ADOPCJE PILNE

Rzeczą oczywistą jest, że wszystkie zwierzaki mieszkające w schronisku niecierpliwie czekają na swoje nowe domy, które kiedyś już miały, ale z różnych względów zostały ich pozbawione. W tej zakładce postaramy się przybliżyć Państwu sylwetki psiaków, które potrzebują nowego domu już, teraz, "na wczoraj". Są to zwierzęta już starsze, często schorowane mające ogromny problem z przystosowaniem się do warunków schroniska, bądź nie mogące się przebić w całej masie innych towarzyszy, żeby ktoś kto przychodzi z zamiarem adopcji psa mógł je zauważyć. Rozumiemy, że każdy chce adoptować ze schroniska zwierzaka młodego, który będzie towarzyszem na kilkanaście lat, gdyż każdy kto miał psa wiem o tym jak trudne są rozstania. Mamy jednak nadzieję ba ! Wierzymy w to, że znajda się wśród Was osoby, które będą miały chęci i wolę, aby tym staruszkom dać dach nad głową i zapewnić godną starość na którą przecież najlepszy przyjaciel człowieka zasługuje.

BABCIA

SUCZKA BABCIA OK. 15 LAT 932001000586406
WIELKOŚĆ: MAŁA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BOKS: A -14

Szybka ściąga:
– spokojna i zrównoważona
– dobrze chodzi na smyczy
– lubi kontakt z człowiekiem i daje się wszędzie dotykać
– nie zaczepia innych psów

Dzień dobry, trafiłam tutaj w połowie października 2018 z ulicy Klinicznej. Nazywam się Babcia i nikt mnie nie chce. No co? Wolę powiedzieć to wprost! Według kogoś nie zasłużyłam na to, aby być poszukiwaną, odebraną, utuloną i ukochaną. Dlatego dziś szukam Domu.

Jestem małą chudzinką, po której ciałku dobrze widać doświadczenie lat na tym padole. Mimo to jestem spokojna, zrównoważona i delikatna. Ja już wiem, że nie ma co sobie nerwów strzępić na rzeczy, na które i tak nie mam wpływu. Więc żyję sobie tak z dnia na dzień.

Odebrałam od życia dobre wychowanie – idealnie chodzę na smyczy i nie zaczepiam innych psów na spacerze. Lubię też głaskanie i szukam kontaktu z Człowiekiem. Lubię ludzi, bo wiem, że tylko u boku Człowieka mam szansę na godną starość. Ale takiego dobrego Człowieka.

Jestem zatem tutaj i z łatką wieku i porzucenia szukam Domu. Mówią, że różne rzeczy się zdarzają i że czasem ten Dom przychodzi. Czasem. Mam po prostu nadzieję, że mi się to przydarzy.

Pozdrawiam,
Babcia

ADOPCJA PO KONSULTACJI ZE SCHRONISKOWYM LEKARZEM WETERYNARII


 

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

 

