jej zaufać – jestem dosyć ostrożny. Natomiast gdy już udowodnisz, że z Ciebie człowiek wart zachodu, to pokażę Ci jak bardzo lubię głaskanie i przytulasy, jak mięciutkie mam futerko na brzuchu i jak mój mokry nos potrafi zachęcać do kontaktu. I jak bardzo Cię potrzebuję.

W nowym domu chciałbym mieć psiego kolegę. Wiesz, Ty będziesz mi przewodnikiem po tym ludzkim świecie, a psi kumpel pokaże mi świat psi. To dla mnie ważne, bo do najśmielszych chłopaków nie należę i wciąż uczę się żyć wedle zasad, które zgotował mi los.

Jeśli chciałbyś się ze mną poznać, to musiałbyś porozmawiać z moją Anią – bo Ania to teraz moje oczy na świat. Wpadnij w weekend, kiedy Ania bywa w schronisku, lub zadzwoń z do biura schroniska  z prośbą o kontakt do wolontariuszki Ani Grochowskiej, liderki grupy psich staruszków.

Cierpliwie czekam tu na Twoje otwarte serce.” Pozdrawiam, Łatek.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

Ew. adopcja musi być poprzedzona konsultacją z lekarzem weterynarii schroniska.

ZOSTAŁEM OBJĘTY WIRTUALNĄ ADOPCJĄ PRZEZ PANIĄ KLAUDIĘ. DZIĘKUJĘ

BARY

PIESEK “BARY” OK. 11 LAT 932001000585856
WIELKOŚĆ: PONIŻEJ ŚREDNIEJ
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: B-3
 
“Witam,
dopóki żył mój opiekun wiodłem bardzo dobre życie. Byłem zadbany, odkarmiony, wyprowadzany na częste spacery. Generalnie kochany i traktowany z troską należną każdemu członkowi rodziny. Niestety po śmierci mojego pana wszystko się zmieniło w sposób dramatyczny. Zero zainteresowania. Całe tygodnie, miesiące włóczenia się po różnych okolicach. Często głód, jeśli nie trafiła się jakaś litościwa dusza, która nakarmiła. W końcu 15 lipca 2017 roku trafiłem do schroniska. Byłem w naprawdę kiepskiej kondycji fizycznej, ale to już za mną. Obecnie wyglądam już o niebo lepiej. Niestety ze względu moje schorowane stawy i stany zwyrodnieniowe kręgosłupa potrzebuję domu bez schodów (ewentualnie mieszkanie z windą), tak bym mógł bez bólu i zbędnego wysiłku wychodzić na spacery. Bez schodów – tych realnych i tych życiowych. Bym mógł “tuptać” po płaskim świecie ciesząc się z obecności swojego człowieka, bo człowieka cenię sobie najbardziej. Domu ciepłego, troskliwego i opiekuńczego, który zapewni mi najlepsze warunki na resztę moje życia. Uwielbiam „przytulasy” i głaskanie. Kontakt z człowiekiem jest dla mnie bardzo ważny i zabiegam o niego kiedy tylko jest ku temu okazja, ale nie jestem nachalny. Z innymi pieskami żyję w zgodzie. Zabiegi pielęgnacyjne znoszę bardzo cierpliwie. Jestem oazą spokoju i łagodności. Moją układnością, grzecznością i miłym podejściem do każdego kto jest mi w stanie poświęcić chwilę, już podbiłem serca wolontariuszek. Sprawdź! Może podbiję także Twoje. Bardzo tego potrzebuję!” Pozdrawiam, Bary.(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)
Adopcja po konsultacji z lekarzem weterynarii.ZOSTAŁEM OBJĘTY WIRTUALNĄ ADOPCJĄ PRZEZ PANIĄ JOANNĘ LIS

TOM

PIESEK “TOM” OK. 8 LAT 941000011176139
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: A – 8
 
