ADOPCJE PILNE

Rzeczą oczywistą jest, że wszystkie zwierzaki mieszkające w schronisku niecierpliwie czekają na swoje nowe domy, które kiedyś już miały, ale z różnych względów zostały ich pozbawione. W tej zakładce postaramy się przybliżyć Państwu sylwetki psiaków, które potrzebują nowego domu już, teraz, "na wczoraj". Są to zwierzęta już starsze, często schorowane mające ogromny problem z przystosowaniem się do warunków schroniska, bądź nie mogące się przebić w całej masie innych towarzyszy, żeby ktoś kto przychodzi z zamiarem adopcji psa mógł je zauważyć. Rozumiemy, że każdy chce adoptować ze schroniska zwierzaka młodego, który będzie towarzyszem na kilkanaście lat, gdyż każdy kto miał psa wiem o tym jak trudne są rozstania. Mamy jednak nadzieję ba ! Wierzymy w to, że znajda się wśród Was osoby, które będą miały chęci i wolę, aby tym staruszkom dać dach nad głową i zapewnić godną starość na którą przecież najlepszy przyjaciel człowieka zasługuje.

OLIWKA

KOTKA OLIWIA OK. 4 LATA
SZCZEPIENIA: TAK
STERYLIZACJA: TAK
BIURO
 
 
“Mówią tu na mnie Oliwka i choć w życiu nie widziałam oliwek, to ponoć mam takie oliwkowe oczy, hipnotyzujące i mądre. W papierach mam też drugie imię – Otylia, że to niby znaczy wojowniczka. No z tym to się zgadzam w 100%. Świetnie sobie radziłam jako dokarmiana kotka wolno bytująca, aż w 2015 roku jakiś człowiek z samochodem na mnie wpadł.Ta przeklęta kraksa z autem spowodowała, że mam częściowo uszkodzony rdzeń kręgowy i nie kontroluję wypróżniania, czyli mówiąc wprost – jeśli zrobię wam kupę na dywanie, nie możecie mieć do mnie pretensji. To naprawdę nie ode mnie zależy. Ciężko mi też ubrać pieluchę, bo w wypadku straciłam ogon, ale może dałabym się namówić na to w warunkach domowych. Z dobrych wieści to powiem wam, że wypadek nie wpłynął znacząco na moją motorykę. Uwielbiam spacery, instynkt łowny aktywizuje mi się na widok ptaka czy muchy no i świetnie chodzę na szelkach. W tym to jestem totalną gwiazdą. Ludzie ze schroniska są tacy tym zachwyceni, że zabierają mnie na wszystkie niemal akcje promocyjne, gdzie nie straszny mi przejazd samochodem, tłum ludzi, czy otwarta przestrzeń. Dzięki temu pomogłam znaleźć domy wielu moim psim i kocim kompanom. Chyba zgodzicie się więc, że teraz czas na mnie? Siedząc tak i obserwując świat z tej kociej klatki stwierdzam, że lubię ludzi. Nie na tyle, by pakować im się na kolana czy o zgrozo pozwolić się nosić i głaskać kiedy i gdzie tylko sobie wymyślą, ale lubię pieszczoty i głaski i często sama się ich zdecydowanie domagam. Tylko miej człowieku trochę wyczucia i jak machnę ci łapą ostrzegawczo, to wiedz, że już wystarczy. Inne koty mnie trochę denerwują, fukam na nie, ale nie rzucam się, bo przecież mam swoją godność. Psy to zło – ale nie patyczkuję sie z nimi, cios w nos i relacje ustawione. W sumie to tyle w swoim krótkim życiu przeżyłam i tak szybko adaptuję się do nowych warunków, że pewnie odnalazłabym się zarówno w domu z ogrodem, jak i w mieszkaniu, gdzie część czasu musiałabym być w kojcu. Jeśli macie jakąś willę w Hiszpanii lub innym ciepłym kraju, jadę w ciemno, bo uwielbiam się wygrzewać, tarzać w piachu, podgryzać trawkę i leniuchować w słońcu. Ale tak zupełnie poważnie, to szukam po prostu kochającego domu i człowieka, który ma wielkie serce do zwierzaków, dla których los i inni ludzie nie byli łaskawi. Zapraszam do schroniska, znajdziecie mnie w biurze.”
Pozdrawiam, Oliwka.