OLIWKA

KOTKA OLIWIA OK. 4 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO
 
 
“Mówią tu na mnie Oliwka i choć w życiu nie widziałam oliwek, to ponoć mam takie oliwkowe oczy, hipnotyzujące i mądre. W papierach mam też drugie imię – Otylia, że to niby znaczy wojowniczka. No z tym to się zgadzam w 100%. Świetnie sobie radziłam jako dokarmiana kotka wolno bytująca, aż w 2015 roku jakiś człowiek z samochodem na mnie wpadł.Ta przeklęta kraksa z autem spowodowała, że mam częściowo uszkodzony rdzeń kręgowy i nie kontroluję wypróżniania, czyli mówiąc wprost – jeśli zrobię wam kupę na dywanie, nie możecie mieć do mnie pretensji. To naprawdę nie ode mnie zależy. Ciężko mi też ubrać pieluchę, bo w wypadku straciłam ogon, ale może dałabym się namówić na to w warunkach domowych. Z dobrych wieści to powiem wam, że wypadek nie wpłynął znacząco na moją motorykę. Uwielbiam spacery, instynkt łowny aktywizuje mi się na widok ptaka czy muchy no i świetnie chodzę na szelkach. W tym to jestem totalną gwiazdą. Ludzie ze schroniska są tacy tym zachwyceni, że zabierają mnie na wszystkie niemal akcje promocyjne, gdzie nie straszny mi przejazd samochodem, tłum ludzi, czy otwarta przestrzeń. Dzięki temu pomogłam znaleźć domy wielu moim psim i kocim kompanom. Chyba zgodzicie się więc, że teraz czas na mnie? Siedząc tak i obserwując świat z tej kociej klatki stwierdzam, że lubię ludzi. Nie na tyle, by pakować im się na kolana czy o zgrozo pozwolić się nosić i głaskać kiedy i gdzie tylko sobie wymyślą, ale lubię pieszczoty i głaski i często sama się ich zdecydowanie domagam. Tylko miej człowieku trochę wyczucia i jak machnę ci łapą ostrzegawczo, to wiedz, że już wystarczy. Inne koty mnie trochę denerwują, fukam na nie, ale nie rzucam się, bo przecież mam swoją godność. Psy to zło – ale nie patyczkuję sie z nimi, cios w nos i relacje ustawione. W sumie to tyle w swoim krótkim życiu przeżyłam i tak szybko adaptuję się do nowych warunków, że pewnie odnalazłabym się zarówno w domu z ogrodem, jak i w mieszkaniu, gdzie część czasu musiałabym być w kojcu. Jeśli macie jakąś willę w Hiszpanii lub innym ciepłym kraju, jadę w ciemno, bo uwielbiam się wygrzewać, tarzać w piachu, podgryzać trawkę i leniuchować w słońcu. Ale tak zupełnie poważnie, to szukam po prostu kochającego domu i człowieka, który ma wielkie serce do zwierzaków, dla których los i inni ludzie nie byli łaskawi. Zapraszam do schroniska, znajdziecie mnie w biurze.”
Pozdrawiam, Oliwka.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
Adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.

ŁATEK

PIES “ŁATEK” OK. 12 LAT 616004900213639 (102/15)
WIELKOŚĆ: MAŁY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: WETERYNARIA
 
“Dzień dobry, jestem Łatek.W schronisku mieszkam od 2015 roku i w moim dwunastoletnim życiu zdążyłem już sporo przejść. Ukryć się nie da, że straciłem wzrok, jednak nie to było moim głównym problemem, kiedy trafiłem tutaj.Głównym problemem był strach… W mojej sytuacji każdy nowy dźwięk czy zapach budził poczucie zagrożenia. Bałem się wychodzić na spacery, bo bałem się zaufać człowiekowi. Siedziałem więc sobie cicho (mało kto wiedział, że w ogóle istnieję) w boksie z moim kolegą Misiem. Aż tu Misio odszedł, a ja zostałem jeszcze bardziej sam. Wtedy pojawiła się Ania. I pokazała mi, że człowiek to przyjaciel, a ja pokazałem, że dzielny ze mnie pies.

Z Anią zacząłem chodzić na spacery. I choć wciąż jeszcze nie do końca radzę sobie z lękiem i całkowicie zdaję się na przewodnika, to coraz bardziej otwieram się na świat, jego dźwięki i zapachy. Na spacerze potrzebuję… rozmowy. Muszę słyszeć Twój głos, żeby czuć się pewnie. Potrzebuję Twojej cierpliwości i delikatności.

Kiedy poznaję nową osobę, muszę najpierw dokładnie sprawdzić, czy mogę jej zaufać – jestem dosyć ostrożny. Natomiast gdy już udowodnisz, że z Ciebie człowiek wart zachodu, to pokażę Ci jak bardzo lubię głaskanie i przytulasy, jak mięciutkie mam futerko na brzuchu i jak mój mokry nos potrafi zachęcać do kontaktu. I jak bardzo Cię potrzebuję.

W nowym domu chciałbym mieć psiego kolegę. Wiesz, Ty będziesz mi przewodnikiem po tym ludzkim świecie, a psi kumpel pokaże mi świat psi. To dla mnie ważne, bo do najśmielszych chłopaków nie należę i wciąż uczę się żyć wedle zasad, które zgotował mi los.