“Witam,
do schroniska trafiłem 21 maja tego roku (2017). Mój “opiekun” do tej pory nie pojawił się, żeby mnie stąd zabrać. Mam powiększoną prostatę, powiększoną prawą nerkę, a śledziona powinna być poddawana kontrolnym,okresowym badaniom. Na smyczy chodzę poprawnie. Raczej nie potrzebuję długodystansowych spacerów, ale za to bardzo cenię sobie kontakt z człowiekiem . W pomieszczeniach zamkniętych zachowuję się swobodnie.Można mnie dotykać we wszystkie miejsca. Spokojnie znoszę zabiegi pielęgnacyjne, w przeciwieństwie do weterynaryjnych . Do innych psów jest nastawiony raczej przyjaźnie, chociaż w kojcu mieszkam sam. Znajomość komend opanowaną mam w stopniu słabym. Wiem, że jestem już starszym psiakiem, ale mam nadzieję, że dostanę szansę na coś lepszego niż schroniskowy kojec .” Pozdrawiam, Tom.
Ps. Zostałem objęty wirtualną adopcją przez Panią Renatę B. Dziękuję :)

ARON

PIES ARON 977200004172761 OK. 12 LAT
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIE: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C – 10
 
“Witam,
do schroniska trafiłem na początku listopada 2016 roku. Już nie zostanę odebrany stąd przez swoich “opiekunów”. Cierpię na przerost prostaty co objawia się czasami w trudności z siadaniem, czy też chodzeniem. Pomimo to wciąż mam ogromną chęć do życia. Jestem bardzo otwarty na kontakt z ludźmi i bardzo go potrzebuję. Uwielbiam pieszczoty i można mnie dotykać we wszystkie miejsca. Z racji wieku i obniżonej sprawności na smyczy chodzę bardzo dobrze. Niestety, chodzenie po schodach jest dla mnie dość uciążliwe. W pomieszczeniach zamkniętych zachowuję się bardzo swobodnie i nie przejawiam żadnych zachowań lękowych. Do innych psów jestem nastawiony raczej neutralnie, a w kojcu mieszkam sam. Na spacerach przejawiam chęć zabawy jakbym nie miał 12 lat, tylko znacznie, znacznie mniej. Wiem, że dla takich jak ja znalezienie dobrego domu graniczy niemal z cudem, ale ja w niczym nie zasłużyłem sobie na taki los. W schroniskowe warunki bynajmniej nie wpływają korzystnie na mój stan zdrowia i potrzebowałbym ciepłego kąta i troskliwej opieki. Wiem, że to nie łatwa decyzja, ale może ktoś jednak zechce mi pomóc. Na temat mojego stanu zdrowia więcej dowiecie się od schroniskowych lek.wet.” Pozdrawiam, Aron.
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.
ZOSTAŁEM OBJĘTY WIRTUALNĄ ADOPCJĄ PRZEZ UCZNIÓW SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 16 W GDAŃSKU  I PANIĄ RENATĘ BEŚKO. DZIĘKUJĘ;)

BOLUŚ

PIES BOLUŚ OK. 8 LAT 941000011176085
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 6
“Witam,
W schronisku mieszkam od 2009 roku. Pomimo ośmiu lat wciąż jestem bardzo aktywnym psem, który lubi spacery i zawsze z niecierpliwością oczekuję na wolontariuszy. Raczej nie nadaję się do domu z dziećmi. Na początku bytności tutaj były momenty, że potrafiłem okazać zniecierpliwienie wobec ludzi. Jednak z wiekiem stonowałem i obecnie takie sytuacje już się nie zdarzają. Z innymi psami w stadzie utrzymuję poprawne relacje, chociaż to ja jestem typem dominującym. Jeśli chodzi o widoczne na zdjęciach zmiany na nosie, to lekarz mówi, że to autoagresja, która w moim przypadku dotyczy lusterka nosa i powiek. Siódmy rok w schronisku, to mnóstwo czasu, więc może w końcu i dostanę szansę na nowy, spokojny dom.” Pozdrawiam, Boluś.