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska
Adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.

GUCIO

PIESEK GUCIO OK. 13 LAT 616093900050911
WIELKOŚĆ: MAŁY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: WETERYNARIA

Szybka ściąga:
– stonowany, lekko nieśmiały
– lubi czułości
– dobrze chodzi na smyczy
– toleruje inne psy, ale lubi rządzić
– grzeczny w pomieszczeniach zamkniętych
– pozwala się brać na ręce
– szuka domu na ostatnie miesiące życia

Dzień dobry, jestem Gucio.

Ja miałem rodzinę. Miałem ja, ale oni chyba nie chcieli mieć mnie. Moja Pani sobie nie radziła, a reszta… nie chciała zauważyć, że tuż obok, zaraz w obrębie ich krótkiego wzroku – jestem ja. I umieram. W bólu, cierpieniu, zaniedbany i brudny. I nie – to nie działo się na wsi, nie działo w patologii, nie działo się z dala od równych trawników i kwiecistych balkonów. To działo się też pod Twoim nosem, na Twoim osiedlu, w pięknym mieszkanku Twoich sąsiadów. Miesiąc temu z jednego z ruchliwych skrzyżowań w centrum Gdańska zdjęła mnie Wolontariuszka i zabrała w miejsce, którego wcześniej nigdy nie nazwałbym lepszym od domu. A jednak – jest lepsze.

Dopiero w Schronisku zdiagnozowano moje zaniedbane ciałko. Pani Doktor mówi, że stało się to trochę za późno i że teraz to już można mnie tylko kochać. Jeśli chciałbyś mnie kochać – porozmawiaj z tutejszą Panią Doktor, ona powie Ci, jak mnie kochać, aby kochać mądrze.

Jestem małym, trochę niezgrabnym, lekko nieśmiałym pieskiem. Idealnie chodzę na smyczy i dzielnie truchtam przy Opiekunie. Pomieszczenia zamknięte znam i dobrze się w nich czuję. Schody trochę przerastają moje fizyczne możliwości, ale lubię być brany na ręce, więc i z tym problemów nie będzie.

Mimo że taki mały, to jednak dowiodłem, że w boksie to ja rządzę. Nie dogadam się więc z równie nieustępliwym psiakiem, ale z każdym innym spokojnie nawiążę dobrą znajomość. Jestem też strasznym łasuchem i bardzo nie lubię, kiedy obcy pies zagląda mi do miski. Potrafię wtedy ostrzegawczo naskoczyć na delikwenta.

No i to to taki ja. Taki mały, że przez lata nikt nie zauważył wielkiego guza na moim ciałku, który odpowiednio wcześnie zdiagnozowany nie zabrałby mi tych przyszłych lat. Lat, których już nie będzie. Czy jestem o to zły? Nie. Kochałem, nie wiedziałem, że może być inaczej, lepiej, troskliwiej, bez bólu i bez strachu, że znów się zgubię na ruchliwej ulicy.

Mówią, że może być jeszcze lepiej niż w Schronisku. Że gdzieś jest ktoś, kto da jeszcze ciepłe posłanie, regularne spacery, miłość na wyłączność i baczne oko, które pomoże, zaraz gdy znów zacznie mnie boleć.

Czekam więc, choć wiele czasu nie mam.
Pozdrawiam,
Gucio


 

Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą

TAJGA

SUCZKA TAJGA OK. 12 LAT 616093900208693 (25/18)
WIELKOŚĆ: ŚREDNIA
SZCZEPIENIA: TAK
WETERYNARIA

Szybka ściąga:
– uwielbia kontakt z człowiekiem
– dobrze chodzi na smyczy
– toleruje inne zwierzęta
– cicha i ciepła


 

Dzień dobry, nazywam się Tajga.

Na stare lata przyszło mi pisać ogłoszenia matrymonialne i w modelki się bawić… do czego to doszło? Mi to spokoju trzeba i ręki do głaskania, a nie emocji i wrażeń!