Jeśli chciałbyś się ze mną poznać, to musiałbyś porozmawiać z moją Anią – bo Ania to teraz moje oczy na świat. Wpadnij w weekend, kiedy Ania bywa w schronisku, lub zadzwoń z do biura schroniska  z prośbą o kontakt do wolontariuszki Ani Grochowskiej, liderki grupy psich staruszków.

Cierpliwie czekam tu na Twoje otwarte serce.” Pozdrawiam, Łatek.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

Ew. adopcja musi być poprzedzona konsultacją z lekarzem weterynarii schroniska.

MISIU

PIES “MISIU” OK. 14 LAT 616093900208908 (109/18)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C – 17
 
“Dzień dobry, jestem Misiu i mam 14 lat. Pomyślałem sobie, że lepiej zaznaczyć to już na wstępie, żebyś nie musiał czytać dalej, jeśli ta informacja Cię odstrasza. Bo większość to tak z rezerwą na mnie patrzy, jakbym za plecami miał coś niemiłego…Trafiłem tutaj, kiedy mój Pan musiał przenieść się do Domu Pomocy Społecznej. Taki los, taka starość jest.

Starość to też pewne schorzenia, które niestety już na mnie spadły – cierpię na niedoczynność tarczycy (stąd wyłysienia w mojej sierści) ,oraz na zespół Cushinga. Mam też problem z jedną nerką. Moja adopcja powinna być więc poprzedzona konsultacją z naszą Panią Doktor.

Wiesz, nie składam się jednak z samych chorób i starości… Jeśli doczytałeś aż do tego miejsca, to widzę, że dałeś mi szansę, więc chętnie opowiem o sobie coś więcej. Otóż wyobraź sobie, że obsługę smyczy to ja mam w małym pazurku! Idealnie chodzę! I choć energii już tyle nie mam co za szczenięcych lat, to nie wzgardzę krótkimi przechadzkami, po których będę mógł odpocząć w ciepłym legowisku. Bo odpoczywanie to teraz moja pasja – bardzo bym chciał móc ją z Tobą dzielić.
Komend nie znam, ale sądzę, że w moim wieku to już za dużej roli nie gra. Teraz liczy się tylko to, że jestem bardzo przyjacielskim, otwartym, ciepłym i kochającym starszym dżentelmenem, który nawet w tym nieszczęściu i rozłące nie stracił hartu ducha.

Szczerze mam nadzieję, że schronisko to nie jest mój ostatni przystanek. Że Samotność nie stanie się moją jedyną przyjaciółką. Że skoro wysłuchałeś wszystkiego, co miałem do powiedzenia, to zawitasz przed mój boks i powiesz, że jedziemy do domu.

Czekam na Ciebie.” Pozdrawiam, Misiu.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowymi lekarzami weterynarii.

BARY

PIESEK “BARY” OK. 10 LAT 932001000585856
WIELKOŚĆ: PONIŻEJ ŚREDNIEJ
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: B-3
 
“Witam,
dopóki żył mój opiekun wiodłem bardzo dobre życie. Byłem zadbany, odkarmiony, wyprowadzany na częste spacery. Generalnie kochany i traktowany z troską należną każdemu członkowi rodziny. Niestety po śmierci mojego pana wszystko się zmieniło w sposób dramatyczny. Zero zainteresowania. Całe tygodnie, miesiące włóczenia się po różnych okolicach. Często głód, jeśli nie trafiła się jakaś litościwa dusza, która nakarmiła. W końcu 15 lipca 2017 roku trafiłem do schroniska. Byłem w naprawdę kiepskiej kondycji fizycznej, ale to już za mną. Obecnie wyglądam już o niebo lepiej. Niestety ze względu moje schorowane stawy i stany zwyrodnieniowe kręgosłupa potrzebuję domu bez schodów (ewentualnie mieszkanie z windą), tak bym mógł bez bólu i zbędnego wysiłku wychodzić na spacery. Bez schodów – tych realnych i tych życiowych. Bym mógł “tuptać” po płaskim świecie ciesząc się z obecności swojego człowieka, bo człowieka cenię sobie najbardziej. Domu ciepłego, troskliwego i opiekuńczego, który zapewni mi najlepsze warunki na resztę moje życia. Uwielbiam „przytulasy” i głaskanie. Kontakt z człowiekiem jest dla mnie bardzo ważny i zabiegam o niego kiedy tylko jest ku temu okazja, ale nie jestem nachalny. Z innymi pieskami żyję w zgodzie. Zabiegi pielęgnacyjne znoszę bardzo cierpliwie. Jestem oazą spokoju i łagodności. Moją układnością, grzecznością i miłym podejściem do każdego kto jest mi w stanie poświęcić chwilę, już podbiłem serca wolontariuszek. Sprawdź! Może podbiję także Twoje. Bardzo tego potrzebuję!” Pozdrawiam, Bary.(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