Rudy

PIES RUDY OK. 6 LAT 941000011374657
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
„Cześć, nazywam się Marta. Od 4 lat pracuję w gdańskim schronisku Promyk jako wolontariusz. Zajmuję się obecnie kilkunastoma psami. W zdecydowanej większości są to kundle; mniejsze, większe, grubsze, szczuplejsze, z krótszą bądź dłuższą sierścią, starsze lub młodsze. Wszystkie je łączy bezdomność.  Jednym z moich podopiecznych jest Rudy. Przepiękny, o sierści w kolorze ognistej czerwieni, w kwiecie wieku, zdrowy, kontaktowy, sympatyczny pies. Zastanawiacie się zatem zapewne, dlaczego Rudy mieszka w schronisku? Dlaczego nadal nie został adoptowany? Rudy nie jest całkiem bezproblemowym psem. Jest jednym z tych psów, na których ciężkie doświadczenia życiowe, tj. porzucenie przez opiekuna a następnie zamieszkanie w schronisku dla zwierząt, odcisnęły trwały ślad w jego psychice. Na czym polega problem Rudego? W sytuacjach, w których, z jakichkolwiek powodów, czuje się niekomfortowo, bywa niestabilny emocjonalnie, co w jego przypadku objawia się agresją. Nie toleruje obcych osób – przeważnie mężczyzn, w stosunku do kobiet zdecydowanie rzadziej wykazuje takie zachowania -  którzy nagle pojawiają się w jego otoczeniu. Potrafi wówczas rzucić się na nich i ugryźć. Z biegiem czasu nauczyłam się czytać Rudego – nasz bohater wysyła na szczęście sygnały ostrzegawcze. Ogromną zaletą Rudego, dzięki której w przyszłości będzie można uporać się z jego problemem (głęboko w to wierzę) jest jego przywiązanie oraz oddanie względem swojego przewodnika, w którego jest wpatrzony jak w obrazek. Wystarczy, że w sytuacji, w której kogoś mijamy zawołam jego imię, a on patrząc mi prosto w oczy siada i czeka na ciąg dalszy – zazwyczaj jest to smakołyk (Rudy jest na szczęście ogromnym łasuchem). Rudy nawiązuje bardzo głęboką i bliską więź ze swoim opiekunem, jest na nim bardzo skoncentrowany, dzięki czemu potrafi być posłuszny i karny. Nietrudno wyegzekwować to, czego w danej chwili od niego wymagamy. Rudy zna podstawowe komendy, jest odwoływalny, doskonale reaguje na swoje imię, bardzo dobrze chodzi na smyczy (sam siebie koryguje, kiedy czuje, że ciągnie). Praca z nim to prawdziwa przyjemność – jest bystry, chętny do nauki, sfokusowany na swoim przewodniku. Osoba, która zdecyduje się na jego adopcję, będzie musiała tę pracę kontynuować. Aby jednak wiedziała, jak poprawnie z Rudym pracować, jakich błędów unikać, będzie to robić pod okiem doświadczonego specjalisty od psich zachowań – Marty Pogorzelskiej. Pierwsze pięć spotkań jest gratis.
 Jakiego domu szukam dla Rudego?
 Domu bez dzieci i innych zwierząt.
 Domu, który zobowiąże się do pracy z Rudym metodą nakreśloną przez specjalistkę od psich zachowań. Będzie miała na to czas i ochotę.
 Opiekuna stanowczego, konsekwentnego, stabilnego emocjonalnie.
 Być może ktoś z Was ma doświadczenie w pracy z psem o mniejszych lub większych problemach natury behawioralnej i potraktuje przypadek Rudego jako kolejne wyzwanie? Może ktoś zechce pomóc temu zagubionemu stworzeniu – on naprawdę nie potrzebuje wiele, jedynie stabilizacji, rutyny i jasno określonych zasad.
 Jeśli ktoś chce poznać Rudego osobiście – zapraszam do schroniska, wybierzemy się na wspólny spacer. Niejeden.
 Z mojej strony gwarantuję pełne wsparcie, szczególnie w tym początkowym, najtrudniejszym okresie po adopcji. Gwarantuję, że, jeśli już zdobędziecie zaufanie Rudego, zyskacie w nim najwierniejszego, najbardziej oddanego przyjaciela na świecie. Oraz ogromną satysfakcję ze wspólnej pracy, a szczególnie z jej efektów, które następują niezwykle szybko.”
martasekret@o2.pl

pilnie do oddania kocur kastrowany !

DSCF0109DSCF0108

 

 

 

 

 

 

 

Pilnie do oddania ok. 2-3 letni kastrowany kocur. Zwierzę potrafi korzystać z kuwety jets czyste i odrobaczone. Możliwość dowozu na terenie Gdańska. Kontakt: Pani Pamela, nr tel: 698-892-199

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.