Jak widzisz – świata to ja już trochę zaznałam. A jako że starość przynosi przeważnie mądrość, to aktualnie mottem mojego życia jest te kilka słów: rób wszystko, byleby cię głaskali. Dobra zasada? Jak dla mnie idealna!

Jestem przyjazną, otwartą sunią. Szybko łapię kontakt z nowymi znajomymi i od razu przechodzę do sedna sprawy: mnie trzeba kochać i głaskać i tyle. Pcham więc łepek pod ludzką pachę, tyłkiem na kolana się pakuję, a przy tym, jak mówią, robię to z takim wdziękiem, że w żadnym wypadku nie można mnie nazwać nachalną! Lata praktyki, moi mili!

Choć lata robią swoje i siwizną mnie tu i ówdzie przyprószyło, to moja sierść wciąż jest miękka i aksamitna. Jasne, wymaga pielęgnacji, ale to ten typ sierści, do którego ręcesame ciągną, żeby głaskać. Czysty jedwab na ciałku noszę!

Nie mam żadnych problemów w kontaktach z innymi psami, lubię je lub mi po prostu nie przeszkadzają, także w nowym Domu mogłabym stać się częścią istniejącego już stadka.

Mówią w Schronisku, że z taką osobowością i z taką sierścią, to te 5 lat temu byłabym rozchwytywana! Prawda – budujące stwierdzenie, ale ja tych 5 lat sobie z karku nie ściągnę. Jestem stara. Czy mimo to znajdzie się ktoś, kto zechce mnie głaskać do końca moich dni?

Pozdrawiam,
Tajga


Opis przygotowany przez wolontariat schroniska

Wszelkie informacje przedstawione w opisie wynikają z obserwacji zwierzęcia na terenie schroniska. Warunki domowe i praca ze zwierzęciem mogą wpłynąć na zmiany zachowania po adopcji. Adoptując z „Promyka” masz prawo do jednorazowej darmowej konsultacji behawioralnej ze specjalistą.


ŁATEK

PIES “ŁATEK” OK. 12 LAT 616004900213639 (102/15)
WIELKOŚĆ: MAŁY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: WETERYNARIA
 
“Dzień dobry, jestem Łatek.W schronisku mieszkam od 2015 roku i w moim dwunastoletnim życiu zdążyłem już sporo przejść. Ukryć się nie da, że straciłem wzrok, jednak nie to było moim głównym problemem, kiedy trafiłem tutaj.Głównym problemem był strach… W mojej sytuacji każdy nowy dźwięk czy zapach budził poczucie zagrożenia. Bałem się wychodzić na spacery, bo bałem się zaufać człowiekowi. Siedziałem więc sobie cicho (mało kto wiedział, że w ogóle istnieję) w boksie z moim kolegą Misiem. Aż tu Misio odszedł, a ja zostałem jeszcze bardziej sam. Wtedy pojawiła się Ania. I pokazała mi, że człowiek to przyjaciel, a ja pokazałem, że dzielny ze mnie pies.

Z Anią zacząłem chodzić na spacery. I choć wciąż jeszcze nie do końca radzę sobie z lękiem i całkowicie zdaję się na przewodnika, to coraz bardziej otwieram się na świat, jego dźwięki i zapachy. Na spacerze potrzebuję… rozmowy. Muszę słyszeć Twój głos, żeby czuć się pewnie. Potrzebuję Twojej cierpliwości i delikatności.

Kiedy poznaję nową osobę, muszę najpierw dokładnie sprawdzić, czy mogę jej zaufać – jestem dosyć ostrożny. Natomiast gdy już udowodnisz, że z Ciebie człowiek wart zachodu, to pokażę Ci jak bardzo lubię głaskanie i przytulasy, jak mięciutkie mam futerko na brzuchu i jak mój mokry nos potrafi zachęcać do kontaktu. I jak bardzo Cię potrzebuję.

W nowym domu chciałbym mieć psiego kolegę. Wiesz, Ty będziesz mi przewodnikiem po tym ludzkim świecie, a psi kumpel pokaże mi świat psi. To dla mnie ważne, bo do najśmielszych chłopaków nie należę i wciąż uczę się żyć wedle zasad, które zgotował mi los.