Adopcja po konsultacji z lekarzem weterynarii.

TOM

PIESEK “TOM” OK. 8 LAT 941000011176139
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: A – 8
 
“Witam,
do schroniska trafiłem 21 maja tego roku (2017). Mój “opiekun” do tej pory nie pojawił się, żeby mnie stąd zabrać. Mam powiększoną prostatę, powiększoną prawą nerkę, a śledziona powinna być poddawana kontrolnym,okresowym badaniom. Na smyczy chodzę poprawnie. Raczej nie potrzebuję długodystansowych spacerów, ale za to bardzo cenię sobie kontakt z człowiekiem . W pomieszczeniach zamkniętych zachowuję się swobodnie.Można mnie dotykać we wszystkie miejsca. Spokojnie znoszę zabiegi pielęgnacyjne, w przeciwieństwie do weterynaryjnych . Do innych psów jest nastawiony raczej przyjaźnie, chociaż w kojcu mieszkam sam. Znajomość komend opanowaną mam w stopniu słabym. Wiem, że jestem już starszym psiakiem, ale mam nadzieję, że dostanę szansę na coś lepszego niż schroniskowy kojec .” Pozdrawiam, Tom.

ARON

PIES ARON 977200004172761 OK. 12 LAT
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIE: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C – 10
 
“Witam,
do schroniska trafiłem na początku listopada 2016 roku. Już nie zostanę odebrany stąd przez swoich “opiekunów”. Cierpię na przerost prostaty co objawia się czasami w trudności z siadaniem, czy też chodzeniem. Pomimo to wciąż mam ogromną chęć do życia. Jestem bardzo otwarty na kontakt z ludźmi i bardzo go potrzebuję. Uwielbiam pieszczoty i można mnie dotykać we wszystkie miejsca. Z racji wieku i obniżonej sprawności na smyczy chodzę bardzo dobrze. Niestety, chodzenie po schodach jest dla mnie dość uciążliwe. W pomieszczeniach zamkniętych zachowuję się bardzo swobodnie i nie przejawiam żadnych zachowań lękowych. Do innych psów jestem nastawiony raczej neutralnie, a w kojcu mieszkam sam. Na spacerach przejawiam chęć zabawy jakbym nie miał 12 lat, tylko znacznie, znacznie mniej. Wiem, że dla takich jak ja znalezienie dobrego domu graniczy niemal z cudem, ale ja w niczym nie zasłużyłem sobie na taki los. W schroniskowe warunki bynajmniej nie wpływają korzystnie na mój stan zdrowia i potrzebowałbym ciepłego kąta i troskliwej opieki. Wiem, że to nie łatwa decyzja, ale może ktoś jednak zechce mi pomóc. Na temat mojego stanu zdrowia więcej dowiecie się od schroniskowych lek.wet.” Pozdrawiam, Aron.
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.
ZOSTAŁEM OBJĘTY WIRTUALNĄ ADOPCJĄ PRZEZ UCZNIÓW SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 16 W GDAŃSKU  I PANIĄ RENATĘ BEŚKO. DZIĘKUJĘ;)

Bary

PIES BARY OK. 12 LAT 941000011433365
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: D-18
 
“Witam,
Przez większość mojego życia pracowałem. Byłem psem stróżującym. Pracowałem dla człowieka, tylko po to, żeby na koniec dowiedzieć się, że jedynym miejscem dla mnie jest schronisko. Zestarzałem się i przestałem być potrzebny. W tej chwili kiedy mam problemy z kręgosłupem i kardiologiczne już nie można poświęcić mi uwagi i należy pozostawić w schroniskowym kojcu. Po takim potraktowaniu powinienem zamknąć się na towarzystwo ludzi. A ja nie! Pomimo rozpaczliwego położenia i doświadczenia takiej ludzkiej niewdzięczności i tak przychodzę do ludzi i bardzo cenię sobie kontakt z nimi. Jestem łagodnym i pogodnym psiakiem. I mówią, że kiedy się patrzy na mnie, to aż się wierzyć nie chce, że można mnie było tak potraktować. Stało się! Całe życie mieszkałem na podwórku. Z racji dolegliwości nie jestem już szczególnie aktywny ruchowo. Potrzebowałbym domu z ogrodem i tak, żebym nie musiał pokonywać schodów. Tu w schroniskowym kojcu mieszkam sam, bez towarzystwa innych psów. Gdyby ktoś był zainteresowany zapewnieniem mi godnej starości, to o moich schorzeniach najwięcej dowie sie od schroniskowych lekarzy weterynarii. Wiem, że schroniskowi seniorzy nie są rozchwytywani przez potencjalnych adoptujących, ale gdyby jednak ktoś zechciał się mną zainteresować to czekam w boksie D-18.” Pozdrawiam, Bary.
Ps. zostałem objęty wirtualną adopcją przez Panią Sławinę K. Dziękuję :-) .

CEZAR

PIES CEZAR Ok.12 LAT 616004900210928
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
BOKS: WETERYNARIA
 
“Witam,
w schronisku jestem od 27 maja tego roku. Nie miałem w życiu szczęścia do “opiekunów”. zaniedbywany, dokarmiany przez okolicznych mieszkańców jakoś sobie dawałem radę, ale w końcu okazało się, że jestem ciężko chory i ze względu na to, że nikt nie mógł zapewnić mi dobrej opieki trafiłem tutaj. Mam zmiany zwyrodnieniowe obu stawów biodrowych, zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa obejmujące odcinek piersiowy, oraz odcinek lędźwiowy. Najgorsze jest jednak to, że stwierdzono także u mnie zmiany nowotworowe przy czym rokowania na wyleczenie określa się jako niepomyślne. Zresztą więcej na ten temat może powiedzieć wam schroniskowy lek. weterynarii. Pomimo niewątpliwego cierpienia jestem pogodnym, łaknącym kontaktu z człowiekiem psiakiem. Nie wiem ile jeszcze pożyję, bo trudno to określić, ale chciałbym jeszcze przed odejściem poczuć smak prawdziwego domu i być otoczony przyjaznymi ludźmi. Wiem, że to nie jest łatwa decyzja, ale wierzę, że nie będę musiał odchodzić tu w schronisku.” Pozdrawiam, Cezar.
Ew. Adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.

BOLUŚ

PIES BOLUŚ OK. 8 LAT 941000011176085
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: 6
“Witam,
W schronisku mieszkam od 2009 roku. Pomimo ośmiu lat wciąż jestem bardzo aktywnym psem, który lubi spacery i zawsze z niecierpliwością oczekuję na wolontariuszy. Raczej nie nadaję się do domu z dziećmi. Na początku bytności tutaj były momenty, że potrafiłem okazać zniecierpliwienie wobec ludzi. Jednak z wiekiem stonowałem i obecnie takie sytuacje już się nie zdarzają. Z innymi psami w stadzie utrzymuję poprawne relacje, chociaż to ja jestem typem dominującym. Jeśli chodzi o widoczne na zdjęciach zmiany na nosie, to lekarz mówi, że to autoagresja, która w moim przypadku dotyczy lusterka nosa i powiek. Siódmy rok w schronisku, to mnóstwo czasu, więc może w końcu i dostanę szansę na nowy, spokojny dom.” Pozdrawiam, Boluś.

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.