Jeśli chciałbyś się ze mną poznać, to musiałbyś porozmawiać z moją Anią – bo Ania to teraz moje oczy na świat. Wpadnij w weekend, kiedy Ania bywa w schronisku, lub zadzwoń z do biura schroniska  z prośbą o kontakt do wolontariuszki Ani Grochowskiej, liderki grupy psich staruszków.

Cierpliwie czekam tu na Twoje otwarte serce.” Pozdrawiam, Łatek.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

Ew. adopcja musi być poprzedzona konsultacją z lekarzem weterynarii schroniska.

MISIU

PIES “MISIU” OK. 14 LAT 616093900208908 (109/18)
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C – 17
 
“Dzień dobry, jestem Misiu i mam 14 lat. Pomyślałem sobie, że lepiej zaznaczyć to już na wstępie, żebyś nie musiał czytać dalej, jeśli ta informacja Cię odstrasza. Bo większość to tak z rezerwą na mnie patrzy, jakbym za plecami miał coś niemiłego…Trafiłem tutaj, kiedy mój Pan musiał przenieść się do Domu Pomocy Społecznej. Taki los, taka starość jest.

Starość to też pewne schorzenia, które niestety już na mnie spadły – cierpię na niedoczynność tarczycy (stąd wyłysienia w mojej sierści) ,oraz na zespół Cushinga. Mam też problem z jedną nerką. Moja adopcja powinna być więc poprzedzona konsultacją z naszą Panią Doktor.

Wiesz, nie składam się jednak z samych chorób i starości… Jeśli doczytałeś aż do tego miejsca, to widzę, że dałeś mi szansę, więc chętnie opowiem o sobie coś więcej. Otóż wyobraź sobie, że obsługę smyczy to ja mam w małym pazurku! Idealnie chodzę! I choć energii już tyle nie mam co za szczenięcych lat, to nie wzgardzę krótkimi przechadzkami, po których będę mógł odpocząć w ciepłym legowisku. Bo odpoczywanie to teraz moja pasja – bardzo bym chciał móc ją z Tobą dzielić.
Komend nie znam, ale sądzę, że w moim wieku to już za dużej roli nie gra. Teraz liczy się tylko to, że jestem bardzo przyjacielskim, otwartym, ciepłym i kochającym starszym dżentelmenem, który nawet w tym nieszczęściu i rozłące nie stracił hartu ducha.

Szczerze mam nadzieję, że schronisko to nie jest mój ostatni przystanek. Że Samotność nie stanie się moją jedyną przyjaciółką. Że skoro wysłuchałeś wszystkiego, co miałem do powiedzenia, to zawitasz przed mój boks i powiesz, że jedziemy do domu.

Czekam na Ciebie.” Pozdrawiam, Misiu.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowymi lekarzami weterynarii.

ADI

PIES “ADI” OK. 9 LAT 61604900210753 (57/16)
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: A-1
 
“Cześć, jestem Adi. W schronisku mieszkam od lutego 2016 roku. Ta data ma dla mnie duże znaczenie, bo… spodziewałem się, że nie będę musiał jej pamiętać. Że lada chwila będę mógł rozpocząć nowe życie i nowy kalendarz. Tak się niestety nie stało. Teraz, kiedy upływa już drugi rok w schroniskowym boksie, coraz wyraźniejsze staje przede mną widmo samotnej starości i, szczerze mówiąc, trochę mnie to przerasta.Jestem spokojnym, zrównoważonym psem. Nie mam już chęci ani sił do brykania niczym młodzik. Spacery, umiarkowanej długości, wykonam najchętniej tuż przy Twojej nodze. Na smyczy chodzę idealnie.Jakiś czas temu okazało się, że doskonale sprawdzam się podczas wyjazdów edukacyjnych – byłem w domu opieki i w szkole, gdzie obcowałem z ludźmi starszymi, niepełnosprawnymi oraz dziećmi. Mam wielkie pokłady cierpliwości i zrozumienia, więc świetnie spisałem się w roli nauczyciela, który pokazał, że pies ze schroniska to wciąż pies wart uwagi.

Moimi wyjazdami udowodniłem też, że pies cierpiący na pewne niedyspozycje zdrowotne nie powinien być dyskwalifikowany z normalnego życia. Mam problemy z nerkami, o których najlepiej opowie Ci nasza schroniskowa Pani Doktor oraz standardowe dla dużego psa w moim wieku problemy ze stawami. Na nerki potrzebuję specjalistycznej karmy, a na stawy przydałoby się ciepłe legowisko i suplementy wspomagające. Wiesz, to po prostu starość – tego się nie wyleczy, choć załagodzić symptomy można.

Od jakiegoś czasu jestem pod wirtualną opieką Uczniów ze Szkoły Podstawowej nr 17 w Gdańsku, za co jestem bardzo wdzięczny. Moim marzeniem jest jednak taka adopcja, która pomoże mi godnie przeżyć jesień mojego życia – taka adopcja z ciepłym kątem, z kochającymi ludźmi i z możliwością rozpoczęcia odliczania dni na nowo – tym razem tych szczęśliwych.” Pozdrawiam, Adi.

(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

 

BARY

PIESEK “BARY” OK. 10 LAT 932001000585856
WIELKOŚĆ: PONIŻEJ ŚREDNIEJ
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: B-3
 
“Witam,
dopóki żył mój opiekun wiodłem bardzo dobre życie. Byłem zadbany, odkarmiony, wyprowadzany na częste spacery. Generalnie kochany i traktowany z troską należną każdemu członkowi rodziny. Niestety po śmierci mojego pana wszystko się zmieniło w sposób dramatyczny. Zero zainteresowania. Całe tygodnie, miesiące włóczenia się po różnych okolicach. Często głód, jeśli nie trafiła się jakaś litościwa dusza, która nakarmiła. W końcu 15 lipca 2017 roku trafiłem do schroniska. Byłem w naprawdę kiepskiej kondycji fizycznej, ale to już za mną. Obecnie wyglądam już o niebo lepiej. Niestety ze względu moje schorowane stawy i stany zwyrodnieniowe kręgosłupa potrzebuję domu bez schodów (ewentualnie mieszkanie z windą), tak bym mógł bez bólu i zbędnego wysiłku wychodzić na spacery. Bez schodów – tych realnych i tych życiowych. Bym mógł “tuptać” po płaskim świecie ciesząc się z obecności swojego człowieka, bo człowieka cenię sobie najbardziej. Domu ciepłego, troskliwego i opiekuńczego, który zapewni mi najlepsze warunki na resztę moje życia. Uwielbiam „przytulasy” i głaskanie. Kontakt z człowiekiem jest dla mnie bardzo ważny i zabiegam o niego kiedy tylko jest ku temu okazja, ale nie jestem nachalny. Z innymi pieskami żyję w zgodzie. Zabiegi pielęgnacyjne znoszę bardzo cierpliwie. Jestem oazą spokoju i łagodności. Moją układnością, grzecznością i miłym podejściem do każdego kto jest mi w stanie poświęcić chwilę, już podbiłem serca wolontariuszek. Sprawdź! Może podbiję także Twoje. Bardzo tego potrzebuję!” Pozdrawiam, Bary.(opis przygotowany przez wolontariat schroniska)

Adopcja po konsultacji z lekarzem weterynarii.

TOM

PIESEK “TOM” OK. 8 LAT 941000011176139
WIELKOŚĆ: ŚREDNI
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: A – 8
 
“Witam,
do schroniska trafiłem 21 maja tego roku (2017). Mój “opiekun” do tej pory nie pojawił się, żeby mnie stąd zabrać. Mam powiększoną prostatę, powiększoną prawą nerkę, a śledziona powinna być poddawana kontrolnym,okresowym badaniom. Na smyczy chodzę poprawnie. Raczej nie potrzebuję długodystansowych spacerów, ale za to bardzo cenię sobie kontakt z człowiekiem . W pomieszczeniach zamkniętych zachowuję się swobodnie.Można mnie dotykać we wszystkie miejsca. Spokojnie znoszę zabiegi pielęgnacyjne, w przeciwieństwie do weterynaryjnych . Do innych psów jest nastawiony raczej przyjaźnie, chociaż w kojcu mieszkam sam. Znajomość komend opanowaną mam w stopniu słabym. Wiem, że jestem już starszym psiakiem, ale mam nadzieję, że dostanę szansę na coś lepszego niż schroniskowy kojec .” Pozdrawiam, Tom.

ARON

PIES ARON 977200004172761 OK. 12 LAT
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIE: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: C – 10
 
“Witam,
do schroniska trafiłem na początku listopada 2016 roku. Już nie zostanę odebrany stąd przez swoich “opiekunów”. Cierpię na przerost prostaty co objawia się czasami w trudności z siadaniem, czy też chodzeniem. Pomimo to wciąż mam ogromną chęć do życia. Jestem bardzo otwarty na kontakt z ludźmi i bardzo go potrzebuję. Uwielbiam pieszczoty i można mnie dotykać we wszystkie miejsca. Z racji wieku i obniżonej sprawności na smyczy chodzę bardzo dobrze. Niestety, chodzenie po schodach jest dla mnie dość uciążliwe. W pomieszczeniach zamkniętych zachowuję się bardzo swobodnie i nie przejawiam żadnych zachowań lękowych. Do innych psów jestem nastawiony raczej neutralnie, a w kojcu mieszkam sam. Na spacerach przejawiam chęć zabawy jakbym nie miał 12 lat, tylko znacznie, znacznie mniej. Wiem, że dla takich jak ja znalezienie dobrego domu graniczy niemal z cudem, ale ja w niczym nie zasłużyłem sobie na taki los. W schroniskowe warunki bynajmniej nie wpływają korzystnie na mój stan zdrowia i potrzebowałbym ciepłego kąta i troskliwej opieki. Wiem, że to nie łatwa decyzja, ale może ktoś jednak zechce mi pomóc. Na temat mojego stanu zdrowia więcej dowiecie się od schroniskowych lek.wet.” Pozdrawiam, Aron.
Ew. adopcja po konsultacji ze schroniskowym lek. wet.
ZOSTAŁEM OBJĘTY WIRTUALNĄ ADOPCJĄ PRZEZ UCZNIÓW SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 16 W GDAŃSKU  I PANIĄ RENATĘ BEŚKO. DZIĘKUJĘ;)

Bary

PIES BARY OK. 12 LAT 941000011433365
WIELKOŚĆ: DUŻY
SZCZEPIENIA: TAK
KASTRACJA: TAK
BOKS: D-18
 
“Witam,
Przez większość mojego życia pracowałem. Byłem psem stróżującym. Pracowałem dla człowieka, tylko po to, żeby na koniec dowiedzieć się, że jedynym miejscem dla mnie jest schronisko. Zestarzałem się i przestałem być potrzebny. W tej chwili kiedy mam problemy z kręgosłupem i kardiologiczne już nie można poświęcić mi uwagi i należy pozostawić w schroniskowym kojcu. Po takim potraktowaniu powinienem zamknąć się na towarzystwo ludzi. A ja nie! Pomimo rozpaczliwego położenia i doświadczenia takiej ludzkiej niewdzięczności i tak przychodzę do ludzi i bardzo cenię sobie kontakt z nimi. Jestem łagodnym i pogodnym psiakiem. I mówią, że kiedy się patrzy na mnie, to aż się wierzyć nie chce, że można mnie było tak potraktować. Stało się! Całe życie mieszkałem na podwórku. Z racji dolegliwości nie jestem już szczególnie aktywny ruchowo. Potrzebowałbym domu z ogrodem i tak, żebym nie musiał pokonywać schodów. Tu w schroniskowym kojcu mieszkam sam, bez towarzystwa innych psów. Gdyby ktoś był zainteresowany zapewnieniem mi godnej starości, to o moich schorzeniach najwięcej dowie sie od schroniskowych lekarzy weterynarii. Wiem, że schroniskowi seniorzy nie są rozchwytywani przez potencjalnych adoptujących, ale gdyby jednak ktoś zechciał się mną zainteresować to czekam w boksie D-18.” Pozdrawiam, Bary.
Ps. zostałem objęty wirtualną adopcją przez Panią Sławinę K. Dziękuję :-) .

Napełnij miskę

Możesz wpłacić dowolną kwotę lub wesprzeć nas w inny sposób

Strefa dzieci

Zapraszamy do zabawy
Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Więcej informacji znajdziesz tutaj.